Cześć Dziewczyny!
Dawno nie pokazywałam na blogu nowości - a wszystko to z jednego prostego powodu - w lutym nie kupiłam ani jednego kosmetyku i jestem z siebie dumna! Pilnuję się, żeby zużywać nagromadzone zapasy, a jednocześnie ograniczać swoje chciejstwa, ale... Widzę, że to tendencja, która pojawia się ostatnio na wielu blogach - staramy się być oszczędne i niby wszystko idzie dobrze, aż tu przyszedł marzec, a to nie tylko czas targów (KLIK), ale również promocji z okazji Dnia Kobiet, pierwszego dnia wiosny, zmiany czasu etc No i weź tu bądź mądry! W marcu trochę sobie odpuściłam i kupiłam kilka zachcianek, ale żaden z tych produktów nie jest przypadkowy i spora część z nich już jest w użytku :)
Już teraz wiem, że w kwietniu też pojawi się u mnie kilka ciekawych nowości, ale to jest bardziej kwestia zaoferowanej cudzej pomocy w zdobyciu tych kilku kosmetyków, ale na to przyjdzie jeszcze czas :)
![]() |
| L-R: Ja pierniczę, Pyrka, Black Saint, Sinner Lady, Holo Top - B. a Star, Los Diamentos |
Oczywiście nie byłabym prawdziwą lakieromaniaczką, gdybym nie skorzystała z promocji na Dzień Kobiet -40% na całą ofertę Colour Alike! Skusiłam się na cztery lakiery, które krążyły mi już chwilę po głowie i dwie nowości, a wszystko w klimatach holograficznych z jednym brokatowym rodzynkiem, który swoją nazwę zawdzięcza Sylwii :)
A teraz proszę weźcie głęboki oddech (na kilka kolejnych zdjęć :D) - na początku marca utwierdziłam się w przekonaniu, że miniaturka suchego szamponu Batiste w torebce, to jednak przydatna sprawa, a w szczególności, gdy grzywka robi się już za długa, a ja nie mogę się pozbyć nawyku odgarniania jej z twarzy... No bywa... Teraz staram się ją raczej podpinać, ale nie zmienia to faktu, że lubię być przygotowana na każdą ewentualność. Z tego też powodu skusiłam się na trio miniaturek - Wild, Mamba i Savannah, którego nie mogłam dorwać w Hebe. W Minti Shopie znalazłam je bez żadnego problemu :)
W drugiej połowie miesiąca miałam okazję uczestniczyć w śniadaniu prasowym z marką Batiste. Dowiedziałam się co nieco o historii marki, obejrzałam nowości marki i przede wszystkim posłuchałam o różnych zastosowaniach Batiste. Po spotkaniu każda z uczestniczek została obdarowana torbą z nowościami i trzema hitowymi produktami Batiste - wśród hitów znalazł się puder dodający włosom objętości XXL Plumping Powder, miniaturka szamponu z lakierem XXL Volume oraz miniaturka wersji Tropical.
...natomiast wśród nowości Batiste znalazł się cudownie pachnący suchy szampon Oriental, szampon z olejkiem arganowym Strength & Shine oraz odżywka w sprayu Smoothing Conditioning Mist. Sama jestem bardzo ciekawa każdego z tych produtków, więc z pewnością dam Wam znać co o nich sądzę, jak tylko trochę ich poużywam! :)
...nieeee... nie macie problemów ze wzrokiem... Mimo całkiem już sporych zapasów suchych szamponów z Batiste postanowiłam na koniec miesiąca skusić się jeszcze na promocję, która obowiązywała do niedzieli na stronie polskiego dystrybutora, a mianowicie -20% na wszystkie produkty Batiste, a do tego wybrana miniaturka szamponu gratis. Skusiłam się na powtórkę z rozrywki w postaci sprawdzonego kolorowego szamponu Medium & Brunette, który recenzowałam Wam wraz z innymi wersjami TUTAJ, a do tego miniaturkę szamponu Blush, który był moim pierwszym Batiste :) Dodatkowo dobrałam sobie jeszcze dwie nowe dla mnie wersje Paisley i Lace (który podobno ma być wycofywany, więc nie chciałam dłużej odkładać tego zakupu ;)). Ostatnio niemal co miesiąc wrzucam do torby denkowej kolejną puszkę Batiste, więc taki zapas, mimo, że spory, na pewno się u mnie zmarnuje ;) No i szykuje się kolejne porównanie zapachów Batiste :)
Bibułki matujące z Beauty Formulas, to kolejny powtórny zakup. Wraz z nadejściem wiosny moja cera lubi czasami trochę szaleć, więc bibułki w torebce znowu stały się moim must have. Te z BF już kiedyś miałam i byłam z nich zadowolona, więc chętnie skusiłam się na nie ponownie, kiedy natknęłam się na nie w Super-Pharm, tym bardziej, że kosztowały tylko 10 zł.
Pozostałe dwa produkty, to również zakupy z Minti Shop - do szamponów, które pokazywałam Wam wyżej, wzięłam sobie jeszcze miniaturkę wysuszacza Poshe, który już od dawna za mną chodził i w związku z tym za jakiś czas możecie się spodziewać na blogu kolejnej części porównania wysuszaczy (pierwsza część TUTAJ) - tym razem zamierzam wziąć na tapetę Kwik Kote z Kinetics, Insta-Dri z Sally Hansen i oczywiście Poshe. No ale do rzeczy - jajeczko z balsamem do ust EOS (Evolution of Smooth), to zakup nieplanowany, ale krążył mi po głowie od dobrych dwóch lat. Już miałam go sobie darować ze względu na cenę przekraczającą 20 zł, ale po zerknięciu na skład, stwierdziłam, że warto się nim jednak zainteresować. Jak na razie jestem bardzo zadowolona! :)
Na Allegro skusiłam się również na dwa lakiery Essie - różowy, to Raspberry, który mignął mi już parę razy na Waszych blogach i na Instagramie, natomiast brokatowy, to mój ulubieniec - Beyond Cozy. W swoich zbiorach mam miniaturkę, ale tak bardzo polubiłam dodawać go do przeróżnych lakierów jako akcent na jednym czy dwóch paznokciach, że obawiam się, że miniaturka szybko mi się skończy ;)
Peeling gruboziarnisty z Lirene z serii Youngy już pewien czas chodził mi po głowie, ale ponieważ nie zaglądałam do drogerii, to nie miałam okazji, żeby wrzucić go do koszyka, aż w końcu natknęłam się na niego w promocji w Super-Pharm. Chyba jednak byliśmy sobie pisani :) Kolejnym długo odkładanym zakupem jest waniliowa mgiełka z Bath & Body Works - Warm Vanilla Sugar - uwielbiam ten sklep, ale znając swoją słabość do ich kosmetyków, staram się omijać go szerokim łukiem, tym razem jednak robiłam zakupy dla jednej z Was, więc no cóż... skorzystałam z okazji :)
W marcu miałam również okazję uczestniczyć w warsztatach, organizowanych przez markę Elancyl, towarzyszących wprowadzeniu dwóch nowości do oferty - olejku na rozstępy oraz kremu antycellulitowego na noc. Oba produkty staram się stosować systematycznie, szczególnie krem - bardzo mocno liczę na to, że wspomoże on moje zumbowe wysiłki i porządnie wygładzi mi pupę i uda, tym bardziej, że staram się również stosować masaż, zaprezentowany nam na warsztatach - czasami wczuwam się tak mocno, że parę razy narobiłam sobie siniaków na udach... To chyba tylko dowodzi tego, jak bardzo nie znoszę mojego cellulitu :D
Natomiast od marki Rimmel otrzymałam nowości w ofercie, czyli pomadkę z serii Moisture Renew - w moje ręce trafił piękny różowawy odcień z drobinkami o uroczej nazwie - Latino. Chodzi mi jeszcze po głowie przepiękny kolor - As You Want Victoria, ale na razie aktywowałam inne szminkowe zasoby, o czym przeczytacie pewnie w ulubieńcach :)
Pozostając w klimatach Rimmela - w lutym odebrałam również przesyłkę z nową maskarą w gamie Scandaleyes, tym razem jest to Rockin' Curves. Maskara jest wyposażona w bardzo zabawną szczoteczkę. Sama jeszcze jej nie testowałam, bo nie chcę otwierać zbyt wielu tuszy na raz, ale na innych blogach czytałam, że dziewczyny miały z nią trochę gimnastyki ;)
Jakiś czas temu miałam okazję skorzystać z zaproszenia do siedziby firmy Eris oraz marek jej pokrewnych, które towarzyszyło wprowadzeniu na rynek serii Lirene City Protect. W końcu udało nam się osobiście poznać drugą z kochanych Pań Erisek - Magdę, która w podziękowaniu za miłe spotkanie podesłała nam później kilka kosmetyków z serii Body Art marki Dr Irena Eris. Ja skusiłam się na krem redukujący rozstępy, intensywnie ujędrniający balsam do pielęgnacji biustu C+ i krystaliczny peeling cukrowy.
A zawartość tej paczki na pewno już bardzo dobrze znacie - to również lutowa "nowość" - ale nie chciałam robić osobnego postu, bo wiele już takich przewinęło się przez blogi. Kilkoma kosmetykami już się z Wami podzieliłam, a na pewno podzielę się również podkładem. Pozostałe natomiast będą się pojawiać co jakiś czas, jak już uda mi się do nich dobrać :)
***
Jak tak sobie patrzę na te wszystkie nowości razem, to w sumie dochodzę do wniosku, że nie jest źle. Dałam sobie troszeczkę luzu, kupiłam kilka fajnych kosmetyków, a teraz znowu mogę dalej oszczędzać ze spokojnym sumieniem :))
Jak się Wam podobają moje nowe nabytki? Znacie któreś z tych kosmetyków - czy są wśród nich Wasi ulubieńcy? :)
K.

