Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja gościnna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja gościnna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 lutego 2013

Pharmatheiss Cosmetics - Granatapfel - ujędniający krem do twarzy na dzień

Cześć Dziewczyny!
W listopadzie, spora grupa blogerek otrzymała do testów małe czerwone pudełko skrywające kosmetyki z linii Granatapfel od Pharmatheiss Cosmetics. Jednym z nich był ujędrniający krem na dzień, przeznaczony do cery suchej. Ponieważ nie znajduję sie w grupie osób, dla których ten krem byłby przeznaczony produkt ten oddałam do przetestowania mamie.  Dziś - po raz drugi na blogu - pojawia się recenzja gościnna, napisana wprawdzie przeze mnie, ale przygotowana na podstawie wrażeń mojej mamy, która miała okazję przetestować ostatni z kosmetyków z linii Granatapfel pd Pharmathiess Cosmetics. Mam nadzieję, że taka forma recenzji również przypadnie Wam do gustu, ponieważ starałam się dopytać mamę o wszystko to, o czym sama bym Wam pisała! Ponadto zamieszczam również krótką charakterystykę cery, żebyście mogły lepiej odnieść działanie kosmetyku do potrzeb skóry.


Miłego czytania!

Informacja od producenta:


Charakterystyka cery: Normalna, z okresową tendencją do przesuszania; grupa wiekowa: powyżej 40 lat; mała ilość zmarszczek, istniejące są raczej płytkie i niewielkie; cera bez tendencji do przetłuszczania się, nie świecąca się;


DZIAŁANIE: Według mamy krem bardzo dobrze nawilża i natłuszcza jej cerę, zostawiając przy tym delikatną powłokę. Delikatnie napina skórę, poprawiając jej kontur i strukturę skóry (w sensie dotykowym). Dobrze sprawdzał się pod makijaż – podkład zaaplikowany na krem nie spływał i nie rolował się, dobrze łączył się ze skórą.
Mama stosowała ten krem zarówno na dzień, jak i na noc, jednak na noc był dla niej  za mało odżywczy, ponieważ woli stosować silnie skoncentrowane i mocno odżywcze kremy przeznaczone stricte do pielęgnacji skóry przez noc.


KONSYSTENCJA: Lekki do rozprowadzenia, ale niezbyt rzadki. Szybko się wchłaniał, dając efekt pożądanego napięcia skóry. Już mała porcja wystarczyła do rozprowadzenia kremu na całej twarzy.
KOLOR/ZAPACH: Mamie zapach tego kremu skojarzył się z zimowymi herbatkami :)
OPAKOWANIE: Moja mama lubi słoiczki, więc to opakowanie bardzo przypadło jej do gustu. Metalowa nakrętka i prosty design są estetyczne, ale nie powodują przerostu formy nad treścią, dzięki czemu liczy się to, co naprawdę jest w środku, a zachwyt nad opakowaniem nie przyćmiewa prawdziwych właściwości :) Tutaj mamy do czynienia ze szklanym słoiczkiem o zawartości 50ml. Obie doszłyśmy do wniosku, że taki design jest zarówno nowoczesny, jak i nieco oldschoolowy ze względu na kwieciste wstawki na etykiecie :)



WYDAJNOŚĆ: Mama używała tego produktu codziennie – na dzień i na noc – przez dwa miesiące, wobec czego wydajność oceniła na bardzo wysoką! Kremy, których dotąd używała (osobne na dzień i na noc) zwykle wystarczały na około 1,5 miesiąca, stosowane łącznie!
CENA/DOSTĘPNOŚĆ: ok.80zł; dość drogo, jednak relacja ceny i wydajności, w połączeniu z efektami, nieco łagodzi wysoką kwotę; dostępny m.in. w Hebe i na DOZ.pl, a pełen spis aptek znajdziecie TUTAJ;
SKŁAD:

CZY KUPI PONOWNIE: Jeszcze nie wiem. Mama była bardzo zadowolona z działania tego kremu i gdyby był nieco tańszy, to z pewnością by się nie zastanawiała. Jednak stosunek ceny i wydajności jest bardzo korzystny, więc ponowny zakup jest wart rozważenia.


Podsumowując:

+ bardzo dobrze nawilżenie i natłuszczenie;

+ dobra współpraca z makijażem;

+ wysoka wydajność;
+ przyjemna, łatwa do rozprowadzenia konsystencja;
+ ładny zapach;
+/- działanie za mało odżywcze, jeśli ktoś chce używać kremu na noc (trudno uznać to za wadę, skoro krem jest przeznaczony na dzień);
- wysoka cena;

To już ostatnia recenzja produktów Pharmatheiss Cosmetics. Poprzednie znajdziecie TU, TU i TU. Mam nadzieję, że udało mi sie przybliżyć Wam nieco te kosmetyki i że rozwiałam Waszą ciekawość :)

Dajcie znać, czy podoba Wam się taka forma recenzji gościnnej. Ponieważ mama z pewnością jeszcze kilkukrotnie pojawi się na blogu, jesteśmy otwarte na sugestie ewentualnych zmian w tej formie recenzji :)
K.



Czytaj dalej

poniedziałek, 12 listopada 2012

Pharmaceris F - krem tonujący intensywnie nawilżający 201 Natural

Witajcie Dziewczyny!

Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję kremu tonującego z Pharmaceris z linii F. Jest to produkt, który testowała moja mama, ponieważ odcień, który otrzymałam okazał się być dla mnie zbyt ciemny. Był odpowiedni jedynie przez chwilę, kiedy pod koniec wakacji udało mi się nieco opalić, ale wtedy używałam już podkładu City Matt Lirene o odpowiednim dla mnie kolorze. W związku z tym, dzisiaj na blogu po raz pierwszy pojawi się recenzja gościnna, nie będzie to jednak typowy tekst napisany przez inną osobę - pozwoliłam sobie przeprowadzić z mamą miniwywiad, podczas którego spisywałam jej odpowiedzi na moje pytania odnośnie tego produktu, wobec tego recenzja nadal będzie ujęta w typowej dla mnie formie, jednak ujęta z perspektywy innego użytkownika. Poniżej, pod obietnicami producenta, znajdziecie krótką charakterystykę cery mojej mamy, żeby łatwiej było Wam odnaleźć się w tym, czy ten krem ma szansę sprawdzić się i u Was :)



Słowo od producenta (źródło):
Wskazania:
Przeznaczone do wszystkich rodzajów skóry, również skóry problemowej i wrażliwej. 

 Działanie:
Innowacyjna formuła kremu uzupełniona delikatnymi cząsteczkami pigmentowymi wyrównuje koloryt skóry, zapewniając równocześnie doskonałą pielęgnację. Krem nadaje naturalny lekki odcień, przynosząc uczucie komfortu i świeżości. Intensywnie nawilża, dzięki zawartości wyciągu z kwiatów lilii wodnej, o dodatkowych właściwościach regenerujących i wzmacniających. Unikalne połączenie azjatyckich roślin zapewnia długotrwałe nawilżenie i odżywienie, pozostawiając skórę jedwabistą w dotyku. 
Nie pozostawia efektu maski. 

 Sposób użycia:
Preparat równomiernie rozprowadzić cienką warstwą na oczyszczonej skórze twarzy. Pozostawić do wchłonięcia. Może być stosowany niezależnie od innych kremów.

Charakterystyka cery:
Moja mama jest posiadaczką cery normalnej, czasami w kierunku suchej, która nie ma tendencji do świecenia się. Kilka przebarwień na czole. Zazwyczaj wybierany odcień podkładów, to beżowe, średnio jasne kolory. Wiek - nieco ponad 40 lat.

APLIKACJA I DZIAŁANIE: Krem łatwo rozprowadza się na skórze, nie roluje się i dobrze współpracuje zarówno z produktami pielęgnacyjnymi, jak i kosmetykami kolorowymi. Mama używała kremu tonującego zarówno na krem na dzień, jak i samodzielnie i w obu przypadkach była zadowolona z jego działania. Krem tonujący, stosowany samodzielnie nie powodował uczucia ściągnięcia skóry i nie sprawiał uczucia dyskomfortu. Sam z siebie dość dobrze radził sobie z nawilżeniem cery, która miewa problemy z przesuszaniem.

Mama nie pudrowała skóry po użyciu tego kremu, czasami stosowała jedynie kuleczki brązujące. Przez cały dzień jej skóra nie świeciła się. Ja kilkukrotnie pożyczyłam ten produkt z ciekawości, ale niestety dla mojej skóry był on najwyraźniej zbyt treściwy, jeśli chodzi o działanie nawilżające, ponieważ moja cera dość szybko zaczynała się świecić, nawet pomimo użycia pudru, dlatego dla mnie dużo lepszymi podkładami okazały się być City Matt od Lirene i Anti Acne z Under 20, o których wkrótce! :)

KRYCIE: Krem, pomimo dość lekkiego krycia, radził sobie z tuszowaniem przebarwień w sposób zadowalający. Nie krył ich całkowicie, ale sprawiał, że były zdecydowanie mniej widoczne. Ponadto ogólny koloryt cery był bardzo dobrze wyrównany, a kolor dobrze dopasowywał się do odcienia skóry.

KOLOR: Tak, jak wspomniałam - dla mnie - posiadaczki dość jasnej cery (zwykle używam najjaśniejszych dostępnych podkładów), ten krem tonujący był zbyt ciemny i był odpowiedni dopiero, kiedy opaliłam się trochę na wakacjach. Dla mojej mamy ten krem ma idealny kolor i odpowiada beżowym odcieniom podkładów, które zwykle wybiera (zwykle drugi lub trzeci kolor w podstawowej gamie drogeryjnych podkładów). Ten krem tonujący ma ładny beżowy, odrobinę jakby szarawy kolor. Moim zdaniem jest to dość neutralny kolor, nie zawierający ani żółtych, ani różowych pigmentów.

Poniżej zamieszczam Wam porównanie kolorystyczne z innymi podkładami z grupy Eris - krem tonujący Pharmaceris znajduje się jako pierwszy od lewej strony. Zdjęcie można powiększyć.


KONSYSTENCJA: Lekka, dość rzadka konsystencja, która pozwala na szybkie i łatwe rozprowadzenie kremu tonującego. Łatwo łączy się ze skórą i sprawia wrażenie, że wchłania się, jak krem. Nie pozostawia na twarzy odczuwalnej warstwy.

TRWAŁOŚĆ: Na cerze mojej mamy krem trzymał się praktycznie cały dzień i to bez pudrowania. Nic tylko pozazdrościć! Na mojej mieszanej cerze (w kierunku tłustej, z tendencją do błyszczenia) krem trzymał się kilka godzin.

OPAKOWANIE: Wygodna, miękka tubka o pojemności 30ml. Wydobycie produktu nie sprawia żadnych problemów.


WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra! Wcześniej mama używała podkładu ujędrniającego Giordani Gold z Oriflame oraz podkładu Natural Look z Lirene - w porównaniu z kremem tonującym z Pharmaceris, oba te produkty wypadają po prostu słabo. Każdy z nich miał tę samą pojemność - Giordani Gold mama zużywała w około miesiąc, Lirene - około 1,5 miesiąca, a Pharmaceris - ok.2,5 miesiąca! Imponujący wynik, jak na jej możliwości "przerobowe" ;)))

CENA/DOSTĘPNOŚĆ: ok.25-30zł; dostępny tylko w aptekach;

CZY KUPI PONOWNIE: Tak! Mama już poprosiła mnie o zakup kolejnego opakowania, z tego kremu jest bardziej zadowolona, niż z wszystkich dotychczas używanych podkładów :)

SKŁAD:
Aqua, Ethylhexyl Methoxycinnamate, C12-15 Alkyl Benzoate, Cetearyl Ethylhexanoate, Propylene Glycol, Caprylic/Capric Triglyceride, Ethylhexyl Triazone, Isononyl Isononanoate, Potassium Cetyl Phosphate, Talc, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Dimethicone, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Nylon-12, Magnesium Aluminum Silicate, Glycerin, Xanthan Gum, Sorbitol, Disodium EDTA, Panthenol, Bambusa Vulgaris (Bamboo) Leaf/Stem Extract, Nymphaea Alba (Water Lily) Root Extract, Nelumbium Speciosum Flower Extract, Methylparaben, Diazolidinyl Urea, CI 77891, CI 77492, CI 77491, CI 77499

Porównując doświadczenia mamy oraz moje ten krem ma szansę sprawdzić się przede wszystkim u osób, które mają cerę normalną lub suchą. Dla cer mieszanych lub tłustych ten krem może być nieco zbyt treściwy. Jeśli nie macie problematycznej cery, to prawdopodobnie będziecie zadowolone z działania tego kremu tonującego.

Czy miałyście już okazję używać kremów tonujących lub podkładów z Pharmaceris? Ja mam jeszcze podkład nawilżający, ale sądzę, że u mnie nieco lepiej sprawdziłby się podkład matujący, który tak wiele osób chwaliło. Muszę go jeszcze przetestować i na pewno dam Wam znać co o nim sądzę.

Dajcie też znać, jak podoba Wam się taka forma recenzji gościnnej. Czy dowiedziałyście się wszystkiego, co chciałybyście wiedzieć o tym produkcie? Starałam się zadawać mamie pytania dotyczące kwestii, na które sama zwróciłabym uwagę, dlatego zależy mi na Waszej opinii :)
K.

Produkt otrzymałam w ramach współpracy z Laboratorium Kosmetycznym Dr Irena Eris. Dziękuję Pani Magdzie za udostępnienie produktów do testów.
Czytaj dalej
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast