wtorek, 26 lutego 2013

Essie - Snap Happy - kolekcja Leading Lady - Winter 2012 [swatche]

Cześć Dziewczyny!

Wczoraj Sylwia pogoniła mnie do przygotowania postu lakierowego, więc zebrałam cztery litery i przybywam z prezentacją pięknej czerwieni od Essie. Dobrze się składa, bo całkiem niedawno dotarła do mnie kostka z miniaturowymi lakierami z ostatniej zimowej kolekcji Essie - Leading Lady, a w gronie czterech maluszków znalazł się jakże radosny Snap Happy.


KOLOR: Snap Happy, to kremowa, jaskrawa czerwień. Myślę, że to chyba właśnie o tym odcieniu mówimy, że jest strażacki :) Tym razem nie ma żadnych drobinek, shimmerów, ani innych cudów. Dostajemy czysty krem o lekko żelowym wykończeniu.

PĘDZELEK: Pędzelek w mojej miniaturce jest wąski, ale mimo wszystko dość wygodny i precyzyjny. Nie rozczapirza się, nic nie odstaje, wobec czego manewry przy skórkach są mocno ułatwione. Choć co to dla mnie - nawet z najlepszym pędzelkiem zawsze jest szansa, że maznę za dużo ;)


KRYCIE: Do pełnego pokrycia paznokci potrzeba dwóch warstw. Jedna to zdecydowanie za mało dla osób, które mają długie paznokcie i jasne końcówki, ponieważ wszystko będzie delikatnie prześwitywać, a ponadto lakier będzie dużo mniej trwały. Sprawdziłam to na jednym paznokciu, który zmyła mi Pani, która prezentowała na mnie zalety polerki do paznokci :D - pomalowałam go później w pośpiechu jedną warstwą i cóż, trzymała się dużo słabiej, niż dwie na paznokciach malowanych dwa dni wcześniej... 







KONSYSTENCJA: Ani zbyt gęsta, ani zbyt rzadka. Nie rozlewa się nadmiernie po skórkach i nie zbiera się przy brzegach paznokci. Jedyny zarzut to - to, że lakier dość wolno schnie, nawet wspomagany wysuszaczem. Przez dłuższy czas niż zwykle pozostawał odrobinę miękki i podatny na odgniecenia. To pierwsza taka "wpadka" z Essie.

TRWAŁOŚĆ: Snap Happ gościł na moich paznokciach prze 4 dni, w zadowalającym stanie, tylko z odrobinę startymi końcówkami, natomiast piątego dnia nie nadawał się już do niczego, bo lakier zaczął masowo odpryskiwać ze wszystkich paznokci. I tak niezły wynik! :)

Oczywiście wspomagałam się bazą i topem, ale u mnie to standard i nie wyobrażam sobie bez tego manicure zwłaszcza bez bazy! A na czekanie aż lakier wyschnie sam z siebie zwyczajnie szkoda mi życia! :P

ZMYWANIE: Teoretycznie łatwe, bo lakier łatwo odpuszcza, ale niestety bardzo maże paznokcie i łatwo wżera się pod końcówki paznokci. Nie radzą chodzić z niepomalowanymi paznokciami po zmyciu tej czerwieni.












CENA/DOSTĘPNOŚĆ: Zależnie od tego, jak upolujecie. Ja mój zestaw kupiłam na Victoria's Beauty, ale Wy możecie równie dobrze pokusić się o pełnowymiarowe buteleczki. Niestety nie jest to kolor, który byłby dostępny w Polsce stacjonarnie.


















Na paznokciach lakier jest tak jaskrawy, jak w buteleczce. Aparat nieco zgasił jego "żar", ale to naprawdę mocny i optymistyczny kolor.

Lubicie czerwienie? W moich zbiorach jest to kolor, którego jest mimo wszystko bardzo mało, ale takiej kremowej klasycznej czerwieni właśnie mi brakowało. Cieszę się, że mam ją w miniaturce i tyle mi wystarczy :)
K.

110 komentarzy:

  1. Czerwień to kolor twardych kobiet, nie widać krwi pod paznokciami :D

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo strażacki! :) ja takie lubię nosić tylko na jakieś wyjścia, na co dzień dziwnie bym sie w nim czuła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba właśnie o to samopoczucie chodzi. Jak ktoś się czuje pewnie w czerwieni, to i na co dzień wygląda naturalnie i najzupełniej normalnie :)

      Moja mama tak ma :)

      Usuń
  3. ja bardzo lubię czerwienie- ta jest ognista! jeśli aparat lekko przygasił ten kolor, to jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to też kwestia ustawień monitora :)

      Usuń
  4. Piękny, piękny i jeszcze raz piękny! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale się pomidorowo zrobiło :) Śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdziwego pomidorka, to ja mam z Celii :)

      Usuń
  6. To właśnie przez Ciebie skusiłam się na dwa lakiery essie, a po kilku 'malunkach' wcale nie żałuję wydanej kasy - są na prawdę super! i czuję, że kupię ich więcej... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że przypadły Ci do gustu! :)

      Usuń
  7. Czerwienie to nie moja bajka ;) Też jestem ciekawa dlaczego tak długo wysychał, bo jeszcze mi się to z Essie nie przytrafiło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też rzadko ich używam, dlatego cieszę się, że ten lakier mam w formie miniaturki :)

      Też byłam zdziwiona. Może za bardzo poszalałam z grubością warstw, sama nie wiem...

      Usuń
  8. Ładniutki! Czerwień na paznokciach u mnie zawsze jest numer 1! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja noszę rzadko, ale czasem po prostu lubię :)

      Usuń
  9. U mnie czeka na swoją kolej :) Naprawdę nie było tej kolekcji w Polsce? Tutaj w drogeriach była w wersji szeroko-pędzelkowej, dlatego się zdziwiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę tego nie było. U nas Styleonomics pojawiło się jakoś w listopadzie dopiero, więc to już sobie darowali. Coś czuję, że u nas to cienko będzie z tymi limitowankami/nowymi kolekcjami.

      A u Ciebie pojawiają się regularnie nowości? Może mi jakiegoś fajnego Essiaka przywieziesz w komplecie z tym LUSHem ;) Muszę podumać i wyskrobać do Ciebie maila :)

      Usuń
    2. Essiaki tu kosztują 10€ z hakiem. ja sama mam tylko trzy te szerokopędzelkowe, w tym 1 kupiony w Polsce ;) resztę mam zamawianą z USA. Widziałam i Stylenomics i tą zimową kolekcję tutaj, ale też pojawiły się z opóźnieniem.
      A co do Lusha to z ciekawości weszłam wczoraj na angielską stronę i się przeraziłam porównaniem cen, tutaj wszystko jest dużo droższe! Także dalej oferuję, że ci przywiozę, ale wejdź sobie na lush.nl i zobacz, czy na pewno chcesz ;)

      Usuń
    3. Kurde, to u Was jest drożej! A myślałam, że w Polsce jest wszystko, co najdroższe :P

      I tak pewnie nie będę szaleć, więc przypuszczam, że stanie na masce Catastrophe Cosmetic i może czymś do pary, co by jej smutno w paczce nie było ;) Wyjdzie i tak taniej, niż przesyłka z UK :P

      Usuń
    4. O matko, a może i nie będzie taniej... Tragiczne te ceny jednak! :P

      Usuń
  10. Przypomina mi Essie Too Too Hot :)Bardzo lubię czerwienie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam też Too Too Hot i on ma w sobie więcej różu, ten idzie trochę w stronę pomarańczowego :) Przynajmniej na to wygląda w buteleczkach :)

      Usuń
  11. u mnie z kolei dużo czerwieni, i na co dzień i od święta, aczkolwiek mam moemnty kiedy muszę od niej odpocząć :)

    OdpowiedzUsuń
  12. przepiękna jest ta czerwień :D

    OdpowiedzUsuń
  13. przepiekny! uwielbiam takie kolory! im jaskrawsze tym lepiej :]

    OdpowiedzUsuń
  14. soczysta że hej - w sam raz na rozweselenie szarugi za oknem - lubię czerwień jednak częściej gości u mnie róż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zdecydowanie częściej sięgams po róż, zresztą dowód już wkrótce ;)

      Usuń
  15. Uwielbiam czerwień na paznokciach i często do niej wracam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie znacznie częściej sięgam po róże :)

      Usuń
  16. bardzo ładny :)
    ja lubię takie wąskie pędzelki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja uwielbiam te szersze, łatwiej mi się nimi maluje :)

      Usuń
  17. Śliczny odcień :) Lubię takie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sięgam po czerwienie rzadko, ale też lubię :)

      Usuń
  18. poluję aktualnie na piękny malinowy Essie, czerwienie mi się podobają, ale niestety musisz przyznać, że bardzo uwydatniają niedoskonałości i brak precyzji podczas nakładania lakieru, wszelkie nierówności od razu rzucają się w oczy
    jednak czerwień, to cudowna klasyka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pamiętasz jego nazwę?

      Czy to jakaś sugestia, że źle pomalowałam? :D

      Wydaje mi się, że tak jest z każdym mocnym albo ciemnym kolorem, nie tylko z czerwienią :)

      Usuń
    2. heh sugestia...czekaj....sprawdzę fotki...hehe bo nie pamiętam ;)
      nie wyszło Ci to źle więc się nie martw ;)

      nazwa....rose bowl

      Usuń
    3. gdzie kupujesz essie?

      Usuń
    4. Uff! ;)

      Hmm no to tego nie znam, ale Google pokazuje, że jest ładny :) Z tego, co wiem, to nie ma go w szafach Hebe ani Super-Pharm, a tam zwykle kupuję Essie. Natomiast ten zestaw, z którego pochodzi ta czerwień kupowałam na Victoria's Beauty.

      Usuń
  19. Wole bardziej przygaszone czerwienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio przygarnęłam jedną taką zakurzoną :)

      Usuń
  20. Taka strażacka czerwień :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Odpowiedzi
    1. A wydawałoby się, że czerwień to klasyka :)

      Usuń
  22. no właśnie dawno nie było żądnych lakierków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D Postaram się poprawić :D

      Usuń
  23. idealny czerwony! sama mam na paznokciach wlasnie taki kolor teraz, ale bardziej wpadajacy w bordo

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo mi się podoba :) Na ten kolor dałabym jeszcze białe lub czarne kropeczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee nie... Nie lubię takich ingerencji w klasykę. Ona sama się broni :)

      Usuń
  25. No wreszcie lakier! Mi wydaje się baaardzo podobny do Too too hot :) Podoba mi się ta czerwień u Ciebie.

    P.S. A kiedy następne lakiery???:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W buteleczce, zestawione obok siebie są dla mnie zupełnie różne :)

      Ty maniaczko! :D

      Usuń
  26. Uwielbiam taką strażacką czerwień, kolor idealny.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ciekawy, ale mimo wszystko to nie mój odcień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój generalnie też nie, ale czasami mam ochotę :)

      Usuń
  28. Dla mnie kolor jest świetny, wręcz mogłabym nazwać go idealną czerwienią. Uwielbiam takie żywe, papryczkowe odcienie :) Trochę tylko zniechęciło mnie te oporne schnięcie, bo jestem bardzo niecierpliwą osobą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama byłam zaskoczona, bo z Essie nigdy nie miałam z tym problemu. Mam nadzieję, że to jednorazowy wybryk :/

      Usuń
  29. Bardzo podoba mi się kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Piękna, soczysta czerwień. Chociaż z tych odcieni czerwieni Essie najbardziej lubię Russian Roulette.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam na tę czerwień ochotę, ale trochę o niej zapomniałam. Teraz wolę żywsze odcienie czerwieni, ale może wrócę do tematu za jakiś czas :)

      Usuń
  31. Wygląda świetnie, ładnie się błyszczą ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ładna czerwień. Przypomina mi tę z Golden Rose (seria Paris). :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam zbyt dobrze oferty Golden Rose, ale przypuszczam, że faktycznie nie trudno o odpowiednik :)

      Usuń
  33. Lubię czerwień w każdym wydaniu:) Mam ogromną słabość do tego koloru, dlatego w moim koszyczku ciągle pojawiają się nowe emalie;) Po zmyciu czerwieni zawsze nakładam innym lakier, ponieważ inaczej mogłabym kogoś wystraszyć widokiem mojej płytki;) Podobnie mam z fioletami i granatami. Po usunięciu intensywnych kolorów nasze paznokcie nie prezentują się zbyt wyjściowo;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, często mam podobnie i to mimo zabezpieczania płytki! Chociaż ta czerwień nie należy do najbardziej upierdliwych, bo nie wżera się tak w paznokcie, ale za to w skórę wokół już jak najbardziej...

      Usuń
  34. Prześliczny kolor lakieru :) pozdrawiam Marlenails :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Odpowiedzi
    1. Lubię czerwienie, uwielbiam wręcz.
      Ta tutaj jest jednak taka troszkę dziwna.
      Przynajmniej dla mnie.

      Usuń
    2. A co w niej takiego dziwnego? :) Mi wydaje się być klasyczną, żywą czerwienią :)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! :)

Jeśli chcesz zareklamować swój blog w komentarzu, to zanim zostawisz swój adres, przeczytaj ostatnią notatkę i wypowiedz się na jej temat nieco bardziej obszernie niż tylko "fajna notka". Jeśli sama piszesz bloga, to na pewno potrafisz wyrazić swoją opinię poprzez komentarz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast