czwartek, 18 września 2014

Czerwcowe nowości

Taaaak, tak właśnie... Nie pomyliłam się, po prostu jestem królową zaległości, dlatego dzisiaj przychodzę do Was z moimi czerwcowymi nowościami... Mogłabym je pominąć, ale z drugiej strony wiem, że lubicie takie posty, więc czemu by nie. Jakby zaległości było mało, mam jeszcze do nadrobienia posty denkowe od ...kwietnia? Taaak właśnie... :D


W czerwcu nie robiłam szczególnie dużych zakupów, większość produktów trafiła do mnie z różnych źródeł, częściowo były to nagrody w konkursach, częściowo prezenty ze spotkania blogerskiego, no i oczywiście pojawiło się też kilka produktów, otrzymanych w ramach współpracy.


Największe zakupy czerwca, to zakupy z początków wyprzedaży w Bath & Body Works. Z pewnością dobrze wiecie, że uwielbiam tę markę i często sięgam po ich kosmetyki. Mam już swoich ulubieńców, więc tym razem sięgnęłam przede wszystkim po dobrze już sprawdzone produkty - zestaw żel i balsam z serii Aromatherapy Eucalyptus & Spearmint, o których pisałam już TUTAJ, a także balsamy do ciała w moich ulubionych zapachach - Pink Chiffon oraz Paris Amour. Jedyną nowością jest mydło w płynie w jesiennym wariancie Sweet Cinnamon Pumpkin, które, tak na marginesie, jest diabelnie wydajne! Używamy go od czerwca, czyli około trzech miesięcy, a nadal mamy jeszcze około połowy... :)


Po balsam brązujący z Lirene dla ciemnej karnacji sięgnęłam, kiedy jeszcze nie byłam zbytnio opalona. Balsam bardzo powoli daje efekt subtelnej opalenizny i nawet nie śmierdzi aż tak długo i tak intensywnie co inne balsamy tego typu. Lubię go, jest ok, choć nie wykluczone, że kiedy już go zużyję, to sięgnę po coś szybszego :)

Peeling morelowy marki Soraya, to produkt, który już kiedyś gościłam w swojej łazience i byłam z niego bardzo zadowolona! Kiedy więc trafiłam na niego w Biedronce w naprawdę niskiej cenie, to bez większego namysłu wrzuciłam go do koszyka. Jestem pewna, że nadal będę z niego tak samo zadowolona, jak wtedy, kiedy recenzowałam jego brata w wersji oczyszczającej KLIK.

Po kremy do rąk Anida sięgnęłam po kilku pozytywnych opiniach, znalezionych na blogach, oczywiście najbardziej zapamiętałam je dzięki Sylwii, która jest mistrzem w najdłuższym zużywaniu tubki kremu (KLIK - recenzja Sylwii) :D


Od pewnego czasu podstawą mojego makijażu są przede wszystkim podkłady mineralne. Przez kilka ostatnich miesięcy używałam podkładów Lily Lolo, jednak czytałam wiele dobrego również o produktach z Annabelle Minerals. Pamiętam, że kiedy marka pojawiła się na rynku, można było zamówić sobie próbki ich produktów jedynie za cenę przesyłki, więc skorzystałam, ale nie trafiłam wtedy ani na swój kolor, ani na odpowiednie wykończenie. Później jednak naczytałam się wiele pozytywów o wersji matującej podkładu AM, a dzięki Sylwii mogłam wypróbować odsypkę jednego z jaśniejszych odcieni, który uznałam za odpowiedni dla mnie. Postanowiłam zaryzykować i skusiłam się od razu na cały zestaw w atrakcyjnej cenie - wzięłam podkład w kolorze Natural Fair, róż Rose, korektor Light oraz pędzel do różu. Kupując cały zestaw pędzel wyszedł mi gratis, a zarówno pojemności, jak i ceny produktów Annabelle Minerals są bardzo atrakcyjne, wobec czego (po wypróbowaniu odsypki) nie bałam się już tej inwestycji :)


Powyższy zestaw kosmetyków Gosh otrzymałam od Pani Ewy, zajmującej się PR-em marki. Kosmetyki przywędrowały do mnie jako przeprosinowy upominek za baaaaaardzo długą wysyłkę nagrody, wygranej w konkursie u Kaczki z piekła rodem. Żeby było śmieszniej, zestaw okazał się być jeszcze bardziej atrakcyjny, niż sama nagroda, ponieważ znalazłam w nim piękną paletkę cieni w odcieniach fioletu, granatową kredkę Smokey Blue, pomadkę oraz piękny różowy lakier Oh My Gosh.


A oto i wspomniana nagroda - zestaw lakierów Gosh z serii Frosted! Otrzymałam aż pięć pięknych kolorów o ciekawym wykończeniu. Teoretycznie są to lakiery piaskowe, ale kolory są na tyle rozbielone, że efekt końcowy rzeczywiście przypomina nieco szron na paznokciach :)

swatche lakierów Gosh Frosted oraz Oh My Gosh
Powyżej prezentuję Wam wszystkie moje nowe lakiery Gosha na wzorniku, dzięki czemu myślę, że już teraz uda mi się zaspokoić częściowo Waszą ciekawość :)


Stała współpraca z marką Rimmel zaowocowała możliwością wypróbowania kolejnych nowości. Tym razem otrzymałam kolejne trzy lakiery z serii 60 seconds by Rita Ora w kolorach White Hot Love (już się nim z Wami podzieliłam), Breakfast in Bed oraz Don't Be Shy (absolutnie róż idealny!). W moje ręce wpadły również kredki do oczu z serii Exaggerate (o których pisałam ostatnio TUTAJ), a także czarny liner w słoiczku Scandaleyes i tusz Scandaleyes Rockin' Curves (którym również się z Wami podzieliłam :)).

Rimmel 60 seconds by Rita Ora
Powyżej prezentuję Wam swatche pięciu z sześciu posiadanych przeze mnie lakierów Rimmel z serii 60 seconds by Rita Ora. Jeśli chciałybyście poczytać więcej o którymś z nich, to dajcie znać w komentarzach :)


Lakiery Essie kupuję już coraz rzadziej, bo nagromadziłam już naprawdę pokaźną gromadę produktów tej marki, a poza tym kolejne kolekcje coraz mniej mnie porywają. Są jednak takie kolory, które nie od razu chwytają mnie za serce i które zyskują dopiero przy bliższym poznaniu. Tak też było z powyższą dwójką. Beżowo-piaskowy Spin The Bottle i dżinsowo-niebieski Truth Or Flare wpadły mi w oko dopiero u Sylwii, czyli mojej Essie-siostry, więc jak tylko natknęłam się na nie w Super-Pharm, to od razu porwałam je do koszyka. W obu kolorach czuję się zaskakująco dobrze i chętnie je noszę :)

Essie Truth or Flare oraz Essie Spin The Bottle
Powyżej oczywiście swatche. Dodam jeszcze, że lakiery należą do wiosennej kolekcji Essie Hide & Go Chic, z których pozostałą czwórkę prezentowałam już TUTAJ.


Do Natury zaglądam bardzo rzadko, ale od kilku miesięcy zapisywałam sobie na liście zakupów powody, dla których w końcu powinnam ją odwiedzić. Jednym z nich były pokazane wyżej kremy do rąk z Anidy, ale tym, co przyciągnęło mnie do tej drogerii był również niebieski tusz z Essence. Kiedy byłam w liceum, uwielbiałam malować rzęsy niebieskim tuszem z Avonu, później jednak trudno mi było znaleźć taki, więc wróciłam do czerni. Teraz z przyjemnością sięgnęłam znowu po kolor i właśnie ten tusz w dużej mierze zdominował mój urlopowy makijaż. Bardzo często towarzyszył mu też top coat z limitowanki Beach Cruiser, który sprawia, że każdy tusz do rzęs, który zostanie pokryty top coatem, staje się wodoodporny i muszę z przyjemnością przyznać, że ten patent zdecydowanie działa! To świetna opcja dla tych, którym nie odpowiada efekt delikatnego podkreślenia rzęs, który zwykle dają klasyczne wodoodporne tusze.

Rozświetlająca kredka pod łuk brwiowy z Catrice, to efekt tej samej wizyty w Naturze. Swego czasu naczytałam się sporo o kredce podobnego typu, którą oferuje Benefit, a parę lat wstecz Catrice już miało coś podobnego w jednej z edycji limitowanych, jednak nie udało mi się wtedy załapać. Tym razem skusiłam się i... no cóż, dobrze, że kupiłam Catrice, a nie Benefit, bo jednak zbyt rzadko sięgam po takie bajery, żeby wydawać na nie znacznie większe pieniądze, niż te kilkanaście złotych ;)

Matowa pomadka Bourjois Rouge Edition Velvet w kolorze Ole Flamingo, to dla odmiany efekt ogromnej promocji na produkty "naustne" z oferty Super-Pharm. Miałam nadzieję nosić ten kolor w czasie ślubu mojej przyjaciółki, ale niestety nie udało mi się na niego dotrzeć z powodów rodzinnych... :/ Chyba muszę zacząć nosić ją na co dzień, żeby mi się takie cudeńko nie zmarnowało... ;)


Kiedy spora część blogosfery uczestniczyła w konkursie na makijaż nowymi kosmetykami kolorowymi od Dr Ireny Eris, jak postanowiłam tym razem odpuścić sobie uczestnictwo. Znam swoje możliwości i znam uzdolnienia koleżanek blogerek, który odwaliły kawał dobrej roboty. Magda postanowiła jednak, że podeśle mi coś, z czego na pewno skorzystam, dzięki czemu miałam okazję również wypróbować kosmetyk z linii ProVoke. W moje ręce trafiła zgrabna paletka, zawierająca czwórkę cieni w odcieniach beżu i brązu. Cienie mają naprawdę piękne i bardzo bezpieczne, uniwersalne kolory, więc sprawdzą się z pewnością na wyjazdach. Są też naprawdę komfortowe w aplikacji i nawet niewprawna ręka (taka jak moja :P), nie powinna mieć z nimi problemów :)


Pomadki ochronne z Nivea, to kolejny produkt do którego co jakiś czas wracam. Wersja Vitamin Shake, to mój must have, ze względu na to, że pięknie nabłyszcza i nadaje odrobinkę koloru. Skusiłam się również na nowość Fruity Shine - wersję brzoskwiniową. Natomiast wersja z oliwkowa Pure & Natural, to ulubieniec mojego Michała, który twierdzi, że pomadka pachnie herbatą Earl Grey :)


Ostatnia już grupka nowości z czerwca, to prezenty, wylosowane na charytatywnym spotkaniu blogerek, zorganizowanym przez Olę z bloga HiDiamond. Miło czasami uczestniczyć w spotkaniu, mającym na celu pomoc tym, którzy tego potrzebują. Dzięki Oli, pieniądze, uzbierane ze sprzedaży losów, zostały przeznaczone na rzecz Stasia, chłopczyka, który urodził się bez rączek. Udało nam się uzbierać całkiem pokaźną sumkę, która na pewno pozwoliła pomóc choć na chwilę :)

Muszę przyznać, że trafiło mi się sporo przydatnych produktów. Częścią podzieliłam się z przyszłą teściową (mam nadzieję, że choć troszeczkę poprawiłam jej tym nastrój :)), a część poszła w obroty w czasie urlopu. Największą przyjemność sprawił mi jednak zestaw z The Body Shopu :) W końcu mam pełnowymiarowe masło o przepięknym, owocowym zapachu :)

***
Jeśli chodzi o czerwcowe nowości, to by było na tyle. Tyle dobrego w tym opóźnieniu, że spora część produktów już poszła w ruch, dzięki czemu, w kilku przypadkach, mogłam się z Wami podzielić również pierwszymi wrażeniami z użytkowania tych kosmetyków :)

Jak zawsze - dajcie znać, jeśli coś Was szczególnie zainteresowało lub jeśli używałyście któregoś z tych kosmetyków i chcecie się podzielić swoją opinią na ich temat :)
Karotka

68 komentarzy:

  1. Czerwcowe nowości, no ładnie, ładnie :D
    Bardoz ciekawi mnie to cynamonowe mydełko :) ślicznie się prezentuje, ale jest odpowiedniejsze na jesień a oni je wydali podczas lata, a przynajmniej dla mnie :D
    Lakierki śniezne też są przepiekne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak wyszło :D

      Ono nie jest tak konkretnie cynamonowe, tylko dyniowe, przyprawione cynamonem :) Ja myślę, że to mydełko po prostu zostało im po ubiegłorocznej jesiennej kolekcji, a teraz po prostu wystawili je na wyprzedaży :)

      Usuń
  2. No to poszalałaś. Anabelle coraz bardziej mnie kuszą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę dobra marka, ale trzeba trafić w odpowiednią dla siebie formułę podkładu :)

      Usuń
  3. Ja z Twoich nowości posiadam lakiery essie, oraz rimmel z serii rita ora, obydwa lubię, chociaz rimmel jest dość gęsty i ciężko się nakłada, jednak efekt jest tego wart. Miałam też peeling morelowy, ale dla mnie był za mocny. Strasznie podobają mi się te lakiery z gosha, uwielbiam piaski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam bardzo podobne odczucia względem lakierów Rimmel, ale tylko tych pastelowych. Róż i granat są bez zarzutów :)

      Usuń
  4. No to trochę tych nowości jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One się do mnie lepią, to nie moja wina :P

      Usuń
  5. Super nowości, piękne lakiery, miałam ten peeling morelowy ale w starym opakowaniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również miałam go w starym opakowaniu, ale zdaje się, że nie zmieniło się zbyt wiele poza "płaszczykiem" :)

      Usuń
  6. Ile dobroci. Też jestem miłośniczką kosmetyków B&BW :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dużo tego, a co z tego, że z czerwca : D
    Uwielbiam Bath&Body Works, jak już dopadłam ich stacjonarny sklep to zostawiłam w nim majątek :)
    Bardzo ładne są też lakiery z Gosha, takie delikatne, słodkie i kobiece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale Ci się nie dziwię, zwłaszcza jeśli nie masz dostępu na co dzień :)

      Usuń
  8. Mnóstwo świetnych nowości!! Mam ochotę porwać co nieco :D
    Super dnia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne nowości- same dobroci *_*

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. Mają ładne kolory, udały im się :)

      Usuń
  11. Swego czasu namiętnie używałam balsamu brązującego z Lirene, zużyłam kilka jak nie kilkanaście opakowań jednak coś z nim się stało i przestał działać tak jak to robił wcześniej więc musiałam sięgnąć po coś innego ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy się spsuł? Ostatnią butle zużyłam ponad rok temu i bardzo go lubiłam :<

      Usuń
    2. Kurcze, aż ciekawa jestem czy faktycznie się zmienił :)

      Usuń
  12. Essiaki wyglądają całkiem zachęcająco, podobnie jak frostedziki :D
    Niezłe fanty z loterii ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Szalona :P ale nowości piękne nie mogłaś ich nie pokazać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ładne rzeczy trzeba pokazywać ;)))

      Usuń
  14. Krem do rąk Anida uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na tę cenę ma w dodatku fajny skład :)

      Usuń
  15. ahahahahhahahhaaah leżę tutaj :D Czerwcowe nowości :D czyli w grudniu mam się spodziewać tych wrześniowych? :D

    Żartuję, żartuję, lepiej późno niż wcale i cieszę się, że wróciłaś :) ale o dziwo nic mnie nie natchnęło może dlatego, ze do większości jakoś nie mam dostępu.. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak, myślę, że tak właśnie to będzie wyglądać :D:D:D

      Jak nie masz dostępu, to wiesz... Ty pomagasz mi, jak mogę pomóc Tobie, tylko szepnij słówko :)) Coraz bliżej Święta :D

      Usuń
  16. Ha! Czyli jednak nie mam aż takich zaległości :D Cieszę się, że znów pokazałaś nowości i że czekają mnie jeszcze podsumowania lipca, sierpnia no i września, bo lubię sobie podpatrzeć co tam masz :D
    Ty złośliwcze! :P Co ja na to poradzę, że kremy schodzą mi tak wolno? Natomiast micele potrafię zużywać w tempie ekspresowym :D Cieszę się, że AM przypadło Ci do gustu! I produkty troszkę tańsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie właśnie pomyślałam, że nowości lubi każdy, więc czemu mam Was pozbawiać tej przyjemności :P A poza tym obiecałam Oli, że pokażę fanty z loterii ze spotkania, więc słowa wypadało dotrzymać ;)

      A z tym kremem to był hit, dlatego nie mogłam nie wspomnieć o Tobie, jako o mojej inspiracji do jego zakupu :D

      AM tak, zdecydowanie przypadło mi do gustu! Dzięki za odsypkę, bo już myślałam, że ta firma będzie dla mnie skreślona (a raczej dla mojej cery), a tu jednak i kolor i formuła są super :)

      Usuń
    2. Fakt, trzeba było się wywiązać z obietnicy danej Oli :) a jeśli przy okazji pokażesz swoje nowości... Ja je uwielbiam oglądać!

      Haha... Będziesz mi to "wypominała" jeszcze chyba długi czas :P

      Cieszę się bardzo, że masz taką opinię o AM i że przyczyniłam się do niej ja :D

      Usuń
  17. Karolciu nie martw się, ja też mam takie zaległości blogowe, że normalnie masakra :/
    Te piaskowe lakiery z Gosha wyglądają cudownie :) Nie widziałam ich w sklepach, ale poszukam ich na internecie bo szczerze powiedziawszy wszystkie wpadły mi w oko.
    Z B&BW też kupuję na wyprzedażach ale ostatnimi czasy w USA. Biorę udział we wspólnych zamówieniach, ceny są naprawdę dużo niższe niż u nas i wybór zapachów też i wiele większy ;)
    Kremik do rąk Anida z woskiem pszczelim miałam, nawet 2 opakowania i go lubiłam. Myślę, że także będziesz z niego zadowolona.
    A lakierów Rimmel z serii Rita Ora nie lubię. Mam 3 kolorki ale dwa po pierwszym malowaniu potraktowałam od razu rozcieńczaczem do lakierów.
    Mam też to masełko do ciała z TBS i sorbet i bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, u mnie tyle się działo w ostatnich miesiącach, nie zawsze dobrego, że nie miałam głowy do blogowania i nazbierało się wszystkiego... Ty też nadrabiaj Natalko, bo chętnie do Ciebie zaglądam, widziałam, że dzisiaj pojawiło się denko :)

      No właśnie widziałam, że te wspólne zamówienia zyskują coraz większą popularność :) W sumie to nie chcę się kusić, bo dopóki nie wpadnę na coś w sklepie, to nawet nie wiem, że tego chcę ;))

      Wiem, wiem, pamiętam, że byłaś niezadowolona z tych lakierów i że nawet pomarańczowy Ci smużył. Te pastelowe też można by od razu potraktować rozcieńczalnikiem, bo niestety są trudne w obsłudze, ale granatofiolet i fuksja są według mnie świetne :)

      Usuń
    2. No właśnie czytałam Karolciu na fb co się u Ciebie działo :( I u mnie działo się naprawdę dużo ostatnimi czasy i niestety też niekoniecznie dobrego, więc doskonale Cię rozumiem bo i ja nie miałam głowy do blogowania ani niektórych innych rzeczy.

      Dziękuję Ci, że do mnie zaglądasz i zawsze czytasz wszystko od deski do deski, bardzo sobie Twoją obecność cenię :* Ja Twojego bloga uwielbiam, często wynajdę dla siebie coś bardzo fajnego i zawsze z wielką radością czekam na nowe notki. I właśnie zabieram się za nadrabianie zaległości na Twoim blogu bo widzę, że kilka nowych postów się u Ciebie pojawiło :)

      Usuń
  18. Wszystkie lakiery świetne, ale te z GOSH wymiatają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są dosyć oryginalne, to na pewno :)

      Usuń
  19. aż musiałam spojrzeć w kalendarz ;D ;)
    lubię te ochronne pomadki z nivei, sama posiadam różową i jestem bardzo zadowolona ;)
    obserwuję i w wolnej chwili zapraszam również do siebie.

    http://xinesss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co poradzę, miałam ważniejsze sprawy na głowie ;))

      Którą różową? Vitamin Shake, czy może różaną? :)

      Usuń
  20. Nie dawno trafiły do mnie małe balsamy BBW Pink Chiffon i Paris Amour i muszę przyznać, że zapachy są obłędne. Zwłaszcza ten pierwszy skradł moje serce:)

    OdpowiedzUsuń
  21. czerwcowe? no nieźle :) piękne lakiery :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja już nawet nie pamiętam co kupiłam w czerwcu, więc brawo za taką skrupulatność. Będę wypatrywać recenzji kosmetyków mineralnych AM, bo od dłuższego czasu noszę się z zamiarem wypróbowania. Ponoć są lepiej kryjące niż Lily Lolo i głównie z tego powodu mnie zainteresowały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Regularnie spisuję wszystkie kosmetyki, które mi się zgromadziły w danym miesiącu, więc mniej więcej mam pogląd na to co i kiedy :)

      Tak, ja również mam takie wrażenie, jeśli chodzi o krycie AM. Znacznie szybciej osiągam zadowalające krycie właśnie dzięki podkładowi z AM, więc to jest dodatkowy plus. Innym jest cena :)

      Usuń
  23. No niesamowite nowości. A ja się wstydzę ze swoim denkiem półrocznym ;)
    Ogólnie uprzejmie zazdroszczę ^.^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego się wstydzisz? Że tak późno, czy że za mało? :)

      Usuń
  24. Bardzo lubię podkłady i róże Annabelle :) Bardzo też żałuję, że BBW jest tylko w Warszawie, bo uwielbiam ich zapachy i chętnie wypróbowałam też te Twoje nowości od nich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten konkretny róż wpadł mi w oko już te dwa lata temu, kiedy AM zaczęło intensywnie działać z blogerkami :) Piękny kolor :)

      Usuń
  25. A już myślałam, że Karotka nie rabuje co miesiąc drogerii :D. Dobrze wiedzieć, że stare dobre nawyki się nie zmieniły :). Czekam na twoją opinię o Annabelle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zoila, pewne rzeczy są niezmienne :D

      A z Annabelle jestem bardzo zadowolona! Formuły kryjąca i rozświetlająca totalnie nie przypadły mi do gustu, bo szybko się po nich świeciłam, pomimo przyjemnego pierwszego efektu, za to po tej matującej jest naprawdę spoko. Wiadomo, po puder i tak warto sięgnąć, ale mat utrzymuje się naprawdę przyzwoicie, a do tego zadowalające krycie i ujednolicenie kolorytu uzyskuję bardzo szybko, nie raz nawet po jednej warstwie (przy lepszym stanie skóry). Na pewno jest lepiej kryjący niż LL :)

      Usuń
    2. LL to porażka :D. Lubię matujące Annabelle :)

      Usuń
  26. gdzie Ty kupujesz bath and body works??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najprościej - w sklepie w Warszawie :)

      Usuń
  27. O matko, jestem pod wrażeniem ilości nowości :D Annabelle Minerals uwielbiam, ale podkłady kryjące :) Trochę się po nich świecę, ale krycie rzeczywiście super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego naprawdę nie ma aż tak dużo, tylko po prostu są duże gabaryty ;))

      Ja też świeciłam się po kryjących (i tym bardziej po rozświetlających), dlatego nie byłam z nich zadowolona. Za to matująca jest dla mnie odpowiednia :)

      Nie znam oferty pudrów z AM, ale mój podkład fajnie się sprawdza z pudrem Flawless Matte z Lily Lolo :)

      Usuń
    2. Zjadłam pytanie - chciałam zapytać, czy matowisz go jakimś pudrem, bo jeśli nie, to u mnie fajnie się sprawdza Flawless Matte z LL ;)

      Usuń
  28. Chyba wraz ze zmianą opakowania kremów Anida zmienili również skład :( Choć sama nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo lubię Essie Truth or Flare, to jede z niewielu "okołoniebieskich" lakierów, które mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń
  30. Faktycznie sporo tych nowości z czerwca - \tak siedzę i sie zastanawiam że czerwiec to był tak dawno temu ...

    OdpowiedzUsuń
  31. Ooo ile tego jest :) Ale widzę sporo ciekawych kosmetyków, na które sama miałabym ochotę np. te piaskowe (?) lakiery z Gosha :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Wow, ale zaszalałaś. Moją uwagę na pierwszy rzut oka przykuło mydło w płynie oraz ten żarówiasty żółty nieopisany lakier obok rimmelków :-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Widzę tu kilka moich ulubieńców, balsam lirene, lakiery essie, rimmel oraz rouge edytion velvet oraz pomadki ochronne nivea ;-)

    OdpowiedzUsuń
  34. Właśnie tak czytam czerwcowe i myślę sobie, ale o co chodzi?! Udało Ci się sprawdzić naszą czujność :-D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! :)

Jeśli chcesz zareklamować swój blog w komentarzu, to zanim zostawisz swój adres, przeczytaj ostatnią notatkę i wypowiedz się na jej temat nieco bardziej obszernie niż tylko "fajna notka". Jeśli sama piszesz bloga, to na pewno potrafisz wyrazić swoją opinię poprzez komentarz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast