Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tutti Frutti. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tutti Frutti. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 października 2012

Farmona - Tutti Frutti - olejek do kąpieli melon & arbuz

Witajcie!

Dzisiaj przygotowałam dla Was minirecenzję produktu z gatunku - umilacze kąpieli, czyli olejku do kąpieli z serii Tutti Frutti od Farmony. Ponownie w wersji zapachowej melon & arbuz. Obiecuję, że jest to już przedostatnia recenzja produktów z tej linii ;)


Słowo od producenta:
"Tutti Frutti Olejek do kąpieli Melon & Arbuz - pełnia szczęścia! zawiera fitoendorfiny
Wyjątkowo wydajny olejek do kąpieli z puszystą pianą i soczystym zapachem świeżych melonów i arbuzów. Oszałamiająca radość życia! Tak pachnie szczęście!
Olejek do kąpieli Tutti Frutti zawiera fitoendorfiny- cząsteczki szczęścia, które wprowadzają w doskonały nastrój, stymulują pozytywną energię, radość i chęć do działania. Owoce noni rosnące na bajecznych, przepełnionych słońcem wyspach Polinezji zwiększają wydzielanie endorfin, pozwalają cieszyć się wspaniałym nastrojem i pełnią szczęścia. Wyjątkowo lekka, puszysta piana zmysłowo otula ciało, a radośnie świeży, soczysty zapach pobudza i orzeźwia. Dzięki zawartości olejku z kokosów nie wysusza skóry, delikatnie ją nawilża i wygładza."

DZIAŁANIE: Jest to raczej płyn do kąpieli, niż olejek, co nie zmienia faktu, że jest dość przyjemnym umilaczem. Wlany pod bieżącą wodę tworzy niewielką ilość pachnącej piany, która wprawdzie nie utrzymuje się zbyt długo, ani nie jest zbyt obfita, ale za to to zapach utrzymuje się w wodzie przez cały czas kąpieli. Produkt nie natłuszcza skóry, nie nawilża jej, ale też nie wysusza. Po prostu umila kąpiel przyjmnym aromatem. Tylko tyle i aż tyle, bo od tego typu produktów wymagam niewiele.



KONSYSTENCJA: Średnio-gęsty płyn, nie wylewa się zbytnio, ale również nie trzeba go wytrząsać z butelki. Jak to się mówi - jest akurat :)

KOLOR/ZAPACH: Płyn ma ładny, zielony kolor i pachnie - fakt - trochę sztucznie, ale jednak czymś mango-arbuzopodobnym. Za całej serii chyba właśnie ten produkt pachnie najładniej i najintensywniej.


OPAKOWANIE: Płyn mieści się w dość sporej - 500ml - butelce. Niestety korek jest o tyle problematyczny, że najwyraźniej zasysa się. Musiałam kilkukrotnie obijać go o kant szafki, albo podważać go nożem, żeby w ogóle otworzyć butelkę, co poskutkowało - jakżeby inaczej - poodgniatanym koreczkiem :P

WYDAJNOŚĆ: Hmm.. Raczej średnio, ale spokojnie wystarczył mi na jakieś 8-10 kąpieli, mimo, że lałam go dość sporo.

CENA/DOSTĘPNOŚĆ: ok.12zł; dostępny w Rossmanie, prawdopodobnie też w Naturach i innych drogeriach sieciowych;

CZY KUPIĘ PONOWNIE: Niekoniecznie. Ostatnio rzadko korzystam z wanny, ze względu na to, że prawie, prawie mieszkam z chłopakiem, a tutaj wanny nie mamy :) Wobec tego korzystając z wanny u mamy zużywam dotychczasowe zapasy kąpielowe, a później mam ochotę wypróbować jakieś cudaki z Tso Moriri albo Lush.

SKŁAD:
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Cocamide DEA, Parfum, C9-C11 Pareth-6, Sodium Chloride, Polysorbate 20, Morinda Citrifolia, Zingiber Officinale, PEG-120 Methylglucose Dioleate, PEG-150 Pentaerythrityl Tetrastearate, PEG-6 Caprylic/Capric, Glycerides, Panthenol, Citric Acid, DMDM Hydantoin, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolino ne, Limonene, Benzyl Benzoate, CI 19140, CI 42090

Podsumowanie:
+ bardzo przyjemny zapach, który dość długo się utrzymuje;
+ delikatnie, bo delikatnie, ale jednak się pieni;
+ nie wysusza skóry;
- niewygodny korek od butelki

Ten płyn (o sorry... olejek!), to kolejny kąpielowy przyjemniaczek, który zużywało się naprawdę miło i nie żałuję, że ten produkt trafił w moje ręce. Lubię czasem umilić sobie kąpiel lekką pianką i przyjemnym zapachem i ten dość dobrze spełnia ten cel.

A Wy macie jakieś gadżety kąpielowe? Wolicie płyny, czy kule?
K.


Czytaj dalej

piątek, 12 października 2012

Farmona - Tutti Frutti - cukrowy peeling do ciała melon & arbuz

W tym miesiącu - tak jak obiecywałam - przewiduję kumulację recenzji z zakresu pielęgnacji, tym bardziej patrząc na to, jak bardzo gromadzące denka przypominają mi o tym, ile produktów nie zostało jeszcze opisanych... ;) Tym samym przed Wami recenzja peelingu od Farmony z dość popularnej serii Tutti Frutti - u mnie w wersji melon & arbuz. Przypominam, że pojawiła się już u mnie recenzja żelu pod prysznic z tej samej linii zapachowej, którą znajdziecie TUTAJ.


Słowo od producenta:

Marka Farmona jest, moim zdaniem, jednym z najlepszych bajkopisarzy w Polsce! Piszę to trochę z ironią, ponieważ wystarczy spojrzeć na opis choć jednego ich kosmetyku, żeby przeczytać o tym, jak to dzięki ich kosmetykom osiągnięcie pełnię szczęścia i poczujecie się jak w raju. Nie przesadzałabym z takimi deklaracjami, ale - zwłaszcza w przypadku serii Tutti Frutti, czy Sweet Secret - jest w tym ziarno prawdy. Może do pełni szczęścia będzie Wam nadal daleko, ale przynajmniej na czas kąpieli jest szansa na relaks i odprężenie w towarzystwie tych apetycznie pachnących kosmetyków... :)

DZIAŁANIE: Z założenia mamy do czynienia z peelingiem cukrowym i rzeczywiście - w składzie znajdziemy  drobinki cukru na drugim miejscu. Warto poniekąd nauczyć się obsługi tego produktu, ponieważ drobinki cukru, zawarte w tym peelingu bardzo szybko się rozpuszczają, przez co możemy nawet nie zdążyć poczuć działania tego kosmetyku. Warto aplikować go na odrobinę zwilżoną, ale nie mokrą skórę, wtedy przez kilka, kilkanaście sekund możemy wykonać masaż drobinkami. Same te drobinki sprawują się dość dobrze, jednak, z uwagi na ich szybką rozpuszczalność, spada również wydajność i co chwilę jesteśmy zmuszone dokładać porcję kosmetyku. Oczywiście jeśli lubimy solidne złuszczanie.

Niestety na pierwszym miejscu jest parafina, która w takiej ilości determinuje pozostałe działanie kosmetyku. Przede wszystkim sprawia, że już przy pierwszym kontakcie z tym kosmetykiem wyczujecie tłustą warstewkę. Zazwyczaj nie mam nic przeciwko, ale tylko jeśli wiem, że jest ona spowodowana zawartymi w kosmetyku olejkami. Tu niestety mam pewność, że za to natłuszczenie odpowiada w 100% parafina. Pozostawia ona na ciele śliską, oleistą i dość nieprzyjemną warstwę, która może prowadzić do zapchania porów i w konsekwencji wysypu krostek u co wrażliwszych osób. Dlatego też po wykonaniu peelingu, zawsze wolałam umyć ciało żelem i nakremować je po kąpieli czymś, co naprawdę ją nawilży, a nie tylko da złudne uczucie zadbanej, gładkiej skóry.

Na szczęście produkt dość dobrze spłukuje się z ciała, jednak już w tym momencie widać jak tłusty jest to kosmetyk, zwłaszcza, jeśli korzystacie z niego w wannie... Moja woda zrobiła się po prostu biała... Co kto lubi, ja wolę zmywać z siebie takie rzeczy.


KONSYSTENCJA: Peeling ma bardzo zwartą konsystencję, która w dotyku przypomina rozgrzaną i podatną na odkształcenia plastelinę. Moja pierwsza myśl po otwarciu tego kosmetyku brzmiała: "To wygląda jak Flubber!" - Pamiętacie ten film z Robinem Williamsem? ;)


KOLOR/ZAPACH: Kosmetyk ma zielony, dość przyjemny dla oka kolor. Wiadomo jednak, że z naturą, to on raczej niewiele ma wspólnego. Podobnie zapach - jest dość przyjemny, choć na początku pachniał znacznie gorzej, niż inne kosmetyki z tej "rodzinki". Nie wyczuwam w nich naturalnych zapachów arbuza czy melona, niemniej jednak stosowanie tego kosmetyku było przyjemne również ze względu na zapach.


OPAKOWANIE: Kosmetyk znajduje się w ogromnym okręcanym słoju, który mieści w sobie 300ml peelingu. Jest to wygodne opakowanie dla tego typu produktu, które pozwala nam zużyć kosmetyk do ostatniego ziarenka. Bardzo podoba mi się również jego szata graficzna - wyjątkowo apetyczna! :)

WYDAJNOŚĆ: Tak jak już wyżej wspominałam, ze względu na szybko rozpuszczające się drobinki, kosmetyk traci na wydajności. Ponieważ jednak nie stosowałam go regularnie, to nie jestem w stanie ocenić na jaki okres powinien ona Wam wystarczyć przy normalnym zastosowaniu. Przypuszczam, że nie więcej niż 10 użyć, a to chyba i tak zawyżona liczba.

CENA/DOSTĘPNOŚĆ: ok.16zł, dostępny w niektórych drogeriach sieciowych - wydaje mi się, że znajdziecie go np.w Rossmanie, Super-Pharm, czy Hebe;

CZY KUPIĘ PONOWNIE: Raczej nie, ponieważ ten peeling nie wyróżnił się jakoś szczególnie. Był to niezły produkt, ale za tą cenę zbyt przeciętny. Za to chętnie skuszę się na któryś z peelingów z serii Sweet Secret, również od Farmony.

SKŁAD:

Podsumowanie:
+ dobre działanie złuszczające;
+ przyjemny zapach (niestety sztuczny);
+ wygodne opakowanie;
+/- bardzo średnia wydajność;
- zbyt duża ilość parafiny, a może w ogóle jej obecność ;)
- bardzo tłusta warstwa pozostawiona na skórze po zabiegu.

Jak widzicie jest to moim zdaniem taki przyjemniaczek-średniaczek. Produkt, który warto wypróbować, ale niekoniecznie warto tę znajomość kontynuować. Polecam Wam tylko, jeśli nie przeszkadza Wam parafina w składzie, lub jeśli i tak ją zmywacie z siebie. W innym wypadku nie będziecie zadowolone. Sporo pozytywów czytałam o wersji zapachowej z brzoskwinią, więc decyzja należy jak zwykle do Was! 

Miałyście już do czynienia z peelingami Farmony? Jaka seria jest Waszą ulubioną?
K.

Czytaj dalej

wtorek, 28 sierpnia 2012

Farmona - Tutti Frutti - żel pod prysznic melon i arbuz

Cześć Dziewczyny,

Jutro popracuję chwile nad kolejnym postem dotyczącym Rzymu - tym razem kwestia kosztów i na co warto zwrócić uwagę będąc na miejscu, żeby martwić się już tylko tym, żeby zdążyć wszystko zobaczyć w trakcie pobytu ;) Zanim jednak wrócimy do Rzymu, pozwolę sobie uraczyć Was kolejną recenzją. W końcu to blog o dominującej tematyce kosmetycznej! ;)

Póki mamy jeszcze ostatnie podrygi lata, zaprezentuję Wam kolejny - a jakże - żel pod prysznic o iście wakacyjnym zapachu - tym razem z serii Tutti Frutti od Farmony. Jest to kolejny produkt, który otrzymałyśmy na spotkaniu warszawskich blogerek na początku czerwca. A skoro już dostałam i z niego korzystam, to przecież nie wypada nie napisać kilku słów na jego temat... ;)


Te z Was, które są zainteresowane recenzją zapraszam dalej! :)

Słowo od producenta:

DZIAŁANIE: Żel oczywiście dobrze oczyszcza skórę z codziennych zanieczyszczeń, nie podrażniając jej ani nie przesuszając, choć zwykle wolę w tym miejscu podkreślić, że moja skóra nie ma skłonności do szybkiego przesuszania, więc warto, żeby osoby z suchą skórą wzięły taką okoliczność pod uwagę. Żel, pomimo zawartości SLES w składzie pieni sie dość słabo, niezależnie od sposobu aplikacji (ręka, gąbka, myjka). Dla mnie nie jest to żaden problem, ponieważ przyzwyczaiłam się do tego, że nie wszystko musi się pienić, co nie oznacza tego, że produkt nie spełnia podstawowego założenia... ;)) Moim zdaniem sama aplikacja żelu jest dość przyjemna ze względu na jego kremową konsystencję, która nie sprawia problemów przy rozsmarowywaniu go po skórze.

KONSYSTENCJA: Żel jest dość mocno kremowy, jednak ma na tyle rzadką konsystencję, że z łatwością rozsmarowuje się na ciele, nie zostawiając po drodze żadnych dziwnych grudek.


KOLOR/ZAPACH: Produkt od Farmony ma delikatnie zielonkawożółty kolor, przypominający odrobinę owoc melona i głównie ten owoc dominuje w zapachu. Ja nie wyczuwam w nim za bardzo arbuza, dla mnie to raczej dość czysty, choć nieco chemiczny melon.

WYDAJNOŚĆ: W tej kwestii trudno mi się wypowiedzieć, ponieważ nie używam tego żelu regularnie, a jedynie wtedy kiedy jestem w domu, co ostatnio, również ze względu na wakacje, zdarzało się dość rzadko ;) Wiem jednak, że niektóre z dziewczyn nieco psioczyły na niego, że zbyt szybko sie kończy. U mnie nie zaobserwowałam wzmożonego zużycia produktu, ale tak jak mówię, korzystam z niego sama i to sporadycznie.

OPAKOWANIE:  Opakowanie produktu to przezroczysta butelka o pojemności 300ml, z kuszącym owocowym nadrukiem. Jest o tyle praktyczna, że na bieżąco możemy śledzić zużycie produktu. Jednak nieco denerwuje mnie klapka żelu, ponieważ miejsce, w którym sie ją otwiera jest niemalże idealnie gładkie, przez co często trzeba wspomagać się paznokciem, aby podważyć delikatnie wieczko, co jest wyjątkowo upierdliwą czynnością pod prysznicem, nie wspominając o tym, że bywa to zgubne dla długich paznokci ;)

CENA/DOSTĘPNOŚĆ: ok.9-10zł, z pewnością znajdziecie go w Rossmanie, Naturze czy Super-Pharm;

CZY KUPIĘ PONOWNIE: Na chwilę obecną nie, ale nie mam temu produktowi nic szczególnego do zarzucenia. Ot, taki przyjemny średniaczek, który niczym szczególnym się nie wyróżnił. Nie wykluczam jednak, że kiedyś odświeżę (dobre słowo;)) z nim znajomość ze względu na przyjemny zapach.

SKŁAD:

Podsumowanie:
+ dobrze oczyszcza;
+ nie wysusza i nie podrażnia skóry;
+ przyjemny zapach;
+ łatwa dostępność i przystępna cena;
+/- średnio praktycznie opakowanie;
+/- bardzo przeciętny skład.

Miałyście do czynienia z jakimiś produktami z linii Tutti Frutti od Farmony? Widziałam, że mają w ofercie dużo innych kuszących zapachów, więc nie wykluczam, że któryś z nich przywędruje znowu do mojej "kosmetyczki" np. w formie masła... :) A jakie zapachy są Waszymi ulubionymi lub które z nich chciałybyście wypróbować?
K.






Czytaj dalej
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast