Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aromatherapy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aromatherapy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 lipca 2014

Bath & Body Works - seria Aromatherapy Eucalyptus & Spearmint

Cześć Dziewczyny!

Dzisiaj przychodzę do Was z linią kosmetyków idealną na upały (choć ostatnio różnie z nimi bywa)! Chciałabym Wam dzisiaj przybliżyć serię Aromatherapy z Bath & Body Works o orzeźwiającym zapachu łączącym miętę i eukaliptus! Miałam okazję używać trzech kosmetyków z tej serii, z czego jeden co i rusz kupuję ponownie! W mojej łazience gościły już żel pod prysznic, balsam do ciała i peeling do ciała :)

*ŻEL POD PRYSZNIC EUCALYPTUS & SPEARMINT*

Ten produkt recenzowałam już kiedyś TUTAJ, ale nie mogę sobie odmówić, żeby nie wspomnieć o nim ponownie choć w kilku słowach. Zarówno ja, jak i mój facet bardzo chętnie do niego wracamy i właściwie ilekroć znajdzie się on pod naszym prysznicem, to wszystkie inne produkty do mycia schodzą na dalszy plan. Kosmetyk dobrze oczyszcza, nie wysuszając przy tym skóry i w tym względzie nie różniłby się niczym od każdego przeciętego kosmetyku pod prysznic, jednak jego szalenie orzeźwiający i pobudzający zapach, który rewelacyjnie stawia na nogi czy to po kiepsko przespanej nocy, czy po intensywnym treningu (zapach jest zresztą zaletą całej serii) sprawia, że nie żałuję żadnej wydanej dotąd na ten produkt złotówki! Produkt najczęściej kupuję przy okazji różnego rodzaju wyprzedaży lub promocji, dlatego chyba jeszcze nie zdarzyło mi się zapłacić za niego pełnego ceny 49 zł. Aktualnie można go nabyć za pół ceny! 
Skład żelu Aromatherapy Eucalyptus & Spermint
*WYGŁADZAJĄCY PEELING DO CIAŁA EUCALYPTUS & SPEARMINT* 

W tej chwili nie mogę zlokalizować tego produktu na stronie, więc nie jestem pewna, czy jest on nadal dostępny, ale z tego, co pamiętam, jego cena również oscylowała w okolicach 49 zł. I znowu - myślę, że jest to cena, którą mogłabym zapłacić za ten produkt, ponieważ byłam z niego bardzo zadowolona. Produkt wprawdzie nie należy do mega intensywnych zdzieraków, ale jego działanie można łatwo stopniować w zależności od sposobu aplikacji (na suchą lub mokrą skórę).
Peeling w dotyku sprawia wrażenie papki z dużą ilością piasku, co świadczy zapewne o wysokiej zawartości drobinek orzecha mandżurskiego, który, wraz z cukrem (występującym na pierwszym miejscu składu) odpowiada tu za ścieranie martwego naskórka. Jak już wspomniałam, działanie produktu łatwo zintensyfikować od takiego, które przypomina raczej delikatny masaż, aż po całkiem przyzwoitą drapankę :)

Ciało po zabiegu jest przyjemnie wygładzone i delikatnie zaczerwienione, ale absolutnie nie podrażnione. Peeling nie zostawia na ciele tłustej warstwy, a jednocześnie nigdy nie odczułam, żeby moja skóra była ściągnięta czy wysuszona po kąpieli z tym produktem.

I znowu muszę wspomnieć o zapachu - o ile żel pod prysznic pachnie mocno, tak zapach peelingu, to już czyste szaleństwo! Jest mocny, intensywny, wręcz świdruje nozdrza, ale jednocześnie nie podrażnia i nie powoduje łzawienia oczu (jak zdarzyło mi się to z żelem miętowym z Original Source, a właściwie samymi jego oparami :D). Po kąpieli z tym produktem czuję się naprawdę zrelaksowana i wyciszona. Coś w tej aromaterapii musi być :) 
Skład peelingu Aromatherapy Eucalytpus & Spearmint
*BALSAM DO CIAŁA EUCALYPTUS & SPEARMINT* 
Tak się złożyło, że w moje ręce trafił również balsam do ciała. O ile dobrze pamiętam, upolowałam go w zestawie z żelem pod prysznic na którejś z wyprzedaży. Być może nie sięgnęłabym po niego, gdyby nie to, że znałam już dwa wyżej opisane kosmetyki, ale na szczęście stało się inaczej, a niedawno kupiłam właśnie kolejne opakowanie tego produktu. Jego cena bez promocji, również oscyluje w granicach 49 zł, ale jak już wspominałam, na tę serię często trafiają się jakieś zniżki lub promocje łączone, a w obecnej wyprzedaży można go nabyć za pół ceny.

Podoba mi się to, że produkt umieszczono w szklanej, ciężkiej butli, wyposażonej w pompkę. Może nie jest to szczyt bezpieczeństwa (balsam, śliskie ręce, szklana butelka, płytki w łazience...), ale na pewno jest to rozwiązanie bardzo estetyczne i higieniczne! Nam udało się zużyć produkt bez żadnych upadków i stłuczonego szkła, więc zapewniam, że się da :D

Co do działania produktu - pomijając już cudowny zapach (o którym z pewnością jesteście już przekonane :)), muszę przyznać, że produkt całkiem przyzwoicie radzi sobie z pielęgnacją skóry. Naprawdę nieźle nawilża i odżywia skórę oraz sprawia, że jest gładka i miękka w dotyku. Jednocześnie warto zastrzec, że nie jest to produkt, który byłby dobrym ratunkiem dla bardzo suchych skór, bo - moim zdaniem - byłby po prostu za słaby. Moja skóra jest normalna i nie potrzebuje zbyt intensywnej pielęgnacji, dlatego ten balsam świetnie się sprawdził na co dzień zarówno u mnie, jak i u mojego faceta.

Skład produktu tym razem w sumie nie powala, bo jest tu i parafina i silikon, dlatego jeśli jesteście wrażliwe na te składniki, to pewnie lepiej nie sięgać akurat po ten balsam. Swoją drogą szkoda, że co ciekawsze składniki zostały umieszczone tuż po zapachu, co sugeruje ich niewielką zawartość. Mało czy nie, znajdziemu tu również olej z eukaliptusa, olej z liści mięty zielonej, olej z pestek słonecznika, wyciąg z malachitu, wyciąg z cebulek i kwiatów lilii białej.
Skład balsamu Aromatherapy Eucalyptus & Spearmint
Sam balsam jest dosyć lekki i nietłusty. Bardzo szybko się wchłania i zostawia na skórze przyjemne uczucie ukojenia i nawilżenia bez żadnych zbędnych filmów. Myślę, że to również dlatego balsam zdobył uznanie mojego Michała, który sięgał po niego chyba nawet częściej niż ja :)

Poniżej zbliżenie na konsystencję peelingu (u góry, to jasne :D) i balsamu.

***
Nie ukrywam, że seria Aromatherapy, choć dosyć droga, zrobiła na mnie świetne wrażenie. Tym razem działanie schodzi dla mnie trochę na dalszy plan, bo zapach zdecydowanie gra tu główną rolę. Wprawdzie nigdy nie wierzyłam zbyt intensywnie w działanie aromaterapii, tak w przypadku tych kosmetyków nie mogę odmówić jej efektów. Olejki z mięty i eukaliptusa rewelacyjnie odprężają i relaksują, a dzięki swoim intensywnym zapachom docieraja do nozdrzy od razu po otwarciu buteleczki :)

Wiem, że cena tych produktów może być zniechęcająca, jednak jeśli będziecie miały okazję zapoznać się z testerami dowolnej serii Aromatherapy, to gorąco Was do tego zachęcam! Mnie te zapachy uwiodły, z linią eukaliptusowo-miętową na czele! :)
Karotka 
Czytaj dalej

poniedziałek, 14 października 2013

Bath & Body Works - Aromatherapy - żel pod prysznic Eucalyptus & Spearmint

Cześć Dziewczyny!

Minął kolejny weekend, a ja znowu nie miałam czasu (lub nie obudziłam się w porę), żeby zrobić zdjęcia do postów podsumowujących ubiegły miesiąc. No cóż, to chyba naprawdę już pora na zakup odpowiednich żarówek lub lampy. Mam nadzieję, że uda mi się załatwić tę sprawę już wkrótce, bo niedługo zabraknie mi zdjęć do ilustrowania recenzji ;))

Tym razem ponownie sięgnęłam do zasobów zdjęciowych na dysku i przypomniałam  sobie, że nie opowiadałam Wam jeszcze o moim letnim ulubieńcu, który przez większość wakacji towarzyszył mi pod prysznicem. Wprawdzie lato, to już odległe wspomnienie, ale nie zaszkodzi go sobie przypomnieć. Przedstawiam Wam produkt, który przypadkiem wpadł w moje ręce na listopadowym spotkaniu blogerek, które organizowałam razem z Kasią i Sylwią już prawie rok temu! Przed Wami żel pod prysznic z serii Aromatherapy z Bath & Body Works, o niezwykle aromatycznym zapachu zielonej mięty i eukaliptusa!


DZIAŁANIE:
Bardzo polubiłam żele z Bath & Body Works za ich intensywne zapachy i intensywne działanie oczyszczające. Żele bardzo intensywnie pienią się na myjce i naprawdę niewielka ilość wystarcza, żeby umyć całe ciało. Nie zauważyłam żadnego działania wysuszającego, nawet przy regularnym używaniu, ale ponownie podkreślam, że nie miewam z tym większych problemów.

Na tym recenzję mogłabym zakończyć, ale mam wrażenie, że działanie myjące tego żelu, to tak naprawdę tylko przedsmak tego, co zapewnia nam niesamowity zapach produktu, dlatego koniecznie czytajcie dalej... ;)


ZAPACH:
Ten żel wchodzi w skład serii, która ma za zadanie działać na nasze zmysły niczym aromaterapia. Zgodnie z tym, co twierdzi etykieta, eukaliptus i mięta mają działać na nas odstresowująco i relaksująco i muszę przyznać, że coś w tym jest. Zapach mięty jest bardzo intensywny i nie dość, że w czasie upałów (lub po siłowni/fitnessie) działał odświeżająco, to jeszcze niejednokrotnie miałam wrażenie, że po wejściu pod prysznic wszystkie problemy zostawiam poza łazienką. Brzmi to naprawdę głupio i zdaję sobie z tego sprawę, ale zapach jest na tyle intensywny i absorbujący, że jeśli tylko lubicie miętę, złagodzoną eukaliptusem, to gwarantuję Wam, że przez cała kąpiel będziecie tylko i wyłącznie przeżywać to, jak ten żel pięknie pachnie :D

Początkowo obawiałam się nieco, że zapach będzie zbyt intensywny. Po średnio udanych doświadczeniach z miętowym żelem Original Source, który już z daleka szczypie w oczy, miałam takie prawo. Na szczęście tutaj zapach jest mocno wyczuwalny, ale absolutnie mnie nie drażnił, nie powodował szczypania w oczy, ani jakichkolwiek innych nieprzyjemnych dolegliwości.


KONSYSTENCJA:
Żel ma dość gęstą konsystencję i zdecydowanie bliżej mu do galaretowatej, niż do wodnistej. Dzięki takiej koncentracji jest też całkiem wydajny. Niewielka jego ilość wystarcza na umycie całego ciała i to bez uszczerbku dla intensywności zapachu samego produktu :)


WYDAJNOŚĆ:
Produkt jest stosunkowo wydajny, dzięki wspomnianej gęstej konsystencji. Korzystaliśmy z jego dobrodziejstw około 2-3 tygodni, ale przy 2-3 kąpielach dziennie na osobę (przypominam, że korzystaliśmy z niego przede wszystkim w wakacje ;)). Uważam to za dobry wynik, dlatego skusiłam się na druga butelkę, która również już dobiła dna.


CENA/DOSTĘPNOŚĆ:
Produkt ma dość wysoką cenę regularną jak na żel pod prysznic, bo kosztuje aż 49 zł, ale na szczęście w BBW rządzi zasada, że im więcej kupujesz, tym lepiej na tym wychodzisz, wobec czego bardzo często trafiają się promocje w stylu 2za1, albo zniżki na drugi, czy trzeci produkt. Ta konkretna seria jest ostatnio dość często promowana w sklepach, więc łatwo o korzystną cenę. Produkt dostępny jest tylko w salonach Bath & Body Works, z których oba znajdują się w Warszawie - w Złotych Tarasach i w Galerii Mokotów.


CZY KUPIĘ PONOWNIE:
Tak! Już teraz zużyłam dwie buteleczki i z pewnością ponownie sięgnę po niego przy okazji jakiejś atrakcyjnej promocji albo po prostu bliżej kolejnego lata. W tej chwili będę stawiać raczej na inne wersje produktów z serii Aromatherapy, np. ukochane połączenie wanilii i werbeny!

SKŁAD:

Wiem, że dla wielu z Was cena produktów z serii Aromatherapy może być przegięciem, ale zachęcam Was chociaż do wypróbowania miniaturek. Ta seria zdecydowanie jest warta uwagi, bo obietnice intensywnych doznań zapachowych nie są ani trochę przesadzone! Przetestowałam już trzy warianty, z czego tylko mięta z eukaliptusem trafiły do mnie przypadkiem. Uważam, że każdy z tych zapachów jest godny uwagi, bo w końcu komu nie cieknie ślinka, kiedy próbuje sobie wyobrazić połączenie wanilii z lawendą, czarnej porzeczki z wanilią, wanilii z werbeną, jaśminu z wanilią (dużo tej wanilii :D), lawendy i rumianku, czy pomarańczy z imbirem? :)

Jeśli macie ochotę na produkty z tej serii, to polecam rozejrzeć się za licznymi promocjami! Ostatnio kupiłam mój ukochany żel o zapachu wanilii i werbeny za połowę ceny!

Czy lubicie tak aromatyczne połączenia i czy byłybyście w stanie przymknąć oko na wyższą cenę produktu, czy jednak zdecydowanie bardziej liczy się dla Was niska cena kosmetyku?
K.
Czytaj dalej

wtorek, 2 października 2012

Bath & Body Works w Warszawie - relacja z otwarcia!

Cześć Dziewczyny!

W ubiegły czwartek, wraz z kilkunastoma innymi koleżankami-blogerkami, uczestniczyłam w otwarciu pierwszego warszawskiego salonu Bath & Body Works w Złotych Tarasach. Dziewczyny w większości już napisały swoje relacje, ale ja też dorzucę swoje trzy grosze :)


Bath & Body Works to amerykańska marka, która proponuje nam zarówno produkty pielęgnacyjne, kosmetyki antybakteryjne, domowe spa a także zapachy dla domu. W ich ofercie znajdziecie prawie 30 różnych linii zapachowych, wchodzących w skład podstawowej oferty (kolekcja Signature). Gwarantuję Wam, że nawet najbardziej wymagający nos znajdzie wśród tych zapachów coś dla siebie!

Gray & Karotka
Jeśli nawet nie urzekną Was wonne mgiełki, wody toaletowe czy balsamy, to z pewnością oszalejecie dla produktów z serii spa, produktów z serii do aromaterapii, albo za szczególnie urokliwymi i pięknie pachnącymi malutkimi żelami antybakteryjnymi. A jeśli lubicie otaczać się pięknymi zapachami, to z pewnością ucieszy Was informacja, że w BBW znajdziecie zarówno zapachy do domu (Wallflower), masywne świece w różnych rozmiarach i wariantach zapachowych jaki i miniaturowe zapachy np. do samochodu. Warto zapoznać się bliżej! Albo nie... Jeśli nie chcecie zrujnować swojego portfela... Bynajmniej nie mam na myśli cen, bo te są jak najbardziej przystępne, tym bardziej, jeśli trafimy na jedną z licznie zapowiadanych promocji, czy zniżek. Po prostu sama wiem, jak ciężko było mi się zdecydować na ten najpiękniejszy zapach wśród tylu świetnych wariantów! ;)

Gray wcina :)
Na otwarciu miałyśmy chwilę czasu na "sesję zdjęciową" sklepu i oferty, a później zostałyśmy przywitane przez przedstawiciela marki. Pan przyleciał do nas prosto z Ameryki specjalnie po to, żeby wysmarować masłem Oleśkę i tym samym przekonać ją do jakości kosmetyków BBW ;) A tak na serio... Pan pokrótce opowiedział nam o filozofii marki, o zapachach oferowanych przez BBW oraz innych ciekawostkach, związanych z marką. 

Oleśka i pan z Ameryki ;)
Później zostałyśmy oprowadzone po sklepie oraz dokładniej poinformowano nas o sklasyfikowaniu zapachów (rześkie, ciepłe, romantyczne, seksowne... to moja interpretacja, ale "fachowa" nomenklatura brzmi podobnie ;)), a także zostałyśmy miło zaskoczone możliwością wyboru mydła antybakteryjnego w piance, mgiełki zapachowej oraz balsamu. Poniżej znajdziecie moje wybory, czyli mydło Sweet Pea oraz balsam i mgiełkę Dark Kiss.


To, co najbardziej spodobało mi się w sklepie, to fakt, że niemal każdy produkt ma swój tester, nawet jeśli seria zapachowa zawiera kilka kosmetyków, to każdy z nich posiada tester, dzięki czemu możemy dokładnie sprawdzić zarówno zapach, jak i konsystencję każdego z produktów. Ponadto, jak już zabraknie nam miejsca na ciele na maziajki, to zawsze możemy skorzystać z umywalki, która jest usytuowana w centralnym miejscu sklepu (jednocześnie testując mydła w piance;)), a potem dalej testować i testować... :) Jest to rzecz nadal niespotykana w polskich drogeriach i perfumeriach, dlatego tym bardziej zasługuje na wyróżnienie. Ponadto, na niewielkim stanowisku z kolorówką, znajdziecie również jednorazowe szpatułki, którymi możecie zaaplikować produkt na swoją skórę nie mając kontaktu z testerem :)

Gray myje łapki ;)
Produkty w sklepie są bardzo jasno pogrupowane i poukładane seriami, więc nie powinnyście mieć problemu z odnalezieniem interesujących Was produktów. A nawet, gdyby to zawsze możecie poprosić o pomoc dziewczyny z obsługi, które są naprawdę świetnie poinformowane o tym, co mają w asortymencie i co, kiedy powinno dotrzeć. Dziewczyny mają naprawdę ogromną wiedzę i chętnie się nią dzielą oraz pomagają w wyborze interesujących Was zapachów, a wszystko to w miłej i niezobowiązującej atmosferze. Wielkie brawa! :)

Beata z Ale Babki wybrała swoje mydełko ;)
Wspominałam wyżej, że nie mogłam się zdecydować na "ulubione" zapachy, dlatego skusiłam się również na promocję, która obejmowała produkty z serii Signature - i wybrałam balsam Pink Chiffon (być może znany Wam z wrześniowego GlossyBox), a w gratisie wybrałam balsam Carried Away o tej samej pojemności. Ta promocja trwała tylko do niedzieli, ale już teraz są nowe, a ponadto na fanpage'u Bath & Body Works wkrótce powinna pojawić się aplikacja, dzięki której będziecie mogły pobrać kupon z 20% zniżką na cały asortyment marki, który będziecie mogły zrealizować w sklepach BBW w Złotych Tarach oraz w Galerii Mokotów.


I jak? Zaciekawiłam Was? Poniżej fotorelacja i prezentacja wnętrza sklepu oraz jego oferty ;)
K.

P.S. Ciągle jeszcze kusi mnie seria Paris Amour! :)







Czytaj dalej
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast