wtorek, 11 grudnia 2012

Niekosmetycznie: Gdzie byłam, jak mnie nie było? Minirelacja z podróży małych i nieco mniejszych ;)

Cześć Dziewczyny!

W końcu wracam po małej przerwie! Część z Was już wie, że mój ostatni tydzień był prawdziwą gonitwą - dużo się działo i było to związane zarówno ze zmianami w pracy, jak i przygotowaniami do egzaminu praktycznego na prawo jazdy oraz całym tym okołoświątecznym okresem przygotowań. Na ten tydzień nałożyło mi się kilka ważnych spraw i spotkań, a także wyjazdów, które w znacznej mierze były bardziej przyjemnością, niż obowiązkiem, ale nie da się ukryć, że były one bardzo absorbujące.

W związku z tym, że ja i mój ukochany obchodzimy jego urodziny i moje imieniny jednego dnia, to dostaliśmy pewien czas temu (w lipcu :P) w ramach prezentu grupon na weekend w Puławach z dojazdem do Kazimierza Dolnego. Dostaliśmy ten prezent w okresie, kiedy sporo podróży mieliśmy zaplanowanych i nie bardzo wiedzieliśmy kiedy go wykorzystać, w końcu, jak to zwykle bywa - czas zadecydował za nas - i wybraliśmy się w ostatniej chwili, czyli w miniony weekend mikołajkowy.

Wiele z Was pewnie pokręci nosem, mówiąc, że jak to Kazimierz? Zimą? A właśnie, że zimą! Wiosną, czy latem jeżdżą wszyscy, a i my nie raz tam już byliśmy. Dobrze wiemy, jak wygląda to miasteczko ciepłą porą, wiemy jak wyglądają zamek i baszta, co widać z góry Trzech Krzyży i jak pływa się statkiem po Wiśle. Wydawałoby się, że Kazimierz, ogołocony z tych atrakcji, zimą zamiera. Może i tak, ale tym razem nam na tym nie zależało, chcieliśmy spokojnie pospacerować po miasteczku, przysiąść w jakiejś knajpce i zrelaksować się samym faktem wyjazdu. Pora dnia i roku zweryfikowała nasze plany, ponieważ kiedy tylko pojawiliśmy się w niedzielę w miasteczku, okazało się, że trafiliśmy w sam środek Jarmarku Świątecznego. Chyba nie mogliśmy sobie wymarzyć lepszych atrakcji. Wiem, że teoretycznie coś podobnego znalazłabym w setkach innych polskich miast, może nawet i w Warszawie, ale tam miało to swój niepowtarzalny urok.

Pozdrowienia znad barszczyku! ;)
Rynek, w towarzystwie ogromnej choinki, przywitał nas świątecznymi piosenkami i zapachami przepysznych zimowych specjałów. Na początek skusiliśmy się więc na grillowane oscypki z żurawiną oraz grzańca. Później pochodziliśmy między alejkami i obkupiliśmy się co nie miara - dekoracje świąteczne hand made (m.in. zawieszki w kształcie serca, wypełnione aromatyczną lawendą, obszyte piękną koronką czy haftowane bombki), mały zapas nietypowych miksów herbaty sypanej (oczywiście, że zielonej!), czy też w prawdziwy miód pszczeli. Trafiliśmy też do świetnej galerii z pięknymi artykułami dekoracyjnymi i udało się nam skompletować tam część prezentów świątecznych dla naszych najbliższych, tam też wybrałam sobie element prezentu od mojego ukochanego, który ozdobi moją przyszłą toaletkę (której zakup już tuż-tuż! :)). Na pewno zaprezentuję Wam ją z bliska, jak tylko zrobimy sobie "naszą" Wigilię.


Po dłuższym spacerze, również nad Wisłą, zdecydowaliśmy się wrócić na Rynek i wzięliśmy się za rozpracowywanie kolejnych specjałów, tym razem mój ukochany barszczyk czerwony, a do tego kapustę z grzybami i pierogi. Z tego wszystkiego stwierdziliśmy, że nawet nie ma sensu pchać się gdzieś do knajpki, ponieważ na Jarmarku był tak genialny, świąteczny klimat, że nawet TVN nie powstydziłby się go w swoich filmach czy serialach ;)

Na Jarmarku urzekły mnie przede wszystkim ręcznie wykonane ozdoby i zabawki świąteczne. A było w czym wybierać - choinki dekoracyjne były wykonane m.in. z piórek, z muszelek, czy z makaronu typu świderki. Wśród zabawek można było znaleźć przytulanki w kształcie kotków (sama bym go kupiła dla siebie! :)), lalek, słoniów, czy żyraf. Oprócz tego bombki w kształcie miękkich serduszek z lawendą, różnokolorowych ptaszków, czy koronkowych kul i gwiazdek. Chyba dobrze, że można było płacić tylko gotówką, bo gdybym w ruch poszłaby karta, to prawdopodobnie sama wykupiłabym większość asortymentu, a tak gotówki wystarczyło mi już tylko na kawę w MacDrive w drodze powrotnej ;)


Szczerze przyznam, że trochę nie chciało nam się jechać, bardziej z racji samego dojazdu, bo wiadomo, że na miejscu zawsze jest miło, ale na szczęście okazało się, że trasa minęła nam bardzo szybko, hotel okazał się być bardzo przytulny, jedzenie przepyszne, a w samym Kazimierzu jeszcze tyle atrakcji! No i w końcu udało nam się kupić słynne koguty z Piekarni Sarzyński, w ubiegłym roku, w sierpniu - o podobnej porze - byliśmy spóźnieni o dobre kilka godzin ;)


Nigdy nie przepadałam za zimowymi wyjazdami, do tej pory kojarzyły mi się tylko ze sportami zimowymi, których zwyczajnie nie uprawiam, bo nie umiem i nigdy nie czułam szczególnego pociągu do ich nauki. Kazimierz udowodnił mi jednak, że zimą również można przyjemnie spędzić czas poza miastem i to nie tylko na nartach. Polecam czasami otworzyć oczy i spojrzeć na wyjazdy nierutynowo, tym bardziej, jeśli macie ochotę odwiedzić już znane Wam miejsce, ale myślicie sobie, że wszystko już tam widzieliście. Kazimierz zimą, to prawie zupełnie inne miasteczko! :)

A może wybieracie się gdzieś na Święta lub Sylwestra? Jakie są Wasze cele wyjazdowe na ten czas? Celujecie raczej w sporty zimowe, zwiedzanie, czy może wręcz tropiki? :)
K.

P.S. Nie tylko weekend wiązał się dla mnie z wyjazdami, w czwartek ruszyłam do Poznania, w związku z zaproszeniem na firmową Wigilię nr 1, a kolejnego dnia wracałam do Warszawy i pognałam na firmową Wigilę nr 2. Nie wypada pisać o szczegółach, więc te sobie daruję, a zamiast tego uraczę Was jeszcze zdjęciem poznańskiej choinki. Jeśli znajdę jeszcze kilka ciekawych zdjęć, to może wrzucę za jakiś czas post z małym mobile mixem :)


P.S.2 Ja i moje obietnice. Ten post miał się ukazać już wczoraj wieczorem, ale zanim wróciłam do domu i skończyłam go pisać, to większość z Was pewnie dawno już spała, więc ustawiłam automatyczną publikację. Mam nadzieję, że nie pogniewacie się na mnie aż tak bardzo ;)

P.S.3. Dziś wieczorem wybieram się na przedświąteczną kawkę blogerek, zwaną również blogerską Wigilią, której organizacji podjęła się Sylwia z Lilesly Inspirations. Na pewno będzie super! :)

Buziaki,
K.

P.S.4. Na wszystkie komentarze, które pojawiły się w ciągu kilku ostatnich dni odpowiem jeszcze przed napisaniem kolejnego tekstu! :)

52 komentarze:

  1. Ja również bardzo lubię w niektóre miejsca pojechać zimą. Odkrywa się je jakby na nowo. Inaczej. Jakże cudownie jest zimą np. nad morzem ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, niby to samo miejsce, a jednak jakby zupełnie nieznane :)

      Usuń
  2. ale Ci zazdroszczę takiej wycieczki... i tych oscypków na ciepło ;)
    powodzenia w nadrabianiu blogowych zaległości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na innych blogach powoli się już odkopuję z tego, co przegapiłam, ale jak chciałam zrobić zdjęcia do swoich notek, to mi padł aparat ;)

      Usuń
  3. Zimą jeszcze nie zawitałam do Kazimierza.. ale przyznam szczerze , że chyba bardziej mi się podoba zimą niż latem czy wiosną ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie ma urok o każdej porze roku, ale przez to, że byliśmy zimą, na pewno zapamiętam ten wyjazd lepiej, niż wszystkie inne :)

      Usuń
  4. Marzy mi się Kazimierz... :-) Trafiłaś pięknie w sam jarmark. U mnie jarmnark przypomina karykaturę świątecznego jarmarku...można kupić tam dżinsy i frytki...facepalm. Narobiłaś mi ochoty na jedzonko, idę na śniadanie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej to faktycznie mało świątecznie. A weź tu jeszcze przymierz te dżinsy latając z gołym tyłkiem na mrozie ;) Ani to przyjemne, ani pożyteczne, ani tym bardziej świąteczne ;)

      Usuń
  5. Jeej, jak nie cierpię kotów - tak mam wrażenie, że przytulaki, które siedzą w tym koszyku, wykupiłabym wszystkie :D
    Nie mogłabym kupić niebieskiego, zostawiając czerwonego, który w niczym nie jest gorszy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby mnie Michał nie odciągnął, to też bym kupiła :D Najlepiej wszystkie :D

      Usuń
  6. te kotki z jarmarku są urocze! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazdroszczę takiego weekendu Karola:) Widać, że świetnie się tam bawiliście:) Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało nam się idealnie wcelować :)

      Usuń
  8. Kocham Kazimierz <3 Często w tym roku byliśmy z moim Przemkiem tam na weekend albo motocyklem tam lecieliśmy na jeden dzień :) Piękne miasto które zawsze zachwyca mnie czymś innym. Kocham kogutki z chleba <3 :)
    Blogerska wigilia, a tego określenia jeszcze nie słyszałam ale bardzo mi się podoba :D Mam nadzieję, że kilka rzeczy przygotowanych przeze mnie bardzo Wam się spodoba :)) Już się nie mogę doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej tym razem udało nam się kupić te kogutki, bo wcześniej mogliśmy się co najwyżej obejść smakiem :P

      Usuń
    2. narobiłaś mi smaka na oscypkiiii ... !! :P

      Usuń
  9. Uwielbiam Kazimierz zimą, może w tym roku też się wybiorę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej jeszcze przed świętami :)

      Usuń
  10. ja w Kazimierzu nigdy nie byłam :P więc i zimą bym mogła się wybrać.. jakby mnie ktoś na taką wycieczkę zaprosił :D hihi

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja chcę do Poznania :( Strasznie tęsknię :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę tam wrócić i pozwiedzać na spokojnie, bo teraz nie było nawet kiedy :)

      Usuń
  12. Rzeczywiście fajny musi być Kazimierz zimą! I te pyszności mmm:) Do zobaczenia:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj żebyś wiedziała, że pyszności! Te oscypki! <3

      Usuń
  13. nie ważne, czy zima czy latem, teraz to dopiero mieliście klimat, super sprawa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiło nam się jak w niezłym romansidle :D

      Usuń
  14. uwielbiam Kazimierz...ilez razy ja tam bylam!ale musze przyznac ze nie ogladalam go nigdy w zimowej odslonie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A warto, zwłaszcza, jeśli już dobrze go znasz :)

      Usuń
  15. nigdy jeszcze nie byłam w kazimierzu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Simply, no to pora to naprawić! :)

      Usuń
  16. Ale smakowicie wygląda to jedzonko :)
    Chyba czas wybrać się do Kazimierza :)

    OdpowiedzUsuń
  17. I jest obiecana relacja! Tylko ja się zakręciłam, to jest Kazimierz Dolny tak? :) Super trafiliście, ja uwielbiam takie atrakcje. Ja mam w rodzinnym mieście jarmark Jamneński (od jeziora Jamno) i wystawiają tam też sztukę lodową i pycha żarełko - domowe ciasta, wędzone kiełbasy, pierogi, pajdy ze smalcem... Jestem totalnym smakoszem- żarłokiem, więc dla mnie to raj!
    Lubię też takie rękodzieło, choć częściej oglądam, aniżeli kupuję. Fajnie, że miło spędziliście czas, a z wyjazdami czy jakimiś większymi wyjściami toz awsze jest tak, że się nie chce iść/jechać, a potem jest fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak! To jest Kazimierz! :)

      No to widzę, że u Ciebie to dopiero jest Jarmark z prawdziwego zdarzenia! Super! Chętnie bym go odwiedziła! :)

      Usuń
  18. Pięknie :)i wspaniała relacja.

    Dla mnie poza szablonem były wyjazdy nad Bałtyk...zimą :)
    Super czas oraz miejsce, polecam wszystkim bo polskie morze zimową porą jest bajeczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad morzem jeszcze nigdy nie byłam zimą. Pewnie byłoby łatwiej, gdyby było nieco bliżej, a tak łatwiej nam podjechać do Kazimierza, Poznania, czy nawet Krakowa, nie tracąc na to pół dnia. Ale kto wie, może na jakiś nieco wydłużony weekend :)

      Usuń
    2. Polecam, naprawdę warto :)

      Dla mnie to była tak samo dłuższa wyprawa bo z Częstochowy do Gdańska oraz Łeby to jest kawałek. W każdym razie 10 dni idealnie starczało :D choć na szalony weekend też dałam się namówić :)

      Usuń
  19. Odpowiedzi
    1. Może Twój Mikołaj wpadnie i na to, skoro jest taki dobry w odgadywaniu prezentów dla Ciebie :)

      Usuń
  20. bardzo ładne to pozdrowienie znad barszczyku :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj zjadłabym oscypka, jak nic. Niestety na północy nie mamy takich rarytasów od ręki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w Warszawie też o to raczej trudno, więc wiem o co chodzi ;)

      Usuń
  22. Fajna wyprawa i przyjemna relacja :) Fajnie, że zimowy wyjazd jednak był udany!

    OdpowiedzUsuń
  23. Na Boga KAZIMIERZ a nie KAZIEMIERZ!! To Kazimierz Dolny, aż oczy bolą jak czytałam ten post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy to tak bardzo boli zwrócić na to uwagę w sposób kulturalny? Z rozpędu źle napisałam, owszem, dwa razy na jakieś kilka/kilkanaście. Cała relacja jest o wiele bardziej obszerna, niż te kilka słów, więc nie rozumiem w czym problem.

      Dziękuję, że zwróciłaś mi uwagę na mój ewidentny błąd, wynikający najwyraźniej z pośpiechu, ale proszę Cię o bardziej kulturalne wyrażanie swojej opinii.

      Usuń
  24. Aż mi się miło zrobiło, czytając o Waszym wyjeździe :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mniam oscypki i kapusta z grzybami :) Mniam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! :)

Jeśli chcesz zareklamować swój blog w komentarzu, to zanim zostawisz swój adres, przeczytaj ostatnią notatkę i wypowiedz się na jej temat nieco bardziej obszernie niż tylko "fajna notka". Jeśli sama piszesz bloga, to na pewno potrafisz wyrazić swoją opinię poprzez komentarz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast