Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TAG. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TAG. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 sierpnia 2013

Prywata, czyli wszędobylski tag: 50 faktów o mnie :)

Cześć Dziewczyny!

Zgodnie z obietnicą, złożoną Wam na facebooku, "opracowałam" moją odpowiedź na najpopularniejszy tag w blogosferze, czyli 50 faktów o mnie. Trochę się uzewnętrzniłam, więc zapraszam do czytania :)



1. Wyznaję zasadę, że life should have a soundtrack :)

2. Uwielbiam chodzić na koncerty i zawsze wybieram miejsca na płycie. Moim zdaniem, tylko na płycie można całkowicie poczuć klimat koncertu, pośpiewać i poskakać ze współtowarzyszami.

3. Moim najlepszym koncertowym towarzystwem jest tata. Chodzę z nim na koncerty od zawsze i wiem, że mogę liczyć na jego towarzystwo co najmniej na większości warszawskich koncertów naszych ulubionych zespołów, bo...

4. ...całe moje "wychowanie muzyczne" zawdzięczam tacie. Wszystko, czego teraz słucham jest konsekwencją tego, czego słuchałam dzięki niemu w dzieciństwie...

5. ...a w dzieciństwie słuchałam namiętnie nie tylko Spice Girls, ale również Metalliki, Nirvany, U2 czy Depeche Mode. No... przynajmniej odkąd wyrosłam ze słuchania Puszka Okruszka i Królewny z Saskiej Porcelany :D

6. Byłam na koncercie U2 na Służewcu w 1999 roku, mając zaledwie 11 lat. To był mój pierwszy tak duży koncert i znalazłam się na nim prawie zupełnie przypadkiem, ale to już jest dłuższa historia :)

7. W trzeciej klasie gimnazjum chciałam przefarbować włosy na czarno i ubierać się jak Sandra Nasic z czasów drugiej płyty Guano Apes.

8. Ostatecznie zrezygnowałam z czerni i dotąd nigdy nie sięgnęłam po farbę, a więc... Mam 25 lat i nadal noszę mój naturalny kolor włosów. Co więcej, bardzo go lubię!

9. Uwielbiam czytać książki! Mogłabym wydać każde (rozsądne) pieniądze na książki, co skutkuje szybkim rozrostem mojej biblioteczki. Najczęściej sięgam po kryminały - od początku studiów jestem fanką Cobena, później odkryłam Kathy Reichs, a ostatnio zaczytuję się w Tess Gerritsen.

10. W podstawówce przeczytałam wszystkie części Ani z Zielonego Wzgórza.

11. ...a na przestrzeni kolejnych lat wszystkie części Harry'ego Pottera. Niektóre wielokrotnie. Co więcej, zamierzam to powtórzyć, bo można powiedzieć, że dorastałam razem z Harrym :)

12. Łatwo się wzruszam. Płaczę, czytając książki i oglądając filmy. Zresztą wszelkie podniosłe momenty typu wręczenie medali, Oskarów, czy innych nagród też powodują u mnie lekkie rozmycie obrazu ;))

13. Zawsze mocno mnie smuci, kiedy widzę na drodze martwe zwierze. Oczywiście zwykle chce mi się płakać :P Podobnie mam, kiedy słyszę, że ktoś znęcał się nad jakiś zwierzakiem.

13. Natomiast do tych żywych, spotkanych na drodze, zawsze krzyczę pod nosem coś w stylu: "uciekaj piesku!" :D

14. Oglądając filmy, zawsze najbardziej martwię się o zwierzaki. Zawsze trzymam kciuki, żeby w tych wszystkich thrillerach, horrorach etc nie stało się nic zwierzakowi. A jeśli się stanie, to oczywiście płaczę :D

15. Generalnie uwielbiam zwierzęta, ale nie przepadam za gołębiami i małpami.

16. Nie umiem chodzić na obcasach. Albo inaczej - umiem, ale nie czuję się na nich pewnie, dlatego jak już muszę, to wybieram raczej te niższe. Na co dzień chodzę jednak w balerinkach.

17. Lubię spać. Bardzo. Mimo to jestem raczej nocnym markiem, więc noce najchętniej odsypiam później do południa.

18. Lubię noce przed komputerem. Zwykle wtedy szaleję na YouTube i oglądam koncerty moich ulubionych zespołów :)

19. Na początku blogowania lubiłam pisanie postów po nocach. Przeszło mi odkąd zauważyłam, że rano i tak mało kto je czyta i wszyscy i tak najchętniej zaglądają po pracy, więc przestałam się spinać ;))

20. Kiedyś byłam prawdziwą serialomaniaczką. Oglądałam większość seriali, które powinno się znać i intensywnie udzielałam się na najlepszym forum pod słońcem, czyli Neptune, poświęconym seriolowi Veronica Mars. Poznałam tam kilka świetnych dziewczyn, z którymi pisałyśmy jeszcze długo po zakończeniu serialu. Z niektórymi do tej pory mam sporadyczny kontakt i wiem, że zaglądają tutaj na bloga. (Ewa, ściskam Cię mocno! :*)

21. Zawsze lubiłam mieszkanie w domu, lubiłam móc wyjść do ogródka, czy na spacer z psem. A teraz jednak  mieszkam w bloku, a pies został u mamy.

22. Kot niestety też. I to za tą wredną kupą kłaków tęsknię najbardziej.

23. Kiedyś byłam bardzo nieśmiała, a później nagle mi przeszło. Mimo to nadal nie lubię dzwonić w obce miejsca, nawet jeśli to tylko umówienie wizyty do lekarza, telefon do Sądu czy cokolwiek innego.

24. Staram się mówić to, co myślę. Albo nie mówić wcale.

25. Nie znoszę, kiedy ludzie nie dbają o poprawną ortografię lub silą się na udawane poczucie humoru pisząc w stylu mistrza Yody. Nic tak bardzo nie utrudnia czytania, jak marny styl i marna poprawność.

26. O ile z ortografią nigdy nie miałam większych problemów, tak z interpunkcją miewałam różne przygody. Mimo wszystko, w końcu udało mi się w końcu posiąść tę więdzę tajemną. Tak mniej więcej ;)

27. Nienawidzę tłumów w komunikacji miejskiej. Stężenie indywidualności na metr kwadratowy w godzinach szczytu przechodzi wszelkie granice absurdu i niezmiennie, co rano doprowadza mnie do wrzenia.

28. W ogóle nienawidzę ZTM. Zawsze, kiedy najbardziej się spieszę, trafiam na autobus, który utknie w korkach tam, gdzie nigdy korków nie ma, albo tramwaj, który stoi na przystanku przez dwie zmiany świateł. Lubię ZTM tylko, kiedy jest w miarę luźno i można sobie poczytać książkę bez cudzego łokcia w środku.

29. Nieco ponad pół roku temu zrobiłam prawo jazdy. Od tej pory jeździłam samochodem może kilka razy. No cóż, może kiedyś mi się przyda. Lepiej mieć i nie używać, niż nie mieć wcale, kiedy okaże się, że jest potrzebne ;)

30. Pierwszy raz jechałam pociągiem dopiero w wakacje po klasie maturalnej.

31. Wtedy też byłam pierwszy raz samodzielnie na wakacjach, tylko ze znajomymi.

32. Wynika to głównie z faktu, że po prostu lubiłam wakacje z rodzicami.

33. Nigdy nie miałam większego ciśnienia na imprezowanie w klubach. Do tej pory wolę iść na kawę czy piwo i po prostu móc pogadać.

34. Pod koniec liceum zaczęłam tańczyć taniec towarzyski i kontynuowałam tę przygodę mniej więcej przez dwa lata studiów. Nawet jeździliśmy z partnerem na turnieje. Szalenie miło wspominam te czasy i liczę na to, że będę miała jeszcze kiedyś okazję potańczyć.

35. Wizualnie bardziej podobały mi się tańce latynoamerykańskie, mogłam godzinami obserwować moich kolegów i koleżanki z wyższych klas. Sama - sercem i ciałem - lepiej radziłam sobie w tańcach standardowych.

36. Niby zawsze lubiłam towarzystwo dziewczyn, ale ostatecznie i tak miałam więcej kolegów. W okresie studiów i liceum miałam swoją grupkę, w której przeważali faceci i mam wrażenie, że ta znajomość trochę ukształtowała moje spojrzenie na relacje z facetami.

37. W nawiązaniu do relacji z facetami i mojego bycia nocnym markiem - przegadałam z kumplami niejedną noc. Czy to na żywo, na gg (to były te czasy), czy skypie.

38. Uwielbiam lato, ale od pewnego czasu pokochałam też jesień. Może być nawet deszczowa. Dopóki mam w perspektywie schronienie sie w ciepłym mieszkanku, z gorącą herbatą w ręku, nie przeszkadzają mi nawet ulewy.

39. A właśnie! Herbaty! Uwielbiam wszelkie wariacje na temat białej lub zielonej herbaty oraz dowolne odmiany Earl Greya :)

40. Wracając jednak do jesieni. Odkąd pogoda, odpowiadająca poszczególnym porom roku, tak mocno się pozmieniała, jako jesień postrzegam właściwie cały okres od września do końca roku (ostatnimi laty rzadko wtedy pojawia się śnieg, zresztą i tak nie jest trwały) i ten czas lubię z całej jesienio-zimy najbardziej. Za to nie znoszę okresu od stycznia do marca, zawsze niemiłosiernie mi się dłuży...

41. Nie wyobrażam sobie nie mieć zwierzaka. Odkąd byłam mała, w domu zawsze był jakiś zwierzak. Najpierw miałam żółwia o imieniu Franek, później były już głównie same koty, no i dwie piesy. Tym bardziej brakuje mi jakiegoś futra do poszturchania.

42. Co do futer... W dzieciństwie miałam sztuczne futerko (trochę takie jak pluszowe misie) w dalmatyńczyka. To był najbardziej szałowy prezent na Gwiazdkę, jaki pamiętam. No nie no, domek dla Barbie był prawie tak samo wypasiony :D

43. Kiedyś grałam na keyboardzie, więc wszystkie Święta Bożego Narodzenia obowiązkowo musiały być okraszone kolędami w moim wykonaniu. Babcia nigdy mi nie odpuściła :D Teraz już prawie nic nie pamiętam.

44. W podstawówce śpiewałam też w szkolnym chórze. Oczywiście wszystkie święta narodowe, lokalne czy ważniejsze święta religijne były uatrakcyjniane naszymi występami w całej gminie :D Przed Bożym Narodzeniem robiłyśmy niezłe tournee po wszystkich okolicznych Domach Kultury, Świetlicach i Klubach Seniora :D

45. W gimnazjum uwielbiam robić własnoręcznie tapety na pulpit ze zdjęciami moich ulubionych wykonawców. W sumie byłam w tym całkiem niezła, bo niektóre z nich trafiały do pobrania na strony fanowskie. I gdzie się to podziało? Teraz mam dwie lewe ręce do grafiki komputerowej... ;)

46. Dopóki nie zaczęłam blogować, paznokcie u rąk malowałam raptem kilka razy w roku. Teraz, moje lakierowe zasoby rozrosły się do naprawdę sporych rozmiarów, a ja maluję paznokcie co kilka dni.

47. Zawsze miałam tendencje do chomikowania kosmetyków. Zanim zaczęłam blogowanie, przez kilka ładnych lat byłam konsultantką w Oriflame i kupowałam tony kosmetyków dla siebie i rodziny, bo miałam je dla siebie sporo taniej.

48. Dzięki Oriflame, nawiązałam (lub podtrzymałam) kilka naprawdę wartościowych znajomości, z których część utrzymuje się do dziś. To był naprawdę dobrze spędzony czas i mile go wspominam, bo mieliśmy świetną zabawę, a przy tym zarabialiśmy na swoje licealne potrzeby :)

49. Co ciekawsze koncerty wpisuję sobie do kalendarza lub na specjalną listę i, w miarę upływu czasu, wybieram te, na których najbardziej mi zależy. Moje najbliższe koncertowe plany to m.in. Luxtorpeda (a jakże!), Pezet (wpływ Michała), Editors, White Lies i Placebo :)

50. Żeby nie było, że tylko płaczę... Lubię się śmiać i podobno robię to bardzo głośno :D
Czytaj dalej

piątek, 25 stycznia 2013

TAG: Moich Siedmiu Wspaniałych

Cześć Dziewczyny!

Dzisiaj postanowiłam na coś lekkiego i przyjemnego dla oka, mam nadzieję, że nie tylko mojego ;) Kilka dni temu przywędrował do mnie tag "Moich Siedmiu Wspaniałych", no i cóż... Po prostu nie mogłam się oprzeć, żeby nie podzielić się z Wami moimi ulubionymi przystojniakami ;) Każdego z nich lubię za coś innego, więc kolejność jest zupełnie przypadkowa!

Wiem, że przy tej okazji jakiekolwiek wstępy są zupełnie zbędne, więc nadmienię tylko, że dziękuję blogerce LaNińa za otagowanie, a Was zapraszam do oglądania! Śliniaki w dłoń :D

***
Ryan Gosling


Czy ten wybór może kogoś dziwić? To zdecydowanie najgorętszy facet w ostatnich latach! Nie tylko wygląda, ale też świetnie gra. Mam wrażenie, że jego udział w filmie już sam w sobie jest gwarancją dobrej rozrywki, więc każdy projekt, w którym gra Ryan oglądam w ciemno :)

***
Alexander Skarsgard


...czyli niezapomniany Eric z True Blood. Serial porzuciłam po trzech sezonach, ale sam Alexander nadal mnie urzeka i jeśli uzupełnię sezony, które przegapiłam, to tylko dla niego :)

***
Ian Somerhalder


Pozostając w temacie wampirów... No cóż, mogę powiedzieć tylko tyle... "ach ten łobuzerski uśmiech"... Ten facet ma po prostu wybitny talent do uwodzenia kobiet nawet przez szklany ekran. Jedno spojrzenie i kolana miękną, oj miękną! Jako Damon w Pamiętnikach Wampirów jest absolutnie genialny i nadaje całemu serialowi smaczku! :)

***
Michael Fassbender


Fassbender coraz bardziej zagrzewa sobie miejsce w moim sercu, począwszy od Bękartów Wojny, przez genialnego Magneto w X-Men Pierwsza Klasa, aż po kiepskiego Prometeusza. Totalnie męski, totalnie seksowny! :)

***
Brad Pitt 


Czy obecność tego Pana tutaj może dziwić? Pitt jest jak wino, im starszy, tym lepszy... Nigdy nie jarałam się Clooneyem, ale teraz już dokładnie wiem, o co chodzi z powyższą zasadą. Jako nastolatka miałam jego plakaty nad łóżkiem i myślałam, że lepiej być nie może. Może! I z każdym rokiem jest coraz lepiej i lepiej. Facet kameleon, który zagra chyba wszystkich i wszystko. Jako nastolatka zachwycałam się nim w filmie Joe Black, teraz uwielbiam jego rolę w Bękartach Wojny. I think it's a masterpiece... ;)

***
Myles Kennedy


Nie wiem o co chodzi. Ten facet ma w sobie coś takiego (głos! <3), że mimo że nie do końca wpasowuje się w mój typ mężczyzny (choć z pewnością jest męski - spójrzcie na te ostre rysy!), to jednak jego głos i radość, jaką sprawia mu śpiewanie sprawiają, że po prostu nie umiem przejść obok niego obojętnie!

Myles jest wokalistą zespołu Alter Bridge, który niespodziewanie miałam okazję zobaczyć prawie dwa lata temu na Ursynaliach, a z którego muzyką zapoznał mnie mój kumpel dobre 10 lat temu. To był jeden z najlepszych koncertów w moim życiu, a byłam na kilku. Fantastyczny kontakt z publicznością i widoczna jak na dłoni mega radość z tego, co robi. Poza tym, jeśli śledzicie solową karierę Slasha z Guns'n'Roses (tudzież Velver Revolver), to z pewnością nie zaskoczy Was fakt, że Myles wspomagał Slasha wokalnie zarówno przy okazji nagrywania obu solowych płyt, jak i przy okazji obu tras promujących te wydawnictwa.

Dla zachęty mała próbka wokalnych możliwości tego pana - jeden z moich ulubionych kawałków AlterBridge - Watch Over You


***
Caleb Followill


Kolejny wokalista w zestawieniu (muszę chyba zrobić moje prywatne podsumowanie moich ukochanych głosów!). Tym razem głos Kings of Leon. I powiem Wam tylko tyle, że mam ciary na całym ciele za każdym razem, kiedy słyszę Pyro, albo - klasyk - Sex on Fire... I nie będzie przesadą, jeśli stwierdzę, że ten pan potrafi sprawić niemal fizyczną przyjemność samym tylko swoim głosem ;)

Pewnie go znacie, ale i tak musicie posłuchać ;)


***

No i jeszcze zasady tagu tak dla formalności
Zasady
1. Wymień 7 Twoim zdaniem seksownych / przystojnych mężczyzn: aktorów, piosenkarzy, postacie fikcyjne, animowane... - sky is the limit! Przykład: podoba Ci się aktor, ale grający akurat tę postać - wymień go!
2. Chociaż w jednym zdaniu wybór uzasadnij. Jeśli możesz dołącz zdjęcie lub filmik i opis osoby jeśli wiesz, że ta osoba może nie być bardzo znana.
3. Na wstępie zaznacz w jakiej wymieniasz kolejności: losowej, od najmniej do najbardziej przystojnego itp.
4. Otaguj chociaż jedną osobę. Nie taguj jednak kogoś, kto już wypełnił taką listę - po co robić dwa razy to samo? ;)


A do odpowiedzi wywołuję wszystkie drogie koleżanki blogerki, które mają dość ostatnich tygodni afer i aferek i mają ochotę zrobić coś przyjemnego i pożytecznego (dla oka koleżanek) i podzielą się swoimi typami przystojniaków. Może chociaż wtedy zejdzie z nas wszystkich całe to napięcie :D:D:D
K.

Czytaj dalej

sobota, 1 grudnia 2012

TAG: Osłoda dnia jesiennego i I Love Fall

Zanim zabiorę się do podsumowań listopada i zanim jesień całkiem zamieni się w zimę, pomyślałam, że skuszę się jeszcze na dwa jesienne tagi, które dotarły do mnie już dłuższy czas temu, ale niestety ja już tak mam, że do tagów zbieram się tygodniami... ;)

Odpowiedzi zawarte w ramach poniższych tagów są o tyle aktualne, że wszelkie te sposoby na jesienną chandrę, które opisuję poniżej, wcale nie tracą na wartości również i zimą, więc myślę, że nic straconego, a opóźnienie zostanie mi wybaczone! ;)


Zasady:
1. Umieść na blogu wpis, a w nim banner tagu oraz link do inicjatora zabawy - Sonji.
2. Napisz, kto Cię otagował.
3.  Opisz i/lub pokaż za pomocą zdjęć, w jaki sposób radzisz sobie z jesienną chandrą, co poprawia Ci nastrój jesienią. 
4. Otaguj minimum 5 osób.


Otagowała mnie Asia z bloga Kosmetyczny Przekładaniec.

Po pierwsze i najważniejsze (oczywiście poza towarzystwem mojego mężczyzny - bo to cenię sobie przez cały rok ;)) - nie ważne czy jestem u mojego M., czy u mamy - moim stałym domowym odzieniem jest kocyk! Nie zważając na temperaturę (potrafię się nim owijać nawet latem :P), kocyk to pozycja obowiązkowa! Nie ma dla mnie nic bardziej relaksującego niż milutki i mięciutki kocyczek, pod który chętnie zabieram towarzystwo - przeważnie mojego mężczyznę, ale jeśli nie ma takiej możliwości, bo jestem u mamy, to zagarniam moją futrzastą łobuziarę :) No chyba, że akurat puszcza bąki... Tak, koty też puszczają bąki... :P


Skoro już o futrzycy mowa - teraz już coraz rzadziej jestem w domu i skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie tęsknię za tą marudną, rozwrzeszczaną kupą kłaków, zwaną po prostu Kotą, która zimą rozszerza się do wymiarów małego słonia i ciągle woła o więcej jedzenia - najchętniej wątróbki, albo chociaż galaretki z mięska w puszce... ;) Uwielbiam psy, ale koty, mimo ich nieco egoistycznej natury, po prostu kocham troszkę bardziej. Może ze względu na to, że jako dzieciak prawie zawsze miałam jakiegoś kota (czarne zwane Mruczkami lub rude zwane Garfieldami), a może dlatego, że kot zwyczajnie spędza więcej czasu w domu, niż pies... Tak czy inaczej, szczególnie przepadam za tą kociczką - im bardziej marudna i sfochowana, tym więcej mam z niej pociechy. Najwięcej, jak napruje się wątróbką, rozłoży na środku pokoju i miauczy już z daleka, żeby do niej nie podchodzić, bo ona trawi... Wygląda wtedy mniej więcej jak wąż, trawiący słonia (pamiętacie Małego Księcia? KLIK ;)). Próbki kocich sposobów na lenistwo poniżej.


Jesienią (i zimą też) lubię otulać się ciepłymi, orientalnymi zapachami. W tym miesiącu zakochałam się w zapachu Twilight Woods z Bath & Body Works. Wprawdzie jest nieco inny, niż zapachy, po które do tej pory sięgałam, niemniej jednak idealnie wpisuje się w konwencję - ciepłego i "przytulnego" ;)


Od czasu do czasu uwielbiam umilić sobie czas i otoczenie pachnącymi świeczkami lub woskami. Ostatnią nowością w moim małym zbiorku są podgrzewacze z Biedronki o zapachu czekolady i wiśni. Pachną cudownie i są dość dobrze wyczuwalne. Skusiłam się również na wersję śliwkową, ale tej jeszcze nie próbowałam.


Jesień to czas, kiedy znowu miewam książkowe zrywy. Jestem molem książkowym i nieustannie kolekcjonuję nowe pozycje i z radością ustawiam je na półkach, dlatego książka, to zawsze dobry prezent. Tym razem moja ukochana Stefi (zgodnie z życzeniem - pozdrawiam i całuję gorąco! ;)) sprawiła mi urodzinowo najnowszego Cobena, po którego chętnie sięgam w wolnej chwili! :)


Co jeszcze? Jesienią wlewam w siebie hektolitry herbaty - przede wszystkim zielonej i białej. W drugim tagu znajdziecie zdjęcie mojego zielonego zbiorku, uszczuplonego jedynie o moją ulubienicą - herbatę zieloną z jaśminem. Ostatnio odkryłam też nowość od Liptona, czyli białą herbatę z liczi i imbirem, która w parze z zieloną z liczi od Teekanne jest ostatnio grana na okrągło! Wprawdzie nie należę do kawoszy, kawę pijam głównie jeśli jestem baaardzo senna, co i tak niewiele mi pomaga, ale zazwyczaj sięgam po ten napój przy okazji miłych, plotkowych spotkań. Czasami mam jednak zwyczajnie ochotę i wtedy gdzieś w biegu łapię na wynos ukochanego Tigera z Coffee Heaven i rozgrzewam się już od samego cynamonowego aromatu tego napoju.


Niby nic niezwyczajnego, ale wszystkie te drobiazgi skutecznie umilają mi jesienną porę i tak naprawdę dopiero styczeń i luty męczą mnie najbardziej, jeśli chodzi o chłodne miesiące... ;) Zostanę jednak jeszcze na chwilę w jesiennej porze i zrealizuję drugi tag, którym oznaczyła mnie Sylwia z Lacquer Maniacs.




1. Ulubiona jesienna szminka?
Jesienią najczęściej sięgam po moje trzy ulubienice z Celii, czyli pomadko-błyszczyki z serii Nude. Na zdjęciu numerki 601, 602 i 603 (od lewej). Teraz przybyły mi jeszcze 604 i 606.


2. Ulubiony jesienny lakier? 
Trudno mi stwierdzić jednoznacznie, ale chyba będzie to Essie - Virgin Orchid.


3. Napój który towarzyszy Ci w jesienne dni? 
Wyżej wszystko dokładnie opisałam, więc zostaje mi zaprezentować tylko moją zieloną kolekcję ;)


4. Ulubiona świeca zapachowa? 
Może nie ulubione, ale takie, których zapachu najprzyjemniej wodziły mnie za nos, to samplerki z Yankee Candle o zapachu White Gardenia i Sandalwood Vanilla.


5. Ulubiony jesienny zapach? 
To już kolejny rok klasyczna Euphoria od Calvina Kleina. Moja buteleczka powoli zaczęła dobijać dna, więc zaczęłam ją oszczędzać (czy Wy też tak macie, że nie lubicie wykańczać ulubionych zapachów i oszczędzacie je na czarną godzinę? ;)). Na szczęście mój luby uratował sytuację i sprezentował mi nowy flakonik na urodziny <3


6. Ulubiony szalik i/lub akcesoria? 
Jestem zmarźluchem. Może nie mam ulubionego szalika, ale z pewnością mam ulubione akcesoria, którymi bezapelacyjnie są rękawiczki! No gdzie jak gdzie, ale w ręce to po prostu musi mi być cieplutko! ;) Na zdjęciu mój najnowszy nabytek - zapłaciłam za nie całe 10zł w Butiku :))))


7. Gdybyś poszła na imprezę halloweenową za co byś się przebrała? 
W tej kwestii zawsze brakuje mi pomysłów i co roku liczę na to, że do kolejnej takiej imprezy wpadnę na jakiś pomysł, co nigdy nie następuje... :P

8. Jaki trend tej jesieni podoba Ci się najbardziej? 
Nawet nie wiem, jakie trendy obowiązują tej jesieni, ale moim prywatnym trendem jest sięganie po wszystko w odcieniach fioletu, granatu i czerni. Idzie zima!

9. Co lubię, czego nie lubię w jesieni?
Nie lubię zimnego, przeszywającego wiatru i ulewnych deszczy, co na szczęście w tym roku na szczęście nas ominęło!

Nie taguję nikogo, ponieważ oba tagi są już dość "stare" i przypuszczam, że te z Was, które chciały, już dawno wykonały je u siebie! A jak tam Wasze uwielbienie dla zimnych miesięcy? Lubicie, czy wręcz przeciwnie - już z utęsknieniem czekacie na wiosnę? :)
K.
Czytaj dalej

niedziela, 28 października 2012

Niedziela na luzie, czyli tagowisko - Moje włosy w pigułce + Moje blogowe sekrety! :)


Cześć Dziewczyny!

Z racji owocnego w recenzje tygodnia, niedzielę postanowiłam potraktować na luzie i zabrać się powoli za nadrabianie tagów, dlatego dzisiaj przygotowałam odpowiedzi na dwa z nich, które na tą chwilę wydały mi się najciekawsze, czyli Moje włosy w pigułce oraz Moje blogowe sekrety :) Myślę, że wkrótce możecie spodziewać się również odpowiedzi na jesienny tag :)

Zapraszam do czytania!


Zasady:
1. Odpowiedzieć na 13 pytań.
2. oTAGować 5 osób (oczywiście poinformować je o tym)
3. Podziękować nominującemu blogerowi na jego blogu.

Ten tag póki co jeszcze do mnie nie dotarł, ale wydał mi się na tyle ciekawy i przydatny, że poczułam się otagowana przez Sonję ;)

1. Twój naturalny kolor włosów:
Ciemny blond. Choć jako dziecko byłam jaśniutką blondyneczką.

2. Twój obecny kolor włosów:
Mój obecny kolor, to mój naturalny kolor. Nigdy nie farbowałam włosów :)

3. Aktualna długość Twoich włosów:
Mniej więcej do połowy łopatek :)

4. Długość na jaką chciałabyś zapuścić włosy:
Nie dążę do żadnej konkretnej długości, ale zawsze utrzymuję włosy w długości kilka cm poniżej ramion. Lubię mieć długie włosy, ale jeśli się niszczą, to nie widzę sensu trzymać danej długości tylko dla samego faktu. Niedawno, po wakacjach, ścięłam dobre 10cm, ponieważ miałam bardzo zniszczone końcówki.

5. Jak często podcinasz końcówki:
Prawdopodobnie zbyt rzadko... Chodzę do fryzjera 3 razy w roku - na Wielkanoc, po wakacjach i na Święta Bożego Narodzenia :D 
Sama nie umiem podcinać włosów i nigdy nikogo o to nie proszę, bo lubię mieć nieco podcieniowane końcówki.

6. Twoje włosy są proste, kręcone, czy falowane:
Proste, ale dość podatne na delikatne falowanie.

7.  Jaką porowatość mają Twoje włosy:
Nie robiłam żadnych testów polecanych przez włosomaniaczki, ale na podstawie opisów i porównania ich z zachowaniem moich włosów, doszłam do wniosku, że są prawdopodobnie wysokoporowate.

8. Jakie są Twoje włosy (np. normalne, przetłuszczające się, suche itp.):
Przy skórze lubią się przetłuszczać, ale jest to kwestia raczej dwóch dni, więc na pewno nie mogę ich nazwać przetłuszczającymi się. Końce natomiast lubią się bardzo przesuszać, ale po ostatnim podcięciu staram się dbać o ich odpowiednie zabezpieczanie, no i przede wszystkim o ich regularne olejowanie :)

Niestety moje włosy mają też paskudną tendencję do wypadania. Z natury są bardzo gęste i jest ich dużo, więc rozumiem, że również wypadanie będzie bardziej zauważalne w ilości, ale myślę, że jest ono niestety nadmierne. Zastanawiam się co by tu z tym zrobić...

9. Jak wygląda Twój codzienny włosowy rytuał pielęgnacyjny:
Nie mam żadnego codziennego rytuału, ponieważ głowę myję raczej co drugi dzień. No chyba, że rytuałem można by nazwać zwilżanie grzywki wodą i jej suszenie w dni, w które nie myję głowy. W trakcie snu ugniata się w tak niepożądanych kierunkach, że na sucho nie jestem w stanie jej ułożyć, pomaga tylko zwilżenie i ponowne ułożenie... :P

10. Czego nie lubią Twoje włosy (np. wiatru, silikonów itd.):
Zdecydowanie wiatru i wilgotnego powietrza. Jeden i drugi czynnik sprawia, że bardzo łatwo się plączą, puszą i generalnie mają swój zły dzień ;)

11. Co lubią Twoje włosy (nawilżanie, olejowanie itp.):
Uwielbiają wszelkiego rodzaju maski do włosów, myślę, że doceniają wszelkie formy nawilżania, natomiast - jeśli mogę tak to ująć - są raczej sceptyczne względem ich olejowania. Właściwie najlepsze efekty daje u mnie oliwka Hipp :D Jakie to oszczędne... :P

12. Jaka jest Twoja ulubiona fryzura:
Najczęściej noszę je rozpuszczone, albo związane w luźny pół-kucyk, pół-koczek :)

13. Gdyby Twoje włosy umiały mówić to co by powiedziały:
Mamy w czterech literach Twoje próby odpowiedniej pielęgnacji, my i tak zrobimy na co mamy ochotę :D

+ 14. (pytanie opcjonalne) Od kiedy stosujesz świadomą pielęgnację włosów?
Cały czas staram się, żeby była ona jak najbardziej odpowiednia, ale moje włosy - tak jak i moja cera - za każdym razem starają się udowodnić mi, że wiedzą lepiej i nie pozwalają mi dobrze odkryć swoich potrzeb ;)


Zasady:
1. Zamieść baner w poście odpowiadającym na tag.
2. Napisz, kto Cię otagował i zamieść zasady zabawy.
3. Odpowiedz na wszystkie pytania.
4. Zaproś do zabawy 5 innych blogerek.

Tym razem otagowała mnie Zielone Serduszko za co, oczywiście, bardzo dziękuję, choć odpowiedzi publikuję ze sporym opóźnieniem ;)

1. Ile czasu prowadzisz bloga i jak często publikujesz posty?
Mój blog wkrótce będzie obchodzić swoje pierwsze urodziny, dzień po moich ekhm... kolejnych urodzinach :)
Posty publikuję bardzo różnie. Raz piszę na zapas i ustawiam automatyczną publikację, innym razem piszę na bieżąco, od razu publikując.

2. Ile razy dziennie zaglądasz na bloga i czy robisz to w pierwszej kolejności?
Nie mam pojęcia ile razy, ale z pewnością często. W pierwszej kolejności zaglądam na pocztę i czytam  powiadomienia o Waszych komentarzach, następnie włączam bloga i albo odpowiadam na komentarze, albo przeglądam blogroll, w którym znajdują się chyba wszystkie blogi, na które lubię zaglądać. Staram się, żeby odzwierciedlał moje aktualne blogowe upodobania :)

3. Czy Twoja rodzina i znajomi wiedzą o tym, że prowadzisz bloga?
Tak, nie robię z tego żadnej tajemnicy, ale też nie rozpowiadam na prawo i lewo o blogu. Jeśli chodzi o rodzinę, to o blogu wiedzą moi rodzice i w sumie babcia. Mama nie ma nic przeciwko i sama czasem na tym korzysta, tata jest dość sceptyczny, a babcia chyba nawet nie rozumie o co chodzi, bo ile razy wspomnę o blogu, to zawsze muszę tłumaczyć, że "to taka moja strona w internecie". Wie również kilka moich bliższych koleżanek, który były jednymi z pierwszych czytelniczek, a także mój ukochany chłopak, który to sam zachęcił mnie do założenia bloga kiedy zapytałam go o jego zdanie na ten temat. Cały czas popiera taką działalność i dość chętnie o tym słucha... Jak tak dalej pomyślę, to wie również jego mama i brat, którzy czasem zaglądają do mnie z ciekawości. Wszystkie te osoby serdecznie pozdrawiam! ;)

4. Posty jakiego typu  interesują Cię najbardziej u innych blogerek?
Ostatnimi czasy przede wszystkim lakierowe, zwłaszcza Essie. Nawet moja przyjaciółka śmiała się, że weszła na blog Mani, polecony jej przez koleżankę i trafiła tam na post o Essie zadedykowany właśnie mnie :D Oczywiście był to czysty przypadek, ale jak widać, gdzie Essie, tam i ja :D 

Pozdrawiam wszystkie lakieromaniaczki, które kiedykolwiek dedykowały mi jakiegoś Essiaka lub inny lakier - w szczególności Sylwię, Manię, Burn, La Frambuesa ;)))

5. Czy zazdrościsz czasem blogerkom?
Na pewno tak. Ostatnio na przykład pięknych zdjęć, podczas gdy moje wychodzą coraz gorsze ze względu na paskudne światło... ;)

6. Czy zdarzyło Ci się kupić jakiś kosmetyk tylko po to, by móc go zrecenzować na swoim blogu?
Hmm... Tak i nie. Kupiłam ostatnio tusz, który już miałam i bardzo polubiłam, ale właśnie zaczął mi podsychać, a ja przypomniałam sobie, że nie zrecenzowałam go jeszcze na blogu. Pewnie wybrałabym inny, na który miałam ochotę, ale skoro ten polubiłam i dobrze się u mnie sprawdził, to chyba trudno to jednoznacznie podciągnąć pod celowy zakup ;)

7. Czy pod wpływem blogów urodowych kupujesz więcej kosmetyków, a co za tym idzie, wydajesz więcej pieniędzy?
Ohoho! Co to to na pewno! O ile mój portfel był szczęśliwszy dopóki nie zdawałam sobie sprawy z istnienia niektórych kosmetyków... Ale nie żałuję! Odkryłam dzięki Wam wiele interesujących i przede wszystkim dobrych produktów!

8. Co blogowanie zmieniło w Twoim życiu?
Hmm... Zamieniłam seriale na blogowanie ;) No i przybyły mi dwie całkiem fajne koleżanki - Sylwia i Gray - cieszę się, że mogłyśmy się poznać osobiście i że coraz częściej spotykamy się poza światem blogowym :)

9. Skąd czerpiesz pomysły na nowe posty?
Piszę o tym, czego aktualnie używam, o tym, co szczególnie wpadło mi w oko albo po prostu o tym, co dobija dna i warto by było zrecenzować dany kosmetyk, póki jeszcze pamiętam swoje wrażenia, związane z jego stosowaniem ;)

10. Czy miałaś kiedyś kryzys w prowadzeniu bloga tak, że chciałaś go usunąć?
Nie. Tutaj nie spotkało mnie jeszcze nic przykrego, piszę kiedy chcę, jest to dla mnie ogromną przyjemnością i cieszą mnie wszelkie przejawy tego, że i Wam tu dobrze :)

Pytanie dodatkowe: (nie musisz na nie odpowiadać, jeśli nie chcesz)
Co najbardziej denerwuje Cię w blogach innych dziewczyn?
Najbardziej denerwuje mnie chaos na blogu i brak dbałości przynajmniej o podstawową ortografię i stylistykę w wypowiedziach pisemnych. Nie ma dla mnie nic gorszego, niż zastanawianie się nad tym "co autorka miała na myśli". Kiedy czytam recenzje lubię widzieć ładnie złożone zdania, z których jasno wynika przekaz. Lubię, kiedy ich zapis jest zgodny z zasadami poprawnej pisowni, a autorka zadbała o brak literówek. Wiadomo, że błędy zdarzają się każdemu, ale to po prostu widać, kiedy wynikają one z pośpiechu, a kiedy są wynikiem braku dbałości.

Nie cierpię też, kiedy blogerka nie odpowiada na komentarze. Rozumiem, raz, drugi, trzeci... Rozumiem, że niektóre komentarze niewiele wnoszą, więc trudno się do nich odnieść, ale to wszystko jest czymś, co czytelników przy blogu zatrzymuje. Nic tak bardzo nie przywiązuje mnie do blogerki, niż rozmowa w komentarzach i poczucie, że każdy czytelnik jest na jej blogu mile widziany, to po prostu tworzy atmosferę. Niewiele jest takich blogów, na które wracam, pomimo sporadycznie uzyskiwanych odpowiedzi. Poza tym  pozostawienie komentarza daje niejako znak blogerce, że docenia się jej pracę. A jeśli blogerka nie potrafi docenić tego, że ktoś poświęcił swój czas na przeczytanie jej notki, to może wcale na ten czas nie zasłużyła, skoro notorycznie nie udziela odpowiedzi na zadane pytania, a miłego komplementu nie potrafi skwitować nawet uśmiechem. Rozumiem, że nie zawsze jest na to czas, ale wiem po sobie, że nie raz wolę poświęcić wolną chwilę na odpowiadanie na komentarze, niż na napisanie nowej notki, tylko po to, żeby coś się na blogu pojawiło i podbiło statystyki. Staram się dbać o to, żeby moi czytelnicy czuli się tu dobrze i byli zawsze mile widziani, a także, żeby wiedzieli, że jeśli zostawią po sobie ślad, to ma on dla mnie znaczenie i sprawia mi ogromną radość :)

Powyższe tagi wykonało już wiele osób, dlatego tym razem nie nominuję nikogo, jeśli jednak macie ochotę na którykolwiek z nich, to bardzo zachęcam. Chętnie przeczytam Wasze odpowiedzi! Szczególnie te sekretne! ;))
K.
Czytaj dalej

środa, 19 września 2012

So Sweet Blog Award

Ostatnimi dniami w blogosferze panoszy się słodki znaczek, będący wyrazem sympatii czytelniczek do blogerek! Takie wyróżnienie przywędrowało również do mnie i to dwukrotnie! Bardzo mnie cieszy, że mój blog jest tak ciepło przez Was odbierany i że podoba Wam się to, o czym i jak dla Was piszę :)

Zostałam wyróżniona przez dwie przemiłe blogerki Zielone Serduszko oraz Agatę.

Zielone Serduszko, czyli Agnieszka jest od dawna jedną z moich największych gaduł i, odkąd do mnie trafiła, skomentowała chyba 90% postów, które ukazały się od tej pory! :)) Jest szalenie ciepłą dziewczyną, która zawsze znajdzie dla każdego miłe słowo. Warto zajrzeć na jej blog po to, żeby poczuć tę przyjazną atmosferę i zadomowić się na dłużej :)

Za to z Agu znamy się wirtualnie dosłownie od drugiego dnia istnienia mojego bloga i od tej pory dość regularnie wymieniamy ze sobą spostrzeżenia na tematy przewijające się przez nasze blogi. A wszystko zaczęło się od tego, że urodziłyśmy się prawie tego samego dnia... Tu też jest jednodniowy poślizg ;) Koniecznie zajrzyjcie do Agaty, nie tylko po to, żeby poczytać o jej perypetiach z mieszano-wrażliwą cerą, ale również po to, żeby poznać bliżej posiadaczkę jednego z najpiękniejszych uśmiechów w blogosferze!


A teraz pora na moje nominacje! Należy przekazać znaczek 5,10 lub 15 ulubionym blogom! Tak naprawdę moje ulubione blogi znajdziecie w blogrollu, jednak jest kilka, które zasługują na dodatkowe wyróżnienie!

Moja ulubienica i od niedawna koleżanka poza strefą blogową! Pierwszy raz trafiłam do niej z wizażowego wątku dla Sleekomaniaczek i tak już zostałam. Obie podzielany miłość do palet i róży Sleek, która u Gray przejawiaja się w setkach przepięknych makijaży pokazanych na jej blogu. Uwielbiam każdy jeden makijaż, wykonany przez Kasię i liczę na to, że w końcu nadarzy się okazja, żebym mogła doświadczyć jej czarów na własnej skórze ;)

Relacja z Sylwią, to kolejna znajomość przeniesiona z blogowego światka do codzienności ;) Sylwia, to moja lakierowa bratnia dusza, podzielająca zainteresowanie każdym dostępnym kolorem i wykończeniem, a od niedawna również moja wspólniczka w uzależnieniu od Essie. Sylwia to totalna lakierowa kusicielka, zaglądacie na własną odpowiedzialność! ;)

Asia, to dziewczyna, która wyjątkowo świetnie radzi sobie z codziennym publikowaniem świetnych notek na naprawdę wysokim poziomie! Widać, że każdy jeden post został przemyślany i skrupulatnie przygotowany, dlatego z wielką chęcią zaglądam do niej i czytam praktycznie wszystko, co wychodzi spod jej reki ;) Poza tym Asia, to wyjątkowa gaduła - nasze długie konwersacje w komentarzach niedługo staną się nową świecką tradycją! ;)

Któż nie zna Marti?! To jakże przesympatyczna i niezwykle wesoła dziewczyna, którą miałam okazję poznać osobiście na jednym z blogerskich spotkań. Jej blog pokochałam nie tylko za kopalnię wiedzy odnoście produktów LUSH oraz MAC ale również za coraz to piękniejsze pandorkowe nabytki! Chyba żadna inna osoba nie ma takich pokładów pozytywnej energii, którą aż promieniuje przez ekran :D

Maja, to dziewczyna, która wyjątkowo często wodzi mnie na pokuszenie. Tym bardziej bombardując mnie notkami ze swatchami kolejnych lakierów Essie... Odkąd pokazała mi Tart Deco i Splash of Grenadine totalnie przepadłam! Ponadto Burn jest również zagorzałą fanką cieni z Inglota i MACa, więc jej blogiem powinny zainteresować się również cieniholiczki... ;)

Alisek ostatnio trochę obraziła się na blogosferę, ale ja nie obraziłam się na nią. Ala świetnie pisze o każdym jednym kosmetyku, który trafił w jej łapki. Każdą jej recenzję czytam z największą przyjemnością, tym bardziej, że Aliss pisze o kosmetykach tak obszernie, jak i ja, a w swoich wywodach umieszcza chyba wszelkie niezbędne kwestie, o których można napisać! ...Oczywiście Aliss również jest sprawczynią kilku moich essiakowych zakupów... ;)

Pani profesor z Instytutu KrzyklOBOPu! Justyna jest szalenie przenikliwa i uważnie obserwuje blogosferę. Nikt nie jest bezpieczny, bo Krzykla czuwa i wszystkie informacje zbiera w teczkach, bardziej obszernych, niz te z IPNu. Lepiej mieć ją za sobą, niż przeciwko sobie... ;))))) A tak na serio, Krzykla to kolejna z grona moich ulubionych Essiemaniaczek, choć o nieco rozbieżnym guście, to nadal bardzo interesującym. Ponadto u Krzykli poczytacie również sporo o eksluzywnych markach. Wszystko zawsze świetnie zaserwowane!

Monika, to chyba moja ulubiona włosomaniaczka i mimo, że nie zawsze aktywnie udzielam się na jej blogu, to namiętnie podczytuję go prawie od początku jego istnienia i z wielką przyjemnością obserwują wciąż rosnącą liczbę czytelników. Mało kto aż tak namiętnie testuje i dokumentuje swoje włosowe poczynania i robi to w tak interesujący i lekkostrawnie podany sposób. Ponadto moim zdanie, to właśnie Siempre była prekursorką rozpoczynającej się mody na rosyjskie kosmetyki do włosów... ;))

Blog Mani, to moje niedawne odkrycie. Wprawdzie jeszcze jest tam spokojnie i trafiają tam przede wszystkim lakieromaniaczki, ale podejrzewam, że wkrótce blog będzie tętnić życiem! Mania codziennie prezentuje swoje nienagannie pomalowane paznokcie w innym kolorze i jest dla mnie źródłem ogromnego chciejstwa! Wszystkie zdjęcia są przepiękne jakościowo, a pokazywane swatche wyglądają dokładnie tak samo, jak na żywo. Ponadto blog jest bardzo jasny, czysty i przejrzysty, więc bardzo miło i łatwo się po nim poruszać i odnalaźć to, co nas interesuje :)

Agnieszka jest osobą, która imponuje mi ogromną wiedzą na temat składów kosmetyków. W jej recenzjach znajdziecie skład każdego kosmetyku rozebrany na części pierwsze, a przy okazji dowiecie się do czego dany składnik może w ogóle służyć. Ponadto Angel ma po prostu zawsze swoje zdanie, nawet jeśli jest ono sprzeczne ze zdaniem całego blogerskiego środowiska ;)

Znacie moje ulubione blogi? A może udało mi się Was jednak troszeczkę zaskoczyć? ;)
K.
Czytaj dalej

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

TAG: 50 pytań

Wiem, wiem - wszyscy już robili ten tag... ;) Otagowała mnie Gray i to już dawno temu, ale ciągle o tym tagu zwyczajnie zapominałam... Ale zostawię Was z tym tagiem pod moją nieobecność, może uzbiera się chociaż kilka pytań ;)


Zasady:
1. Napisz od kogo otrzymałaś tag i zamieść link do bloga osoby, która Cię wyróżniła.
2. Wklej logo tagu wpisując wcześniej swój nick.
3. Odpowiedz szczerze na 50 pytań zadanych w komentarzach pod notką.
4. Nominuj dowolną ilość blogerek, o których chcesz się czegoś dowiedzieć :)

Nie taguję nikogo, bo niemal u każdej z Was ten tag już się przewinął ;)

Zapraszam do zadawania pytań, tylko bądźcie łaskawe ;) Na wszystkie odpowiem po powrocie, czyli ok.4 maja. Do zobaczenia! :)

K.
Czytaj dalej

piątek, 27 kwietnia 2012

TAG: 11 Questions

I znowu tag - ostatnio sporo tego krąży, a mam jeszcze tag 50 pytań do wrzucenia - zupełnie o nim zapomniałam, ale z racji tego, że wyjeżdżam na weekend majowy, myślę, że zawiśnie on jako "najświeższy post", a na pytania (jeśli takie w ogóle będą) odpowiem po powrocie, bo niestety nie będę miała dostępu do netu.


Tym razem zostałam otagowana przez BeautyWizaż :)

ZASADY:
Po przeczytaniu odpowiedzi osoby która Cię otagowała, odpowiedz na pytania przez nią zadane.

1. Po przeczytaniu 11 pytań zadanych przez tagera odpowiadamy na wszystkie na swoim blogu.
2. Wybierz 11 osób które tagujesz, powiadom je.
3. Utwórz 11 pytań które chcesz zadać tagowanym osobom.

Pytania w większości natury mało kosmetycznej, ale może ktoś się zainteresuje lub zainteresuje rozszerzeniem jakiegoś tematu przy okazji tagu 50 pytań ;)

1. Jakiej części ciała poświecasz najwięcej czasu jeśli chodzi o pielęgnację?
Myślę, że ostatni ten czas rozkłada się mniej więcej podobnie pomiędzy pielęgnacją twarzy, a pielęgnacją włosów. Głównie ze względu na to, że wyznaczyłam sobie dwa dni w tygodniu, w które wykonują zarówno wszelkie peelingi czy maseczki na twarzy oraz jednocześnie kładę na włosy maskę, co czasem poprzedzam ich olejowaniem.

2. Jakie sa Twoje ulubione perfumy?
Ostatnimi czasy zdecydowanie klasyczna Euphoria Calvina Kleina i mam w nosie to, że dla niektórych ten zapach jest zapachem zimowym. Perfumy zmieniam na lżejsze dopiero przy upałach... :P

3. Ulubiona potrawa?
Ostatnio głównie sałatka caprese - to obowiązkowa pozycja weekendowego śniadania z moim M.

4. Jakich cech nie lubisz w ludziach?
Bezczelności i braku szacunku dla innych.

5. Jak spędzasz wolny czas?
Zależy, co nam wpadnie do głowy - im cieplej tym więcej pomysłów na wyjście z domu, niemniej jednak wypady do kina uprawiamy regularnie... Oprócz tego sporą część wolnego czasu spędzam po prostu na Waszych blogach! :)

6. Jaka jest Twoja podróż marzeń?
Malediwy, najlepiej zanim zatoną!

7. Jaki najdroższy kosmetyk kupiłaś?
Najdroższy? Hmm... Jedyne, co oprócz zapachów, wpada mi teraz do głowy, to półlitrowa butla Biodermy Sensibio H2O, kupiona w ubiegłym roku, w październiku - nadal mam jej ponad połowę, więc chyba starczy mi na kolejne pół roku :P Generalnie nie lubię wydawać dużo na kosmetyki, może z obawy przed wtopieniem kasy w błoto.

8. Ulubiony serial lub film?
Serial to Grey's Anatomy, a film to zawsze i na zawsze Star Wars :D

9. Najpiekniejszy dzień w życiu? Pozostał Ci taki w pamięci? Jesli tak, to opisz w kilku zdaniach.
Myślę, że na to jeszcze przyjdzie pora - śluby i dzieci jeszcze przede mną :D
...ale zdecydowanie jednym z cudowniejszych dni pod względem muzycznych chciejstw był mój pierwszy koncert Metallici dwa lata temu na Sonisphere (w tym roku też będę, to już tylko dwa tygodnie!). Rano obudziłam się z gorączką 39 stopni, ale byłam tak podekscytowana tym, że wreszcie po tylu latach są w Warszawie (a nie np.w Chorzowie) i tym, że wreszcie nie jestem za młoda (do tej pory wypominam tacie, że nie zabrał mnie na Metallicę na Gwardii bodajże w 99 roku), że wzięłam wszystko, co się tylko nadawało do zbicia gorączki i tym sposobem wieczorem byłam gotowa do boju! Normalny człowiek zostałby w łóżku, ale ja nigdy nie twierdziłam, że ze mną wszystko ok. Poza tym umówmy się - to jest Metallica - to jest legenda! Dopchaliśmy się z tatą praktycznie do samych barierek (niestety przed nami była jeszcze długa strefa Golden, więc barierki nie oznaczały bliskiej odległości od sceny), po drodze zgubiliśmy całą naszą ekipę, ale i tak było warto. Pomijając to, że niewiele pamiętam z wrażenia, było absolutnie tak, jak to sobie wymarzyłam. No a w tym roku, to dopiero mamy ekipę!

10. Od kiedy zaczęłaś się malować?
Pierwsze próby miałam przy okazji jakiś imprez gimnazjalnych, jak dyskoteki lub bale karnawałowe. Ale regularnie zaczęłam się malować dopiero w liceum.

11. Jakie cechy powinien mieć wg Ciebie idealny facet? :P
Długo by wymieniać. Grunt, że mój facet jest dla mnie idealny (publiczność robi rozmarzone "awwwww" ;)) - chciałam to jakoś bardziej ująć w słowa, ale zwyczajnie nie umiem, bo nawet, gdy odbiega od ideału, to robi to idealnie tak, jak ideał powinien :D


Czas na moje pytania - postawiłam na pytania w 100% skoncentrowane na tematyce kosmetycznej... :)

1. Czy masz jakąś manię skoncentrowaną na konkretnym obszarze pielęgnacji lub makijażu? (lakieroholizm, włosomaniactwo, kreskoholizm ;))
2. Czy uważasz za istotną znajomość składów kosmetyków, czy raczej nie przykładasz do tego uwagi?
3. Na co bardziej stawiasz w pielęgnacji włosów - maski czy oleje? Wymień ulubiony produkt.
4. Jakie barwy dominują w Twoim codziennym makijażu i czy stawiasz na makijaż ust czy makijaż oka?
5. Jak często zmieniasz lakier na paznokciach? Czy stawiasz na trwałość lakieru i lubisz nosić jeden kolor przez kilka dni, czy wolisz raczej różnorodność kolorów?
6. Czy uważasz, że droższe oznacza lepszą jakość, czy jednak stawiasz na tanie i dobre? Wskaż kosmetyk, który jest przykładem na potwierdzenie Twojej opinii.
7. Czy masz ulubioną markę akcesoriów do makijażu? A może uważasz, że każda marka specjalizuje się w produkcji akcesoriów do innej "partii" makijażu?
8. Czy trafiłaś kiedyś na bubel kosmetyczny, którym nie uraczyłabyś nawet swojego wroga? ;)
9. Czy jest jakiś kosmetyk, który poleciłabyś niemal każdej napotkanej osobie?
10. Czy uważasz, że jesteś podatna na hasło "promocja", czy jednak nie kupujesz kolejnego kosmetyku, jeśli naprawdę nie jest Ci on potrzebny?
11. Jakiego rodzaju wpisy na blogach kosmetycznych interesują Cię najbardziej?


Taguję:
Gray (nie mogłabym Cię pominąć! :D),
Obsession (co byś znowu nie marudziła, że Cię tag omija ;)),

I jak? Podejmiecie się odpowiedzi na moją niezwykle głęboką kosmetyczną psychoanalizę? :D
K.

P.S. Jeśli któraś z otagowanych dziewczyn tagów nie lubi, proszę o informację - następnym razem takiej osoby nie wyznaczę :)

Czytaj dalej

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

TAG: Nie zasnę bez...

Dzisiaj trochę luźniej, czyli pora na tag - Nie zasnę bez... czyli co trzymam obok łóżka?


Zostałam otagowana przez moją ulubioną kusicielkę Gray :)

ZASADY:
1. Napisz kto Cię otagował i opublikuj zasady zabawy.
2. Wymień rzeczy, które zawsze znajdują się obok Twojego łóżka, np na nocnej szafce. Jeśli chcesz, możesz także zamieścić zdjęcia.
3. Zaproś do zabawy 5 lub więcej blogerek.

Myślę, że najlepszą ilustracją dla "śpiącego" tagu będzie moja osobista kudłata wielbicielka snu w każdym miejscu i o każdej porze, czyli Kota (tak, to jest jej imię - długa i niesamowicie durna historia).

Kota w wersji codziennej - czyli "czemu mnie budzisz?!"
Tak sobie myślę i myślę... Co ja właściwie trzymam przy łóżku? Z racji nie posiadania szafki nocnej posiłkuję się podłogą, parapetem nad łóżkiem i podłokietnikiem fotela stojącego obok... a oprócz tego jeszcze biurkiem...

I tak idąc spać najpierw sięgam po...
1. ...stojący na biurku balsam Tisane lub Lip Smacker w wersji waniliowej,
2. ...czasami nurkuję pod łóżko po jakiś krem do rąk lub stóp, ale nie zawsze o nich pamiętam, ale zawsze tam mam przynajmniej po jednej sztuce (bo zawsze stawiam obok łóżka, żeby pamiętać, a rano na śpiocha zagarniam nogą pod łóżko... :P)...
3. ...kładąc się w łóżku łapię telefon, nastawiam budzik, liczę ile snu mi jeszcze zostało i stwierdzając, że jest go zdecydowanie za mało łapię za...
4. ...gazetę, książkę lub krzyżówkę (tutaj przydaje się dotykowa lampka stojąca na parapecie)...
5. ...albo Sudoku w telefonie, który przed chwilą odłożyłam...
6. ...następnie stwierdzając przeogromne zmęczenie odkładam krzyżówkę, poprawiam jaśka (bardzo istotny element!) i...
7. ...zasypiam, a wtedy dołącza do mnie pewien niezbędny "element", czyli moja Kota, która generalnie wie, że na łóżko wchodzić jej nie wolno, ale jeśli wskoczy jak już jestem w półśnie i nie mam siły jej zganiać (ani też specjalnie się nie staram :P), to wie, że uda jej się przespać w moich nogach całą noc, bo ja śpię mocno i nic mnie nie obchodzi (nawet budzik), dopóki nie stwierdzę, że to odpowiednia pora na otwarcie oczu... :D

Ale żebyście wiedziały jak się ta kudłata Paskuda wycwaniła :D Zazwyczaj obserwuje jak zasypiam, czule wpatrując mi się w oczy, dopóki nie stwierdzi, że odpłynęłam, a wtedy hop na łóżko! Chwila oczekiwania i obserwacji, czy nie oberwie jej się poduszką (patent mamy) i następuje ugniatanie pościeli, moich stóp i głośne mruczenie, oznajmiające przeogromną radość, że znowu jej się udało... ;)

W domu potrzebuję tego wszystkiego, żeby zasnąć, ale będąc u mojego M. wystarczy mi przytulanka (w sensie do niego, nie do maskotki ;)) i budzik w telefonie. Może to dlatego, że tam nie mam ani szafki, ani parapetu, ani fotela, ani nawet podłogi (śpię od ściany), a władzę nad lampką ma On... :D

Nie taguję nikogo konkretnego, bo widziałam, że wiele z Was ten tag już zrobiło, dlatego jeśli jeszcze któraś z Was ma ochotę przyznać się bez czego nie zaśnie, to zapraszam! :)

K.

Czytaj dalej

niedziela, 8 kwietnia 2012

TAG: Reading is cool!

Nie zostałam otagowana, ale poczułam się niejako wywołana do odpowiedzi przez Gray - cytuję "Kochane, taguję wszystkie swoje czytelniczki, które uwielbiają książki równie mocno jak kosmetyki i z chęcią zrobiłyby ten tag ;)" - no to przecież wypisz wymaluj ja! :)

OSTRZEŻENIE: To będzie dłuuuugi wpis!


Właściwie, to nie wiem kiedy zaczęła się ta moja miłość do książek. Przypuszczam, że gdzieś w połowie lub pod koniec podstawówki. Tak jak większość, średnio przepadałam za lekturami, ale większość z nich jednak czytałam. Myślę, że moja niechęć nie wynikała z tego, że to były złe książki, tylko raczej z ich natłoku w krótkim czasie - a ja po prostu lubię czytać w swoim tempie. Prawdopodobnie, tak jak każdy, lubię mieć wpływ na to co, kiedy i w jakim czasie czytam. Zdarza mi się zabrać za jakąś książkę i odłożyć ją, bo to akurat nie jej moment, po czym za kilka tygodni, czy miesięcy wrócić do niej i zachwycić się nią, jak każdą inną należącą do grona ulubieńców.

Uwielbiam kupować książki - mogę nie kupić sobie jakiegoś ciuszka, ale nową książkę chętnie zniosę do domu, choćbym nie miała jej gdzie postawić ;) Wolę mieć swoje, bo a) lubię wracać do książek, b) nie cierpię pożyczać komuś moich książek (trauma po tym jak ktoś tam, kiedyś tam zgubił mi książkę... :P), a z tym zwykle wiąże się też pożyczanie książek od kogoś, c) nie lubię mieć narzuconych ram czasowych do przeczytania czegoś. Czytam kiedy mam ochotę i ile mam ochotę, o!

O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?
Najchętniej czytam wieczorami, czy nawet nocami, kiedy wszyscy śpią i w domu jest cicho, telefon nie dzwoni i nikt mnie nie zagaduje. Niejednokrotnie zdarzało mi się czytać jakąś książkę do 4 czy 5 nad ranem, bo tak mnie wciągnęła, że nie byłam w stanie przestać ("przecież jeszcze tylko kilka rozdziałów i już koniec, jeszcze nie jest tak późno, jeszcze nie jestem taka śpiąca"). Ostatnimi czasy częściej jednak czytam w środkach komunikacji miejskiej.


Gdzie czytasz?
Czytam w łóżku lub, jak wyżej, w środkach komunikacji miejskiej. A, że dojazd w większość miejsc zajmuje mi około godziny, to jest kiedy czytać, o ile tylko upoluję miejsce siedzące ;)

W jakiej pozycji najchętniej czytasz?
W domu - leżąc. W autobusach itp. - siedząc, na stojąco nie daję rady, bo a to się obcas zawinie, a to kierowca gwałtownie zahamuje, a to jest tłum i mi książkę z ręki wytrącają, a to muszę pilnować trzystu pięćdziesięciu toreb, które ze sobą mam....

Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?
Najchętniej sięgam po kryminały, a kiedy już tracę wiarę w gatunek ludzki (mordercy, porywacze, sadyści), to przerzucam się na coś lekkiego, niezbyt angażującego emocjonalnie. Najchętniej sięgam po powieści Harlana Cobena (np. Niewinny, Nie mów nikomu), Kathy Reichs (seria o Temperance Brennan, np. Deja Dead, jej powieści zainspirowały twórców serialu Bones) albo Simona Becketta (seria zapoczątkowana słynną Chemią Śmierci).

Ich książki pochłaniają mnie bez reszty. Zawsze się głowię, kto mógł to zrobić, jak ktoś mógłby tak postąpić, co ja bym zrobiła, gdybym znalazła się w takiej sytuacji. Najmocniej przemieliła mnie chyba książka Cobena Tylko jedno spojrzenie.


Czasem lubię też sięgnąć po książki, które czytałam w okolicach gimnazjum, np. Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów Ann Brashares, czy choćby zwyczajnie książki, które są popularne i niby dla młodszych odbiorców, ale która z Was nie czytała Zmierzchu? :D


Jaką książkę ostatnio kupiłaś/dostałaś?
Na Walentynki dostałam od mamy przepiękny album ze zdjęciami Audrey Hepburn. Natomiast ostatnia kupiona przeze mnie książka, to chyba Pamiętnik Nicholasa Sparks'a (miało być niby lekko, ale końcówka też mnie złapała mocno za serce).


Co czytałaś ostatnio?
Właśnie wspomniany wyżej Pamiętnik oraz Oskara i Panią Różę Erica Emmanuela Schmitt'a. Kolejna książka, która sprawiła, że ukradkiem ocierałam łzy, tak, żeby nie zauważyli ich współpasażerowie... ;)

Co czytasz obecnie?
Obecnie szczerze powiedziawszy mam chwilowy zastój z czytaniem. Moje czytanie to jedne wielkie fazy. Przez chwilę nie czytam nic, po czym odczuwam wielki głód i pochłaniam kilka książek jedna po drugiej, dzień po dniu. Zabierałam się do kilku książek, ale to właśnie nie był ten moment. Tak naprawdę teraz powinnam czytać materiały do pracy magisterskiej... :P

Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi?
Nigdy nie zaginam rogów. Szacunku do książek nauczyła mnie mama, która odkąd pamiętam, powtarzała mi, że to jest niszczenie książki. Wolę więc później szukać momentu, w którym skończyłam czytać, niż zagiąć róg. Mimo to do zakładek również nie mam serca. Miałam ich kilka, ale zazwyczaj o nich zapominam i zakładam książkę, tym co aktualnie znajdę w kieszeni lub portfelu - biletem, wizytówką, metką... Po części wynika to też z faktu, że jeśli tylko mogę, kupuję książki w tzw. formacie kieszonkowym. Są mniejsze, a co za tym idzie lżejsze (problem wiecznie ciężkiej torby, wypchanej samymi najpotrzebniejszymi rzeczami - znacie to?). Zakładki często są do nich za długie i niszczą się w mojej przepastnej torbie - a tego też nie znoszę. W ogóle nie lubię niszczyć rzeczy!

moja kolekcja "kieszonkowców" (brakuje dwójki nieobecnych)
E-book czy audiobook?
Szczerze? Ani to, ani to. Ebooki i tak drukuję. Może gdybym miała jakiś czytnik, to wtedy bym się przekonała... Myślę jednak, że nic mi nie zastąpi tego wyjątkowego uczucia, jakim jest zapach nowiuteńkiej książki lub wręcz przeciwnie - zapach starego bibliotecznego egzemplarza, który widział "w życiu" więcej niż ja ;)

Jaka jest Twoja ulubiona książka z dzieciństwa?
Odpowiedź nie będzie zaskakująca - we wczesnej podstawówce uwielbiałam Dzieci z Bullerbyn i Przygody Tomka Sawyer'a. Do tej pory jestem przekonana, że Indianin Joe mieszka w pobliżu mnie i wie, że ja wiem, że to on. Serio, jest w mojej okolicy taki facet, który wygląda kropka w kropkę jak IJ, którego wyobrażałam sobie za dzieciaka i budzi we mnie to samo przerażenia, co jego książkowy "odpowiednik"! :D


Później zaczytywałam się oczywiście przygodami Ani z Zielonego Wzgórza i zamęczałam rodziców o kolejne części - mam je i zamierzam z nimi mieszkać w każdym miejscu, które nazwę domem. A w ostatniej klasie podstawówki odkryłam oczywiście Harry'ego Pottera... :)


Którą z postaci literackich cenisz najbardziej?
To jest trudne pytanie. W tej chwili przychodzi mi do głowy jedynie Pani Róża ze wspomnianego wyżej opowiadania (nowelki? :P) Schmitta. Za to, że potrafiła sprawić zarówno swoją obecnością, jak i mądrością, że umierające dziecko z ogromną radością witało każdy z ostatnich dni swojego życia.

Taguję:

A jak u Was jest z czytaniem książek - czytacie często, raz na jakiś czas, czy może w ogóle Was to nie kręci? :)
K.
Czytaj dalej
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast