środa, 25 czerwca 2014

Rimmel by Rita Ora - 60 Seconds - Lose Your Lingerie

Cześć Dziewczyny!

Dwa dni temu pokazałam Wam bliżej jeden z lakierów z kolekcji, stworzonej przez Ritę Orę dla marki Rimmel. Midnight Rendezvous okazał się być mocniejszym ogniwem tej kolekcji, czego zdecydowanie nie mogę powiedzieć o bohaterze dzisiejszego posta - lakierze Lose Your Lingerie!


KOLOR:
Lose Your Lingerie, to piękny jasny pastelowy róż, który z pewnością można nazwać majtkowym :) Jest z pewnością bardzo urokliwy i zdecydowanie dziewczęcy. Lakier jest wyposażony w drobny shimmer, który połyskuje trochę na srebrno, trochę na niebiesko, ale jest to widoczne głównie w buteleczce. Na paznokciach jest to niemal niezauważalne.


PĘDZELEK:
Byłam przekonana, że zrobiłam mu zdjęcie, ale najwyraźniej zapomniałam... No cóż, możecie go sobie podejrzeć w poście o kolorze Midnight Rendezvous. W moim egzemplarzu LYL pędzelek jest raczej dobrze przycięty, jest płaski i dobrze rozkłada się na paznokciu, ale szczególnie przy tym lakierze problemem było dla mnie to, że między włosie wchodzi zbyt dużo produktu przez co trudno kontrolować to, gdzie akurat aplikuję lakier. Także tego... Zazwyczaj jestem zadowolona z szerokich pędzelków w lakierach, ale tym razem Rimmelowi trochę nie wyszło...


KONSYSTENCJA:
I tu zaczynają się już całkiem konkretne przeszkody... Lakier jest po prostu gęsty! O ile pierwsze pociągnięcie idzie całkiem sprawnie, tak już wszelkie próby poprawek często skazane są na porażkę, bo każde kolejne pociągnięcie pędzelka roluje poprzednią warstwę lakieru lub - w lepszym wypadku - tworzy prześwity... Najlepiej byłoby pokryć paznokieć od razu jedną warstwą, ale wtedy nakłada się zbyt dużo produktu przez co całe skórki są uświnione... Mam wrażenie, że lakier zastyga w gluta już na pędzelku, a jednocześnie nie przekłada się to w ogóle na schnięcie produktu na paznokciach, bo LYL wsparty wysuszaczem potrafił się odgnieść (a w jednym miejscu nawet zrobić dziurę...) jeszcze dwie godziny po malowaniu...


KRYCIE:
Lakier kryje raczej po nałożeniu trzech warstw... Próbowałam nakładać dwie i zresztą tyle mam też na niektórych zdjęciach, ale po przyglądnięciu się stwierdziłam, że trzecia warstwa z pewnością by nie zaszkodziła, bo gdzieniegdzie miałam prześwity...

TRWAŁOŚĆ:
Kolejna porażka... Po jednym dniu noszenia pojawiają się pierwsze drobne wypryski i pęknięcia, a całość wytrzymuje na moich paznokciach nie więcej niż 3 dni.

ZMYWANIE:
Tu na szczęście jest łatwiej, bo lakier nie wymaga zbyt dużo uwagi przy zmywaniu. Nie odbarwia płytki i nie brudzi skórek... #tylewygrać

CENA/DOSTĘPNOŚĆ:
Lose Your Lingerie znajdziecie w większości drogerii z szafami Rimmel i zapłacicie za niego ok.10-11 zł. Tym razem jednak nie warto... Znacznie lepiej kupić jego brata - Midnight Rendezvous z tej samej serii ;)







Moim zdaniem Lose Your Lingerie wymaga ode mnie stanowczo zbyt dużo uwagi i cierpliwości podczas aplikacji, a efekt - niestety - nie jest tego wart. Lakier wygląda ładnie, ma piękny i urokliwy kolor, ale całą radość z koloru odbierają problemy z malowaniem. Bez porządnego wysuszacza, który jednocześnie wyrównałby wady lakieru, ani rusz!

Dajcie znać, czy macie ten lakier i czy miałyście z nim takie problemy? Jakie w ogóle macie doświadczenia z serią lakierów 60 Seconds? Moje wrażenia są jak na razie pół na pół, ale już teraz uważam, że seria Salon Pro Lycra wyszła Rimmelowi znacznie lepiej! ;)
Karotka

83 komentarze:

  1. O tym właśnie Karolciu mówiłam, że te lakiery są niesamowicie gęste i nałożenie ich ładnie i równo graniczy z cudem :/ U mnie wszystkie 3 egzemplarze takie są i jak na nie patrzę to nawet nie chce mi się ich nakładać. Mam zamiar potraktować je rozcieńczaczem do lakierów, może coś pomogą ;)+

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie wiem... MR był super, ale ten doprowadza mnie do szału i też aż mi się nie chce go używać... Za pierwszym razem myślałam, że jakoś niedbale pomalowałam paznokcie, ale za drugiem było dokładnie to samo...

      Usuń
  2. Nie mój kolor. Nie przepadam za różami, a szczególnie tymi pastelowymi.
    Z serii 60s nie mam ani jednego lakieru. Mam za to czerwień z Salon Pro. Aplikuje się świetnie i trzyma na pazurach około 4 dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seria Salon Pro, to zupełnie inna bajka! To bardzo dobre jakościowo lakiery i mam ich kilka, z czego praktycznie każdy jest bardzo udany :)

      Usuń
  3. Nie lubię lakierów, które wymagają zbyt dużo uwagi przy nakładaniu, a do tego długo schną. Manikiur robię zazwyczaj wieczorem lub wczesnym rankiem i w ciągu godziny musi być suchy i twardy jak kamień. Raczej się nie skuszę. A odcień bardzo zbliżony do Essie Fiji :) Tak na moje oko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, coś jest w tym podobieństwie do Fiji, tyle, że Essie jest totalnie kremowy, a Rimmel przez zawartość shimmera ma jednak taki bardziej mokry efekt. Tak czy inaczej, jeśli chodzi o jasne róże, to ja też zostanę przy Fiji :)

      Usuń
  4. uwielbiam te lakiery z tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że u Ciebie sprawdzają się lepiej :)

      Usuń
  5. kolor piękny ale ja nigdy nie przepadałam za lakierami z serii 60 sec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja ich wcześniej chyba nie używałam chociaż mam jakieś dwa inne... ;)

      Usuń
  6. Uf ! Już myślałam, że tylko mój jest taki upierdliwy ! Wprawdzie schnie całkiem szybko i nie najgorzej się trzyma, ale ta aplikacja doprowadza mnie do szału. Szkoda, bo kolor jest naprawdę ładny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ta aplikacja tak mnie zniechęca do tego egzemplarza, że aż mi się nie chce więcej po niego sięgać :/

      Usuń
  7. Czytałam gdzieś że właśnie te lakiery mają kiepską trwałość także ja się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba zależy od koloru... LYL bardzo szybko mi odpryskuje, a już z MR jest już lepiej, choć nadal nieidealnie, ale u mnie mało co poza Essie trzyma się powyżej 3 dni ;)

      Usuń
  8. no, mówiłam, że słabe te lakiery ;p a sam kolor fajny, taki dziewczęcy i cukierkowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wszystkie, MR jest niezły :) Ale generalnie szału nie ma z tą serią, Salon Pro jest lepsza :)

      Usuń
  9. Kolor jest ładny, ale gęstość i wymaganie 3 warstw nie są dla mnie. Może po kropli rozcieńczacza by się poprawił? Ale raczej postaram się znaleźć ładny zamiennik, który będzie sprawiał mniej problemów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę spróbować z tym rozcieńczaczem. Może ułatwiłby trochę konsystencję i byłoby łatwiej z aplikacją... :)

      Usuń
  10. Mam dokładnie to samo podejście. Jeżeli aplikacja jest męcząca, ale efekt WOW- to ok, niech mu będzie. Raz na jakiś czas jestem w stanie się 'przemęczyć' ale jeśli gra nie jest warta świeczki, to dziękuję bardzo ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam o nim podobne zdanie... granat jest zdecydowanie najlepszy... ale bialy to w ogóle porażka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie strasz mnie! Białym jeszcze nie malowałam, ale też go mam... :P

      Usuń
  12. kolor jest urzekający, ale reszta... tak jak przy tym moim z paskudniku z Revlona, podpisuję się pod Twoimi słowami :D

    OdpowiedzUsuń
  13. piękny jest, ale ciężko się je obsługuje :/ ja mam kolor Orgasm i też ciężko się nim maluje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam o tym kolorze na jednym z blogów i widzę, że Oragasm też niestety należy do tych bardziej problematycznych :(

      Usuń
  14. Słabiutkie krycie w takim razie jeśli wymaga tyle warstw, nie lubię. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby dwie kryją, ale jak się przyjrzeć, to są delikatne prześwity...

      Usuń
  15. ładny, delikatny, choć sama rzadko takich używam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię takie kolory, ale niestety jakość pozostawia wiele do życzenia...

      Usuń
  16. Szkoda, że jest tak problematycznych w aplikacji, bo odcień jest piękny :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Właśnie te lakiery są bardzo specyficzne;/ Strasznie też farbują mi płytkę paznokcia(kolor morski) nawet jeśli wcześniej nałożę bazę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde no, większość niestety nie wyszła Rimmelowi najlepiej :(

      Usuń
  18. Lakier śliczny, ale skoro taki mały diabeł w butelce to na pewno go nie kupię ;) Może gdyby był tańszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest znowu taki drogi, ale za taką marną jakość to i tak za dużo :P

      Usuń
  19. Łeeeeee! I tak z Essie są podobne, więc płakać nie będę ;) Ale sesję zrobiłaś mu ładną, zwłaszcza to zdjęcie z naszyjnikiem :)

    OdpowiedzUsuń
  20. ładny pastelowy róż. podoba mi się jednak sama nigdy takich kolorów nie wybieram bo zbyt jasne i zbyt ciemne źle wyglądają na moich paznokciach . nie miałam jeszcze lakierów z tej serii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? A może po prostu źle się w nich czujesz? :)

      Usuń
  21. Ta kolekcja jakoś do mnie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak dla mnie kolor jest po prostu przepiekny ! Szkoda, że z resztą jest tak słabo :(

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie zapoznałam się jeszcze z serią Rity, ale sugerując się ocenami na blogach raczej się nie zapoznam. Chociaż szkoda, bo kolorki są całkiem przyjemne :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolory są śliczne, ale skoro są takie problematyczne, to ja też sobie daruję dalsze próby. Chociaż jak już wspominałam - z Midnight Rendevous jestem zadowolona :)

      Usuń
  24. Jasne odcienie lakierów średnio wyglądają na moich paznokciach. Szkoda, że im nie wyszły, bo ta normalna seria 60 sec nie od Rity jest całkiem fajna :) Tamtejszy ciemnoczerwony jest moim ulubieńcem od dawna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę spróbować w końcu z tą normalną, bo mam dwa lakiery, ale nie pamiętam już jakie mam o nich zdanie :P

      Usuń
  25. Mnie ta seria Rimmel (od Rity) jakoś nie pociąga.
    Ot, ładne, ale jak czytam, mocno problemowe.
    Podziękuję zatem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie większość zdaje się być mocno problematyczna :(

      Usuń
  26. Kolor ma przepiękny ale to fakt jego aplikacja jest dość kłopotliwa

    OdpowiedzUsuń
  27. śliczny kolor, ale skoro to taki glut to zostanę przy swoim Essie Fiji, kolor jest podobny, a pracuje się z nim bardzo bezproblemowo ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Kolor śliczny, ale jak piszesz o tych kłopotach to sie cieszę ze go nie kupiłam!!

    OdpowiedzUsuń
  29. Jak dla mnie zbyt kredowy, wolę bardziej transparentene, mleczne, róże.

    OdpowiedzUsuń
  30. A ja go bardzo lubię i u mnie wystarczą dwie warstwy by pokryć płytkę :) lubię go i ładnie się prezentuje na paznokciach :) wiadomo, tego typu lakiery potrafią robić psikusy podczas aplikacji w postaci smug czy bąbelków ale lubię go i już :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Kolor bardzo fajny.
    Ja w sumie nie narzekam na tą serię, choć zdania na temat tych lakierów są bardzo podzielone:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba wszystko zależy od koloru :)

      Usuń
  32. te jasne rimmelki od rity to istne koszmarki choć na pazurkach wyglądają efektownie

    OdpowiedzUsuń
  33. Efekt na paznokciach mi się podoba, jestem fanką pastelowych róży ale odpuszczę zakup bo wiele dziewczyn narzekało, że kiepsko się nimi maluje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tego koloru nie mogę polecić :(

      Usuń
  34. Kolor jest wspaniały i początkowo byłam na niego strasznie napalona, jednak z gęściochami wyjątkowo się nie lubię, więc sobie daruję ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. U mnie ten lakier sprawuje się tak samo koszmarnie, ale kolor podoba mi się bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Kolorek cudowny, ale go nie kupię, skoro tak źle się rozprowadza....

    OdpowiedzUsuń
  37. Strasznie dziwnie się u Ciebie zachowuje :( Ja jak nie przepadam za tą serią lakierów, to akurat LYL mi całkiem przypasował. Dalej konsystencja mogłaby być rzadsza i mniej klejąca, ale było ok. Dwie cienkie warstwy, pierwsza szybko schnęła, całość utrwalałam Essie GTG i szybko można było powrócić do życia po malowaniu paznokci. Do trwałości też nie mogę się przyczepić, kupiłam go na okres przeprowadzki i wytrzymywał kilka dni bez odprysków, podczas niej, sprzątania, malowania :) Dla mnie to dobry dupe Fiji, chociaż oczywiście lakier od Essie ma nienaganną konsystencję i nakłada się go bajecznie, ale przy ograniczonym budżecie LYL, to według mnie dobry wybór :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę, że nie masz z nim takich problemów, jak ja! Kolor jest piękny, ale dosłownie dostaję szału kiedy po niego sięgam... :(

      Usuń
  38. Lubię tą serię za pędzelek, cena nie jest wygórowana, kolorki są urocze. Jednak właśnie ta seria Rity - fiolet jak najbardziej na tak, właśnie mam go na pazurkach, ale ten LYL grr!!!##!!#

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malowałam jeszcze paznokcie różowym Don't Be Shy i ten ma świetną jakość :)

      Usuń
  39. Yyy... No to raczej go sobie nie kupię. A miałam ochotę! Bo kolor mi odpowiada, no ale cóż, nie ma co się później pieklić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety jest duże prawdopodobieństwo, że klęłabyś podobnie jak i ja... ;)

      Usuń
  40. Kolor jest świetny, nie miałam go, natomiast z kolorem Pillow Talk mam bardzo dobre doświadczenia, nie mogę narzekać na to jak się rozprowadza, jedynym problemem jest to,że nie zaschnął w 60sec ;) reszta super, teraz widziałam,że jest promocja w super pharm na Rimmel by Rita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie kilka dni temu skusiłam się na Pillow Talk! Jest prześliczny i mam nadzieję, że będzie przyjemniejszy w aplikacji :)

      Usuń
  41. Kolor ma sliczny ale u mnie rozbil straszne smugi i schnął bardzo długo.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! :)

Jeśli chcesz zareklamować swój blog w komentarzu, to zanim zostawisz swój adres, przeczytaj ostatnią notatkę i wypowiedz się na jej temat nieco bardziej obszernie niż tylko "fajna notka". Jeśli sama piszesz bloga, to na pewno potrafisz wyrazić swoją opinię poprzez komentarz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast