Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Receptury Babuszki Agafii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Receptury Babuszki Agafii. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 marca 2013

Najciekawsze zdobycze lutego, czyli chciwość moja nie zna granic ;))

Cześć Dziewczyny!

Odkładałam to, ile się da, ale pora się przyznać - jestem zakupoholikiem i kosmetycznym chomikiem! Miesiąc luty był tego najlepszym wyrazem, dlatego w marcu starałam się dużo bardziej pilnować z całkiem przyzwoitym efektem. Ale zanim o marcu, pora przyznać się do kilku(dziesięciu?) kosmetycznych słabostek, którym uległam jeszcze w lutym. Wybrałam tylko te najciekawsze produkty, bo inaczej ten post mógłby nie mieć końca...

Dobrze, że moje denka nadal trzymają się na dobrym poziomie, bo inaczej chyba nic nie koiłoby moich wyrzutów sumienia odnośnie gromadzonych ilości. No nic, staram się teraz ograniczać zakupy pielęgnacyjne, ponieważ tego mam pod dostatkiem, podobnie jest z kolorówką. W tej chwili największą moją słabością są lakiery Essie, ale tego nawet nie mam ochoty ograniczać. Niedługo przygotuję post z moją Essiakową kolekcją, niech no tylko dotrze do mnie te kilka kolejnych sztuk, na które z utęsknieniem czekam... :)

Górne trio: Neo Whimsical, Lilacism, Muchi Muchi
Dolne trio: Status Symbol, Too Too Hot, Flawless
Where's My Chaffeur, Leading Lady, Beyond Cozy, Snap Happy
Bikini So Teeny, Cascade Cool, Off The Shoulder
Peaches and Cream, Blue Lake, Mint Sorbet

LAKIERY
Jak widać - obsESSIEja w pełni. To się już nawet nie kwalifikuje na żadne leczenie i tyle w tym temacie. Jestem maniakiem i uwielbiam tę markę.

Skusiłam się również na pastelowe trio z blogerskiej kolekcji Wibo - na pierwszy rzut poszły Peaches & Cream, Blue Lake i Mint Sorbet. Za sprawą Jamapi rodzinka już zdążyła się powiększyć, ale nie zapominajmy, że na razie rozmawiamy o lutym ;)




USTA
Jak widać w końcu uległam słynnym pomadkom Eliksir z Wibo. Opakowanie jest totalnie tandetne, ale kryje w sobie naprawdę bardzo przyjemne mazidła, które nie dość, że dobre, to jeszcze tanie, a wybór kolorów jest naprawdę bardzo przyzwoity. Dla siebie wybrałam kolory 1, 3, 4 i 7.

Wobec kuszących zewsząd promocji na moje ukochane Caresski od L'Oreal nie mogłam nie skończyć z dwoma kolejnymi kolorami. Tym razem mój wybór padł na Rose Mademoiselle oraz Rock'n'Mauve. Wszystkie moje kolory Rouge Caresse pokazywałam TUTAJ.

Żeby szminki mogły się pięknie prezentować na moich ustach nie zaszkodzi sięgnąć po kolejne mazidła przeznaczone do ich pielęgnacji. Waniliowe masełko z Nivea dołączyło do swojej malinowej koleżanki, a Blistex, to zupełna nowość w mojej kosmetyczce, ale jak już nawet mama mi go poleciła, to nie mogłam nie spróbować.






WŁOSY I CIAŁO
W końcu porwałam się na zakupy w sklepie internetowym Kalina, który jest dystrybutorem rosyjskich kosmetyków. Na razie skusiłam się na ofertę przeznaczoną przede wszystkim dla włosów - na początek szampony i odżywki z linii Objętość i Nawilżenie oraz Objętość i Odżywienie marki Natura Siberica. Oprócz tego przygarnęłam również, polecane przez blogerki, maskę drożdżową oraz tonik przeciwko wypadaniu włosów z Receptur Babuszki Agafii. Do tego dorzuciłam samotny produkt do twarzy, czyli glinkę z Morza Martwego.

Produkty marki Orientana otrzymałam do przetestowania od Pani Anny, właścicielki marki Orientana. Wybrałam dla siebie maskę z algami filipińskimi i aloesem (recenzja TUTAJ) oraz olejek do ciała o zapachu jaśminu indyjskiego.

Jakiś czas temu napisała do mnie również Vincy, która reprezentuje markę Sigma Beauty, proponując dołączenie do programu Sigma Affiliate. Po wymianie kilku maili, ostatecznie zdecydowałam się spróbować, a jako prezent powitalny otrzymałam dwa pędzelki Sigma - flat top F80 oraz pędzel do rozcierania E25.

Last but not least, to element materialny prezentu walentynkowego od mojego ukochanego. Za każdym razem zaskakuje mnie to, jak dobrze mnie zna i wie, co mogłoby mi się spodobać. Poza zaproszeniem do teatru na Annę Kareninę dostałam od niego żel pod prysznic i balsam z mojej ukochanej linii Twilight Woods z Bath & Body Works. Co najlepsze - M. nie wiedział nawet, że mam wodę toaletową z tej serii! Tym bardziej jestem pełna podziwu, że wśród tak bogatego wyboru zapachów, trafił tak idealnie! <3

***
Chyba wystarczy już tego chwalenia się, co? Na pewno wszystko - prędzej czy później - zobaczycie na blogu z bliska. Pytanie tylko, kiedy ja zdążę pokazać Wam te wszystkie lakiery! Jak tak dalej pójdzie, to żarty żartami, ale naprawdę przemianuję się na blog lakierowy ;))))

Co Wam szczególnie wpadło w oko?
...i pytanie prowokacja...
Jak bardzo chcecie popatrzeć na Essie? ;)

K.
Czytaj dalej
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast