Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gadżety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gadżety. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 lutego 2016

Foreo ISSA - soniczna szczoteczka do mycia zębów

Dawno, dawno temu w mojej łazience pojawił się kolejny sprzęt z rodziny Foreo. Jeśli jeszcze pamiętacie, mam już szczoteczkę do mycia twarzy Foreo LUNA Mini (klik), z której jestem bardzo zadowolona i nadal regularnie po nią sięgam. Tym razem sięgnęłam natomiast po soniczną szczoteczkę do mycia zębów - Foreo ISSA.


CO MÓWI PRODUCENT?
Wyjątkowość szczoteczki do zębów ISSA, zdobywcy nagrody Silver A’Design, polega na przenoszeniu pulsacji o wysokiej intensywności na miękkie, silikonowe włosie. ISSA™ została zaprojektowana tak, by używać jej jak zwykłej szczoteczki manualnej. Nie wywołuje fali drgań jak szczoteczka elektryczna o szorstkim włosiu, lecz pulsuje, co sprawia że jest łagodniejsza i zdrowsza dla dziąseł, a jednocześnie skutecznie czyści zęby.


MOJE ODCZUCIA
Jeśli chodzi o mycie zębów, to muszę przyznać, że nigdy nie byłam wielką zwolenniczką elektrycznych szczoteczek. Miałam kiedyś jedną, ale w pewnym momencie, nie wiem kiedy i nie wiem jak, wróciłam do tradycyjnych szczoteczek i nigdy nie zatęskniłam za elektryczną. Do szczoteczki Foreo ISSA podeszłam więc z pewną podejrzliwością, ale i ciekawością. I choć polubiłam ją, to chyba nadal nie mogę powiedzieć, że jest dla mnie niezastąpiona.


Silikonowe "włosie" jest z pewnością bardzo delikatne zarówno dla zębów, jak i dla dziąseł i tu pierwszy zdecydowany plus dla ISSA - w czasie regularnego stosowania tej szczoteczki, krwawienia z dziąseł zdarzały mi się nieporównywalnie rzadziej, niż w przypadku sięgania po klasyczną szczoteczkę, nawet tę najdelikatniejszą.


Drugim plusem jest to, że ISSA rzeczywiście świetnie czyści powierzchnię zębów, co czuję szczególnie na tych przednich - odnoszę wrażenie, że są dużo gładsze po umyciu zębów szczoteczką ISSA, niż po użyciu tej tradycyjnej i to przy użyciu dużo mniejszej siły i przy dużo mniejszym nacisku. Niestety w tym miejscu muszę wytknąć jej też pierwszy minus - wydaje mi się, że ISSA nie radzi sobie zbyt dobrze z usuwaniem resztek jedzenia z trudniej dostępnych miejsc. U mnie są to przykładowo ósemki, które wyrosły tylko połowicznie, więc są nieco uciążliwe w czyszczeniu. ISSA nie radzi sobie z nimi najlepiej i czasami czuję potrzebę sięgnięcia po zwykłą szczoteczkę, której włosie jest jednak bardziej elastyczne i łatwiej omiata te ostatnie zęby.

Myślę, że rozwiązaniem tej sytuacji mógłby być zakup końcówki hybrydowej, która poza włosiem silikonowym posiada również włosie polimerowe, które w założeniu ma zapewnić mocniejsze czyszczenie. Chyba z ciekawości zakupię również tę końcówkę :)


Kolejną uciążliwą kwestią jest dla mnie hmm... no cóż... czyszczenie języka. Przy użyciu zwykłej szczoteczki w zasadzie nie zwracam na to uwagi, bo tę czynność wykonuję po prostu automatycznie, natomiast drgania ISSY przyprawiają mnie o odruch wymiotny, jeśli tylko nieopatrznie podjadę nią zbyt blisko gardła... Wiem, może to mało apetyczne, co piszę, ale w końcu chcecie uczciwie poznać wady i zalety szczoteczki za którą trzeba całkiem sporo zapłacić, a komfort użycia jest w tym wypadku ważną cechą.


Na pewno zaletą tej szczoteczki jest to, że drgania czyszczą powierzchnię zębów w sposób delikatny i bardzo przyjemny. Jednocześnie ISSA ma to do siebie, że nie trzeba jej ładować po każdym użyciu. Wystarczy naładować ją raz na kilkanaście tygodni, podłączając ją załączonym do zestawu kabelkiem USB do komputera. Jeśli natomiast chodzi o kwestie higieniczne, to wiadomo, że silikon jest łatwy w utrzymaniu, jednak nadal jest to tylko szczoteczka do zębów, więc raz na jakiś czas dobrze jednak wymienić główkę naszego urządzenia. W przypadku Foreo ISSA optymalnym okresem użytkowania jest podobno 6 miesięcy.


CENA I DOSTĘPNOŚĆ:
Szczoteczkę Foreo ISSA, a także wymienne końcówki - silikonową i hybrydową silikonowo-polimerową, możecie kupić w Perfumeriach Douglas. Sama ISSA to koszt 719 zł, natomiast wymienne końcówki kosztują 79,90 zł. Aktualnie w sklepie internetowym Douglas trwa promocja i przy użyciu kodu zniżkowego BEAUTY1 otrzymacie 15% rabatu na wszystkie urządzenia do pielęgnacji. Promocja trwa do 29.02.2016 r.

***
Koniecznie dajcie znać, czy miałyście okazję korzystać ze szczoteczki Foreo i jakie są Wasze odczucia? A może jesteście jednak fankami tradycyjnych szczoteczek do zębów lub tych elektronicznych? Jeśli tak, to dlaczego? :)
K.
Czytaj dalej

wtorek, 28 kwietnia 2015

InvisiBobble - rewolucja czy zbędny gadżet?

Gumki InvisiBobble od pewnego czasu święcą triumfy w polskiej blogosferze. Choć początkowo nie byłam przekonana do takiej formy, po pewnym czasie i moja ciekawość sięgnęła zenitu. Co myślę na temat słynnych gumek do włosów InvisiBobble przeczytacie w dalszej części posta :)


Założeniem producenta było stworzenie gumek do włosów, które nie będą zostawiać na włosach odgnieceń, pozwolą na uniknięcie bólu głowy, spowodowanego zbyt ciasnym kucykiem, a jednocześnie będą dobrze trzymać włosy. Jakby tego było mało, gumki mają również uchować nas od rozdwojonych końcówek. Jak jest naprawdę? Moim zdaniem całkiem nieźle. Tym razem producent nie rozminął się specjalnie z tym, co nam naobiecywał i w moim przypadku te gumki sprawdzają się naprawdę świetnie! Gdyby nie fakt, że mam kilka zwykłych gumek z uroczymi kokardkami, które uwielbiam nosić, kiedy upinam włosy, gumki InvisiBobble byłby jedynymi, których używam.


Na początku kupiłam je z myślą, że będą mi służyć głównie w domu, ponieważ nie byłam przekonana do ich kształtu, który przypomina kabel od telefonu stacjonarnego. Szybko jednak pożegnałam się z tymi obawami i zaczęłam nosić InvisiBobble również na co dzień. Żeby jednak czuć się bardziej komfortowo i nie zwracać przesadnie uwagi na - bądź co bądź - dziwny kształt gumki, wybrałam takie w kolorze najbardziej zbliżonym do koloru moich włosów, czyli brązowe. Jednak kolorów spośród których możecie wybierać jest całe mnóstwo. Myślę, że skuszę się na co najmniej jeszcze jeden komplet i tym razem postawię albo na śliwkowe, czarne lub przezroczyste.


Gumki rzeczywiście bardzo dobrze trzymają włosy upięte w kucyk i choć ten nie tkwi w miejscu przez cały dzień, to jednak luzuje się dużo mniej, niż w zwykłej gumce. Lubię używać InvisiBobble do związania kucyka na czubku głowy, ale jeszcze chętniej sięgam po nie, kiedy robię koczka, najchętniej właśnie wysokiego. Moje włosy, pomimo średniej porowatości (czasami myślę nawet, że jest ona wysoka, ale wszelkie źródła temu przeczą), bardzo szybko wyślizgują się z koczków, upiętych tradycyjnymi gumkami, jeśli nie podepnę ich dodatkowo wsuwkami. Dzięki nieregularnemu kształtowi InvisiBobble, moje włosy trzymają się lepiej i trudniej im wymknąć się na wolność ;)


Myślę, że pomimo ścisłych upięć te gumki faktycznie sprawiają, że skóra głowy nie jest aż tak naciągnięta, jak jest to potrzebne w przypadku zwykłych gumek, dzięki czemu rzeczywiście raczej nie spotykam się z sytuacją, że po całym dniu noszenia wysokiego kucyka boli mnie głowa. Co do rozdwojonych końcówek - z tym również nie mam problemu, ale nie przypisywałabym tu zasługi akurat gumkom, a sumiennemu zabezpieczaniu ich silikonowym serum do włosów. Jedyna obietnica producenta, która w przypadku moich włosów zupełnie się nie sprawdziła, to obietnica, że gumki nie będą zostawiać na nich śladów. No cóż, może odgniecenia nie są tak intensywne, ale nadal są i ja je widzę. Nie żebym miała coś szczególnie przeciwko, no ale skoro rozliczamy producenta z obietnic, to mówię jak jest ;))


Gumeczki pakowane są po trzy sztuki i koszt takiego trio, to 12,99 zł. W niektórych sklepach można je jednak kupić pojedynczo i wtedy koszt jednej sztuki oscyluje w granicach 4,50 zł. Zdaje się, że w Polsce nie kupicie tych gumek stacjonarnie, ale jeśli się mylę, to koniecznie dajcie znać w komentarzach. Wiem, że czasami można je dostać na targach kosmetycznych, ale generalnie bez problemu zamówicie je przez internet. Ja swoje gumeczki kupiłam w Minti Shop.

EDIT: Czytelniczki donoszą w komentarzach, że gumeczki bez problemu dostaniecie w Hebe i niektórych sklepach fryzjerskich za około 15 zł za komplet. InvisiBobble są również dostępne w Perfumeriach Douglas, ale tam prawdopodobnie zapłacicie 19 zł za jedną sztukę (na stronie Douglasa widnieje informacja co do ceny za sztukę). Nie wiem jak się ma sprawa w przypadku Sephory, bo przy produkcie nie określono ilości, ale na zdjęciu jest całe opakowanie - w każdym razie cena to również 19 zł.


Odpowiadając więc na moje własne pytanie postawione w tytule posta - gumki InvisiBobble zdecydowanie są gadżetem, ale ja polubiłam je na tyle, że traktuję je jako niezbędny gadżet w mojej kosmetyczce. Nie żałuję żadnej złotówki na nie wydanej i zamierzam wydać tę samą kwotę po raz kolejny! ;)


Znacie te gumeczki? Jak sprawdzają się na Waszych włosach? A może uważacie je za przereklamowany gadżet lub wątpicie w ich urodę? Koniecznie dajcie znać! :)
Karolina
Czytaj dalej

piątek, 16 stycznia 2015

Foreo Luna Mini - szczoteczka soniczna do oczyszczania twarzy


Szczoteczki do czyszczenia twarzy przez dłuższy czas były dla mnie całkowitą abstrakcją i przez długi czas nie mogłam się przekonać do takiego rozwiązania. Zawsze byłam przekonana, że takie urządzenie musi być strasznie drażniące i nieprzyjemne w użyciu. Gdyby nie coraz większy szał na tego typu gadżety, pewnie nadal żyłabym w takim przeświadczeniu, ale pierwsze publikacje na temat szczoteczki sonicznej Foreo Luna nieco wyrwały mnie z tego mojego zaścianka.

Przyglądając się zdjęciom Luny, stwierdziłam, że jestem w stanie uwierzyć, że szczoteczka silikonowa faktycznie będzie delikatna dla mojej skóry i nie wyrządzi jej krzywdy. Przez pewien czas tęsknie spoglądałam na publikacje koleżanek, aż w końcu i mi udało się dorwać Lunę w swoje ręce!



Moja wersja szczoteczki, to Foreo Luna Mini, która z założenia ma być bardziej mobilną i poręczną wersją klasycznej wersji Foreo Luna. Mini jest odpowiednio mniejsza i przystosowana do tego, żeby można ją było wrzucić do kosmetyczki i zabrać ze sobą w podróż. Mam tę szczoteczkę mniej więcej od października i myślę, że udało mi się ją całkiem solidnie przetestować. W pierwszej chwili chciałam Wam o niej napisać w połowie grudnia, ale dobrze się złożyło, że publikacja recenzji przedłużyła się o miesiąc, ponieważ teraz jestem pewna moich słów na 100%!

Informacja od producenta:
Według obietnic producenta, dzięki falom sonicznym T-Sonic, pulsującym w tempie 8000 razy na minutę, szczoteczka Foreo Luna umożliwia dokładne oczyszczenie twarzy, wygładzenie i napięcie skóry, poprawę wchłaniania się produktów pielęgnacyjnych, a także wspomaga w ograniczeniu przetłuszczania się skóry, a także zwalcza powstawanie suchych skórek.

JAK UŻYWAĆ SZCZOTECZKI:
Najpierw należy zwilżyć twarz wodą i użyć ulubionego produktu myjącego. Ważne jest jednak to, żeby nie był on na bazie glinki, silikonów, ani żeby nie zawierał granulek peelingujących! Szczoteczka jest niezmiernie łatwa w użyciu, wystarczy jedynie wcisnąć guzik, znajdujący się idealnie w miejscu, w którym kładziemy kciuk, podczas użytkowania urządzenia i szczoteczka od razu zaczyna pracę. Przez 60 sekund myjemy twarz, przesuwając szczoteczką po wybranych partiach. Co 15 sekund urządzenie daje znać, że pora na zmianę oczyszczanego obszaru, więc właściwie można jej używać nawet nie zastanawiając się nad tym zbyt mocno, a więc z pewnością jest to gadżet dobry dla śpiochów! Po upływie minuty wystarczy wyłączyć urządzenie tym samym przyciskiem. Pierwsze wciśnięcie powoduje zwolnienie tempa, natomiast drugie całkowicie wyłącza urządzenie.

Tak naprawdę, nawet jeśli zapomnicie wyłączyć szczoteczkę, albo jeśli uważacie, że minuta to za mało, to urządzenie samo się wyłączy po upływie trzech minut. Ja, po upływie przepisowej minuty, często wracałam do problematycznych partii twarzy, poświęcając im więcej uwagi i „pucowałam się” aż do wyłączenia szczoteczki ;)


DODATKOWE INFORMACJE:
Bardzo ważne jest to, żeby nie czyścić szczoteczki preparatami, zawierającymi w składzie alkohol, benzynę lub aceton. Ja po prostu traktuję ją wodą z mydłem. Właśnie! Dobra wiadomość jest taka, że Luna jest wodoodporna, wobec czego możecie ją zabrać nawet pod prysznic – to też często mi się zdarza! Kolejną istotną informacją jest to, że Luna jest opracowana tak, żeby nie trzeba było przy niej zbyt wiele majstrować. Szczoteczka nie wymaga cyklicznej wymiany końcówek, ani nawet częstego ładowania. Jest wykonana w całości z silikonu i bardzo łatwo się czyści, a raz naładowana wystarcza podobno nawet na pół roku! W zestawie jest dołączony niewielki kabelek USB, którym w razie potrzeby naładujecie swoje urządzenie. Tak naprawdę, przez ostatnie trzy miesiące jeszcze ani razu nie miałam takiej potrzeby, więc myślę, że w tej obietnicy jest sporo prawdy!

Pozwólcie jeszcze, że napomknę, że szczoteczka ma dwie powierzchnie myjące – przednia, z drobnymi wypustkami, jest przeznaczona do skór wrażliwych, natomiast tylna – z grubymi wypustkami, jest przeznaczona do skór tłustych i mieszanych. Ja stosuję obie, ale znacznie wygodniejsza i przyjemniejsza w obejściu jest wersja przednia.


MOJE ODCZUCIA:
Po pierwsze, warto używać szczoteczki regularnie! Zauważyłam, że jeśli sięgałam po nią sporadycznie, to efekty były znacznie mniej odczuwalne, niż przy codziennym lub prawie codziennym stosowaniu. Cóż, taki los, trzeba cierpliwości i regularności, żeby cokolwiek zdziałać, więc to dla mnie nic nowego J Najszybciej zauważalnym efektem była niesamowicie gładka i miękka skóra. Tuż po oczyszczaniu z użyciem Luny, moja twarz jest wyjątkowo przyjemna w dotyku, sprawiając wrażenie, jakbym dopiero co wykonała solidny peeling. Drugą sprawą, którą równie szybko zauważycie jest fakt, że skóra jest naprawdę dobrze oczyszczona, nawet jeśli właśnie zmyłyście z siebie makijaż! Po przemyciu skóry tonikiem najprawdopodobniej zauważycie czyściutki wacik :)

Ale o co mi chodziło z tą regularnością? Otóż, zauważyłam, że jeśli przykładałam się do pielęgnacji i sięgałam po Lunę codziennie (oczywiście w towarzystwie odpowiednich kosmetyków), to moja skóra, dzięki lepszemu oczyszczeniu, rzadziej wypluwała z siebie nieprzyjaciół, a jeśli mimo to pojawiały się nowe wypryski, to mam wrażenie, że goiły się jakby nieco szybciej, niż zwykle.

Odniosę się jeszcze w dwóch zdaniach do pozostałych obietnic – jeśli chodzi o zwężenie porów, no cóż, w cuda nie wierzę i z tym szczoteczka sobie raczej nie poradzi, co do ograniczenia przetłuszczania się skóry – tutaj zawsze musi iść u mnie w parze mocny arsenał zarówno kosmetyków pielęgnacyjnych, jak i tych do makijażu. Szczoteczka na pewno mi nie zaszkodziła, ale też raczej nie poprawiła sytuacji w tych kwestiach. Z pewnością jednak prawdą jest to, że użytkowanie urządzenia poprawia wchłanianie się nakładanych później kosmetyków pielęgnacyjnych – to po prostu oczywista sprawa – zawsze kiedy stosujemy dodatkowy masaż, to składniki aktywne kosmetyków mają szansę lepiej zadziałać. Zgadzam się również ze stwierdzeniem, że poranne stosowanie szczoteczki sprzyja „ściąganiu” opuchnięć po nocy.


CO GDZIE I ZA ILE?
Szczoteczki soniczne Foreo Luna pojawiły się pod koniec ubiegłego roku w Perfumeriach Douglas, dzięki czemu również i Polki zyskały łatwy i wygodny dostęp do tych urządzeń. Oprócz tego, szczoteczki możecie zakupić na oficjalnej stronie producenta www.foreo.com. W ofercie znajdziecie zarówno moją piękną różową Foreo Lunę Mini (jest aż 5 kolorów do wyboru) –499 zł, ale również klasyczną Foreo Lunę (w wersjach dla cer wrażliwych, normalnych lub mieszanych) – 719 zł, a także wersję czarną dla mężczyzn – 719 zł.*

Czy kupiłabym tę szczoteczkę sama? Na pewno byłby to dla mnie duży wydatek, ale rozważając za i przeciw, a także porównując oferty różnych producentów, Foreo i tak wychodzi najkorzystniej. Ogromnym plusem jest fakt, że szczoteczka nie wymaga wymiennych końcówek, co już samo w sobie znacznie ogranicza koszty, dodatkowo nie trzeba jej co chwilę ładować. A co jeśli Wasza Luna się zepsuje? Przez 2 lata szczoteczka jest objęta gwarancją, natomiast przez 10 lat obowiązuje tzw. gwarancja jakości, co oznacza, że jeśli Wasza szczoteczka zepsuje się po upływie gwarancji, to następny produkt możecie zakupić z 50% rabatem! Biorąc to wszystko pod uwagę, jeśli planowałabym zakup szczoteczki sonicznej, to z pewnością sięgnęłabym właśnie po Foreo Lunę!
Karotka

*ceny w sklepie Douglas.pl
Czytaj dalej

wtorek, 19 lutego 2013

Rękawica do czyszczenia pędzli? Ciekawostka od Sigma Beauty!

Cześć Dziewczyny!

Właśnie przejrzałam mój mail i w związku z dołączeniem do programu Sigma Affiliate Programme otrzymałam informację o pojawieniu się w sprzedaży ...rękawicy do czyszczenia pędzli! Z tego zdziwienia przeczytałam mail kilkukrotnie, przetarłam oczy i okazuje się, że wzrok mnie nie mylił! Przybiegłam tu do Was szybciutko, żeby podzielić się z Wami tą bądź, co bądź osobliwą ciekawostką :)

sigmabeauty.com
Rękawice mają specjalny, zróżnicowany kształt, który pomaga dokładnie oczyścić nasze pędzelki z resztek kosmetyków. Ma to być sposób delikatny i bezpieczny dla pędzli, pozwalający na ich dobre funkcjonowanie i nie uszkadzające ich kształtu. Z tego, co się zorientowałam, rękawice mają zróżnicowaną fakturę, z których poszczególne powierzchnie mają za zadanie ułatwić nam mycie pędzli, ich płukanie i odsączanie oraz przywracanie im kształtu. Niezły kosmos! :D Dodatkowo rękawica z jednej strony jest przystosowana do oczyszczania pędzli do oczu, a z drugiej pędzli do twarzy.

Za taki kosmiczny gadżet Sigma liczy sobie 39$ (KLIK), całkiem nieźle, co? ;) Jak Wy zapatrujecie się na to nietypowe "urządzenie"? Rzeczywiście innowacja w oczyszczaniu, czy może zwyczajna przesada? :)
K.

Więcej informacji znajdziecie w poniższym filmiku. Same popatrzcie jak śmiesznie to wygląda :)


Czytaj dalej
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast