piątek, 12 kwietnia 2013

Wibo Growing Lashes, czyli rzecz o tuszu prawie idealnym...

Cześć Dziewczyny!

Dzisiaj obiecywana w poście denkowym recenzja tuszu Growing Lashes od Wibo, który zapowiedziałam jako tusz prawie idealny, gdyby nie jedna jedyna dyskwalifikująca go wada. Jesteście ciekawe? Zapraszam dalej! :)


Producent o produkcie:
"Najnowszej generacji maskara stymulująca wzrost rzęs z innowacyjną szczoteczką
  • pogrubiający i wydłużający tusz do rzęs
  • posiada właściwości zapobiegające obumieraniu torebek włosowych 
  • stymulujące intensywny wzrost rzęs
Marzysz o znacznie dłuższych, grubszych i mocniejszych rzęsach? Wypróbuj mascarę Growing Lashes Stimulator, która pielęgnuje i odżywia rzęsy, a jednocześnie stymuluje ich wzrost, dzięki czemu zapewnia ich ekstremalne wydłużenie. Zawarte w formule odżywcze proteiny jedwabiu, D-Panthenol oraz kolagen dodatkowo wzmacniają, regenerują i chronią i pielęgnują osłabione torebki włosowe a unikalne peptydy wspomagają naturalny wzrost rzęs." (źródło: http://wibo.pl/oczy/tusz-do-rzes/growing-lashes)


EFEKT/DZIAŁANIE:
Tusz Growing Lashes bardzo ładnie wydłuża moje rzęsy, dość mocno je podkreślając i lekko pogrubiając. Jeśli dobrze z nim popracować, efekt nadaje się również do wieczorowego make up'u. Czerń jest głęboka i intensywna, więc oczy od razu są dominującym elementem całego makijażu, co dla mnie jest zawsze na rękę, bo mimo zamiłowania do intensywnych kolorów szminek, na co dzień wolę jednak podkreślić oczy.

Tusz raczej nie rozmazuje się, chyba zaczniemy intensywnie płakać (nie ważne czy od wiatru, czy z emocji ;)). Wtedy niestety lubi zostawić czarną smugę na policzku, ale który zwykły tusz tego nie robi? ;)

Niestety, ten produkt ma jedną znaczącą wadę, która dyskwalifikuje go w zawodach na najlepszy tusz. Na moich oczach, i z tego, co czytałam nie tylko moich, niestety nie trzyma się tak długo, jakbym sobie tego życzyła. O ile False Lash Effect Fusion (KLIK) trzymał się na moich rzęsach aż do demakijażu, tak Growing Lashes niestety jeszcze w pracy, czyli jakieś 7-8h o pomalowania, zaczyna się niemiłosiernie kruszyć i zostawia pod oczami całą gromadkę czarnych kropeczek. Mało tego, jak już zacznie, to nie przestaje aż do momentu, w którym nie zostanie po nim ani śladu na rzęsach. Oczywiście po drodze wpada do oczu i dość mocno je podrażnia, więc osoby wrażliwe czy noszące soczewki, raczej nie powinny w ogóle na niego zerkać w drogerii.


SZCZOTECZKA:
Szczoteczka jest bardzo mała i na początku zastanawiałam się jak w ogóle ma się nią umalować, ale okazało się, że jest bardzo precyzyjna i bardzo łatwo pomalować nią dokładnie każdą rzęsę. Ponadto znacznie ułatwiła malowanie dolnych rzęs, bo dzięki niej w końcu nie musiałam korygować patyczkiem śladów po tuszu na dolnej powiece ;)

Szczoteczka jest wykonana z silikonu, więc mimo obaw od razu jej zaufałam, ponieważ jest to moja ulubiony rodzaj grzebyków. "Włoski" są dość twarde, ale raczej trudno wydłubać sobie nimi oko, więc nie trzeba poświęcać wiele czasu na naukę bezpiecznej obsługi ;)


KONSYSTENCJA:
Tusz moim zdaniem od razu nadaje się do malowania i nie potrzebuje "odleżeć swojego". Nie jest ani zbyt gęsty, ani zbyt rzadki. Mi od razu pasował i nie zauważyłam, żeby wraz z  upływem czasu tusz gęstniał (dopóki nie zasechł ;)).


ZAPACH:
Tusz moim zdaniem nie wyróżnia się żadnym specjalnym zapachem. Nie jest ani przykry, ani specjalnie porywający ;)

WYDAJNOŚĆ:
Tusz dość szybko zasechł w porównaniu do tuszy Maybelline, Max Factor lub Oriflame, których dotąd używałam. Z tamtych korzystałam około pół roku, z tego jakieś 2-3 miesiące. Mimo wszystko nie uważam tego za wadę, przy tak niskiej cenie można sobie na pozwolić na słabo wydajny tusz.

OPAKOWANIE:
Tusz opakowany jest w długą, dość cienką zieloną tubę. Nie jest to specjalnie eleganckie opakowanie, ale nie jest też brzydkie. Raczej takie całkiem wesołe. Nawet przypadło mi do gustu :)

CENA/DOSTĘPNOŚĆ:
Tusz kosztuje 10zł bez promocji, natomiast ja kupiłam go za niewiele ponad 5zł w słynnej listopadowej promocji na kolorówkę w Rossmanie. Kosmetyki Wibo są dostępne tylko w Rossmanach.

***

Poniżej możecie zobaczyć efekty na oku. Na pierwszym zdjęciu mniej więcej jedna warstwa, na drugim mniej więcej dwie. Jak może pamiętacie, nie mam w zwyczaju nakładać osobno kolejnych warstw tuszu, tylko zazwyczaj maluję, dopóki nie osiągnę satysfakcjonującego efekty, więc doceńcie proszę moją gimnastykę ;)

Rzęsy są momentami sklejone, ale to już kwestia ich specyfiki, a nie tuszu, bo dokładnie tak samo wyglądają z każdym innych tuszem, czy też bez.




No nie wiem, jak Wam się podoba? Ja byłam zadowolona z ogólnego działania tego tuszu, ale niestety osypywanie się zdecydowanie go skreśla :(

Miałyście okazję używać tego tuszu? Jak się sprawował na Waszych rzęsach?
K.

102 komentarze:

  1. Ja mam problemy z oczami i ciągle mi coś wpada do nich. Dramat. Rada na taki tusz mógłby być inny, wodoodporny jak drugą warstwa. To mogłoby być rozwiązanie. Ewentualnie jakiś preparat utrwalający..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie tylko, czy naprawdę chce Ci się tak kombinować, czy lepiej kupić tusz, który jest trwały? ;)

      Usuń
    2. Oczywiście, że tak, ale zauważyłam, że niektóre Dziewczyny używają, np dwóch albo trzech tuszów do rzęs w jednym makijażu. Tzn ja rozumiem np jeden do górnych i drugi do dolnych, ale bardziej top nie chciałoby mi się. To fakt.

      Usuń
  2. O rany, jakie Ty masz piękne rzęsy! :* Nie miałam jeszcze żadnego tuszu Wibo, ale tyle o nich czytam, że koniecznie któryś kupię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kusił tylko ten ze względu na szczoteczkę :)

      Dziękuję za komplement :*

      Usuń
  3. nie był zły, chociaż szczerze ja nie zauwązyłam u siebie tego kruszenia więc nie wiem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby u mnie się nie kruszył, to bym go kochała całym sercem <3

      Usuń
  4. Efekt jest zachęcający. Szkoda, że się kruszy :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze się znajdzie jakieś "ale" ;] Kruszenia nie wybaczę, bo już ostatnio miałam podobne doświadczenia z maskarą od Eveline i to było szczypiące piekło. Wracając z pracy miałam już czerwone gały od tych drobinek ;] Za to teraz jestem oczarowana Clump Defy z MaxFactor, ale też znalazł się mankament ;)Chyba nie ma ideału :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja wiem, że zawsze coś się znajdzie, ale taka wada jest nie do wybaczenia :(

      Clump Defy mocno mnie ciekawi, ale jeszcze trochę potrwa zanim go kupię, bo mam kilka sztuk w kolejce ;)

      Usuń
  6. Mam taką samą opinię - byłby naprawdę bliski ideałowi, ale osypywanie się go dyskwalifikuje :(

    OdpowiedzUsuń
  7. ostatnio mam duże problemy z oczami i niestety tusz, który się kruszy w moim przypadku odpada, szkoda, bo efekt jest niesamowity!!! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądząc po tym, że nie jestem jedyna z taką opinią, myślę, że nie sprawdziłby się u Ciebie.

      Usuń
  8. Kusi mnie, przyznaję.
    Ale po męczarni z osypującym się Eveline, mam dosyć tej 'przyjemności'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz, że potrzebujesz trochę przerwy od tortur? ;)

      Usuń
  9. uwielbiam go mój hit, to prawda, szybko zasycha;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasychanie, to jeszcze nie taki problem, jak kruszenie :(

      Usuń
  10. podzielam Twoje zdanie! u mnie też sie osypuje mimo, że efekt na rzęsach mi się bardzo podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. O, to będę musiała uważać, jak już napocznę. Jeśli się zacznie kruszyć, to nie ma zmiłuj, pożegnamy się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważaj, bo na początku nieźle uwodzi, a potem pokazuje prawdziwe oblicze ;)

      Usuń
  12. super efekt, muszę go wypróbować, może u mnie nie będzie się kruszył - extreme lashes tego nie robił

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może u Ciebie sprawdzi się lepiej :]

      Usuń
  13. A ja z kolei ostatnio chwaliłam tusz Eveline. Słyszałam, że ten Wibo ma mnóstwo zwolenniczek i ciekawa jestem dlaczego na jednych rzęsach wypada super, a na innych już nie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, sam efekt jest fajny, ale osypywanie się już nie... ;)

      Usuń
  14. Nie przepadam, za takimi szczoteczkami

    OdpowiedzUsuń
  15. efekt ładny - nawet bardzo :P miałam go kupić ale jak piszesz że się osypuje to rezygnuje mimo niskiej ceny.. u mnie większość tuszy się osypuje ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre osoby twierdzą, że tego nie zauważyły, ale jest też spora grupa dziewczyn, które mają podobne zdanie, jak ja :(

      Usuń
  16. Obecnie używam, całkiem fajny, ale to osypywanie mnie irytuje :/ Pewnie dlatego więcej nie kupię. Wolę pozostać przy One by one Maybelline lub Wonder Lash Oriflame.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię One by One i Wonder :]

      Usuń
  17. Fajny efekt. A może tusz po prostu został w sklepie przez kogoś odkręcony i był nie świeży?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sądziłam na początku, ale niestety nie ja jedyna marudzę na osypywanie się :(

      Usuń
  18. Mam dokładnie taką samą opinię na temat tego tuszu. Zdawał się być tanim ideałem, ale niestety jego kruszenie się doprowadza mnie do szału. Sięgnęłam więc po jego różowego brata i tutaj jestem już troszkę bardziej zadowolona, choć zdecydowanie nie jest to trwałość False Lash Effect Fushion od MF;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie używałam innych tuszy tej marki, jakoś mnie nie ciągną. Największe zaufanie mam do Max Factor i Maybelline :)

      Usuń
  19. Świetnie prezentuje się na rzęsach ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Odpowiedzi
    1. No nie zrobił, ale jakością... :/

      Usuń
  21. mi właśnie dosyć często sie osypuje, ale jest w porządku tak ogólnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie ta wada jest nie do zniesienia :/

      Usuń
  22. Mam i to moja ulubiona mascara ostatnio:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam ten sam problem z różowym tuszem Wibo. Osypuje się i kruszy podrażniając oczy. O dziwo z pierwszym opakowaniem rok temu nie miałam aż takich problemów... Teraz już raczej nie kupię żadnego Wibo. Oczarował mnie podkręcający z Lovely, ale jeszcze wstrzymam się z ostateczną opinią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się, czy jest to kwestia słabej jakości, czy niezabepieczonych kosmetyków, otwieranych miliony razy w sklepie, przez osoby, które chcą sobie pooglądać szczoteczkę... ;)

      Usuń
  24. ja już nie szukam ideału, wystarczy mi, że tusz będzie dobrze pogrubiał, a ten taki nie jest :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, zależy co kto lubi. Ja nie mam w zwyczaju bardziej pogrubiać rzęs, bo skończyłabym pewnie z owadzimi nóżkami...

      Usuń
  25. Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiałabym go dalej, gdyby tylko się nie osypywał :(

      Usuń
  26. Niedawno chciałam go kupić, ale kiedy zobaczyłam jego szczoteczkę to się troszkę przestraszyłam :)
    Może się przełamię, bo sporo pochwał otrzymuje :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślałam, że ta szczoteczka będzie za mała, ale okazała się naprawdę dobra! :)

      Usuń
  27. Jeszcze nie miałam okazji go wypróbować, ale patrząc na efekt na Twoich rzęsach, to koniecznie muszę spróbować!
    Pozdrawiam,
    Blond and wavy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekt udany, ale szkoda, że nietrwały :(

      Usuń
  28. To mój ulubiony tusz, mam już 3 opakowanie. Faktycznie zaczyna znikać w ciągu dnia, ale daje na prawdę fajny efekt i jest przyjazny dla kieszeni.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja go bardzo lubię. Znika szybko, ale nie podrażnia moich oczu. Za taką cenę jest rewelacyjny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz szczęście, że Cię nie podrażnia. Ja strasznie płaczę od ukruszonych kawałków tuszu...

      Usuń
  30. różowa wersja również lubi 'zniakać' jednak efekt fajny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbowałam innych wersji, ale dobrze wiedzieć ;)

      Usuń
  31. na poczatku pomyślałam i to ma być ten cały szał na ten tusz?? ! ale po kilku próbach zaczełam się do niego przekonywac a gdy usłyszałam " Czy masz sztuczne rzesy? " pokochałam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No za taki komplement można go pokochać :))

      Usuń
  32. Ja byłam bardzo, ale to bardzo zadowolona, w ogóle mi się nie osypywał, wytrzymywał do demakijażu i ani razu się nie rozmazał :) Jedynie miałam taki problem, że dziabałam się szczoteczką, co niestety niemiłosiernie bolało :/ I jest to pierwszy tusz, który po 3 miesiącach wyrzuciłam, bo po prostu mi się skończył :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, że u Ciebie świetnie się trzymał! Haha no dziugnięcia szczoteczką nigdy nie są miłe, a już zwłaszcza tymi silikonowymi ;)

      Usuń
  33. nie używałam, nie mogę się przemóc by zakupić tusz z silikonową szczoteczką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dla odmiany boję się zwykłych włochatych szczoteczek :D 100% przypadków dziabię się nią w oko i maluję całe oko, poza rzęsami :P

      Usuń
  34. Odpowiedzi
    1. Ja lubiłam go tylko na początku :(

      Usuń
  35. A już myślałam, że muszę go wpisać na moją listę zakupową..

    OdpowiedzUsuń
  36. Oj, o ile efekt jest bardzo ładny, cena niska... to robi coś, czego wprost nienawidzę - kruszy się. Brr, dla mnie odpada :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też już po niego nie sięgnę. Chyba, że dla szczoteczki :P

      Usuń
  37. Nie miałam go nigdy ale osypywanie to rzeczywiście duża wada...

    OdpowiedzUsuń
  38. Słyszałam wiele dobrego na jej temat,może wypróbuje gdy skończę swój colosal ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można zaryzykować, jednak mi do niego nie spieszno ;)

      Usuń
  39. Masz piękne, długie rzęsy:) Czytałam, że Agusiak odnotowała podobny problem z osypywaniem. Podejrzewam, że kiepska wydajność tuszu ma związek ze specyfiką Rossmanna, w którym nikt nie zwraca uwagi na to, że klienci otwierają pełnowymiarowe kosmetyki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie!

      Wydajność, to jeszcze nie taka katastrofa, ale osypywanie się to masakra. Choć to też może wynikać z tego, że produkty są otwierane w sklepie...

      Usuń
  40. Chyba muszę kupić ten tusz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, zostawiam to do Twojej decyzji :)

      Usuń
  41. Ja też kiedyś bardzo go lubiłam, właśnie za działanie, ale osypywanie pamiętam mimo wszystko najbardziej, ponieważ był to tusz nietrwały.
    Za tę cenę warto spróbować, chociażby po to, aby na sobie wypróbować tę śmieszną szczoteczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczoteczka warta zapoznania, masz rację! :)

      Usuń
  42. Lubie efekt, jaki daje na moich rzęsach, ale faktycznie, sypie się bardzo mocno:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam ten efekt, ale zupełnie nie mogę na niego liczyć :(

      Usuń
  43. Szkoda, że się osypuje..bo efekt jak dla mnie całkiem dobry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie efekt jest dla mnie świetny, ale kurde no nie nadaje się nawet do pracy, bo nie jest w stanie wytrwać 10h bez szwanku :(

      Usuń
  44. Oja, wydłuża naprawdę bardzo! Ale i u mnie osypywanie by go zdyskwalifikowało;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brutalne to, co nie? A już myślałam, że to tani ideał! ;)

      Usuń
  45. Efekt fajny, podoba mi się ALE osypywanie dyskwalifikuje dla mnie tusz na całej linii. Ostatnio zaliczyłam podobną historię ze słynnym Pytonem HR, który jest przez wszystkich chwalony. Ostatecznej opinii nie wydałam jeszcze bo z tuszem jest dziwna historia, a ja mam jeszcze jedno opakowanie. Zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam dokładnie tak samo!

      No proszę, z pytonem masz takie przeboje? Ja chyba jeszcze nie spotkałam się z negatywną recenzją tego tuszu, a tu taka nieprzyjemna niespodzianka. Jestem ciekawa, czy go rozgryziesz...

      Usuń
    2. Zaczęło się od tego, że kupiłam zestaw z tuszem w Douglasie. Od samego początku był dziwnie suchy, no i żadnej magii na rzęsach nie odczułam. Wręcz przeciwnie, jednak paragon wyrzuciłam i miałam trochę inne rzeczy na głowie niż reklamowanie. Nie miałam ochoty z nikim się dochodzić, wyciągu z banku itd. Kupiłam kolejny. Zobaczymy jakie będą moje wrażenia.

      Trochę żałuję, że odpuściłam.... jednak w tamtym czasie moje funkcjonowanie było istną sinusoidą...

      Usuń
  46. Dobrze, że wpadłam do Ciebie, bo własnie miałam go kupić. Osypywanie się jest absolutnie dyskwalifikujące jeśli chodzi o tusz.

    Pozrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie to zawiodło, choć na początku był naprawdę w porządku!

      Usuń
  47. mam podobne odczucia co do tego cudaka :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! :)

Jeśli chcesz zareklamować swój blog w komentarzu, to zanim zostawisz swój adres, przeczytaj ostatnią notatkę i wypowiedz się na jej temat nieco bardziej obszernie niż tylko "fajna notka". Jeśli sama piszesz bloga, to na pewno potrafisz wyrazić swoją opinię poprzez komentarz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast