Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prywata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prywata. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 sierpnia 2013

Prywata, czyli wszędobylski tag: 50 faktów o mnie :)

Cześć Dziewczyny!

Zgodnie z obietnicą, złożoną Wam na facebooku, "opracowałam" moją odpowiedź na najpopularniejszy tag w blogosferze, czyli 50 faktów o mnie. Trochę się uzewnętrzniłam, więc zapraszam do czytania :)



1. Wyznaję zasadę, że life should have a soundtrack :)

2. Uwielbiam chodzić na koncerty i zawsze wybieram miejsca na płycie. Moim zdaniem, tylko na płycie można całkowicie poczuć klimat koncertu, pośpiewać i poskakać ze współtowarzyszami.

3. Moim najlepszym koncertowym towarzystwem jest tata. Chodzę z nim na koncerty od zawsze i wiem, że mogę liczyć na jego towarzystwo co najmniej na większości warszawskich koncertów naszych ulubionych zespołów, bo...

4. ...całe moje "wychowanie muzyczne" zawdzięczam tacie. Wszystko, czego teraz słucham jest konsekwencją tego, czego słuchałam dzięki niemu w dzieciństwie...

5. ...a w dzieciństwie słuchałam namiętnie nie tylko Spice Girls, ale również Metalliki, Nirvany, U2 czy Depeche Mode. No... przynajmniej odkąd wyrosłam ze słuchania Puszka Okruszka i Królewny z Saskiej Porcelany :D

6. Byłam na koncercie U2 na Służewcu w 1999 roku, mając zaledwie 11 lat. To był mój pierwszy tak duży koncert i znalazłam się na nim prawie zupełnie przypadkiem, ale to już jest dłuższa historia :)

7. W trzeciej klasie gimnazjum chciałam przefarbować włosy na czarno i ubierać się jak Sandra Nasic z czasów drugiej płyty Guano Apes.

8. Ostatecznie zrezygnowałam z czerni i dotąd nigdy nie sięgnęłam po farbę, a więc... Mam 25 lat i nadal noszę mój naturalny kolor włosów. Co więcej, bardzo go lubię!

9. Uwielbiam czytać książki! Mogłabym wydać każde (rozsądne) pieniądze na książki, co skutkuje szybkim rozrostem mojej biblioteczki. Najczęściej sięgam po kryminały - od początku studiów jestem fanką Cobena, później odkryłam Kathy Reichs, a ostatnio zaczytuję się w Tess Gerritsen.

10. W podstawówce przeczytałam wszystkie części Ani z Zielonego Wzgórza.

11. ...a na przestrzeni kolejnych lat wszystkie części Harry'ego Pottera. Niektóre wielokrotnie. Co więcej, zamierzam to powtórzyć, bo można powiedzieć, że dorastałam razem z Harrym :)

12. Łatwo się wzruszam. Płaczę, czytając książki i oglądając filmy. Zresztą wszelkie podniosłe momenty typu wręczenie medali, Oskarów, czy innych nagród też powodują u mnie lekkie rozmycie obrazu ;))

13. Zawsze mocno mnie smuci, kiedy widzę na drodze martwe zwierze. Oczywiście zwykle chce mi się płakać :P Podobnie mam, kiedy słyszę, że ktoś znęcał się nad jakiś zwierzakiem.

13. Natomiast do tych żywych, spotkanych na drodze, zawsze krzyczę pod nosem coś w stylu: "uciekaj piesku!" :D

14. Oglądając filmy, zawsze najbardziej martwię się o zwierzaki. Zawsze trzymam kciuki, żeby w tych wszystkich thrillerach, horrorach etc nie stało się nic zwierzakowi. A jeśli się stanie, to oczywiście płaczę :D

15. Generalnie uwielbiam zwierzęta, ale nie przepadam za gołębiami i małpami.

16. Nie umiem chodzić na obcasach. Albo inaczej - umiem, ale nie czuję się na nich pewnie, dlatego jak już muszę, to wybieram raczej te niższe. Na co dzień chodzę jednak w balerinkach.

17. Lubię spać. Bardzo. Mimo to jestem raczej nocnym markiem, więc noce najchętniej odsypiam później do południa.

18. Lubię noce przed komputerem. Zwykle wtedy szaleję na YouTube i oglądam koncerty moich ulubionych zespołów :)

19. Na początku blogowania lubiłam pisanie postów po nocach. Przeszło mi odkąd zauważyłam, że rano i tak mało kto je czyta i wszyscy i tak najchętniej zaglądają po pracy, więc przestałam się spinać ;))

20. Kiedyś byłam prawdziwą serialomaniaczką. Oglądałam większość seriali, które powinno się znać i intensywnie udzielałam się na najlepszym forum pod słońcem, czyli Neptune, poświęconym seriolowi Veronica Mars. Poznałam tam kilka świetnych dziewczyn, z którymi pisałyśmy jeszcze długo po zakończeniu serialu. Z niektórymi do tej pory mam sporadyczny kontakt i wiem, że zaglądają tutaj na bloga. (Ewa, ściskam Cię mocno! :*)

21. Zawsze lubiłam mieszkanie w domu, lubiłam móc wyjść do ogródka, czy na spacer z psem. A teraz jednak  mieszkam w bloku, a pies został u mamy.

22. Kot niestety też. I to za tą wredną kupą kłaków tęsknię najbardziej.

23. Kiedyś byłam bardzo nieśmiała, a później nagle mi przeszło. Mimo to nadal nie lubię dzwonić w obce miejsca, nawet jeśli to tylko umówienie wizyty do lekarza, telefon do Sądu czy cokolwiek innego.

24. Staram się mówić to, co myślę. Albo nie mówić wcale.

25. Nie znoszę, kiedy ludzie nie dbają o poprawną ortografię lub silą się na udawane poczucie humoru pisząc w stylu mistrza Yody. Nic tak bardzo nie utrudnia czytania, jak marny styl i marna poprawność.

26. O ile z ortografią nigdy nie miałam większych problemów, tak z interpunkcją miewałam różne przygody. Mimo wszystko, w końcu udało mi się w końcu posiąść tę więdzę tajemną. Tak mniej więcej ;)

27. Nienawidzę tłumów w komunikacji miejskiej. Stężenie indywidualności na metr kwadratowy w godzinach szczytu przechodzi wszelkie granice absurdu i niezmiennie, co rano doprowadza mnie do wrzenia.

28. W ogóle nienawidzę ZTM. Zawsze, kiedy najbardziej się spieszę, trafiam na autobus, który utknie w korkach tam, gdzie nigdy korków nie ma, albo tramwaj, który stoi na przystanku przez dwie zmiany świateł. Lubię ZTM tylko, kiedy jest w miarę luźno i można sobie poczytać książkę bez cudzego łokcia w środku.

29. Nieco ponad pół roku temu zrobiłam prawo jazdy. Od tej pory jeździłam samochodem może kilka razy. No cóż, może kiedyś mi się przyda. Lepiej mieć i nie używać, niż nie mieć wcale, kiedy okaże się, że jest potrzebne ;)

30. Pierwszy raz jechałam pociągiem dopiero w wakacje po klasie maturalnej.

31. Wtedy też byłam pierwszy raz samodzielnie na wakacjach, tylko ze znajomymi.

32. Wynika to głównie z faktu, że po prostu lubiłam wakacje z rodzicami.

33. Nigdy nie miałam większego ciśnienia na imprezowanie w klubach. Do tej pory wolę iść na kawę czy piwo i po prostu móc pogadać.

34. Pod koniec liceum zaczęłam tańczyć taniec towarzyski i kontynuowałam tę przygodę mniej więcej przez dwa lata studiów. Nawet jeździliśmy z partnerem na turnieje. Szalenie miło wspominam te czasy i liczę na to, że będę miała jeszcze kiedyś okazję potańczyć.

35. Wizualnie bardziej podobały mi się tańce latynoamerykańskie, mogłam godzinami obserwować moich kolegów i koleżanki z wyższych klas. Sama - sercem i ciałem - lepiej radziłam sobie w tańcach standardowych.

36. Niby zawsze lubiłam towarzystwo dziewczyn, ale ostatecznie i tak miałam więcej kolegów. W okresie studiów i liceum miałam swoją grupkę, w której przeważali faceci i mam wrażenie, że ta znajomość trochę ukształtowała moje spojrzenie na relacje z facetami.

37. W nawiązaniu do relacji z facetami i mojego bycia nocnym markiem - przegadałam z kumplami niejedną noc. Czy to na żywo, na gg (to były te czasy), czy skypie.

38. Uwielbiam lato, ale od pewnego czasu pokochałam też jesień. Może być nawet deszczowa. Dopóki mam w perspektywie schronienie sie w ciepłym mieszkanku, z gorącą herbatą w ręku, nie przeszkadzają mi nawet ulewy.

39. A właśnie! Herbaty! Uwielbiam wszelkie wariacje na temat białej lub zielonej herbaty oraz dowolne odmiany Earl Greya :)

40. Wracając jednak do jesieni. Odkąd pogoda, odpowiadająca poszczególnym porom roku, tak mocno się pozmieniała, jako jesień postrzegam właściwie cały okres od września do końca roku (ostatnimi laty rzadko wtedy pojawia się śnieg, zresztą i tak nie jest trwały) i ten czas lubię z całej jesienio-zimy najbardziej. Za to nie znoszę okresu od stycznia do marca, zawsze niemiłosiernie mi się dłuży...

41. Nie wyobrażam sobie nie mieć zwierzaka. Odkąd byłam mała, w domu zawsze był jakiś zwierzak. Najpierw miałam żółwia o imieniu Franek, później były już głównie same koty, no i dwie piesy. Tym bardziej brakuje mi jakiegoś futra do poszturchania.

42. Co do futer... W dzieciństwie miałam sztuczne futerko (trochę takie jak pluszowe misie) w dalmatyńczyka. To był najbardziej szałowy prezent na Gwiazdkę, jaki pamiętam. No nie no, domek dla Barbie był prawie tak samo wypasiony :D

43. Kiedyś grałam na keyboardzie, więc wszystkie Święta Bożego Narodzenia obowiązkowo musiały być okraszone kolędami w moim wykonaniu. Babcia nigdy mi nie odpuściła :D Teraz już prawie nic nie pamiętam.

44. W podstawówce śpiewałam też w szkolnym chórze. Oczywiście wszystkie święta narodowe, lokalne czy ważniejsze święta religijne były uatrakcyjniane naszymi występami w całej gminie :D Przed Bożym Narodzeniem robiłyśmy niezłe tournee po wszystkich okolicznych Domach Kultury, Świetlicach i Klubach Seniora :D

45. W gimnazjum uwielbiam robić własnoręcznie tapety na pulpit ze zdjęciami moich ulubionych wykonawców. W sumie byłam w tym całkiem niezła, bo niektóre z nich trafiały do pobrania na strony fanowskie. I gdzie się to podziało? Teraz mam dwie lewe ręce do grafiki komputerowej... ;)

46. Dopóki nie zaczęłam blogować, paznokcie u rąk malowałam raptem kilka razy w roku. Teraz, moje lakierowe zasoby rozrosły się do naprawdę sporych rozmiarów, a ja maluję paznokcie co kilka dni.

47. Zawsze miałam tendencje do chomikowania kosmetyków. Zanim zaczęłam blogowanie, przez kilka ładnych lat byłam konsultantką w Oriflame i kupowałam tony kosmetyków dla siebie i rodziny, bo miałam je dla siebie sporo taniej.

48. Dzięki Oriflame, nawiązałam (lub podtrzymałam) kilka naprawdę wartościowych znajomości, z których część utrzymuje się do dziś. To był naprawdę dobrze spędzony czas i mile go wspominam, bo mieliśmy świetną zabawę, a przy tym zarabialiśmy na swoje licealne potrzeby :)

49. Co ciekawsze koncerty wpisuję sobie do kalendarza lub na specjalną listę i, w miarę upływu czasu, wybieram te, na których najbardziej mi zależy. Moje najbliższe koncertowe plany to m.in. Luxtorpeda (a jakże!), Pezet (wpływ Michała), Editors, White Lies i Placebo :)

50. Żeby nie było, że tylko płaczę... Lubię się śmiać i podobno robię to bardzo głośno :D
Czytaj dalej

niedziela, 23 czerwca 2013

Mobile Mix #2

Cześć Dziewczyny!

Po dłuższej przerwie próbuję się nieco rozruszać z blogowaniem, więc - biorąc pod uwagę, że czerwiec powoli się już kończy - zdecydowałam się na coś lekkiego, a więc majowo-czerwcowy mobile mix. Ostatnim razem pisałyście, że bardzo lubicie tego typu posty, a i ja chętnie zerkam co tam u Was w ostatnim czasie, a mobile mixy są pewną namiastką prywaty :)

Oczywiście jak zwykle jest mnóstwo jedzenie i mnóstwo mojego kota, ale nie tylko :) Przy każdym tematycznym mixie napiszę kilka słów wyjaśnienia co i jak u mnie słychać :)

MIX USPRAWIEDLIWIAJĄCY
Czyli dlaczego tak rzadko tu bywałam ostatnimi czasy! Jak większość z Was pewnie wie, w czerwcu upływał termin złożenia pracy magisterskiej, więc musiałam spiąć cztery litery i poważnie zabrać się do roboty. Wielokrotnie próbowałam pogodzić blogowanie z pisaniem, ale średnio mi to wychodziło, bo nawet same próby odpowiedzi na komentarze, kończyły się przeglądem Waszych blogów i pisaniem kolejnej notki, dlatego tym razem całkowicie wyłączyłam się z działalności na moim blogu, a niektóre z Waszych odwiedzałam w ramach relaksu i przerwy od pisania :)

Na szczęście praca leży już od czwartku w dziekanacie, a ja czekam na wyznaczenie terminu obrony! Mam nadzieję, że już wkrótce będę miała dla Was więcej czasu! :)

MIX 'KULTURALNY'
 
Nie samym pisaniem człowiek żyje, dlatego miłą odskocznią były wszelkie książki i czasopisma. Twój Styl uwielbiam już od kilka lat i kupuję co miesiąc. Ostatnio brakuje mi czasu, żeby przeczytać każdy z numerów tak dokładnie, jak bym chciała, ale co się odwlecze, to nie uciecze. Przekrój kupiłam chyba po raz pierwszy, ale kiedy tylko zobaczyłam na okładce Pezeta, wiedziałam, że muszę mieć ten numer. Dla siebie i dla Michała, który za Pezetem mocno przepada, więc siłą rzeczy tą sympatią zaraził również i mnie :)

Na zdjęciach widzicie również moje książkowe zakupy z Wydawnictwa Znak. Dwukrotnie udało mi się upolować kod zniżkowy -50% na wszystkie pozycje tego wydawnictwa, więc niewiele myśląc, zaopatrzyłam się w książki, które od dłuższego czasu wisiały na mojej czytelniczej liście. Tym sposobem w mojej kolekcji pojawiła się Anna Karenina, którą darzę ogromnym sentymentem, ponieważ ta książka była główną pozycję w mojej prezentacji maturalnej kilka lat temu (jak widzicie, skusiłam się również na film, który był dostępny wraz z Vivą), uzupełniłam również kolekcję książek o kobietach - wcześniej dostałam Dziewczyny Wojenne, która to okazała się być naprawdę fascynującą lekturą - a teraz dokupiłam jeszcze obie części Kobiet Dyktatorów oraz Pierwsze Damy II Rzeczpospolitej. Ponadto kupiłam również książkę z przepisami Anny Starmach Pyszne 25, Poradnik Pozytywnego Myślenia (filmem byłam oczarowana!), Braci Karamazow Dostojewskiego (dla Michała, który uwielbia rosyjską literaturę) oraz trzy cienkie pozycje Schmitta - Małe Zbrodnie Małżeńskie, Tektonika Uczuć oraz Oskara i Panią Różę - do którego przekonała mnie moja Stefi :*

W prawym górnym rogu widzicie dwa pakiety wszystkich części Harry'ego Potter'a, które pracownik Empiku ustawił obok siebie, tak, żeby powstało słowo hater. Uśmiałam się co nie miara, więc musiałam to uwiecznić na zdjęciu, nawet jeśli to był tylko przypadek :))

 MIX JEDZENIOWY

Najczęściej wyciągałam telefon, mając przed sobą coś do jedzenia. Już nawet mój Michał śmiał się ze mnie, że Instagram służy chyba tylko do pokazywania jedzenia :D Tak czy inaczej, w ostatnim czasie królowały, jak zawsze - makarony, choć starałam się sięgać jednak po te pełnoziarniste.Jedliśmy więc carbonarę, przyrządzoną przez Michała, mojego ukochanego kurczaka z pesto (przepis TUTAJ) oraz makaron z łososiem i szpinakiem. Nie mogło zabraknąć mozarelli w formie caprese oraz wędzonego łososia na kanapkach. W końcu doczekałam się również truskawek, które chętnie miksowałam w mleczno-truskawkowy koktajl. Parę razy zgrzeszyłam też puszką Coca-Coli, kubkiem bubble tea, batonikiem i Magnum, ale za to wypróbowałam również camembert z gruszką oraz zawijane szparagi. A do tego wszystkiego zrobiliśmy jeszcze domowe sushi :)

MIX KONCERTOWY
Jeśli czytacie mojego bloga, to musicie wiedzieć, że uwielbiam koncerty i jeśli tylko gra zespół, który lubię, to nie ma siły (poza brakiem gotówki), która odciągnęłaby mnie od pojawienia się na kolejnym koncercie! Tym sposobem w maju byłam na Juwenaliach UW, gdzie zagrali m.in. Luxtorpeda i Kult, a w czerwcu wybrałam się na początek na Impact Festival, gdzie zagrali m.in. Slayer, Rammstein, 30 Seconds to Mars, Stereophonics, Paramore czy Newsted. Byłam na obu dniach festiwalu, więc udało mi się zobaczyć wszystkie zespoły, które mnie interesowały! Ponieważ jednak od pewnego czasu miesiąc bez koncertu Luxtorpedy jest dla mnie miesiącem straconym, w miniony czwartek odwiedziłam piaseczyński park, żeby znowu pośpiewać ulubione kawałki z ulubionym polskim zespołem! Serio, idąc w lutym na Rocket, nie spodziewałam się, że będzie z tego taka miłość, ale Luxi porwali mnie bez reszty i teraz nie odpuszczam już praktycznie żadnego koncertu w Warszawie lub okolicach! :)

MIX ROŚLINNY
W maju i czerwcu przyroda w końcu się obudziła i obsypała wszystko kwieciem. Jako, że moja mama odkryła w sobie zapalonego ogrodnika, to powoli i ja zaczynam zwracać uwagę na wszelką roślinność. Do ogrodnika mi daleko, ale storczyk i bazylię, kupione w sklepie, potrafię utrzymać przy życiu, a pozostałe zieleninki obserwują odwiedzając mamę ;)

MIX ZWIERZĘCY
Moja trzódka może jest nieliczna, ale za to bardzo absorbująca. Kiedy tylko odwiedzam mamę, mam od razu pełne ręcy roboty, bo zarówno kota, jak i piesa domagają się uwagi. Nie to, żeby którakolwiek z nich miała kiedykolwiek dość głaskania... :)

MIX KOSMETYCZNY
Widzę, że tym razem kosmetyki zeszły na drugi plan, bo to chyba jedyne zdjęcia, które wyłuskałam z natłoku obrazków. Nie ujmuje im to jednak żadnej wartości. Zdjęcie w lewym górnym rogu, to standardowy stan stolika, podczas kawy z Kasią i Sylwią! Zawsze musimy obmacać swoje nowości kosmetyczne, co bardzo często kończy się albo powtórzeniem zakupu przez którąś z nas, albo co najmniej wspólnymi zakupami innych kosmetyków :)

W ostatnich miesiącach, jak zwykle królowały u mnie lakiery, przybyły mi nie tylko Essie, ale również Barry M, Rimmel, China Glaze, czy słynny brzoskwinkowy Manhattan. Teraz niestety moje paznokcie są w kiepskim staniem, więc na te kolorowe buteleczki tylko patrzę, a jedyne, co na nich ląduje to odżywki Nail Tek III... Mam nadzieję, że mi pomogą!

Od pani Moniki z Douglasa otrzymałam w prezencie również pomadkę Collistar, a do testów serum do rzęs Eyeliplex. W końcu odebrałam też moje zamówienie z DM od Pauli oraz skusiłam się na mój pierwszy azjatycki BB krem - Dollish od Lioele! :)

MIX TERENOWY
Widzę, że zdjęcia z powyższego mixu robiłam głównie w dni, kiedy pogoda nie dopisywała, dlatego tak szaro i ponuro ;) Tak czy inaczej - wybraliśmy się z Michałem na naszą pierwszą przejażdżkę rowerami Veturilo i na pewno chcemy więcej! Nie mamy rowerów u siebie, więc taka forma ruchu była dla nas do tej pory raczej niedostępna, a teraz w końcu możemy pojeździć! Pierwszy rower złapaliśmy w okolicach ul. Chłodnej, które niezmiennie robi na mnie wrażenie. Sama ulica wygląda jakby nic się tam nie zmieniło od czasów II wojny, a tuż nad nią wyrasta piękny współczesny wieżowiec. Może tak bardzo zwróciłam na to uwagę ze względ na lekturę Dziewczyn Wojennych, ale czasami nie trzeba nawet daleko szukać, żeby zobaczyć stare oblicze Warszawy :) Wracając jednak do tematu rowerów - zrobiliśmy ogromne okrążenie po Warszawie i dojechaliśmy do BUWu, gdzie zrobiliśmy przystanek na przekąskę i dopiero potem wróciliśmy do domu przez Starówkę. Muszę przyznać, że rowery są całkiem wygodne i w końcu nie bolały mnie plecy od jazdy. Za to tyłek nie dawał mi spokoju przez dobre 3 dni :P

Ostatnio prześladuje mnie mój samochód marzeń, czyli zieloniutka Mazda 2. Spotykam ją dosłownie na każdym kroku i choć zwracam uwagę również na inne wersje kolorystyczne, to ta zielona jest dla mnie wyjątkowa i zawsze rzuca mi się w oczy wśród masy innych samochodów. Niech no ja się poduczę trochę jeździć! Niech no ja tylko mam gdzie trzymać samochód! Będziesz moja! :))

W naszej okolicy, przez jakiś czas było rozstawione wesołe miasteczko i to takie z prawdziwego zdarzenia. Niestety mój Michał nie przepada za takimi atrakcjami, więc i ja obeszłam się smakiem :(

W prawym górnym rogu - przyjemny akcent, na który natknęłam się na przystanku. Jak widać, miłość można okazywać w każdym wieku! Tak miło mi się zrobiło na samą myśl, że są jeszcze ludzie, którzy kochają się przez całe życie i nie wstydzą się tych uczuć okazywać, trzymając się za rękę :)

No i drugi obrazek od prawej, w dolnym rządku, to coś co mocno mnie rozbawiło na Impact. Widziałam już wiele specyficznego obuwia na koncertach, ze szpilkami (sic!), koturnami i sandałkami włącznie, ale crocsów jeszcze nie spotkałam! Każdy sobie radzi z kapryśną pogodą jak może :D

***
Starałam się Was nie zanudzić, dzieląc się z Wami tym, co zwróciło moją uwagę w ciągu ostatnich dwóch miesięcy! Mam nadzieję, że kolejny mobile mix pojawi się szybciej, więc nie będzie tak obszerny i może więcej osób dobrnie do jego końca :D

Miłej niedzieli Wam życzę! Piszcie koniecznie, czy jest szansa, że spotkałam którąś z Was w miejscach, które odwiedziłam? :)
K.
Czytaj dalej
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast