środa, 11 lipca 2012

Czerwcowe zakupy

Obiecywała, obiecywałam, no i jestem...  Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie - o ile pielęgnacja była w większości potrzebna, to kolorówkę pozostawię bez komentarza. Chciejstwo osiągnęło apogeum i nie ważne są ceny! Nic mnie nie usprawiedliwia... :P

Tym samym lipiec ogłaszam miesiącem kosmetycznej wstrzemięźliwości - nie, nie dołączę do akcji przeżyć za 50zł, bo jakoś mi się to nie widzi w moim wykonaniu... Choć podziwiam wszystkie dziewczyny, którym się udaje! W lipcu nie będę kupować nic, poza już zakupionymi produktami - jest ich 5 lub 6. Przede wszystkim nie kupię już niczego z kolorówki, a najlepiej by było, gdybym omijała wszelkie drogerie z daleka... Dopuszczam jedynie zakup tylko tych produktów, które mi się skończą... Jak na razie całkiem nieźle mi idzie, dość łatwo idzie mi omijanie drogerii lub odkładanie produktów na półkę w takowych... Zobaczymy how long? ;)

Oto moje powody do wstydu... :P

1. Pielęgnacja.

Balsamy do ciała Victoria's Secret w wersji Strawberries & Champagne oraz Berry Kiss zakupione w dużej promocji w Super-Pharm. Był początek miesiąca, jako tako brakowało mi lekkich balsamów do ciała (co okazało by się nieprawdą po głębszej eksploracji szuflad), więc, przy okazji poszukiwań prezentu dla mamy, zdecydowałam się na ich kupno... Wiedziałam, że wejście do SP niechybnie grozi zgubą... :P
Cena: 19,90zł/250ml (promocja)


Cukrowy peeling do ciała pomarańcza z kokosem marki The Secret Soap Store kupiłam tuż przed spotkaniem blogerek, na którym otrzymałam dwa kolejne peelingi. Jednak żaden z nich nawet w znacznym stopniu nie zbliżył się do tego - mojego nowego faworyta. Pisałam o nim TUTAJ.
Cena: 13,99zł/200ml (promocja)

Kremowe mydło pod prysznic z serii Kozie Mleko z Ziaji, to produkt, na którym czaiłam się całe wieki, ale zawsze było coś ciekawszego do kupienia. A ponieważ obiecałam sobie, że kupię go, jak spotkam go w promocji, to tak też uczyniłam. Nie żałuję, ale spodziewałam się więcej - w szczególności po zapachu. Ten jest bardzo przyjemny, ale pachnie jak Dove, a spodziewałam się czegoś bardziej w stylu kremu do rąk Glicerini z Eveline.
Cena: 5,49zł/500ml (promocja)


Migdałowy krem do rąk z Isany kupiłam, ponieważ był mocno zachwalany na blogach, jest edycją limitowaną, a ja w ostatnich miesiącach wykończyłam chyba cztery kremy do rąk... I wprawdzie zapas mam nadal całkiem spory, to jednak sprawiłam sobie taką małą nagrodę... ;)
Cena: 4,99zł

Krem do stóp z 30% zawartością mocznika z Lirene kupiłam jeszcze przed nawiązaniem współpracy z markami należącymi do Eris, a później ten sam krem otrzymałam do testów. To nic, skoro działam na dwa domy, to będę miała możliwość dokładnie go przetestować stosując go w obu tych miejscach... ;)
Cena: 9,99zł


Mam głupi nawyk robienia zapasów produktów do pielęgnacji twarzy z większym wyprzedzeniem, niż byłoby to potrzebne. Jak tylko widzę, że kremu robi się mało, a tubka czy słoiczek jest podejrzanie lekki, to biegnę w panice do sklepu w celu uzupełnienia braków. Po czym okazuje się, że produktu wystarcza mi na kolejny tydzień lub dłużej... Wprawdzie poniższych produktów już używam, ale spokojnie mogłam się wstrzymać chwilę z ich zakupem... ;)

Matujący kremowy mus z Lirene z serii Design Your Style, to kolejny produkt, który najpierw zakupiłam sama, a później otrzymałam do przetestowania w ramach współpracy. Pierwszego słoiczka już zaczęłam używać i mam całkiem pozytywne wrażenia. Jeśli ten stan się utrzyma, to drugi słoiczek na pewno się nie zmarnuje! A ja będę pewna, że moje zapasy są w dobrym stanie... :P
Cena: 17,49zł (chociaż dam głowę, że miał być wtedy w promocji za ok.15zł... so weird...)

Krem odżywczo-nawilżający pod oczy AA z serii Ultra Odżywianie jako jedyny z drogeryjnej półki przekonał mnie do siebie na tyle, że postanowiłam go wypróbować. Wprawdzie poszłam po krem z orchideą z Alterry, ale ktoś niezbyt roztropny, wycofał go ze sprzedaży, ku mojej ogromnej rozpaczy... A skoro latka lecą, to na noc warto się konserwować nieco bardziej intensywnie niż za pomocą mojego ukochanego żelu z Flos-Lek.
Cena: 12,99zł


O peelingach gruboziarnistym i drobnoziarnistym od Perfecty czytałam bardzo dobrą opinię na blogu Idalii, dlatego skusiłam się na wypróbowanie saszetek. Mój peeling morelowy z Soraya'i powoli zmierza do dna, więc być może coś innego skusi mnie do zakupu.
Cena: 1,69zł/szt.


Maska Crema al Latte firmy Kallos była chwalona już na tak wielu blogach, że mimo początkowych wątpliwości postanowiłam ją wypróbować. Tym bardziej, że wykończyłam półlitrową maskę z proteinami kaszmiru z Bingo Spa, a tą z proteinami mlecznymi skutecznie podbiera mi moja mama... Kallos zrobił pozytywne wrażenie również i na mnie, chociaż Bingo raczej nie przebije.
Cena: ok.5zł/250ml


Woda termalna z Avene została zakupiona przy okazji dużej promocji w Super-Pharm, przy większych zakupach można ją było nabyć za jedyne 9,90zł. Wody termalne nigdy mnie nie kusiły, ale w tej cenie już więcej może nie być okazji na wypróbowanie. Szczerze? Nadal nie wiem o co ten cały szum! ;)
Cena: 9,90/150ml (promocja)

Szampon dla dzieci Babydream kupiłam w celu chwilowego, stopniowego odstawienia szamponów z Alterry. Bardzo je lubię, ale zaczynam się zastanawiam, czy przypadkiem nie przesuszają nieco moich włosów. Okaże się... ;)
Cena: 3,49zł (promocja)

2. Kolorówka i akcesoria.

Produktów z limitowanki Essence A New League miałam nie kupować, ale jak zobaczyłam stand, to przepadłam. Cień zdecydowanie był wart zakupu, a bronzer jakoś tak niekoniecznie jest dla mnie. Jest fajny, ale już się przyzwyczaiłam do mojego staruszka z Oriflame i tylko z nim romansuję, jeśli już używam bronzera. Pisałam o nich więcej TUTAJ.
Cena: cień 9,99zł, bronzer 7,99zł


Essie Good To Go i Essie Cute As A Button (KLIK) - z zakupu obu jestem zadowolona, chociaż płakać mi się chcę, jak pomyślę, że u Aliss ten lakier trzyma się tak długo, a ja mam odpryski tego samego dnia... No ale ten kolor! Za to wysuszający top, to zdecydowanie najlepszy zakup miesiąca! Już nie wyobrażam sobie malowania paznokci bez jego użycia!
Cena: ok.35zł/szt.

U góry: Luxury Leila; Na dole od lewej: Lovely Lucy, Rockstar Robyn
Cienie z metalicznej kolekcji MIYO - Lovely Lucy, Rockstar Robyn i Luxury Leila - kupiłam nieco przypadkiem. Dwa ciemniejsze z braku jaśniejszego, a jaśniejszy, bo w końcu, po długich poszukiwaniach, został znaleziony... ;) Ot, taka fanaberia...
Ok. 6zł/szt.

Mini Dropsy od MIYO - znalezione na początku miesiąc a i porwane do domu w ilościach hurtowych. Nie żałuję, bo kolory są świetne, idealnie dopełniają moją wakacyjną kolekcję! A o fiolecie pisałam już TUTAJ.
Cena: 3,50zł/szt.


Cień Catrice 050 The Noble Knights chodził za mną od dawna, aż w końcu na wiosnę został wycofany ze sprzedaży. Teraz jednak Natura wykłada na światło dzienne to, co ma pochowane w magazynach i tym sposobem dorwałam ten piękny złotosrebrny kolor. Zdecydowany ulubieniec czerwca! Być może znajdziecie go również u siebie, więc na końcu notki znajdziecie swatche.
Cena: ok.8zł

Lawendowy lakier od My Secret, to również efekt skutecznych poszukiwań. Tym razem konkretnego koloru. Więcej pisałam o nim TUTAJ.
Cena: ok.6zł

Góra od lewej: 352 Matte, 460 Double Spark; Dół od lewej: 399 Pearl, 502 DS
Najmniej usprawiedliwiony i najmniej potrzebny zakup tego miesiąca. Za to najbardziej upragniony, bo cienie Inglota chodziły za mną od dawien dawna i kwestią czasu było jedynie to KIEDY a nie CZY ulegnę... No i korzystając z towarzystwa trzech uroczych koleżanek (tak, S. N. i N.! aj em toking tu ju ;)), uległam poczwórnie! Jakby tak pomyśleć, to lepiej, że nie było nas więcej, bo skończyłoby się całą paletką... (Cztery cienie, cztery osoby, jeden portfel...)
Cena: 10zł/wkład
Więcej grzechów nie pamiętam, paragonu nie mogę odkopać... ;)


Pędzle do różu Hakuro H24 i EcoTools -ostatnimi czasy przybyło mi kilka pięknych, mocno napigmentowanych róży, a jedyny mój pędzelek, który sobie z nimi radził, wygląda już na nieco poobgryzanego. Wprawdzie jeszcze się z nim nie żegnam, ale nie odczuwam już potrzeby używania go w sytuacjach innych niż awaryjne. Nareszcie doczekałam się pędzla idealnego, czyli H24!
Cena: Hakuro - 25,99zł,  EcoTools - ok.15zł (promocja w Rossmanie)

3. Zdobyczne - wymianki, wyprzedaże i inne "w".


Moje pierwsze pomadki z MACa - Viva Glam Cyndi oraz Angel, zostały okazyjnie zakupione na wyprzedaży u Marti. Jestem z nich bardzo zadowolona! Więcej niebawem! :)



Powyższe dwa lakiery, to efekt wymianki z moją ulubioną Stefanią :* Ja podrzuciłam jej cienie, które bardziej będą pasowały jej, niż mi, a ona mi wydzieliła porcyjkę ze swojej kolekcji lakierów... Zwłaszcza tej pięknej kolekcji Inglotowskich lakierów :)

***
Poniżej zbliżenie na cień Catrice 050 The Noble Knights, być może któraś z Was skusi się pogrzebać w naturowych koszyczkach wyprzedażowych i trafi na tego oto pięknego osobnika! :)




***
I jak bardzo jest ze mną źle? Należy się karna małpka?*

Ja naprawdę obiecuję poprawę! W szczególności przyrzekam, że w lipcu nie kupię z kolorówki nic poza paletką Glory i miniaturowego bonusu wraz z nią zamówionego! ;)
K.

*karna małpka - obiekt mający na celu sprawienie mi przykrości, tudzież zwrócenie uwagi na nieprawidłowość mojego postępowania. Swoje źródło ma w mojej niechęci do małp wszelakich, odkrytego przez mojego Mężczyznę usilnie proponującego mi oglądanie filmów w głównym udziałem małp, małpopodobnych lub osobiników z rodziny małpowatych (a pod to można już wiele podciągnąć... ;)), tj. King Kong, czy Geneza Planety Małp... Chociaż w King Kongu większymi małpami byli ludzie, a tego olbrzyma polubiłam za zbrechtanie tańca Naomi Watts :D Karna małpka została wprowadzona do użytku przez mojego mam-nadzieję-przyszłego-szwagra... Chociaż, jak tak dalej będzie mi wlepiać małpki za byle drwinę, to będę musiała ustanowić zwrotny rodzaj kary ostatecznej w postaci karnego Tr... a nie ważne... :D

56 komentarzy:

  1. ho ho, poszalałaś :D
    lakiery piękne i cienie :) a balsamy do ciała muszą pięknie pachnieć :D i maskę bym z chęcią przygarnęła ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale zakupy! Ja w tym miesiącu dopisałam się do akcji 'cel na lipiec: przeżyć za 50zł', wiec oszczędzam! :) Ale z chęcią wybrałabym się na takie spore zakupy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lipca ani żadnego innego miesiąca nie przeżyłabym za 50zł :P Ale zdecydowanie ograniczam wydatki, właściwie mam upatrzone jeszcze dosłownie 2 rzeczy i finito na ten miesiąc :P

      Usuń
  3. Super zakupy! Lakiery z Miyo wyglądają bardzo ciekawie, chyba przyszła pora na przetestowanie kilku kolorów! Najbardziej jestem ciekawa balsamów z VS.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za takie grosze trzeba testować wszystkie szalone kolory! :D

      Usuń
  4. Ja też w tym miesiącu szaleję na zakupach ("bo przecież trzeba zrobić zapasy przed zbliżającym się urlopem") :P Nie czuj się winna! Od czasu do czasu można poszaleć! Miałam kiedyś mus z Lirene i bardzo sobie chwaliłam. Peelingi w saszetkach z Perfecty uwielbiam, szczególnie gruboziarnisty. Wodę termalną z Avene też ostatnio zakupiłam w SP, bo mają teraz promocję (15,99zł). Wielka szkoda, że ja nie załapałam się na cień z Essence:/ Moja wina, moja wina... Jeśli chodzi o Essie to ostatnio nawet trzymałam w ręku Cute as a button, ale odłożyłam ("pamiętaj, we wrześniu idziesz na wesele, musisz oszczędzać na sukienkę"). Będę czekać na post o szminkach MAC :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już w lipcu odpuszczam, ale pewnie odbiję sobie w sierpniu we Włoszech... KIKO <3

      Usuń
  5. wow spore tego, super, będzie co testować:)
    uwielbiam Miyo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie co testować i o czym pisać :)

      Usuń
  6. No sporo tego..:D Promocje mogą człowieka wykończyć:P Ja po czerwcowej akcji mega oszczędzania teraz ciągle coś kupuje:D I też robię niepotrzebne zapasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ofiarą hasła "promocja" :D

      Usuń
  7. całkiem tego sporo, ale ilość zakupionych przez Ciebie kosmetyków mieści się w blogerskich normach, więc dostajesz ode mnie rozgrzeszenie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Nawet nie wiesz, jaka to ulga! :D

      Usuń
  8. szał :D ja ostatnio nie mam kiedy na zakupy nawet pójść :( do rossmanna od 3 dni się wybieram..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po piątku odbijesz sobie za wszystkie czasy :D

      Usuń
  9. Jaaakie zakupy O_O i znowu kusisz kusicielko. Nawet nie wiedziałam, że wyszła nowa paleta Sleek, ale w tym układzie operację GPG (Get paletkę Glory) uważam za otwartą ;) a Cute as a Button też kupiłam w ramach wypróbowania europejskiego pędzelka i pędzel na początku mnie przeraził, ale jednak wygodnie się nim maluje, a lakier póki co się trzyma od wczorajszego wieczora ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kusicielka, jak często to od Was słyszę... :D Hahaha get paletkę Glory :D powodzenia! Na szczęście dopiero się pojawia! :)

      Ja bardzo polubiłam te szerokie pędzelki, dla mnie są mega wygodne! :)

      Usuń
  10. Wypatrzyłam kilka ciekawych rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ale z Ciebie małpa ;D przez ten post chcę balsamy do ciała Victoria's Secret :>

    ej skąd Ty jesteś? wlkp?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nie małpa, ok? :D:D:D

      Z Warszawy moja droga, z Warszawy :D

      Usuń
  12. Nooo, zakupy pokaźne.....
    Ale nie miej wyrzutów sumienia, my tego wszystkiego przecież potrzebujemy ;)
    Lubię krem pod oczy AA, choć z innej serii, maskę proteinową równiez mam od kogoś innego, a tę którą polecasz chyba spróbuję next time :)
    No a cienie inglota w paletce Freedom system... mam i polecam, szczególnie paletkę, bo cienie wszyscy znają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! To wszystko było potrzebne ;))

      A z jakiej serii? Wiem, że dziewczyny chwaliły ten z serii Wrażliwa Natura 20+

      Usuń
  13. Tych balsamów VS zazdroszczę chyba najbardziej:) Spore te zakupy poczyniłaś !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O balsamach na pewno napiszę, jak już sobie trochę poużywam :)

      Usuń
  14. łaa, kobieto, faktycznie szaleństwo! ;> pokazuj te maczki na ustach! :> co za Ingloty kupiłaś? Gdzie numerki? :P :) O, muszę sobie te peeligi perfecty kupić, same zachwyty czytam ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro wrzucę numerki, bo dzisiaj nie mam jej przy sobie :)

      Usuń
  15. szalona :D ta latte maska mnie interesuje :D

    OdpowiedzUsuń
  16. No no no, dużo :). Ale same potrzebne rzeczy, rozgrzeszam cię :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Sporo :D Chyba dla większości z nas czerwiec był miesiącem, w którym sporo kupiłyśmy :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ja w czerwcu tez wydalam kuupe kasy...widze ze wszystkie zaszalalysmy:)))w lipcu trzeba przyhamowac z wydatkami...musi sie udac:)pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś ten czerwiec w sobie ma... :P

      Usuń
  19. te balsamy na pewno są świetne, zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam zwłaszcza zapach Berry Kiss :)

      Usuń
  20. Karna małpka - no tego jeszcze nie było! Mnie "karają" inaczej :P

    Muszę rozejrzeć się za kremem do stóp Lirene, bo szukałam właśnie kremu z tak dużą zawartością mocznika. Dzięki za "namiary" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka żartobliwa docinka ;) Niestety skuteczna... :P

      Usuń
  21. Tyle grzechów!

    Miałam mydło Ziai kozie mleko - faktycznie pachnie jak Dove.
    Krem do rąk Isany migdałowy mam i lubię :)
    Ciekawi mnie krem do stóp Lirene i krem pod oczy AA - czekam na recenzje. O masce Kallos też chętnie poczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Tobie już wiszę co najmniej recenzję False Lash Effect Fusion ;) Postaram się obfocić jutro ;)

      Usuń
  22. Super zakupy. Ja muszę wrzucić moje zakupy z tamtego miesiąca a jest ich sporo:P Cienie z miyo Kocham, mam ich 39szt, swatche mam na blogu:)) Cień z Catrice piękny, chodź ja do natury mam dosyć daleko:P Ja tez mam zakupoholizm we krwi i teraz też nie wiem jak pójdzie mi oszczędzanie:P Omijanie sklepów jak nie mam czasu to jest dobrze, gorzej z zakupami na allegro, ale jakoś będę musiała dać radę. Ja już wyznaczam sobie miesięczną kwotę ile będę mogła wydać..ojj źle ze mną:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę?! 39 sztuk?! OOO!! :O

      Nie wiem co powiedzieć :D

      Usuń
  23. Ale śliczne te pomadki MAC :) Lakier Inglot chcę zobaczyć na paznokciach, koniecznie :))

    OdpowiedzUsuń
  24. no pięknie pięknie! w 5 dychach, to się nie zmieściłaś moja droga :P hyhy
    muszę przygarnąć teraz w sierpniu ten topik Essiakowy, bo jesteś kolejną osobą go zachwalającą, więc coś chyba jest na rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  25. moim zdaniem takich zakupów nie ma co żałować, z nich trzeba się cieszyć! tyle dobroci :)

    OdpowiedzUsuń
  26. To się ciekawych rzeczy dowiaduję. Nie wiedziałam, że kosmetyki VS są w Super-Pharm.

    OdpowiedzUsuń
  27. zaszalałaś oj zaszalałaś :D

    OdpowiedzUsuń
  28. skąd ja znam obiecywanie sobie że już więcej nic nie kupię zanim nie skończę tego co mam i jak to się kończy ... boleśnie bo w dodatku w obcej walucie zważywszy na to że chodzę do niemieckich sklepów będąc na wywczasie. też zdam relacje na zakosmetykowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  29. wszystko super, fajnie, ale i tak essie najlepsze! :)

    OdpowiedzUsuń
  30. zazdroszczę produktów z essie, w lakierach MIYO się zakochałam:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Marzy mi się ten piękny lakier Essie..:-)
    Cena tylko zniechęca.

    Swoją drogą, niezłe te zakupy :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Od razu wpadł mi w oko peeling kokos z pomaranczą,uwielbiam pachnące kosmetyki(to połączenie-super)mam maskę latte jest dobra a zapach obłędny.Zapraszam do siebie,

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! :)

Jeśli chcesz zareklamować swój blog w komentarzu, to zanim zostawisz swój adres, przeczytaj ostatnią notatkę i wypowiedz się na jej temat nieco bardziej obszernie niż tylko "fajna notka". Jeśli sama piszesz bloga, to na pewno potrafisz wyrazić swoją opinię poprzez komentarz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast