Cześć Dziewczyny!
Maj był dla mnie miesiącem (znowu) obfitującym w mnóstwo nowości. Jak zwykle wszędzie zwęszyłam okazję do powiększenia moich i tak już sporych kosmetycznych zasobów, więc miejmy już tę majową spowiedź za sobą. Zgrzeszyłam. Postanawiam poprawę (obiecanki-cacanki) ;)
Choć w kwestii pielęgnacji staram się kupować tylko to, co niezbędne, a majowe denko osiągnęło naprawdę zadowalający poziom (o czym za jakiś czas), kolorówka nadal niemiłosiernie mnie kusi i to ona stanowi zwykle większość moich zakupów. Stanowczo warto dać sobie na wstrzymanie, bo choć spełniłam kilka swoich kosmetycznych marzeń i zachcianek, to jednak znowu zaczyna robić się w moich szufladach nieco tłoczno.
***
Powyższe zakupy zawdzięczam Aalimce, która przy okazji majówki u rodziców, zrobiła dla mnie drobne zakupy. Zależało mi na trójce letnich żeli z Balea o bardzo apetycznych zapachach mango, arbuza (niby melon, to melon, ale na zdjęciu jest arbuz...) i karamboli. Oprócz tego przygarnęłam kolejną pomadkę ochronną z Alverde, tym razem w wariancie wiśniowym, oraz słynny kamuflaż tej samej marki. Do tej pory używałam korektora Alverde Cream To Powder i byłam nim zachwycona, ale mam już w nim dość spore denko, dlatego poprosiłam Kamilę o zakup jego następcy :) Wszystkie te produkty, kupowane bezpośrednio w DM wyniosły mnie niecałe 30 zł, więc zdecydowanie się opłacało! Żel mango już króluje pod prysznicem i muszę się przyznać, że ten zapach w dużej mierze zdominował moją aktualną pielęgnację :)
Zakup antyperspirantu Nivea Calm&Care (10,99 zł) oraz naturalnego dezodorantu w kamieniu Crystal (ok.25 zł), był podyktowany coraz częstszymi podrażnieniami na skórze pod pachami. Nigdy nie miałam przesadnie wrażliwej skóry, ale najwyraźniej częstsze używanie Rexony (związane ze wzmożoną aktywnością fizyczną) dało mi się we znaki, a depilacja za pomocą maszynki, na pewno nie pomogła rozwiązać problemu. W tej chwili, zawsze po goleniu, przecieram skórę kryształem, który ma w składzie ałun, charakteryzujący się właściwościami łagodzącymi (jako antyperspirant zupełnie się u mnie nie sprawdza; swoją drogą kwestia zawartości soli aluminium i jej działania skórę jest mocno dyskusyjna, więc zachęcam do poczytania ciekawych rozważań tutaj). Na co dzień staram się też sięgać po delikatniejszy antyperspirant - w tym celu wybrałam wersję Nivea Calm&Care, która również teoretycznie ma być przeznaczona do skóry wrażliwej, a po Rexonę sięgam w cieplejsze dni lub przed ćwiczeniami. Na ten moment ta strategia zdaje się mieć zbawienne działanie dla mojej skóry! Jeśli Wam też zdarzyły się takie problemy, to polecam wypróbować moją metodę :)
Woda termalna Uriage szturmem wtargnęła do mojego serca, a ponieważ właśnie wykończyłam swoją pierwszą butelkę, kupiłam nową w promocji za niecałe 14 zł. Na razie używam wody termalnej z Avene, ale Uriage chciałam już mieć, ponieważ jest wygodniejsza na wyjazdy z racji braku konieczności osuszania.
Zmywacz z Isany w wersji z acetonem (ok.5 zł?) i pasta do zębów Dental Cream z Himalaya Herbals (ok.11 zł) nie wymagają chyba komentarza, prawda? :)
Emulsja matująca z serii Purritin z Iwostinu, to powtórka z rozrywki. Właśnie wykończyłam pierwszą tubkę tego kremu i polubiłam się z nim, dlatego od razu sięgnęłam po nowe opakowanie. Do kremów na dzień (zależy mi na tych, które nie będą wzmagać błysku) podchodzę z coraz większym dystansem, dlatego jak już coś się u mnie sprawdzi, to staram się tego trzymać. Krem nawilżający z serii Sensitia również z Iwostinu (tego typu produkty stosuję przede wszystkim na noc), to produkt testowy. Byłam ciekawa jak wypadnie w porównaniu do mojego ukochanego Vita Sensilium z Pharmaceris A. Za nieco ponad miesiąc powinnam zresztą podzielić się z Wami moim spostrzeżeniami na ten temat :) Każdy z kremów kosztuje ok.30 zł.
Oliwka Hipp (ok.15 zł) też nie znalazła się tutaj przypadkiem! To jak dotąd najbardziej uniwersalny kosmetyk, który miałam w swoich rękach. Fantastycznie sprawdza się zarówno do olejowania włosów, paznokci, jak i po prostu w zastępstwie zwykłego balsamu. Ostatnio już za nim zatęskniłam, bo nic nie dawało takich efektów na moich paznokciach jak półgodzinna kąpiel w podgrzanej oliwce!
Jak widać pielęgnacja lubi kończyć się i przybywać stadkiem ;)
Produkty ARTDECO, to upominki które otrzymałam na bardzo interesujących warsztatach z makijażystą tej marki. Do tej pory znałam tylko słynną bazę pod cienie, a teraz mam możliwość zapoznać się również z innymi produktami marki. W moje ręce trafił tusz do rzęs Wonder Lash Mascara, puder oraz podkład z serii do makijażu High Definition oraz pomadka o pięknym, nieco koralowym odcieniu. Tusz i pomadka są już w użyciu, więc za jakiś czas spróbuję podzielić się z Wami moim wrażeniami.
Podczas gdy wszyscy szaleli na promocjach w Rossmannie ja starałam się go unikać z daleka. Prawie by mi się to udało, ale w ostatnim tygodniu promocji -49% złamałam ten niepisany zakaz i przygarnęłam cień /sprasowany pigment L'Oreal Color Infaillible w kolorze Forever Pink (ok.18 zł w CND) oraz dwie pomadki - matową Bourjois Rouge Ediotion Velvet 02 (ok.25 zł) oraz upragnioną Rimmel Moisture Renew w kolorze 360 As You Want Victoria (ok.14 zł).
Jak wiadomo, promocje typu -40% całkiem przypadkowo lubią się mnożyć w tym samym czasie we wszystkich drogeriach. O ile zwykle staram się omijać wtedy wszystkie te przybytki rozpusty, tak tym razem zbyt wczesne wyjście z domu poskutkowało "szlajaniem się" po Hebe w tym niebezpiecznym okresie. Co z kolei zaowocowało kilkoma nowościami (dla mnie) z Gosha. Ponieważ marka generalnie należy raczej do tych droższych (jak na półkę drogeryjną oczywiście), skusiłam się na cztery produkty, które wpadły mi w oko - piękny bronzer (Pink), pomadkę (158 Yours Forever), krem CC (02 Ivory) oraz róż-mozaikę (Pink Pie). W tej chwili najbardziej cieszy mnie CC, bo choć teoretycznie nie powinien dogadywać się z moją cerą, to jednak w wolne dni jest dla mnie ostatnio niezastąpiony, kiedy zależy mi na lekkim, ale ładnym makijażu :) Nie pamiętam już cen poszczególnych produktów, ale po zniżce 40% za całą czwórkę zapłaciłam ok.100 zł.
No i to są właściwie najważniejsze zakupy maja! Od tak dawna przymierzałam się do zakupu Daisy Eau So Fresh, że już nawet nie jestem w stanie określić początkowej daty mojej fascynacji tym zapachem. Bardzo długo odkładałam ten zakup, sięgałam po inne produkty i ostatecznie zawsze przekonywałam się, że chyba jednak dojrzałam już do tych lżejszych i bardziej kwiatowych zapachów. W międzyczasie zakochałam się też w absolutnie cudownej Roses de Chloe! Wybór był tak trudny, że skusiłam się na obie buteleczki. Daisy Eau So Fresh w pojemności 125 ml, a Chloe - 30 ml. Teraz chyba bym zamienił te pojemności, bo - o dziwo - to w Chloe czuję się znacznie lepiej i pewniej, choć Daisy z pewnością się u mnie nie zmarnuje. Obie buteleczki przyszły na początku miesiąca i przez ten czas w zasadzie używałam ich codziennie na przemian. Za oba flakony zapłaciłam w Perfumesco tyle, ile zapłaciłabym pewnie za samą Daisy w dowolnej stacjonarnej perfumerii.
Zoya - Payton, to kolejny zakup jeszcze z kwietnia, ale zanim dotarł do Kamili, a Kamila do mnie, musiało minąć trochę czasu. W każdym razie cieszę się, że upragniona Payton w końcu wpadła w moje ręce i że kosztowała mnie tyle, co na targach kosmetycznych, czyli 28 zł :)
Dalej mamy oczywiście nowe Essie. O ile kolekcja Resort Fling zupełnie mnie nie oczarowała, tak sam lakier Find Me An Oasis już jak najbardziej. Niestety formuła profesjonalna jest strasznie trudna we współpracy, ale kolor naprawdę wiele rekompensuje... Brzoskwinka, to kolor, który od dawna wisiał na mojej wishliście, czyli Van D'Go. Każdy z lakierów był kupiony w mniej lub bardziej promocyjnej cenie (w sklepach Kajuba oraz Minti Shop) ;) Dalsze pozycje, to Carousel Coral, Foot Loose i Carry On, które przygarnęłam od mojej Essie-soulmate Sylwii w bardzo okazyjnej-okazji [tak, świadomie użyłam masła maślanego ;)].
W ramach współpracy z marką Rimmel otrzymałam trzy nowe kolory lakierów z serii 60 Seconds, z kolekcji sygnowanej przez Ritę Orę. Z całej trójki - White Hot Love, Lose Your Lingerie oraz Midnight Rendevous - używałam jak na razie tylko ostatniego i muszę przyznać, że z miejsca mnie oczarował. Podobno jaśniejsze kolory są trochę problematyczne, ale ten był bardzo komfortowy w aplikacji, no i ten kolor!
Powyższe mogę podsumować tylko tak - takie tam pierdoły z Biedronki. Nic z tego nie było mi potrzebne, ale przy tych śmiesznych cenach jakoś samo wylądowało w koszyku. Peelingi Bielendy kosztowały ok.5 zł, a maski Biovax były chyba 2 zł. Tak wyszło ;)
No i ostatni duży zakup z maja, to pędzle Real Techniques! Od dawna planowałam, że dołączą do mojej kolekcji i wielokrotnie widziałam je oczyma wyobraźni na mojej toaletce. Miałam zamiar kupić je przez iHerb, ale w międzyczasie pojawiły się jakieś problemy z płatnościami, więc ostatecznie pozbierałam je przy okazji jakiś drobnych promocji i kodów zniżkowych do sklepów Minti Shop i E-Zebra. Może nie zaoszczędziła tyle, co za pośrednictwem iHerb, no ale przynajmniej nikt mi ich nie utopił w oceanie :D
Skusiłam się na zestaw pędzli do twarzy Core Collection, pojedyncze pędzle Expert Face Brush, Setting Brush, Blush Brush oraz gąbeczkę Miracle Complexion Sponge. ...i teraz boję się ich użyć! Są takie śliczne, że aż szkoda mi je brudzić i kurzyć... Pomińmy tę kwestię milczeniem, proszę... :D
***
No! Nie obiecuję (sobie), że w czerwcu nie kupię nic, bo to nie byłoby prawdą (w końcu już czekam na nowe opakowanie podkładu mineralnego :D), ale wiem, że czekają mnie ważniejsze wydatki, dlatego bardzo chciałabym znowu trochę wyhamować moje zapędy. Co tam zresztą wyrzuty sumienia, skoro wszystko tak cieszy! ;))
Standardowo - czekam na Wasze opinie o powyższych kosmetykach, jeśli już miałyście z nimi do czynienia! Co Wam przypadło do gustu, a co nie? A może coś Was szczególnie ciekawi i może mogłabym Wam krótko odpowiedzieć/podpowiedzieć [coś]? :)
K.
Wow ile tego jest. Zazdroszczę :)
OdpowiedzUsuńNie ma co zazdrościć ;)
UsuńCałkiem dużo tego wyszło! :D
OdpowiedzUsuńNo trochę wyszło ;)
Usuńu la la jakie zapasy :)
OdpowiedzUsuńZapasy są sporo większe :P
UsuńSuper nowości. Nowe żele z balea tez mnie kusza, ale rozkochałam się petit marsylkach, więc się wstrzymałam :) brązer z gosha mam i uwielbiam, w zasadzie ja mam ten w kolorze pink i korzystam z niego jak z różu, to idealny produkt "na szybko". Nowości z Art Deco wyglądają super, zresztą widziałam zdjęcia z warsztatów kapitalna sprawa.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o perfumy, nadal czekam na to żeby odnaleźć swój idealny zapach.
Co do Real Techniques, napaliłam się strasznie na pędzel do różu i niestety zawiodłam się, teraz w zasadzie spoglądam już tylko w kierunku Zoevy, ale może jeszcze się przełamię :)
No właśnie ja też mam wersję pink! :)
UsuńTego jedynego nie szukam, chyba nigdy bym się nie zdecydowała! Dobrze, że z facetem było łatwiej, niż z zapachem :D
A dlaczego zawiodłaś się na tym pędzlu? Czym Cię do siebie zraził? Zoevy również jestem ciekawa, ale sama nie wiem, w którym kierunku miałabym pójść. Z RT od pewnego czasu miałam upatrzone te kilka pędzli i w sumie więcej mnie w tej chwili za bardzo nie interesuje :)
No to będziesz z niego na pewno zadowolona :)
UsuńJa jak idę na "zapachowe" poszukiwania to zawsze wracam z pustymi rękami.
Co do pędzla - nie wiem, wydaje mi się, że jest dla mnie zbyt miękki, za mało precyzyjny, nie umiem ładnie nałożyć nim różu, a do brązera zupełnie się u mnie nie sprawdził. Z podkulonym ogonem wróciłam do Hakuro. Wiem, że ten z RT zbiera świetne recenzje i może po prostu ja nie umiem się nim malować :(
No właśnie odrobinkę się obawiam tego, że nie będzie wystarczająco zbierać koloru, ale to się znowu sprawdza przy mocno napigmentowanych różach, więc nie ma tego złego :) Hakuro H24 to jak na razie mój faworyt i używam go non stop od dwóch lat :)
UsuńJa mam H21 czyli braciszka i też używam drugi rok i jest super i nie chcę innego. A ten z Real faktycznie dobrze sprawdza się do rozcierania i do mocniej napigmentowanych kosmetyków, ale generalnie nie do końca umiem się z nim obchodzić. Pewnie to kwestia moich umiejętności, ale jest dla mnie za mało precyzyjny :/
UsuńMiałam próbkę zapachu Daisy Eau So Fresh ale wydał mi się strasznie nietrwały. Godzina i już go nie było :(. Też masz takie wrażenie? Bo bardzo mi się podobał ale wolę perfumy, które wytrzymują te kilka godzin.
OdpowiedzUsuńPrzed zakupem sprawdzałam na sobie zarówno Daisy, jak i Chloe i oba zapachy wyczuwałam na skórze przez dobre kilka godzin (a spryskałam się na wierzchu dłoni, więc nie jest to najlepsze miejsce, bo kilkukrotnie myłam później ręce). Teraz kiedy noszę je regularnie od miesiąca, chwilę po aplikacji nie wyczuwam już żadnego, ale wiem, że nadal pachną, bo mój chłopak potrafi komplementować je nawet po dniu pracy, więc chyba jest ok ;) Ja sama dłużej przyzwyczajałam się do Chloe (w tym sensie, że dłużej je wyczuwałam), a Daisy od razu po kilku dniach leżały na mnie tak, że już ich praktycznie nie czułam. Wcześniej używałam zupełnie innego rodzaju zapachów, więc mój facet jest dla mnie dość wiarygodnym testerem trwałości ;))
UsuńCzyli jestem już pewna, że to nie zapach dla mnie. JA lubię czuć zapach przez wiele godzin. To czy otoczenie też go czuje jest dla mnie sprawą drugorzędną. Więc potwierdziły się moje obawy co do jego trwałości ;)
UsuńDziękuję za wyczerpującą odpowiedź :)
Szaleństwo ;)) Również uwielbiam żele Balea. Wode Avene używam obecnie, przymierzam się też do Uriage, no i bardzo lubie klasyczne Chloe - przyjrzę się wersji różanej :)
OdpowiedzUsuńZapachu klasycznej Chloe nie potrafię sobie teraz przypomnieć, ale wiem, że przy okazji poszukiwać spodobała mi się również See by Chloe :)
UsuńO mamuniu ile cudowności *_* nie wiem co mi się tu najbardziej podoba, ale chyba Essiaki, pędzle z RT i kosmetyki z Artdeco, które bardzo lubię :) Co do Daisy i Chloe, to moje ukochane zapachy, Daisy mam w wersji czerwonej, a Chloe tylko miniaturkę w tej pierwszej wersji :) Oba zapachy są niezwykle trwałe i wyjątkowe <3
OdpowiedzUsuńChloe ma w ogóle piękne zapachy! Spodobał mi się też See by Chloe, ale to już temat na inną okazję :)
Usuńszaleństwo :D tyle mogę tylko powiedzieć
OdpowiedzUsuńsama ograniczam wszelkie współprace i zakupy bo stwierdzam, że temat mnie nieco przerasta i przytłacza :D
niemniej na set pędzli RT to bym się skusiła :D
Ja tam wybieram to, co mnie interesuje, ale największym źródłem zaopatrzenia i tak jestem sama dla siebie :D Pewnie nawet rezygnując ze współprac nie zauważyłabym znaczącego uszczuplenia zawartości szuflad :P
UsuńIle fajnych kosmetyków! :) bardzo lubię pędzle RT, mam ich dość dużo ale chyba chciałabym jeszcze gąbeczkę ;)
OdpowiedzUsuńGąbeczki od dawna mnie ciekawią, ale nie miałam ochoty wydawać 80 zł na BB, a na inne jakoś nie mogę się natknąć (choć nie szukałam też zbyt intensywnie ;)).
UsuńAle się obłowiłaś:) Daisy Eau So Fresh jest i na mojej liście do zakupu, a Chloe już mam, bo też ją bardzo chciałam od kiedy poznałam ten zapach,tylko że ja szaleję za tą standardową wersją:)
OdpowiedzUsuńZastanawiałam się nad nią, ale ostatecznie ta była na mnie dłużej wyczuwalna :)
UsuńSzalona! ;)
OdpowiedzUsuńOj ;)
UsuńPerfumy Daisy są również na mojej liście zakupowej:)
OdpowiedzUsuńMnie ujęła najpierw ta buteleczka, a zapach jest równie czarujący :)
UsuńAle zakupy! :) Same cudowności :) Mam chrapkę na te żele Balea.
OdpowiedzUsuńBardzo lubię ich żele, więc chętnie sięgam po kolejne warianty :)
UsuńChyba pędzli zazdroszczę najbardziej :)
OdpowiedzUsuńMam te żele Balea - ładne, ale mam wrażenie, że to wszystko już było.
I Balea tylko nazwy zmienia ;) Chociaż wersja arbuzowa jest świetna!
Krem CC z Gosh jestem bardzo ciekawa. Formuły CC bardzo mnie kuszą.
I zastanawiam się nad zakupem jakiejś tubki.
Ten CC jest chyba dosyć nietypowy, bo nie jest mocno kryjący, a do tego ma formułę rozświetlającą, która teoretycznie nie powinna być dobra dla mojej mieszanej, błyszczącej cery, ale zmatowiony pudrem daje u mnie blask zdrowej i wypoczętej skóry :) Może nie jest to produkt, na który postawiłabym w sytuacji 100% pewności, że makijaż jest nieskazitelny, ale na luźne dni jest dla mnie idealny. Jest lekki i nie czuję się jakbym miała na twarzy tapetę, a przy tym koloryt jest lekko wyrównany, no i tak jak wspomniałam - buzia wygląda zdrowo :)
UsuńMożna dostać oczopląsu :) Ja sama z chęcią wypróbowałabym kosmetyki Gosha i Artdeco gdyż wcześniej raczej nie miałam z nimi żadnej styczności. A pędzli Real Techniques nie obawiaj się zacząć używać, mam chyba 9 sztuk i używam i piorę i tak w kółko i nie tracą ani troszkę na jakości ani wizualnie nic się nie zmieniają. Są świetne!
OdpowiedzUsuńNiby się nie boję, ale one tak bardzo cieszą oko w tych pudełeczkach, że aż mi normalnie szkoda je ruszyć :D Cieszę się jednak, że jako kolejna osoba potwierdzasz ich dobrą jakość :)
Usuńsuper zakupy :)) Ciekawa jestem tego tuszu z ARTDECO :)
OdpowiedzUsuńNa razie jest ciut zbyt mokry, więc liczę na to, że zaraz podeschnie :) ale efekt jest zachęcający
Usuńtakiej ilości pędzli RT chyba zazdroszczę :)
OdpowiedzUsuńa w Biedronce też kupiłam te peelingi z Bielendy ale jeszcze czekają na swoją kolej :D
Mam nadzieję, że te pędzle będą dobrą inwestycją :)
UsuńPodobają mi się jasne Essie i wpadła mi w oko pomadka Rimmel.
OdpowiedzUsuńNa widok pędzli oczy wychodzą na wierzch :D
Agu wczoraj pokazywała tę pomadkę na blogu, więc możesz zerknąć na zbliżenie :)
UsuńŻelki Balea wyglądają obłędnie, arbuz - melon sama bym chciała miec u siebie w lazni ;)
OdpowiedzUsuńCudowne nowości aż ślinka leci ;)
One mają zawsze takie apetyczne zapachy <3
Usuńno pięknie, pięknie :D u mnie w maju przybyło tyle kolorówki, że Malm już jej nie mieści i musiałam skombinować dodatkowe pojemniczki... :D teraz priorytetem są dla mnie pędzle i perfumy, Daisy jest na liście :)
OdpowiedzUsuńHahaha trzeba dokupić komodę na nowości :)
UsuńExpert Face Brush najlepszym pędzlem świata!
OdpowiedzUsuńSuper! Mam nadzieję, że u mnie też się sprawdzi :)
UsuńIle dobroci:) U mnie trwa ostre zużywanie, jeszcze muszę tylko sobie jakąś karę wymyślić w razie złamania reguły nie kupowania kosmetyków :P
OdpowiedzUsuńNie lubię kar :P
UsuńZ żeli Balea nie jestem zadowolona.
OdpowiedzUsuńPędzle z RT są cudowne! Mam cztery i bardzo je sobie chwalę (Expert Face Brush jest niezastąpiony! ułatwia życia ). Essie mnie oczarowały, a w szczególności dwa ostatnie odcienie z prawej. Zazdroszczę kosmetyków z Artdeco.
OdpowiedzUsuńPomadka z Bourjois jest fenomenalna. Jedyna, która nie złazi z moich ust po zjedzeniu czegoś. Woda Daisy... ach... Moje marzenie. Kręciłam się koło niej już rok temu, ale zrezygnowałam bo miałam prawie całą buteleczkę Flowerbomb. Teraz mam fazę na Pradę Candy :)
Ile cudowności:-) jest kilka perełek, które mam i bardzo lubię jak chociażby zmywacz Isany czy lakiery Rimmel, ale jest również mnóstwo kosmetyków, które z chęcią bym wypróbowała jak pędzle, Essie czy perfumy:-) świetne zakupki:-)
OdpowiedzUsuńhaha mam tak samo z pędzlami bardzo chcę mieć a potem szkoda ich używać :)
OdpowiedzUsuńMam z Balea z tej serii letniej balsamy,niestety w Pradze żeli nie było których Ci zazdroszczę bo zapachy są pyszne :))
Pozdrawiam!
Pokaźna gromadka :) Ja już wszystko, co niezbędne mam i staram się nie kupować nic na zapas i póki co trzymam się planu :)
OdpowiedzUsuńale smakowite kąski :)
OdpowiedzUsuńZestawów pędzli RT po cichu Ci zazdroszczę, do tej pory zaopatrzyłam się tylko w pędzel do różu, który bardzo sobie chwalę, a na oku mam jeszcze kilka innych. Może kiedyś w ramach totalnego szaleństwa dokupię resztę wymarzonych sztuk.
OdpowiedzUsuńU mnie zakupy majowe są niezwykle skromne, gdyż poza wspólnie kupioną pomadką nie dałam się skusić żadnej promocji :)
I jeszcze śmiałaś mieć "pretensje", że namówiłam Cię na Bourjois! No wiesz! :D
UsuńFaktycznie skusiłaś się na spory zestaw z RT, jak na debiut :) Mam nadzieję, że będą Ci dobrze służyć, jeżeli chodzi o pędzel do pudru, dla mnie to podstawa i nie było innej opcji, by nie zacząć od niego :) Niedawno kupiłam jeszcze Expert Face Brush, ale nie jest jeszcze w akcji.
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem kosmetyków z Artdeco, bo sama również znam tylko bazę pod cienie. Lubię produkty Gosha, zastanawiam się już od dawna nad ich kremem BB, a teraz jest jeszcze CC, sama nie wiem :)
Do pudru już od dłuższego czasu używam pędzla z EcoTools i jestem z niego zadowolona, ale nie wykluczam jakiegoś urozmaicenia za jakiś czas :)
UsuńBB z Gosha też mam, ale dostałam go na spotkaniu blogerek i jest w kolorze 03 Beige, który normalnie jest dla mnie za ciemny, więc używałam go tylko po wakacjach. Generalnie wspominam go bardzo dobrze (choć nie przypomnę sobie teraz konkretów :D) i mam nadzieję, że w tym roku też nada się do użytku, jak tylko złapię trochę słońca :)
A o kremie CC napisałam wstępnie pod komentarzem Anety, więc pozwól, że skopiuję:
Ten CC jest chyba dosyć nietypowy, bo nie jest mocno kryjący, a do tego ma formułę rozświetlającą, która teoretycznie nie powinna być dobra dla mojej mieszanej, błyszczącej cery, ale zmatowiony pudrem daje u mnie blask zdrowej i wypoczętej skóry :) Może nie jest to produkt, na który postawiłabym w sytuacji 100% pewności, że makijaż jest nieskazitelny, ale na luźne dni jest dla mnie idealny. Jest lekki i nie czuję się jakbym miała na twarzy tapetę, a przy tym koloryt jest lekko wyrównany, no i tak jak wspomniałam - buzia wygląda zdrowo :)
To będę czekała na tegoroczne wrażenia po kremie BB z Gosha, ten CC wygląda na to, że nie jest dla mnie :)
UsuńOczopląsu po prostu dostałam - a zakupy świetne - pędzle techniques sama mam chęć zakupić :)
OdpowiedzUsuńno to poszalałaś ;) dzięki Tobie czuję się usprawiedliwiona, gdyż tez dość dużo nakupowałam w maju :D dobrze wiedzieć, że nie jest się samemu w takich sprawach ;)
OdpowiedzUsuńmam z Loreala taki cień prasowany tylko w kolorze błękitu, całkiem dobrze się sprawuje, jednak pod koniec dnia zaczyna wchodzić w załamania powiek i nieco blednie :( myślałam, że będzie bardziej trwały
w Biedronce też kupiłam peeling i maseczki do włosów ;)
Pozdrawiam!
Mam wszystkie produkty z Real Technics, które zakupiłaś + jeszcze zestaw do oczu. Expert Face Brush już poszedł w świat, ale reszta rewelacja, ciągle w uzyciu ;)
OdpowiedzUsuńIle skarbów! :)
OdpowiedzUsuńChętnie bym przygarnęła Chloe :) I lakier Zoyi bardzo fajnie wygląda i kogo ja oszukuję, wszystko bym chętnie znalazła u siebie :p
nowości pierwsza klasa, cudowne . wszystkim się zachwycam, piękne zdjęcia.
OdpowiedzUsuńojej, ile cudowności, nie mogę się napatrzeć ♥
OdpowiedzUsuńTez kupiłam rimmel as you want victoria! A lakiery wszystkie co kupiłaś tak mi sie podobają ze nie moge sie ich u ciebie doczekac!
OdpowiedzUsuńExpert Face Brush jest genialny do nakładania podkładu :) U mnie też przybyło Essiaków, też miałam ochotę na coś koralowo-brzoskiwiniowego i padło na Resort Fling z limitki, jest cudny :)
OdpowiedzUsuńKarolciu, zakupy piękne :)
OdpowiedzUsuńJa także przymierzam się do kupienia pędzli z RT i o dziwo mam te same pędzle w planie co Ty :D Jestem bardzo ciekawa Twoich wrażeń jak już ich zaczniesz używać ;)
Zakupy z DM uwielbiam, mam to szczęście, że póki co płacę za nie normalną DMową cenę, dlatego aż tak nie ciągną po kieszeni. Marzy mi się, żeby do DM wybrać się osobiście, chciałabym tam móc pobuszować sama :)
Zaciekawiłaś mnie bardzo emulsją matującą z Iwostinu, muszę się jej bliżej przyjrzeć.
Matko i córko, co za gromadzisko wielkie :) Grzeszniku Ty :) hihi
OdpowiedzUsuńMiłego myziania :)
No powiem Ci że poszalałaś :))
OdpowiedzUsuńPowtórzę się: sklep otwieraj :)
OdpowiedzUsuńTeż nabyłam ten prasowany pigment z L'oreal, nie sądziłam, że polubię róż na powiece. Dokupiłam jeszcze matowy krem i zastanawiam się nad błyszczącym :)
Łoo fantastyczne zakupy! Już dawno nie przeczytałam całego postu tego typu ;) Jestem pod wrażeniem, a kilka produktów pewnie dołączy do mojej wish listy jesli pojawią się ich pozytywne opinie :)
OdpowiedzUsuńZestaw pędzli też imponujący, zwłaszcza jak na jeden raz ;)
Hej,
OdpowiedzUsuńmamy nadzieję, że pasta się sprawdzi :) czekamy na recenzję, a w międzyczasie zapraszamy do konkursu - masz już pastę, więc możesz wygrać: http://bit.ly/usmiechhimalaya
Fantastyczne zakupy :) Większość z nich mam i mogę tylko pogratulować dobrego wyboru. Najbardziej zainteresowały mnie kosmetyki Gosha. Dopiero odkrywam markę i już polubiłam ich cienie oraz krem CC. Jestem bardzo ciekawa jakie będziesz mieć zdanie o różu i bronzerze (<---ale to głupio brzmi ;).
OdpowiedzUsuńświetne nowości, zazdroszczę:)
OdpowiedzUsuńTo prawdziwe cuda! Uwielbiałam kamuflaż Alverde i chyba do niego wrócę :-) Gąbkę RT koniecznie muszę dorwać ;-)
OdpowiedzUsuńOddaj połowę! :-D
OdpowiedzUsuńZdecydowanie perfumy... mmm też muszę zakupić bo chodzą za mną Chloe :))
OdpowiedzUsuńNo i mam chrapkę za pędzle Core RT pojedyncze egzemplarze mam już 2 lata i nie wiem czemu tak długo zwlekam z tym zestawem.
Oo ile wszystkiego! :) Nawet nie wiem co skomentować :P Tyle piękności! Pędzelków zazdroszczę bo od pewnego czasu tez na nie choruję ;p I wiem o czym mówisz z tym niebrudzeniem pędzelków :P I pomadki - jakie piękne kolorki, szczególnie ta z ArtDeco mi się spodobała. Pozdrawiam i przyjemnego używania tych cudeniek :)
OdpowiedzUsuńWspaniałe zakupy, część rzeczy sama chętnie bym przygarnęła:) Osobiście znam tylko arbuzowy żel Balea (który czeka u mnie na swoją kolej, ale już uwielbiam jego zapach) i wodę Uriage:)
OdpowiedzUsuńjuż nie mogę się doczekać zdjęć tych pięknych pomadek :)
OdpowiedzUsuńSporo tego dobrego :D
OdpowiedzUsuńŚwietne nowości - po prostu zazdroszczę :) Ja ostatnio przerzuciłam się na zakupowy minimalizm... Najbardziej chyba spodobały mi się Essiaki, a w szczególności Van D'Go i Carousel Coral :)
OdpowiedzUsuńŻele Balea najlepsze! :)
OdpowiedzUsuńA zainteresował mnie krem CC i bronzer z Gosha :)
iii zazdroszczę pędzli RT! w szczególności mnie ciekawi ten do różu :)
Wow :O świetne zakupy :)
OdpowiedzUsuńNiezła gromadka, wśród niej wiele świetnych produktów :) Do zapachu Daisy So Fresh wzdycham od dawna, jest przepiękny, a pędzli RT zazdraszam okrutnie ;)
OdpowiedzUsuńPołowę tych zakupów bym przygarnęła:p Nie masz czego żałować pędzle RT na pewno będą Ci dobrze służyć, moje mają już rok i są jak nowe;)
OdpowiedzUsuńSame smakowitości, nawet wśród Twoich nowości jest moja nowość Essie :D
OdpowiedzUsuńPędzle RT chodzą za mną długo, ale kurcze ... nie odpowiadają mi ich rączki, a dokładnie te grube zakończenie, bo może fajne jest to, że można je postawić, to jednak w pojemniku z innymi pędzlami przy dnie będą robić sztuczny tłok/ciasnotę ...
OdpowiedzUsuńMam White Hot Love Rimmela i nie zauważyłam problematyczności. :D Dwie warstwy, dobry top coat i... lakier utrzymuje się do 7 dni :)
OdpowiedzUsuńO matko, ile wspaniałości! Wszystkie rzeczy bym chciała! Oddawaj! :D
OdpowiedzUsuńo ja sporo tego nie powiem że nie :D
OdpowiedzUsuńWow, sporo tych nowości:))
OdpowiedzUsuńCudowne zakupy! Czy w Perfumesco sprzedają oryginalne zapachy?
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem tak. Robiliśmy tam kilkukrotnie zakupy i zawsze wszystko było ok, choć akurat nie jesteśmy ekspertami, ale ten sklep jest też polecany na różnego rodzaju forach i ogólnie "w internetach" ;))
UsuńOhoho, sporo tego :) Perfumy Chloe i pędzle RT chętnie bym Ci podkradła ;)
OdpowiedzUsuńNiech Ci wszystko dobrze służy :)
Hahaha, pędzle w oceanie ;P
OdpowiedzUsuńWpadła mi w oko mozaika z Gosha, pokaż ją kiedyś bliżej, co? :)
No i Payton - też miałam na nią ochotę :)
Widzę, że w maju nie tylko ja przyszalałam ;P
esse van d'go jest na mojej wish liście :))
OdpowiedzUsuńpiękne te lakiery Essie :) oraz te perfumy... :P
OdpowiedzUsuńEj ja bardzo sobie chwalę iHerb i regularnie u nich kupuję....suplement diety dla kota :D:D a przy okazji Giovanni, świetne szampony i odżywki do włosów <3 to tak dla siebie, bo ja zawsze w parze myślę o sobie i okocie lubo o sobie i partnerze :)) niemniej Twoje zakupy robią wielkie wrażenie i dla mnie osoby na odwyku, bo zbiera na wyższe cele jest to wielkie wow! pędzle to co na co i ja w najbliższym czasie chcę postawić, zapomniałam całkowicie, że iHerb oferują tą markę i zakręciłam się tylko wokół Zoeva i...utknęłam. Nie wiem na jaki zestaw się zdecydować ;) więc Cie podpytam tutaj, skąd załapałaś zniżki do Minti Shop, bo najprawdopodobniej tam zdecyduję się na zakupy. Wspomóż kobietę zdezorientowaną ;)
OdpowiedzUsuńJa nie twierdzę, że iHerb jest zły, po prostu musiałabym się nakombinować z płatnością, a do tego naczekać nie wiadomo ile, więc koniec końców stanęło na polskich sklepach internetowych :)
UsuńJeśli chodzi o Minti, to miałam jakiś rabat z poprzednich zakupów, a dodatkowo trwała chyba jakaś promocja na pędzle z tego, co pamiętam :) Wszystko to raczej drobne kwoty, ale zawsze! :)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńLakier Rimmel 60s mam, ten nudziakowy :D Właśnie mam go na paznokciach i jestem zachwycona kolorem, do tego top coat matte i efekt rewelacyjny :D Dużo nowości majowych, oj dużo :)
UsuńTeraz widzę po nowym poście, że jednak mamy inny kolor z tej serii Rimmela. Mój niestety strasznie smuży, ale w końcu się udało, chociaż malowanie nie było przyjemnością...
UsuńTak, jednak inny :)
Usuń