Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drogeria Jasmin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drogeria Jasmin. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 marca 2012

Quick News - Marble Mania już w Drogeriach Jasmin :)

Wracając dzisiaj z kina zaciągnęłam mojego chłopaka na moment do Drogerii Jasmin, tak z ciekawości, żeby sprawdzić, czy pojawiła się już nowa limitowanka Essence - Marble Mania. Okazało się, że zastałam niemal pełny stand, nie brakowało żadnego produkty, a ponadto dostępne były testery różu i cieni. Początkowo nastawiałam się tylko na róż, ale jeden z cieni mocno przykuł moją uwagę po szybkim teście na dłoni, więc również wylądował w koszyku - i tak oto moje postanowienie odnośnie niekupowania kolorówki w marcu ostatecznie legło w gruzach... ;)

Essence Marble Mania
Z lakierów najbardziej spodobał mi się - nie inaczej - malinowy róż... :D Ale całe szczęście miałam niemal identyczny kolor na paznokciach, więc zapobiegło to zbędnemu zakupowi... :D

A oto moje zdobycze! :) Weźcie poprawkę na to, że zdjęcia robiłam wieczorem w sztucznym świetle, więc nie oddają one dokładnie kolorów. Swatche pojawią się prawdopodobnie około piątku/soboty.

Essence - Marble Mania
Essence - MM - róż 01 Swirlpool
Essence - MM - cień 02 Let's Get Twisted
Pozdrawiam,
K.
Czytaj dalej

wtorek, 13 marca 2012

Eveline Holografic Shine 414 - lakier do paznokci [swatche]

Hej Dziewczyny!

Przybywam ze zdjęciami mojego nowego lakierowego nabytku - Eveline Holografic Shine 414. Jest to przepiękny chłodny fiolet, w którym zatopione jest całe mnóstwo holograficznych drobinek. Myślę, że ten lakier ma ogromną szansę stać się moim ulubieńcem i to nie tylko ze względu na fantastyczny kolor! Póki co wracając jednak do koloru - w normalnym świetle dziennym, czy nawet sztucznym domowym oświetleniu lakier wygląda dość niepozornie. Ot, ładny fiolet z drobinkami, może tylko trochę ich więcej niż zwykle, ale żadne tam brokaty, czy flejksy. Drobinki, drobineczki. Ale w słońcu... Oj, w słońcu, to dopiero się dzieje! Zresztą same zobaczcie na zdjęciach na końcu tego postu! :)

Eveline Holografic Shine 414
Słowem wstępu (wstępu do "czemu to będzie mój ulubieniec") - nigdy nie zwracam uwagi na pędzelki w lakierach, zwyczajnie się na tym nie znam, w dodatku nie ważne jak mocno dany pędzelek nie byłby zachwalany lub wyklinany, ja i tak kończę malowanie paznokci z całymi pomazanymi palcami, a już na pewno tymi u prawej ręki... :P Tym razem jednak samo rzuciło mi się w oczy, że pędzelek jest naprawdę bardzo, bardzo wygodny! Jest na tyle sztywny, ale jednocześnie giętki, że nie wygina się pod naciskiem na wszystkie strony, tylko nakłada lakier dokładnie tam, gdzie chcę go nałożyć. Nie sprawił mi nawet najmniejszych problemów z manewrami przy skórkach, więc chyba po raz pierwszy nie musiałam ich później wycierać z resztek lakieru... :D
Eveline Holografic Shine 414
Eveline Holografic Shine 414
Myślę, że ta bezproblemowa aplikacja jest też w dużej mierze zasługą konsystencji lakieru, która jest w moim odczuciu naprawdę bardzo dobra - nie jest ani zbyt lejąca, ani kleista, czy gęsta. Sprawa ma się dokładnie tak, jak z pędzelkiem - tam gdzie chcę mieć lakier, tam zostaje i nigdzie dalej nie migruje! No chyba, że nie zauważę, że skończył mi się już paznokieć do malowania... Aha, gdyby Wam jeszcze było mało plusów, to ten cudak szybciutko wysycha na paznokciach. Wiem, bo jestem pierdołą i nawet jak uważam, żeby nie zniszczyć lakieru, to i tak wsadzę paluchy gdzie nie powinnam, albo coś mi na nie i tak spadnie, a tym razem zero zarysowań, mimo, że atakowałam suwak od kozaków... :]

Lakier, dla wprawionej ręki, z powodzeniem mógłby być jednowarstwowcem, jeśli jednak zależy Wam na większym efekcie holo, to zdecydowanie proponuję dwie warstwy, tak też pomalowałam moje paznokcie na poniższych zdjęciach, z wyjątkiem zdjęcia, na którym testowałam nowe topy - tu jest jedna warstwa.

Jeśli chodzi o trwałość, to myślę, że za parę dni pojawi się aktualizacja, na razie noszę go już trzeci dzień i nie zauważyłam jakichkolwiek ubytków, ani nawet startych końcówek. Zapowiada się dobrze, chociaż zastosowałam na niego po raz pierwszy top coat Gel Look z Essence, więc myślę, że przyda się go jeszcze sprawdzić z moim dotychczasowym topem z Oriflame.

Przed położeniem lakieru na wszystkie pazury postanowiłam go przetestować na szybko z dwoma równie nowymi "topowymi" nabytkami, czyli Gel Look od Essence i Nail Art Special Effect - Soft Touch (czyli generalnie matującym topem również od Essence). Poniżej efekty - górny pazur zmatowiony, dolny pazur nabłyszczony. Lubię tego fioletka w obu wersjach, chociaż szkoda mi trochę przykrywać ten jego cudny błysk... :)

Eveline Holografic Shine 414 + Essence Soft Touch (górny pazur) + Essence Gel Look (dolny pazur)
Aha - i co jeszcze? - jeszcze to, że powyższe testy nowych nabytków zostały zmyte następnego dnia bez najdrobniejszego nawet zająknięcia się. Nawet zwykłe bezdrobinkowce schodzą przy nim jak najgorsze i najbardziej upierdliwe brokatowce... Ja nie wiem, ale ten cudak, chyba nie ma minusów?!

No, ale dość o mnie (:D), pora na coś dla Was, czyli swatche. Patrzcie i oceniajcie - Wasz czy nie Wasz typ? ;>

P.S.Dodam, że lakier kosztował mnie całe 2,99/4.5ml w Drogerii Jasmin, może to pomoże Wam go ocenić? :D

Zwykłe dzienne światło...
Eveline Holografic Shine 414
Eveline Holografic Shine 414
Eveline Holografic Shine 414
...i w słońcu - powiększajcie i patrzcie jak "się dzieje"!
Eveline Holografic Shine 414
Eveline Holografic Shine 414
Pozdrawiam,
K.

P.S.Zastrzegam, że wszelkie widoczne bąble (Nie ma ich tam! Nie przyglądajcie się aż tak!) są wyłączną winą zbyt grubo położonego Gel Look'a, położonego parę h później...
Czytaj dalej

sobota, 10 grudnia 2011

Lakieroholizm in progress - stan krytyczny osiągnięty... + swatche Golden Rose 264

Zawsze uważałam, że lakieroholizm mnie nie dotyczy. Tak naprawdę przez długi, długi czas nawet nie malowałam paznokci, bo po prostu nigdy nie chciało mi się poświęcać na to czasu, tym bardziej, że lakier zawsze ścierał się i odpryskiwał najmniej odpowiedniego dnia, o najmniej odpowiedniej porze, a już na pewno wtedy kiedy nie miałam przy sobie odpowiedniego lakieru w celu jakiejś awaryjnej poprawki...

Jednak od jakiegoś czasu coś się ze mną stało i zaczęłam coraz częściej malować paznokcie u rąk (bo u stóp, to i tak obowiązek, inaczej sobie nie wyobrażam ;)) innymi lakierami niż bezbarwne, tudzież odżywki. Czynność ta poparta była szczerą chęcią nabrania większych umiejętności malowniczych i nie malowania połowy palca za jednym pociągnięciem pędzelka ;) I tak oto zaczęłam gromadzić zasoby kolorowe dopóki nie zauważyłam, że w ciągu dosłownie ostatniego tygodnia nie przybyło mi aż 9 nowych lakierów...

Stan krytyczny lakieroholizmu uważam za osiągnięty! Ponadto, ja - kobieta praktyczna - która szukała lakieru, który nie odpryśnie po dwóch dniach noszenia, nagle łapię się na myślach, że noszenie tego samego koloru przez 3 dni staje się trochę nudne, bo przecież "MUSZĘ wypróbować jeszcze ten (kolejny!) nowy kolor"...

Tym samym na siebie nakładam bana na zakupy lakierowe (wyjątek zrobię dla pięknego nudziaka i szaraczka w rozsądnej cenie! ;)), a Wam pokazuję owe nieszczęsne zdobycze, które jednak bardzo, bardzo cieszą moje oko, a jeden z nowych kolorów cieszy moje pazurki już trzeci dzień bez najmniejszych obtarć lub odprysków!

Zapraszam na lakierowy haul + swatche lakieru Golden Rose 264 z serii z proteinami.

Essence - LE Vampire's Love

Pierwsze nabytki, to pozostałe lakiery z limitowanej kolekcji Essence - Vampire's Love. Wszystko przez te Wasze swatche... Miałam kupić tylko 03 True Love, co też uczyniłam (pisałam o tym tutaj), ale w końcu skusiłam się jeszcze na kolory 02 Into The Dark, 04 The Dawn Is Broken i 06 Hunt Me If You Can. Darowałam sobie jedynie 01 Gold Old Buffy, bo zupełnie nie przemówił do mnie ten kolor. Wprawdzie podobał mi się na swatchach, ale nie widzę go na sobie, więc uff!

Kolor 02 to piękny, ciemnoniebieski kolor bazowy, w którym zatopione jest mnóstwo drobniutkich, srebrnych drobinek. Kolor 04, to dla odmiany cementowoszary kolorek ze srebrnymi drobinkami. Natomiast kolor 05, to czarna baza z takimi samymi drobinkami, jak w pozostałych lakierach. Kolor 01, którego nie kupiłam miał natomiast, jako jedyny z kolekcji, złote drobinki i może właśnie dlatego nie zdobył mojego serca...

Koszt każdego z tych lakierów to 6,99 zł.

Brudaski.
Tutaj, jak widać królują brudne kolorki. Na żywo, a tym bardziej na swatchach, kolory dużo bardziej różnią się od siebie niż na zdjęciach.

Pierwszy od lewej, to Inglot 973, na żywo, to przepiękna kawa z mlekiem, dosyć mocna kawa. Na paznokciach wychodzi ciemniejszy, niż wydaje się w buteleczce - trochę szkoda, bo bardzo mi się spodobał właśnie w buteleczce, ale wersja ciemniejsza wygląda równie pięknie! Cena: 20 zł

Kolejny kolorek - Golden Rose 264, to mój obecny faworyt! To przepiękny brudny róż, mocno wpadający w klimaty nude, a takiego koloru bardzo intensywnie poszukiwałam. Zdobył moje serce niemalże natychmiastowo, zarówno kolorem, ceną jak i fantastyczną jakością i trwałością! To właśnie on towarzyszy mi już 3 dzień bez najmniejszego uszczerbku w postaci odprysków, czy chociażby startych końcówek. Jeśli wszystkie lakiery Golden Rose są takie genialne (i takie tanie!!!), to ja już nigdy więcej nie kupię lakieru z innej firmy ;)) Na końcu tego posta znajdziecie swatche tego lakieru na moich pazurkach. Cena: 3,99 zł (!!!)

Trzecim w kolejności jest lakier z najnowszej limitowanki Catrice - Big City Life. Kolorek nazywa się C-03 Sydney. Kusił mnie jeszcze odcień niebieski, zdaje się, że to był New York, ale stwierdziłam, że wystarczy mi  już tych niebieskości! Sydney to natomiast przybrudzony, lekko rozbielony fiolet. Na swatchach kartkowych wyszedł nieco ciemniejszy niż w buteleczce, ale to w niczym nie przeszkadza - jest równie atrakcyjny! Cena: 9,99 zł

Ostatni na zdjęciu jest lakier Eveline z linii Holografic Shine, nr 402 mój pierwszy lakier holo! Bardzo spodobał mi się efekt, jaki dają te lakiery na paznokciach - tak, tak - widziałam swatche na blogach ;) Wybrałam kolor bladofioletowy z odrobiną różowego. Lakier zawiera mnóstwo drobniuteńkich drobinek, dających fantastyczny efekt! Tego nie da się wytłumaczyć, tutaj obowiązkowo muszą pojawić się swatche! :) Na pewno przyda się na nadchodzący karnawał! Cena to zawrotna kwota 2,99 zł.

Oriflame - Very Me Night Fever.
Ostatnimi lakierowymi nabytkami tygodnia są lakiery z Oriflame z serii Very Me ze świąteczno - sylwestrowej kolekcji limitowanej. Wzięłam oba dostępne kolory, ponieważ oba bardzo mi się spodobały, a dokładnie takich odcieni szukałam.

Srebrny - Silver Glow - to czyste srebro, na które składa się całe mnóstwo maluteńkich drobinek. Na swatchach daje niemal idealnie gładki efekt, nie wyczuwa się żadnych drobin brokatu.

Czarny - Pitch Black - to klasyczna czerń, której bardzo brakowało w mojej kolekcji. Sprawdzi zarówno solo, jak i baza pod topper Blair z essencowych bliźniaków (również tutaj). Dodatkowo wpadłam na pomysł, że powinien się nieźle sprawować pod Catrice'ową benzynką, która solo niestety nie wygląda nawet w połowie tak uroczo jak w buteleczce (mam na myśli kolor Iron Mermaiden)...

Koszt każdego z lakierów, to 8,90 zł.

***
Golden Rose 264
No i nadszedł czas na mojego faworyta! Pierwsze zdjęcie zrobione jest w świetle dziennym, drugie w sztucznym świetle, natomiast trzecie, to połączenie sztucznego światła i lampy. Mam nadzieję, że spodoba Wam się równie mocno, jak i mi!

A jak tam Wasze zakupowe grzeszki? Macie coś na sumieniu? ;)

K.
Czytaj dalej
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast