wtorek, 8 stycznia 2013

Ulubieńcy grudnia

Były denka, były zdobycze, więc najwyższy czas na (mrocznych) ulubieńców grudnia. Zdjęcia jakie są, takie są - spaliła mi się jedna żarówka z tych niby dziennych, więc znowu jestem zdana na zimne i marne światło dzienne, a tego nie będę miała okazji uchwycić do soboty, więc musicie przeboleć mroczny i chłodny klimat dzisiejszych ulubieńców ;)))


W grudniu niewiele się zmieniło, jeśli chodzi o moje ulubione produkty. Znajdziecie tu kilka dobrze Wam znanych produktów oraz kilka nowości. Generalnie znowu wyróżniam przede wszystkim kolorówkę, ale znalazły się również dwa hity pielęgnacyjne. Zapraszam! :)


Oczywiście po raz kolejny w ulubieńcach ląduje pomadko-błyszczyk z Celii z serii Nude. Tym razem najchętniej sięgałam po kolor 603, ale każdy z tych, które posiadam są świetne. Ten po prostu wpadł do kosmetyczki podręcznej i już tam został ;) Aplikacja tej pomadki to dla mnie prawdziwa przyjemność i nawet moje wysuszone i popękane podczas choroby usta nie odczuwają żadnego dyskomfortu, związanego z jej noszeniem. Gdyby jeszcze była odrobinkę bardziej trwała, byłaby ideałem! :)

Zorientowałam się, że nigdy dotąd nie wspominałam Wam jeszcze o mojej ulubionej brązowej kredce z Oriflame. Biedna, nigdy jeszcze nie trafiła do ulubieńców, a jest właściwie jedynym kosmetykiem, który jest zameldowany na stałe w mojej kosmetyczce! Bardzo rzadko z niej rezygnuję, bo lubię użyć jej choć odrobinę, żeby zagęścić rzęsy z zewnętrznych kącikach oczu, zwłaszcza tych dolnych! Nie jest to może kredka marzeń, czasem się coś się zmaże, czasem coś rozetrze, ale i tak ją lubię, bo po całym dniu nadal mam jej całkiem sporo na linii wodnej. Kredka jest ciemnobrązowa, brak jej rudości, momentami wygląda nawet jak czarna, ale jest od niej dużo bardziej naturalna, jeśli chodzi o efekt :)

Najbardziej świąteczny lakier na świecie, to dla mnie w tym roku The Spy Who Loved Me od OPI (swatche TUTAJ). Jest to przecudowny czerwony lakier z drobinkami, którego urody nie uraczycie na powyższym zdjęciu, dlatego odsyłam Was do posta z recenzją KLIK



A to chyba żadna niespodzianka, co? Paletka cieni Catrice - Hollywood Boulevard i podkład mineralny Lily Lolo w kolorze Warm Peach, ponownie były tymi produktami, które towarzyszyły mi przez większą część miesiąca. Spokojnie mogę napisać, że spędziłam z nimi jakieś 90% grudniowych dni ;)


Po raz enty w moich ulubieńcach znalazł się róż z Alverde w kolorze 04 Soft Rose. Uwielbiam go za wszystko! Za naturalny, świeży efekt, za trwałość i za łatwość w obsłudze. Skutecznie zdetronizował moje ukochane róże z TheBalm ;)

W grudniu miałam ochotę na nieco blasku, dlatego z ciekawością sięgnęłam po rozświetlacz, który udało mi się wygrać jakiś czas temu u Frambuesy. Okazuje się, że rozświetlacz z limitowanej edycji Essence Wild Craft daje na twarzy naprawdę piękny efeky i to nawet pomimo dość widocznych drobinek. Bardzo się z nim polubiłam i chętnie sięgam po niego nawet na co dzień :)


No i ulubieńcy pielęgnacyjni - po pierwsze krem intensywanie nawilżający z Oeaparol, który pomógł mi uratować twarz przed wysuszeniem na rodzynka ;) Jak tylko się rozchorowałam, moja skóra natychmiastowo zareagowała na to ogromnym przesuszeniem, w związku z czym, jak tylko trochę poradziłam sobie z gorączką, rzuciłam się do kuferka z zapasami w poszukiwaniu jakiegoś porządnego nawilżacza. Oeparol okazał się być strzałem w dziesiątkę!

Maska Catastrophe Cosmetic - mój absolutny hit! Jeszcze nigdy nie miałam maski, która tak świetnie i widocznie działałaby na moją twarz. Jestem absolutnie oczarowana! Ponieważ powoli wykańczam słoiczek, spodziewajcie się wkrótce pełnej recenzji! :)

A jak tam u Was w grudniu z ulubieńcami? Czy stawiałyście na sprawdzone produkty, czy może trafiłyście na produkt, który szturmem podbił Wasze serca? :))
K.

90 komentarzy:

  1. pisałaś obszerniej o Lily Lolo Warm Peach? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obs, jeszcze nie! Ale powoli się przymierzam :)

      Usuń
  2. no a teraz czekam na ulubieńców roku ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porobiłam już zdjęcia kolorówki, ale obawiam się, że będę musiała je poprawić :P

      Usuń
  3. ja w sumie nie wiem co mam mysleć o tym Oeparolu.. niby intensywnie nawilżający a takiego wysuszenia nigdy nie miałam:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nie z wysuszaniem poradził sobie prawie natychmiastowo. Co cera, to reakcja, dlatego każda opinia jest cenna :)

      Usuń
  4. u mnie właściwie pół na pół. z jednej strony ciągle to samo, a z drugiej nowości ;) ekscytująco. muszę coś o tym napisać ;)

    na lily lolo się czaję od stu lat już, a opi mnie zachwyciły tą nową kolekcją i co ja teraz zrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że nie zamykasz się całkiem na nowości :D A w stosowaniu sprawdzonych produktów nie ma nic złego przecież :))

      Ta kolekcja mnie totalnie urzekła i nie wiem, czy nie skuszę się jeszcze na coś :) A LL serdecznie polecam :)

      Usuń
  5. Ja też kocham pomadko- błyszczyki Celia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Jeśli będziesz miała okazję się skusić, to polecam! :)

      Usuń
  7. muszę wypróbować LilyLolo! i ten rozświetlacz by się przydał!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podkład Lily Lolo to jedyny przy którym mogę darować sobie puder, a moja cera jest i tak dłużej matowa, niż po płynnym podkładzie utrwalonym pudrem :P

      Usuń
  8. Gdzie zaopatrujesz się w pomadki Celia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, mi pomagała Agu, wysyłając je aż ze Szczecina. Pozostałe dwie dostałam. Klasyczna seria pomadko-błyszczyków jest dostępna np. w Jasmin, ale tych Nude niestety trzeba się naszukać. Podobno są w drogieriach Blue, czy jakoś tak. Zdaje się, że jedna jest na Rondzie Wiatraczna, a druga chyba w Halach Banacha :)

      Usuń
    2. A jaki rodzaj najbardziej polecasz, z tego co widziałam jest ich sporo.. Witaminowa, kolagenowa, nude.. :)

      Usuń
    3. Ja mam jeden pomadko-błyszczyk z serii podstawowej i 5 z serii Nude i te uważam za minimalnie lepsze. Choć to też zależy czy znajdziesz swój kolor, klasyczne niektóre mają drobinki.

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. To prawda! Sylwia zrobiła mi idealny prezent :)

      Usuń
  10. Catastrophe Cosmetic to mój hit od 2010r. :D i nic się nie zmieniło, maska idealna!

    U mnie ciągły ruch, nowości, zmiany. Stawiam, że dopiero gdy wrócę do domu wezmę się za mini zestawienie, bo jak na razie ciężko. Eliminuję za to moje buble.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ani trochę nie dziwię się Twojemu zachwytowi. Nie miałam chyba jeszcze bardziej skutecznej maski :)

      Ja jakoś wyjątkowo rzadko trafiam na buble, prędzej na średniaki. Trudno za coś skrytykować, ale też nie ma czym się zachwycać :)

      Usuń
    2. Niestety trafiłam na kilka słabych kosmetyków ale to bierze się stąd, że poprzeczka jest coraz wyżej stawiana. Dlatego też wypadają tak, a nie inaczej ;)

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Uwielbiam każdą jedną Celię z mojej kolekcji :)

      Usuń
  12. Miałam czarną kredkę z ori ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarnej też używałam, ale od pewnego czasu brąz jest moją czernią :)

      Usuń
  13. Ładny ten jest róż. Sama szukam podobnego koloru;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiedziawszy nie wiem czy znam jakiś dupe. Trzeba polować ;)

      Usuń
  14. Ta paletka cieni jest cudna!!!
    o Opiku już nie wspomnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta paletka to obecnie mój największy must have :)

      Usuń
  15. Żałuję, że nie kupiłam tego rozświetlacza z essence

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że jest naprawdę udany :)

      Usuń
  16. interesuje mnie ta paletka Catrice. ja mialam opbszerne denko:) jest na świeżo u mnie opisane

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie standardowo jest więcej pielęgnacji niż kolorówki :) Zaciekawił mnie ten rozświetlacz, wygląda bardzo fajnie :)

    Buziaki,Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam jakoś zawsze problem z wyróżnieniem ulubieńców w pielęgnacji ;)

      Usuń
  18. Ciekawi ulubieńcy :) Z nich znam tylko rozświetlacz essence wild craft - też często używałam go w grudniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię :) Efekt, jaki daje jest idealny na świąteczno-karnawałowy okres :)

      Usuń
  19. Jestem bardzo ciekawa maseczki Lusha Catastrophe Cosmetic. Nie mogę się już doczekać otwarcia pierwszego sklepu Lusha w Polsce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo! Mam nadzieję, że nie każą długo na siebie czekać :)

      Usuń
  20. Na ten róż to z chęcią i ja bym się skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Odpowiedzi
    1. Uwielbiam go od pierwszego użycia! :D

      Usuń
  22. Czekam na recenzję Lushowej maseczki. Ja jestem fanką Oatifix :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo pojawi się na blogu :)

      Oatfix jeszcze nie miałam okazji używać, ale CC wydała mi się być najbardziej odpowiednia dla mojej cery, dlatego sięgnęłam po nią w pierwszej kolejności :)

      Usuń
  23. dwie celie zgarnelam na swieta i chyba czas juz je otworzyc:D
    roz z alverde-slicznosc:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam u Ciebie na blogu, ciekawa jestem czy Tobie też tak przypadną do gustu :)

      Usuń
  24. Pomadki z Celii są boskie, ale niestety dość trudno dostępne ;<
    róż przepiękny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, dostępność woła o pomstę do nieba! :P

      Usuń
  25. Mój oeparolek jest cudowny:)

    OdpowiedzUsuń
  26. celia boska - mam ją i jest moim ulubieńcem roku :)

    OdpowiedzUsuń
  27. A ja Oeparol dałam Babci... :P Cieszę się, że róż z Alverde tak przypadł Ci do gustu! Szkoda, że nie wiedziałam o Lushu, sama chętnie bym się skusiła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wizażu co chwilę są jakieś wspólne zamówienia :)

      Tym różem trafiłaś w dziesiątkę! :)

      Usuń
  28. czy ja już mówiłam / pisałam, że kocham Catastrophe Cosmetic? :D właśnie wykańczam opakowanie i będę ryczeć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Droga, przez Ciebie ją kupiłam! :) Też już kończę moje opakowanie i ubolewam nad brakiem dostępu i utrudnieniami w związku z krótką datą do użytku :(

      Usuń
  29. Ja też ostatnio używam różu Alverde i bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Cały czas kusisz tym różem z Alverde :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Krem Oeparol jest faktycznie bardzo dobry, miałam i bardzo lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ten róż z Alverde jest cudowny <3 A ja mam jeszcze drugi, ha! I nie wiem, który lubię bardziej, mrau <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dwoma to dopiero miałabym problem z wyborem ;) aktualnie zrobiłam sobie przymusowy odwyk od Alverde i siegnelam po lekko zakurzony Down Boy ;)

      Usuń
  33. Jestem na etapie zakupu kremu do twarzy, z chęcią przetestuję ten Oeparol :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje wrażenia z pierwszych dwóch -trzech tygodni są pozytywne, ale z recenzją jeszcze poczekam :)

      Usuń
  34. też lubię ten rozświetlacz essence :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolor kolorem, ale uwielbiam to tłoczenie :)

      Usuń
  35. I znowu zachwycam się nad paletką Catrice :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna z bardziej udanych moich wygranych ;)

      Usuń
  36. Uwielbiam rozświetlacz z limitowanej edycji Essence Wild Craft, bardzo często gości na moich policzkach ;-)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam ostatnio na niego fazę :D

      Usuń
  37. Chyba w końcu skuszę się na Lily Lolo, tyle dobrego o nich ciągle słyszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam z całego serca! Moja cera go kocha! :)

      Usuń
  38. Widzę, że mam co żałować jeśli chodzi o ten rozświetlacz Essence :( A nawet miałam go w rękach i w końcu odłożyłam! :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie zawiodłabyś się :) ale nie jest to must have ;)

      Usuń
  39. Warm peach też kocham wielką miłością. Ostatnio pokochałam też pomadki lily lolo.
    Muszę w końcu wypróbować krem oeparol i dać drugą szansę rozświetlaczowi essence :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te pomadki z Lily Lolo mocno mnie kuszą! A jakie masz kolory? :)

      Usuń
  40. I ja w grudniu namiętnie smarowałam się Lily Lolo i jakoś tym razem bardziej mi się podobał efekt nim uzyskany, bardziej od tego z Annabelle Minerals. Raz tak,raz tak- dziwne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie śmiesznie tak :D przynajmniej nie nudzi Ci się jeden ;)

      Usuń
  41. Po wielu próbach moim mineralnym ulubieńcem stał się podkład Lily Lolo i w niego zamierzam się wyposażyć jak tylko wykończę płynne podkłady ;) Myślę, że też wielokrotnie pojawi się w moich ulubieńcach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nadal korzystam jeszcze z płynnych podkładów i mimo, że je lubię, to jednak widzę różnicę w efektach :)

      Usuń
  42. Hmmm ... ja tez chyba się skuszę na Lily Lolo - wszystkie macie o nim dobrą opinię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, opinie pozytywne mna temat LL mają tu zdecydowaną przewagę :)

      Usuń
  43. Nic miałam nic: )A o Lily Lolo nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! :)

Jeśli chcesz zareklamować swój blog w komentarzu, to zanim zostawisz swój adres, przeczytaj ostatnią notatkę i wypowiedz się na jej temat nieco bardziej obszernie niż tylko "fajna notka". Jeśli sama piszesz bloga, to na pewno potrafisz wyrazić swoją opinię poprzez komentarz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast