środa, 6 marca 2013

Revlon - Just Bitten Kissable - Lovesick [swatche]

Cześć Dziewczyny!

Kontynuując przedstawianie produktów wartych uwagi podczas najbliższych promocji w Hebe (-40% na marki makijażowe w ramach akcji jeden dzień - jedna marka), dzisiaj przedstawiam Wam drugi produkt marki Revlon, który zagościł w mojej kosmetyczce. Masełka do ust tej marki zyskały już status niemal kultowych, ale kredki do ust Just Bitten Kissable całkiem mocno depczą im po piętach.

O masełku było wczoraj (KLIK), natomiast dzisiaj skupmy się na kredce, która w lutym zasłużyła miano mojego ulubieńca. No więc jeszcze raz, żeby nie było niejasności - dzisiaj na części pierwsze rozbieramy kredkę Just Bitten Kissable Balm Stain od Revlon. Kolor, który posiadam, to numer 020 Lovesick.


KOLOR: Podobnie jak w przypadku masełka, podczas wyboru najciekawszego według mnie odcienia, ponownie padło na róż. Nie wiem dlaczego, ale ostatnio wszystko do ust co różowe (różowe-różowe, a nie jakieś tam biało-różowo-tandetne ;)) znajduje sobie moje uznanie. Wobec powyższego przygarnęłam fuksjowy róż, czyli Lovesick.

Możnaby się zastanawiać nad sensem posiadania tylu różowych mazideł, ale ja nie potrzebuję uświadamiania, że obracam się w podobnej kolorystyce. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę i cóż, nie uwiera mnie to, dlatego przejdźmy do dumania nad tym czemu jeden róż jest bardziej różowy, niż drugi... ;)

Lovesick, patrząc na sztyft, zdaje się być dużo bardziej intensywnym kolorem, niż opisywane wczoraj masełko w kolorze Sweet Tart, jednak na moich ustach daje zbliżony kolor. Różnica między nimi jest taka, że Lovesick, to kolor zdecydowanie chłodniejszy, niż Sweet Tart (co na moich ustach widać, choć nie rzuca się to od razu w oczy). 



EFEKT: Oba mazidła różnią się też między sobą trwałością (o której niżej) i wykończeniem. Masełko daje zdecydowanie bardziej wilgotne wykończenie, porównywalne nieco do błyszczykowego, natomiast kredka zostawia na ustach kolor o wykończeniu na pograniczu satynowego i matowego.

Pierwsza warstwa kredki jest trochę transparentna i tak najbardziej lubię ją nosić na co dzień, ale bardzo łatwo można stopniować efekt i dzięki temu można uzyskać efekt bardziej wieczorowy/randkowy/imprezowy* (*niepotrzebne skreślić).

Kredka nie ma formuły nawilżającej i mimo pozornej łatwości aplikacji i rozłożenia produktu na ustach, nie trudno o podkreślenie suchych skórek, u mnie jednak sprawdza się nałożenie na usta zwykłej pomadki ochronnej na kilka minut przed aplikacją kredki. Z pewnością ma to również wpływ na osłabienie koloru, ale tak jak już wspomniałam - kolor łatwo się buduje, więc zawsze możemy popracować dokładnie nad taką intensywnością, jaka nam odpowiada.


TRWAŁOŚĆ: Zaskakująco dobra! Kolor nie schodzi z ust przez dobre 6-8h, nawet pomimo prowadzenia rozmów, popijania czy jedzenia. Może nie liczyłabym, że wytrzyma 8h namaczanie w trunkach, ale już przy całkiem normalnym wieczornym wyjściu typu kino i kolacja sprawdza się bardzo dobrze. Kolor nieco blaknie i troszeczkę zjada się przez ten czas, ale nadal wygląda na ustach bardzo atrakcyjnie, a ewentualne ściągnięcie, które może się pojawić po dłuższym czasie noszenia tego produktu na ustach, łatwo zniwelować poprzez dołożenie warstwy pomadki ochronnej. I to wszystko bez uszczerbku na kolorze, po takim zabiegu właściwie na nowo możemy cieszyć się jego intensywnością, ponieważ pigment mocno wżera się w skórę.

KONSYSTENCJA: Kremowa, ale - czuć to nawet po maźnięciu dłoni - dużo bardziej zwarta, niż w masełku. Dzięki temu prodkut nie migruje poza granice ust i raz zaaplikowany trzyma się miejsca przeznaczenia :D



OPAKOWANIE: Produkt podany jest w formie kredki - całe szczęście wysuwanej, a nie temperowanej. Wystarczy pokręcić srebrną końcówką, żeby wysunąć sztyft. Całość przypomina mi nieco flamastry z dzieciństwa - nie jest to najbardziej elegancka forma, ale nie przeszkadza mi. Zawsze to jednak miłe skojarzenie :)

ZAPACH: Warto zwrócić uwagę na zapach tego produtku, ponieważ jest on bardzo istotny dla wielu z Was i wiem, że niektóre osoby zniechęca do kupna, czy używania tego produktu. Kredka jest intensywnie mentolowa, co wyczuwam zarówno w produkcie, jak i po zaaplikowaniu go - na ustach. Mi to nie przeszkadza i uważam to za całkiem przyjemne, ale już Obsession i Malowajka mają inne zdanie na ten temat, więc każda z Was powinna się zastanowić nad tym, czy jest w stanie zaakceptować ten zapach :)

CENA/DOSTĘPNOŚĆ: ok.50zł, dostępny w Drogeriach Hebe (8 marca - 40% na markę Revlon) oraz w Perfumeriach Douglas

Poniżej jedna delikatna warstwa produktu na ustach - wersja tak zwana codzienna. Ponownie udało mi się osiągnąć efekt my lips but better (co dla mnie oznacza tyle, że jest kolor, coś się dzieje, ale niewiele różni się to od moich ust saute), choć jest on nieco inny, bardziej intensywny, niż poprzednim razem (patrz: masełko). Tym razem jednak fanki intensywnych kolorów nie powinny się martwić - wystarczy kolejna warstwa dla wzmocnienia koloru.

Spróbuję jeszcze uchwycić mocniejszą wersję, bo zdecydowanie warto ją tu pokazać, ale do tej pory nie udało mi się jej złapać z odpowiednią intensywnością... Najbardziej głupieję patrząc na poniższe zdjęcia na dwóch różnych monitorach i próbuję zrozumieć skąd aż takie rozbieżności w natężeniu pokazywanego koloru...


Cienka warstwa położona na dużą ilość balsamu do ust



Mocna warstwa kredki, bez udziału balsamu nawilżającego pod spodem
(w dużej mierze jest to efekt programu graficznego i jest on nieco zbyt wyostrzony, ale kolor rzeczywiście potrafi być aż tak intensywny już przy grubszej warstwie i jest on w miarę dobrze oddany - wybaczcie, ale więcej z moimi umiejętnościami i sprzętem na tę chwilę nie umiem wyciągnąć ;))




Musicie mi wierzyć na słowo, że ja obrysowałam usta tą kredką tak, żeby nieco zaznaczyć ich kontur, ale albo ja tego nie umiem zrobić, albo mój aparat tego nie widzi. Nie zmienia to jednak faktu, że lubię taki naturalny efekt - choć może nie jest on żywcem wyjęty z magazynów :D Jeśli chcecie obejrzeć kolory Cherish i Randez-Vous, to zapraszam Was do wczorajszej prezentacji Malowajki KLIK, która przepięknie i równiusieńko pokazała te kolory na ustach.

I jak Wam się podoba efekt? Co Was bardziej zainteresowało - kredka czy masełko? Macie swoich ulubieńców z Revlonu? Na co warto zwrócić szczególną uwagę wśród produktów tej marki?
K.

60 komentarzy:

  1. Efeket cudny :)Dodaję do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie się prezentuje. Delikatny, ale jednak z pazurkiem :) super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Delikatny jest jeśli nałożyć go delikatną warstwą, teraz dodałam jeszcze wersję hard, trochę zmanipulowaną, ale w miarę oddającą kolor większej ilości warstw :P

      Usuń
  3. już jedna kredka do mnie jedzie, wymieniłam się z jedną blogerką, to sobie na razie odpuszczę tę promocję, bo pewnie niedługo będzie następna i wtedy jak mi się spodoba to kupię więcej kolorów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam, że zgarnęłaś kredkę u Malowajki właśnie :) Myślę, że jest szansa na więcej promocji tego typu :)

      Usuń
  4. Chyba bardziej mi się podoba ten kolor od wczorajszego masełka :) Uwielbiam usta w takim kolorze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teoretycznie wolę kolor masełka, ale mimo wszystko częściej sięgam właśnie po kredkę :D

      Usuń
  5. Masełek z Revlonu nie mam, ale nad drugą kredką poważnie się zastanawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dumam, tylko w sumie jej nie potrzebuję :P

      Usuń
  6. Mam ten sam kolor, recenzowałam go u siebie w zeszłoroczne wakacje.
    Faktycznie jest o wiele bardziej intensywny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od warstw, ale dodałam jeszcze podrasowane zdjęcie mające oddać mocniejszy efekt ;)

      Usuń
  7. Uroczy odcień :) Mnie bardziej zainteresowało masełko, a z Revlonu lubię najbardziej podkłady Colorstay oraz pomadki (Colorburst i Colorstay).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja kurczę jeszcze nie miałam ColorStaya :) Muszę go wypróbować jak już wykończę część podkładów, które mam :)

      Usuń
  8. podoba mi się efekt bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W wersji dwuwarstwowej na ustach wygląd pięknie. Jak na razie z Revlonu moim hitem jest podkład Colorstay, top coat z tej samej serii i baza Photoready:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę wypróbować w końcu ColorStay :)

      Usuń
  10. Ta kredeczka mi się marzy i na pewno ją kupię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ochotę na inne odcienie, ale staram się zapanować nad zbiorami :)

      Usuń
  11. Piękny kolor a usta jeszcze piękniejsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. oba produkty wydają mi się interesujące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oba są interesujące, choć Caressek nie przebiją :)

      Usuń
  13. taką kredkę bym kupiła do porównania z cliniquiem;p

    OdpowiedzUsuń
  14. U Ciebie to wygląda fajnie.
    Ja mam za ciemny pigment i wychodzi kolor zbliżony do fioletowego, co psuje efekt.
    Ale przynajmniej na ustach mojej Mamy wygląda normalnie, więc ona może go nosić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, fioletowy nie zawsze pasuje, a ten kolor to jednak piękna fuksja, którą aż chce się nosić taką jaka jest :)

      Usuń
  15. Niby nie lubię takiego wykończenia ale mimo wszystko kusi mnie ta kredka :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja się zastanawiam nad masełkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masełka też są bardzo fajne :)

      Usuń
  17. Ładny kolor ale jak jest mentolowa kurcze nienawidzę tego zapachu na ustach brrr:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, dobrze, że to zaznaczyłam, bo zapach jest naprawdę intensywny...

      Usuń
  18. Podoba mi się efekt z pierwszych zdjęć :)) Ta druga "opcja" jest chyba zbyt odważna jak dla mnie, ale kolor niesamowicie mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Pierwsza opcja, to właściwie usta muśnięte kredką :)

      Usuń
  19. na pewno nie dałabym za to 50zł :p i troszkę widzę poniosło Cię z tym wyostrzeniem koloru, choć chciałabym realnie taki efekt na ustach ;) widziałam ostatnio rzeczywiście taką pomadkę, zakochałam się wtedy w niej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie dałabym za nią 50zł, dlatego kupiłam ją w promocji :P

      A z wyostrzeniem właśnie mnie nie poniosło, bo ona tak mniej więcej wygląda na moich ustach, świeżo po nałożeniu grubszej warstwy. Musiałam to wyostrzyć w programie, ponieważ aparat zjadał intensywność koloru niezależnie od warstw i kredka wyglądała na zdjęciu zbyt blado. Wiem, że cała otoczka tego zdjęcia trochę kłuje w oczy, ale kolor jest taki, jaki być powinien ;)

      Usuń
  20. Wygląda super, kolor świetny! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. kolor mega! jak neon różowy hehe

    OdpowiedzUsuń
  22. kolor boski - już od jakiegoś czasu myślę o kupieniu tego maleństwa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę już nie myśleć :P Lepiej zacząć używać tego co mam :P

      Usuń
  23. A ja nadal nie wiem na którą kredkę mam się skusić!:P Ta jest najładniejsza, ale z drugiej strony wolałabym chyba trochę jaśniejszy kolor...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem jak ta Twoja Cherish się sprawdzi :)

      Usuń
  24. ja jednak masełko wolę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! :)

Jeśli chcesz zareklamować swój blog w komentarzu, to zanim zostawisz swój adres, przeczytaj ostatnią notatkę i wypowiedz się na jej temat nieco bardziej obszernie niż tylko "fajna notka". Jeśli sama piszesz bloga, to na pewno potrafisz wyrazić swoją opinię poprzez komentarz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast