Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 stycznia 2014

Nowości urodzinowo-okołochoinkowe oraz nowy sprzęt :)

Cześć Dziewczyny!

Wiele z Was pokazywało ostatnio czym uraczyli Was Wasi Mikołajowie, więc postanowiłam dołączyć do tego ogólnego trendu, z tym, że stwierdziłam, że pochwalę się zbiorczo prezentami i zakupami urodzinowymi i świątecznymi. Powód jest prosty, niektóre z poniższych rzeczy trafiły do mnie z kilku okazji, a na jedną oszczędzałam dość długo, a jest to dobry czas, żeby dać Wam o niej znać ;))

Po pierwsze i najważniejsze! W końcu kupiłam nowy aparat! Na razie uczę się jeszcze z nim współpracować, ale już teraz widzę, że jakość zdjęć znacząco wzrosła, jeśli chodzi o ostrość, czy realne oddawanie koloru, a nawet jeśli chodzi o poprawienie ich klimatu ;) Do tego zakupu przymierzałam się już rok temu, ale w międzyczasie miałam dużo ważniejsze wydatki, dlatego cieszę się podwójnie, bo w końcu udało mi się spełnić moje małe marzenie o lustrzance - oto Canon EOS 600D! :)


Jeśli chodzi o prezenty kosmetyczne - od cioci i kuzynki mojego faceta, dostałam megapakę prosto z wiedeńskiego DM. Jej rozmiary zaskoczyły chyba nie tylko mnie, wprawdzie Michał prosił mnie o kilka propozycji kosmetyków z DM, które ewentualnie chciałabym dostać, ale nie sądziłam, że dostanę niemal wszystkie pozycje z listy, a nawet więcej... Do tej pory zbieram szczękę z podłogi! W końcu porządnie przebiorę co ciekawsze pozycje z oferty Balea i Alverde! :))


Od mojego "szwagra" dostałam płytę mojego ukochanego zespołu - Kings of Leon - Mechanical Bull! Świetnie się złożyło, bo sama ciągle nie mogłam się zebrać, żeby ją kupić, a teraz w końcu mam! Oczywiście przez pierwszy tydzień uwzięłam się na jedną ulubioną piosenkę - Beautiful War, więc zapoznawanie się z pozostałym materiałem z płyty dopiero przede mną ;)

Od "teścia" dostałam dla odmiany kolejną pozycję z mojej listy wymarzonych prezentów - czyli Poradnik Perfekcyjnej Pani Domu. Tak, tak - dobrze widzicie i możecie się śmiać, ale ja lubię ten program i nic tak bardzo nie motywuje mnie do sprzątania, jak kolejny odcinek. Rady, którymi dzieli się Małgosia Rozenek, już nie raz sprawdziły się przy prowadzeniu naszego domu, więc uważam, że warto mieć taką skarbnicę wiedzy na półce :)) Na pewno mi to nie zaszkodzi, więc tym bardziej cieszę się, że tata Michała postanowił sprezentować mi właśnie tę pozycję! :)

Wśród prezentów od dziadków, znalazłam książkę kucharską z przepisami Pascala i Okrasy! Świetnie się złożyło, bo w tym roku zupełnie nie robiłam zakupów w Lidlu, a ta pozycja jest wyjątkowo warta uwagi, bo zawiera mnóstwo ciekawych przepisów i jest świetnie wydana! Babcia miała nosa i twierdzi, że zbierała naklejki specjalnie dla mnie! A dopiero potem uzbierała na swój egzemplarz :)

Mama Michała chyba mocno mnie lubi, bo w tym roku wręcz obsypała mnie prezentami! Pierwszym z nich była trylogia Stiega Larssona, którą już od dawna chciałam przeczytać i jestem chyba ostatnią osobą, która jeszcze tego nie zrobiła! Teraz mam już własne egzemplarze w biblioteczce, więc w końcu mogę zabrać się za czytanie! :)

Od Taty dostałam coś, co i tak wpadłoby w moje ręce, bo nie ma opcji, żeby nie było nas na koncercie Metallici! Zespół po raz kolejny odwiedzi Polskę na Sonisphere Festival, który tym razem przenosi się z Lotniska Bemowo na Stadion Narodowy! W dodatku to uczestnicy będą głosować na wymarzoną setlistę! Już nie mogę się doczekać, więc bilet na ten koncert już zerka na mnie z półki! :))


Od mojej Mamy dostałam bardzo elegancką nową torebkę. Mam już brązową, więc teraz pora na klasykę, czyli czerń! Szczególnie zimą będzie jak znalazł! Oprócz tego dostałam też świetny szaro-biały sweterek zapinany z tyłu na suwak w kolorze złotym :)

Mój Michał sprezentował mi natomiast przesłodką bluzę z kotem Pusheenem, która już jakiś czas temu wpadła mi w oko, więc Michał od razu podchwycił pomysł na prezent! :) Jest świetna - ciepła, przytulna i naprawdę urocza :)


Chyba jeszcze nie pokazywałam Wam mojej pięknej bransoletki Pandora, którą dostałam już kilka miesięcy temu na trzecią rocznicę naszego związku. Teraz z okazji urodzin i Świąt, zostałam obdarowana przez rodzinę kilkoma dodatkowymi charmsami i łańcuszkiem zabezpieczającym, dzięki czemu moja Pandorka nieźle się zapełniła! Mam jeszcze oko na kilka charsów, ale będą musiały poczekać do innej okazji, bo podoba mi się to, że każdy korali przypomina mi o osobie, od której go dostałam. Dzięki temu jest bardziej osobista. Szczerze uwielbiam tę bransoletkę i sama się sobie dziwię, że jeszcze kilka lat temu zupełnie nie kręciła mnie tego typu biżuteria. Myślę, że dużą rolę odegrała w tym Marti, która swego czasu była prawdziwą pandoramaniaczką :)

Zegarek, to znowu łączony prezent - miałam wybrać sobie coś z okazji obrony (którą notabene miałam w lipcu!), ale tak długo nie mogłam się zdecydować, że ostatecznie prezent zyskał status obronowo-urodzinowo-świątecznego, więc mogłam wybrać sobie coś bardziej solidnego :)

Mama Michała świetnie wyczuła ten biżuteryjny trend, bo sprezentowała mi przepiękną szkatułkę, która już znalazła miejsce na mojej nowej toaletce (którą też muszę Wam pokazać z bliska! :)). Szkatułka jest pięknie wykończona koralikami, które układają się we wzór, który przypomina mi pawi ogon :)


No i na koniec typowo świąteczny gadżet, czyli przesłodkie kapciochy z Mikołajem i Panią Mikołajową - również od Mamy Michała. Mówiłam, że chyba musi mnie lubić! :)) Kapcie są takie ciepłe, że podniosą temperaturę nawet największemu zmarźluchowi, czyli dla mnie są idealne! :D


Uff! Dobrze, że to nie tylko mikołajowe prezenty, bo chyba bym ich nie doniosła do domu! ;)) Widziałam na Waszych blogach, że Wy również zostałyście obdarowane pięknymi prezentami, niektóre z nich pokrywają się z tymi moimi, więc tym bardziej wyobrażam sobie Waszą radość :)

***

Korzystając z okazji, że to pierwszy post w nowym roku, chciałabym Wam życzyć wszystkiego, co najpiękniejsze w 2014 roku! Niech spełniają się Wam marzenia, nie tylko te materialne! Niech Wam się wszystko dobrze układa i po prostu - bądźcie szczęśliwe! :)

K.
Czytaj dalej

czwartek, 31 stycznia 2013

Nowości niekosmetyczne :)

Witajcie Dziewczyny!

Dzisiaj kontynuujemy posty z facebookowych zamówień, a zgodnie z tym na dziś wypada post z cyklu lekkich, przyjemnych i wyjątkowo "chwalipięcki", czyli nowości, ale tym razem niekosmetyczne. Wiele z Was pokazywało swoje prezenty świąteczne daaaaaawno, dawno temu, a ja ciągle nie mogłam się zebrać, ale skutecznie poganiana przez Sylwię w końcu się zebrałam i sfotografowałam co trzeba. Poza tym wiele moich nowości to książki, a te nigdy się nie przeterminują, więc każdy czas jest dobry na dzielenie się nimi :)

Nie są to jedyne moje prezenty, ale większość postanowiłam przyjąć w tak zwanych papierkach, ponieważ odkładam na nowy aparat, który mam nadzieję poprawi jakość zdjęć na blogu. Poza tym marzy mi się w końcu toaletka, ale z tym zakupem wstrzymuję się nieco, bo ta upatrzona, nie pasuje nam zupełnie do niczego w sypialni :D Mam chytry plan przearanżowania tego pomieszczenia, ale na to również są potrzebne fundusze (chciałabym wymienić łóżko na takie, które pięknie połączy ciemne elementy z bielą) oraz konkretna wizja, a ta się jeszcze tworzy. Jeśli macie jakieś ulubione inspiracje wnętrzarskie i pomysły na to jak zagospodarować małą sypialnię, to walcie śmiało linkami! :)


A teraz przejdźmy do przyjemności... Od mojego ukochanego dostałam biżuterię, z której przeogromnie się ucieszyłam i z którą właściwie nie rozstaję się od samych świąt. Uwielbiam prostą, srebrną biżuterię, która pasuje do wszystkiego. Ostatnio bardzo rzadko noszę długie kolczyki, zdecydowanie bardziej wolę sztyfty z odrobiną błysku, a tym kompletem mój M. idealnie wpasował się w moje upodobania. Żeby było śmieszniej, kolczyki są zbliżone kształtem do takich, które dostałam od niego dwa lata temu na urodziny, które również noszę tygodniami, co tylko potwierdza, że oboje nadal mamy taki sam gust. Jeśli tylko za te kilka-kilkanaście miesięcy (i hope so!) pierścionek też będzie w tym stylu, to wróżę nam świetlaną przyszłość :D:D:D


Ten komplet jest już zdecydowanie bogatszy i na pewno niecodzienny, a dostałam go od mamy, która bardzo lubi mnie we wszelkich niebieskościach i turkusach. O ile na zdjęciu ten komplet może wydawać się mocno zdobiony, to jednak bardzo ładnie układa się na ciele, a noszony z gładkim ubraniem ożywia całą stylizację. Teraz mam jeszcze ochotę na podobne kolczyki z przeźroczystym kamieniem :)


Książki! Tym razem, ku mojej uciesze, dostałam całkiem liczny stosik! Cała rodzina mojego M. pamiętała, że lubię czytać i każdy z nich uraczył mnie jednym egzemplarzem. Ostatnio spotkałam się też z moją dawno niewidzianą przyjaciółką, która również miała dla mnie czytelniczy prezent! :)

Jedno jest pewne - to zdecydowanie najlepszy i najpewniejszy prezent, jaki można mi sprawić! Cieszę się z każdej książki, uwielbiam budować swoją biblioteczkę i czytam każdą, którą mam. Nie zawsze od razu, ale na każdą z książek przychodzi pora.

Z powyższego stosiku najbardziej cieszą mnie Dziewczyny Wojenne, którą polecała moja koleżanka z pracy. Bardzo lubię czytać wspomnienia ludzi, którzy przeżyli wojnę. Są dla mnie mocno wciągające i poruszające, tym bardziej, że to wszystko działo się przecież całkiem niedawno. Jeśli Dziewczyny Wojenne spodobają mi się tak bardzo, jak się tego spodziewam, to z pewnością skuszę się na kolejne pozycje tego rodzaju - Kobiety Dyktatorów i Pierwsze Damy II Rzeczpospolitej.


To pudełeczko, to również świąteczny prezent od mojego ukochanego. Ten wybrałam sama podczas naszej grudniowej wyprawy do Kazimierza. Wprawdzie z założenia pudełko przeznaczone jest raczej na herbatę, to jednak ja oczyma wyobraźni już ustawiłam je na mojej przyszłej toaletce! Pudełko już ma nowych, biżuteryjnych lokatorów :)


Ta książka, to mój najnowszy nabytek. Upolowałam ją w Biedronce za jakieś 11zł i właśnie za to uwielbiam ten sklep (i wersje kieszonkowe książek same w sobie). Wiem, że na podstawie tej książki powstał kilka lat temu film, a sama autorka jest jedną z ulubionych autorek mojej Stefi, co tylko dodatkowo wzmogło moją ochotę na tę książkę.

A propos książek, na podstawie których powstały filmy... Mam ochotę również na Nostalgię Anioła, którą dawno temu polecała mi moja ciocia, lata świetle, zanim nakręcono film. Może jeśli zapiszę ten tytuł tutaj, to w końcu nie zapomnę o tym zakupie! ;)


Ten zakup był stosunkowo niespodziewany, ale po prostu nie mogłam zignorować pozytywnych opinii na temat tej książki, dopływających do mnie dosłownie z każdej strony. Nawet od tej najbardziej zaskakującej. Skoro wszyscy chwalą, to podczas spotkania z tatą oboje skorzystaliśmy z empikowej promocji i w efekcie oboje nabyliśmy tę książkę za pół ceny. A warta jest również pełnej. Właśnie kończę ją czytać i tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że Nergal, to fajny, kontaktowy i wyluzowany facet, który robi w życiu to, co kocha i potrafi wyciągnąć pozytywy nawet z najmniej wygodnej sytuacji. Zdecydowanie warto to przeczytać, nawet, jeśli nie jesteście fankami Behemota. Ja też nie jestem, ale jestem fanką tak zdrowego podejścia do życia.

To by było mniej więcej na tyle. Czytałyście któreś z powyższych książek? Czy macie takie, które szczególnie Was urzekły ostatnimi dniami i które chętnie byście poleciły? A przede wszystkim, czy Wy też polujecie na książki w Biedronce? :))
K.
Czytaj dalej

niedziela, 8 kwietnia 2012

TAG: Reading is cool!

Nie zostałam otagowana, ale poczułam się niejako wywołana do odpowiedzi przez Gray - cytuję "Kochane, taguję wszystkie swoje czytelniczki, które uwielbiają książki równie mocno jak kosmetyki i z chęcią zrobiłyby ten tag ;)" - no to przecież wypisz wymaluj ja! :)

OSTRZEŻENIE: To będzie dłuuuugi wpis!


Właściwie, to nie wiem kiedy zaczęła się ta moja miłość do książek. Przypuszczam, że gdzieś w połowie lub pod koniec podstawówki. Tak jak większość, średnio przepadałam za lekturami, ale większość z nich jednak czytałam. Myślę, że moja niechęć nie wynikała z tego, że to były złe książki, tylko raczej z ich natłoku w krótkim czasie - a ja po prostu lubię czytać w swoim tempie. Prawdopodobnie, tak jak każdy, lubię mieć wpływ na to co, kiedy i w jakim czasie czytam. Zdarza mi się zabrać za jakąś książkę i odłożyć ją, bo to akurat nie jej moment, po czym za kilka tygodni, czy miesięcy wrócić do niej i zachwycić się nią, jak każdą inną należącą do grona ulubieńców.

Uwielbiam kupować książki - mogę nie kupić sobie jakiegoś ciuszka, ale nową książkę chętnie zniosę do domu, choćbym nie miała jej gdzie postawić ;) Wolę mieć swoje, bo a) lubię wracać do książek, b) nie cierpię pożyczać komuś moich książek (trauma po tym jak ktoś tam, kiedyś tam zgubił mi książkę... :P), a z tym zwykle wiąże się też pożyczanie książek od kogoś, c) nie lubię mieć narzuconych ram czasowych do przeczytania czegoś. Czytam kiedy mam ochotę i ile mam ochotę, o!

O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?
Najchętniej czytam wieczorami, czy nawet nocami, kiedy wszyscy śpią i w domu jest cicho, telefon nie dzwoni i nikt mnie nie zagaduje. Niejednokrotnie zdarzało mi się czytać jakąś książkę do 4 czy 5 nad ranem, bo tak mnie wciągnęła, że nie byłam w stanie przestać ("przecież jeszcze tylko kilka rozdziałów i już koniec, jeszcze nie jest tak późno, jeszcze nie jestem taka śpiąca"). Ostatnimi czasy częściej jednak czytam w środkach komunikacji miejskiej.


Gdzie czytasz?
Czytam w łóżku lub, jak wyżej, w środkach komunikacji miejskiej. A, że dojazd w większość miejsc zajmuje mi około godziny, to jest kiedy czytać, o ile tylko upoluję miejsce siedzące ;)

W jakiej pozycji najchętniej czytasz?
W domu - leżąc. W autobusach itp. - siedząc, na stojąco nie daję rady, bo a to się obcas zawinie, a to kierowca gwałtownie zahamuje, a to jest tłum i mi książkę z ręki wytrącają, a to muszę pilnować trzystu pięćdziesięciu toreb, które ze sobą mam....

Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?
Najchętniej sięgam po kryminały, a kiedy już tracę wiarę w gatunek ludzki (mordercy, porywacze, sadyści), to przerzucam się na coś lekkiego, niezbyt angażującego emocjonalnie. Najchętniej sięgam po powieści Harlana Cobena (np. Niewinny, Nie mów nikomu), Kathy Reichs (seria o Temperance Brennan, np. Deja Dead, jej powieści zainspirowały twórców serialu Bones) albo Simona Becketta (seria zapoczątkowana słynną Chemią Śmierci).

Ich książki pochłaniają mnie bez reszty. Zawsze się głowię, kto mógł to zrobić, jak ktoś mógłby tak postąpić, co ja bym zrobiła, gdybym znalazła się w takiej sytuacji. Najmocniej przemieliła mnie chyba książka Cobena Tylko jedno spojrzenie.


Czasem lubię też sięgnąć po książki, które czytałam w okolicach gimnazjum, np. Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów Ann Brashares, czy choćby zwyczajnie książki, które są popularne i niby dla młodszych odbiorców, ale która z Was nie czytała Zmierzchu? :D


Jaką książkę ostatnio kupiłaś/dostałaś?
Na Walentynki dostałam od mamy przepiękny album ze zdjęciami Audrey Hepburn. Natomiast ostatnia kupiona przeze mnie książka, to chyba Pamiętnik Nicholasa Sparks'a (miało być niby lekko, ale końcówka też mnie złapała mocno za serce).


Co czytałaś ostatnio?
Właśnie wspomniany wyżej Pamiętnik oraz Oskara i Panią Różę Erica Emmanuela Schmitt'a. Kolejna książka, która sprawiła, że ukradkiem ocierałam łzy, tak, żeby nie zauważyli ich współpasażerowie... ;)

Co czytasz obecnie?
Obecnie szczerze powiedziawszy mam chwilowy zastój z czytaniem. Moje czytanie to jedne wielkie fazy. Przez chwilę nie czytam nic, po czym odczuwam wielki głód i pochłaniam kilka książek jedna po drugiej, dzień po dniu. Zabierałam się do kilku książek, ale to właśnie nie był ten moment. Tak naprawdę teraz powinnam czytać materiały do pracy magisterskiej... :P

Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi?
Nigdy nie zaginam rogów. Szacunku do książek nauczyła mnie mama, która odkąd pamiętam, powtarzała mi, że to jest niszczenie książki. Wolę więc później szukać momentu, w którym skończyłam czytać, niż zagiąć róg. Mimo to do zakładek również nie mam serca. Miałam ich kilka, ale zazwyczaj o nich zapominam i zakładam książkę, tym co aktualnie znajdę w kieszeni lub portfelu - biletem, wizytówką, metką... Po części wynika to też z faktu, że jeśli tylko mogę, kupuję książki w tzw. formacie kieszonkowym. Są mniejsze, a co za tym idzie lżejsze (problem wiecznie ciężkiej torby, wypchanej samymi najpotrzebniejszymi rzeczami - znacie to?). Zakładki często są do nich za długie i niszczą się w mojej przepastnej torbie - a tego też nie znoszę. W ogóle nie lubię niszczyć rzeczy!

moja kolekcja "kieszonkowców" (brakuje dwójki nieobecnych)
E-book czy audiobook?
Szczerze? Ani to, ani to. Ebooki i tak drukuję. Może gdybym miała jakiś czytnik, to wtedy bym się przekonała... Myślę jednak, że nic mi nie zastąpi tego wyjątkowego uczucia, jakim jest zapach nowiuteńkiej książki lub wręcz przeciwnie - zapach starego bibliotecznego egzemplarza, który widział "w życiu" więcej niż ja ;)

Jaka jest Twoja ulubiona książka z dzieciństwa?
Odpowiedź nie będzie zaskakująca - we wczesnej podstawówce uwielbiałam Dzieci z Bullerbyn i Przygody Tomka Sawyer'a. Do tej pory jestem przekonana, że Indianin Joe mieszka w pobliżu mnie i wie, że ja wiem, że to on. Serio, jest w mojej okolicy taki facet, który wygląda kropka w kropkę jak IJ, którego wyobrażałam sobie za dzieciaka i budzi we mnie to samo przerażenia, co jego książkowy "odpowiednik"! :D


Później zaczytywałam się oczywiście przygodami Ani z Zielonego Wzgórza i zamęczałam rodziców o kolejne części - mam je i zamierzam z nimi mieszkać w każdym miejscu, które nazwę domem. A w ostatniej klasie podstawówki odkryłam oczywiście Harry'ego Pottera... :)


Którą z postaci literackich cenisz najbardziej?
To jest trudne pytanie. W tej chwili przychodzi mi do głowy jedynie Pani Róża ze wspomnianego wyżej opowiadania (nowelki? :P) Schmitta. Za to, że potrafiła sprawić zarówno swoją obecnością, jak i mądrością, że umierające dziecko z ogromną radością witało każdy z ostatnich dni swojego życia.

Taguję:

A jak u Was jest z czytaniem książek - czytacie często, raz na jakiś czas, czy może w ogóle Was to nie kręci? :)
K.
Czytaj dalej

sobota, 31 grudnia 2011

Prezenty, prezenty, czyli co Mikołaj zostawił mi pod choinką... :)

Prawdopodobnie jako jedna z ostatnich przyznam się do swoich świątecznych zdobyczy ;) W tym roku mój św. Mikołaj był bardzo, bardzo hojny, ale bierze się to również z faktu bliskiego sąsiedztwa z urodzinami, dlatego poprosiłam rodzinę o jeden większy, ale bardzo przydatny prezent urodzinowo-świąteczny i taki też dostałam. Mimo to moi Mikołaje postanowili dorzucić mi kilka "drobiazgów" pod choinkę, a skoro był zamiar, to podsunęłam im kilka propozycji, z których chętnie skorzystali ;)

Oto moje "drobiazgi"... :) 


Przede wszystkim dwie ostatnie książki Cobena, którego absolutnie uwielbiam! Czytałam już wszystkie jego książki, które ukazały się w Polsce, poza tymi dwiema. Mam niemal wszystkie pozycje, poza czterema, które pożyczałam od znajomych. Nic straconego - na pewno prędzej, czy później wzbogacą moją bibiloteczkę! :)


Zestaw kosmetyków Slim Extreme 3D Eveline. Absolutnie nie poczułam się urażona i nie odebrałam tego jako sugestii, ponieważ to akurat był mój wybór... ;) Od dawna byłam ciekawa tych kosmetyków, a ten zestaw skomponowany jest z najbardziej interesujących mnie produktów. Słyszałam wiele dobrego zwłaszcza o serum termoaktywnym, zobaczymy jak sprawdzi się u mnie. Aktualnie mam pomarańczową wersję, z której jestem dosyć zadowolona i uwielbiam jej zapach. Natomiast, jeśli chodzi o serum do biustu, to ja absolutnie powiększenia nie szukam, ale przy pewnym rozmiarze i w pewnym wieku po prostu warto się wspomagać kosmetykami i ćwiczeniami zawczasu, żeby później nie szukać cycków na ziemi... :D



Zestaw Maybelline - tusz do rzęs Falsies Volum' Express i płyn micelarny - O Falsies, tak jak i o One by One, słyszałam i czytałam przeróżne opinie. Jedni go kochają, inni nienawidzą. One by One uwielbiam miłością szczerą i absolutną i wybaczam mu wszystkie ewentualne niedoskonałości, ale o Falsies też chciałam mieć swoje zdanie. Na razie nie otwieram, żeby mi wysechł w tempie tak ekspresowym jak wodoodporny Collosal, który po dwóch miesiącach wysechł na wiór i nie mam pojęcia co z nim zrobić... O micelu natomiast czytałam dobre opinie, więc jak wykończę moją półlitrową Biodermę lub prędzej micel z Bourjois, który mam u mojego M. w użycie pójdzie ten z zestawu. Swoją drogą teraz to chyba jestem zaopatrzona w płyny micelarne conajmniej na najbliższe pół roku :D


Ostatnią kosmetyczną paczuszką pod moją choinką była moja wymarzona Euphoria Calvina Kleina. Chorowałam na nią od roku, odkąd dostałam miniaturkę tego zapachu. Marzenie to spełniła moja kochana mama.


Drugiego dnia świąt razem z moim M. poodwiedzaliśmy nawzajem naszych rodziców - najpierw on przyjechał do mnie i mamy, a później wróciliśmy do jego rodziców. Zupełnie nie spodziewałam się, że dla mnie też się coś znajdzie, a okazało się, że tamtejszy Mikołaj zostawił dla mnie pod choinką cieplutkie, puchate, różowe kapciochy z Oysho, czyli idealny prezent dla takiego zmarźlucha, jak ja. Do kapci dołączona była bransoletka w stylu Pandory, która bardzo mi się spodobała - ma czerwony sznureczek, koralik z kwiatuszkami i kota, czyli wszystko to, co Karo lubi najbardziej! :)

Zdjęć kapci nie załączam, ponieważ już biegam w nich u mojego chłopaka i to u niego zamieszkają, razem z kolejnym puchatym prezentem, który otrzymałam właśnie od mojego M., czyli znowu - cieplutkim, puchatym i, dla odmiany, bielutkim szlafrokiem z New Look'a. Szlafroczek jest cudowny! Bardzo gorący, wykonany z grubego, miękkiego polaru, jest przemiły w dotyku i na plecach ma wyszytego słodkiego misia! Ponownie - idealny prezent dla zmarźlucha! Mogłabym w nim chodzić cały dzień... :)


 Natomiast tą bransoletkę dostałam od chrzestnej mojego M., której najwyraźniej mocno przypadłam do gustu, ponieważ zupełnie nie wpadłabym na to, że pomyśli i o mnie! Zwłaszcza, że nie odwiedzałam rodziny mojego chłopaka w Wigilię, tylko w drugi dzień Świąt! Ta bransoletka fajnie się sprawdzi do mocniejszych stylizacji, zwłaszcza na koncerty! Oby przyniosła mi szczęście przy polowaniu na bilety na Coldplay - jeśli tak będzie, to z pewnością będzie mi towarzyszyć we wrześniu 2012 na Stadionie Narodowym!

Oprócz przedstawionych wyżej skarbów dostałam również olbrzymią pakę wypełnioną słodyczami, owocami, orzechami i moimi ulubionymi płatkami! :))) Natomiast poniżej przedstawiam Wam natomiast ostatnie dwa prezenty urodzinowe, które pojawiły się u mnie nieco później niż pisałam post o urodzinowych podarkach.

Bransoletka YES Charms.
 Do mojej bransoletki z YES, dzięki mamie, dołączył nowy, urodzinowy charms w kształcie rybki. Wypatrzyłam ją jeszcze zanim dostałam moją bransoletkę i w końcu jest moja! Kolorystycznie idealnie zgrywa się w konikiem morskim i z niebieskim oczkiem Big Bena. Do kompletu marzy mi się jeszcze Wieża Eiffle'a, ale niestety YES od kilku lat już jej nie sprzedaje, a z tego co widziałam w Aparcie mają jakąś taką jakby płaską... Ładną, ale nie jest to jeszcze ideał. No cóż... Może zamiast niej wpiszę na listę Statuę Wolności lub Koloseum... :)


 A tą uroczą bransoletkę dostałam od mojej przyjaciółki - Agi. Bardzo w moim stylu, zwłaszcza dzięki kokardce i serduszku! ;)

Oprócz bransoletki dostałam również kolczyki - różowe perełki na sztyfcie, w kolorze dokładnie odpowiadającym sweterkowi, który rok wcześniej otrzymałam od Agi na urodziny... :)

No cóż... Dla mnie zawsze końcówka roku jest mocno atrakcyjna ze względu na urodziny, Mikołajki, Święta Bożego Narodzenia i Sylwester... Tyle emocji, wydarzeń i prezentów na przestrzeni zaledwie miesiąca... Warto czekać cały rok na takie skarby! :)

K.

Mam nadzieję, że Wasz Mikołaj, Gwiazdor, Gwiazdka, czy ktokolwiek podrzuca u Was prezenty był równie hojny! :)
Czytaj dalej
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast