Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Summer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Summer. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 maja 2014

Essie - Naughty Nautical - kolekcja Naughty Nautical - Summer 2013 [swatche]

Cześć Dziewczyny!

I znowu wyszło na to, że mimowolnie zrobiłam sobie krótki urlop od bloga, ale już do Was wracam! I to znowu z lakierem! Naprawdę nie wiem jak to się dzieje, że tyle ich mam, a tak rzadko raczę Was nimi na blogu! Stanowczo jest to coś, nad czym warto popracować! ;))

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać piękną morską zieleń od Essie, czyli flagowy lakier z ubiegłorocznej letniej kolekcji (moim skromnym zdaniem najlepszej i najbardziej udanej kolekcji Essie z ubiegłego roku) - Naughty Nautical!


KOLOR:
Naughty Nautical, to przepiękna morska zieleń, czyli taka ze dość sporą kroplą niebieskiego. Lakier wyposażony jest w drobniuteńki srebrny shimmer, który wprawdzie jest mało zauważalny na paznokciach, ale za to pięknie łapie i odbija światło. NN ma dość błyszczące wykończenie, ale ja i tak wspomagam się wysuszającym top coatem, który dodatkowo nabłyszcza lakier.


PĘDZELEK:
Kolekcja Naughty Nautical nie dotarła do Polski w formule masowej i była dostępna jedynie w formule profesjonalnej i właśnie tę posiadam. Oczywiście oznacza to wąski pędzelek, na który zdarza mi się czasami narzekać, ale akurat przy tym kolorze nie sprawił mi on w zasadzie żadnych problemów. Lakier nakładał się równo, a pędzelek nie robił na nim smug.

KONSYSTENCJA I KRYCIE:
Lakier ma dosyć rzadką konsystencję, ale mimo to z łatwością kryje po nałożeniu dwóch cienkich warstw, choć myślę, że na upartego byłaby też spora szansa na dobre krycie po zaaplikowaniu jednej grubszej warstwy :)


TRWAŁOŚĆ:
Lakier trzyma się na moich paznokciach około trzech dni. Najpierw wyciera się nieco na końcówkach, a później - w zależności od formy paznokci - może zacząć odpryskiwać. Moje paznokcie niestety są ostatnio bardzo kruche i z łatwością łamią się i rozwarstwiają, jak tylko osiągną jakąkolwiek zauważalną długość, więc z pewnością nie działa to na korzyść trwałości żadnego z noszonych przeze mnie lakierów... :(

ZMYWANIE:
Naughty Nautical, jak przystało na zieleń, niestety ma tendencję do farbowania skórek przy zmywaniu. Choć kolor bardzo łatwo odpuszcza i zmywa się z płytki, to jednak warto ją dobrze zabezpieczyć na przykład dwukrotną warstwą bazy. Takie kolory zawsze są bardziej ryzykowne, niż pastele. Na szczęście, przy odrobinie cierpliwości lakier zmywa się również ze skórek. Jest to z pewnością nieco uciążliwe, ale taka chyba jest cena noszenia zieleni na paznokciach. Nie spotkałam jeszcze takiej, która zachowywała się inaczej, a były też takie, które były znacznie trudniejsze do pozbycia się... ;)


CENA/DOSTĘPNOŚĆ:
Jak już wspomniałam, lakier nie był dostępny w Polsce w formule masowej, więc możecie szukać go w salonach manicure lub w hurtowniach, a także w internecie. Ceny formuły profesjonalnej wahają się zazwyczaj od ok.35 zł do 45 zł, ale jest też dobra wiadomość - miniaturka tego lakieru zdarza się czasami jako gratis do lakierowych zakupów np. w Super-Pharm lub Hebe, więc czasami warto prześledzić aktualne promocje :)



Dość już o właściwościach lakieru! Pora na jego prezentację! Tym razem będzie sporo zdjęć, bo wyjątkowo nie umiałam wybrać dwóch, czy trzech. Poniżej zobaczycie jak wygląda ten lakier w różnym natężeniu światła dziennego. Zwróćcie uwagę na to, jak dyskretnie pobłyskuje ten srebrny shimmer :)










I jak Wam się podoba Naughty Nautical? Ja ostatnio bardzo lubię nosić ten lakier w połączeniu z niebieską marynarką, ale prawda jest taka, że Naughty Nautical potrafi ożywić nawet najbardziej monotonny strój! W ogóle nie dziwi mnie to, że ten lakier trafił do letniej kolekcji, bo aż się prosi o bikini, plażę i opaleniznę, ale tak naprawdę wiosna to wcale nie mniej odpowiednia pora, żeby cieszyć się jego urokiem :)

Koniecznie dajcie znać, czy miałyście już okazję zetknąć się z tym lakierem i czy jesteście nim tak zauroczone, jak i ja? A może wcale nie przepadacie za morskimi odcieniami zieleni lub zieleniami w ogóle?! :)
Karotka


P.S. Wczoraj odebrałam przesyłkę z kostką lakierów z nowej, wiosennej kolekcji Essie - Hide & Go Chic! Na pewno postaram się o notkę o każdym z lakierów w miarę, jak będą trafiać na moje paznokcie :))
Czytaj dalej

wtorek, 22 października 2013

Essie - Mojito Madness - kolekcja Bikini So Teeny - Summer 2012 [swatche]

Cześć Dziewczyny!
Naszła mnie przeogromna ochota na napisanie posta, więc czym prędzej, w ramach krótkiej przerwy przybywam do Was z prezentacją lakieru Mojito Madness od Essie. MM wchodzi w skład ubiegłorocznej, letniej kolekcji Essie, czyli Bikini So Teeny.
Zdjęcia do tej notki były zapisane w kopiach roboczych już od dłuższego czasu, ale zawsze miałam coś innego do pokazania. Poza tym myślałam, że może będę miała okazję zrobić zdjęcia tego lakieru w nieco chłodniejszym oświetleniu, ale ostatecznie nosiłam go tylko raz i póki co, nie ciągnie mnie na powrót do tej zieleni, dlatego zdecydowałam się pokazać Wam go w takim stanie, w jakim go utrwaliłam ;)



KOLOR:
Mojito Madness, to intensywna, trawiasta zieleń. Moim zdaniem, to wyjątkowo soczysty i intensywny odcień, kojarzący się zarówno z późną wiosną lub wczesnym latem, kiedy przyroda najmocniej rozkwita. Niemniej jednak z pewnością znajdą się również osoby, dla których taki odcień będzie odpowiedni również jesienią :) Mojito Madness, to czysty kremowy kolor, bez żadnych drobinek, czy shimmeru.

PĘDZELEK:
Mojito Madness posiadam w wersji z szerokim pędzelkiem, który zawsze chwalę, więc nie może być inaczej również i w tym wypadku. Muszę przyznać, że mimo wszystko lakiery z szerokimi "łopatkami" zawsze są dla mnie najwygodniejsze i najprzyjemniejsze w obsłudze :)


KONSYSTENCJA I KRYCIE:
Mojito Madness ma standardową konsystencję, niezbyt gęstą, ani niezbyt rzadką. Nie rozlewa się po skórkach w trakcie aplikacji i bardzo dobrze kryje płytkę. Myślę, że grubsza warstwa lakieru z pewnością pokryłaby cały paznokieć już za pierwszym pociągnięciem, jednak ja, dla pogłębienia i utrwalenia koloru zdecydowałam się standardowo na dwie.

TRWAŁOŚĆ:
Lakier wytrzymał na moich paznokciach około 4 dni, po czym starte końcówki zaczęły mi przeszkadzać, więc się pozbyłam się go z paznokci ;)


ZMYWANIE:
O ile samo zmywanie było raczej łatwe i bezproblemowe, to niestety sam lakier odbarwił mi nieco płytkę paznokcia, nawet pomimo użycia odżywki, tworzącej warstwę "ochronną", dlatego warto pod niego użyć typowej bazy, zapobiegającej przebarwieniom.
CENA/DOSTĘPNOŚĆ:
Ten kolor dostaniecie jedynie przez internet, ale na szczęście jest on dostępny w wielu sklepach internetowych oraz na Allegro. Jego cena waha się między 10 a 15 zł. Mój egzemplarz pochodzi ze sklepu eKobieca.
Zapraszam Was na prezentację! :)




I jak Wam się podoba zieleń w najbardziej podstawym wydaniu? Lubicie nosić takie kolory na paznokciach, czy jesteście raczej fankami bardziej klasycznych odcieni?
K.
Czytaj dalej

poniedziałek, 23 września 2013

Essie - Sunday Funday - kolekcja Naughty Nautical - Summer 2013 [swatche]

Cześć Dziewczyny!

Przychodzę do Was z kolejnym lakierowym postem, co by trochę nadrobić lakierowe zaległości. W ostatnich miesiącach przybyło mi do kolekcji tyle pięknych kolorów, że mój blog mógłby z powodzeniem funkcjonować jako blog o tematyce wyłącznie lakierowej ;)

Korzystając z chwili przerwy od nauki do egzaminu, postanowiłam Wam pokazać z bliska Sunday Funday z letniej kolekcji Essie - Naughty Nautical, którą notabene uważam za najciekawszą i najbardziej udaną kolekcję tej marki w tym roku. Serio, z każdym kolejnym lakierem z tej kolekcji mam ochotę na więcej!

Tutaj kolor jest trochę przejaskrawiony, ale dalej - na paznokciach - widać go już bardzo dobrze :)
KOLOR:
Sunday Funday to moim zdaniem koral idealny! To idealnie wyważona proporcja czerwieni i pomarańczy wymieszanych z kropelką różu. Dokładnie tak wyobrażałam sobie wszystkie te lakiery, które według internetowych swatchy miały być koralami, a ostatecznie okazywały się tylko kolejnymi czerwieniami do kolekcji.

Jestem tym kolorem bezgranicznie zachwycona i bardzo dobrze się w nim czuje. Co tylko potwierdza, że Sunday Funday w żadnym razie nie jest czerwienią, bo te noszę wyjątkowo rzadko i nie zawsze czuję się do nich wystarczająco hmm... dorosła (o ile tak może napisać 25-latka) ;)

Sunday Funday jest wyposażony w piękne, migoczące srebrne drobinki, które są widoczne na paznokciach i ładnie odbijają światło, dzięki czemu kolor jest dodatkowo podkreślony.


PĘDZELEK:
W moim posiadaniu znalazła się profesjonalna wersja lakieru, przeznaczona do salonów manicure, dlatego jest ona wyposażona w cienki pędzelek, który z założenia ma być bardziej precyzyjny. Moim zdaniem trzeba mieć po prostu wprawę w posługiwaniu się tego rodzaju pędzelkiem. Moja płytka jest dość szeroka, dlatego grubszy pędzelek lepiej się u mnie sprawdza, bo jestem w stanie pokryć paznokieć w 2-3 pociągnięciach, natomiast cieńszy pędzelek wymaga ode mnie więcej poprawek, przez co czasami niestety sama psuję sobie manicure, bo próbuję poprawiać to, co już zaczyna schnąć... Powtórzę się, myślę, że obsługa cieńszej wersji pędzelka to po prostu kwestia osiągnięcia pewnej wprawy :)


KONSYSTENCJA:
Lakiery z linii profesjonalnej, według producenta, charakteryzują się rzadszą konsystencją. Być może coś w tym jest, ale to chyba również wiąże się z koniecznością osiągnięcia pewnej wprawy w aplikacji lakieru. Mój Sunday Funday przysporzył mi nieco kłopotów przy pierwszej warstwie, ponieważ (w duecie z cienkim pędzelkiem) zdarzyło mu się zostawić nieco prześwitów i miejsc, w których płytka prawie nie została pokryta kolorem, na szczęście druga warstwa całkiem nieźle sobie z tym problemem poradziła, choć miałam nieco obaw. Lakier na szczęście nie rozlewał się po skórkach i podczas malowania pozostawał w obrębie płytki, czyli tam, gdzie jego miejsce :)


KRYCIE:
Sunday Funday pokrył paznokcie po dwóch warstwach i zrobił to dość dobrze, choć zdarzało mi się mieć wrażenie, że wolny brzeg paznokcia nieco prześwituje. Trzecia warstwa pewnie by nie zaszkodziła, ale z drugiej strony musiałam się przyjrzeć, żeby dostrzec delikatne prześwity. Same oceńcie i napiszcie co o tym myślicie. Na zdjęciach mam dwie warstwy lakieru.

TRWAŁOŚĆ:
Sunday Funday wytrzymał na moich paznokciach cztery dni (nałożony na odżywkę, zabezpieczony topem), po czym niestety zaczął mocno odpryskiwać. Piątego dnia poratowałam się na szybko łataniem, co jako tako nawet zdało egzamin, ale nie doliczam tego do ogólnego rachunku :) Myślę, że to całkiem niezły wynik, choć mimo wszystko Essie przyzwyczaiło mnie do 5-6 dniowej trwałości, jednak zauważyłam, że odkąd noszę dłuższe paznokcie, to lakiery krócej się mnie trzymają. Szkoda, ale warto się przemęczyć dla takich efektów :)


ZMYWANIE:
Ze względu na drobinki zawarte w lakierze, Sunday Funday był odrobinę trudniejszy do zmycia z paznokci, niż zwykłe kremowe lakiery, jednak wystarczy tylko kilkanaście sekund dłużej, żeby całkowicie pozbyć się lakieru z paznokci. SF nie zafarbował mi ani skórek, ani płytki, co było bardzo miłą niespodzianką.

CENA/DOSTĘPNOŚĆ:
Kolekcja Naughty Nautical niestety nie trafiła do sprzedaży w polskich drogeriach, dlatego lakiery z tej kolekcji dostaniecie stacjonarnie jedynie w salonach manicure w cenie ok.45-49 zł. Niektóre z salonów manicure oferują również sprzedaż tych lakierów przez internet, więc na szczęście z ich dostępnością nie jest aż tak źle. Mimo wszystko nie rozumiem dlaczego tak udana kolekcja nie trafiła u nas do regularnej sprzedaży. Jestem pewna, że cieszyłaby się dużym zainteresowaniem :)










Sunday Funday był dość trudnym lakierem do uchwycenia i nadal zastanawiam się czy udało mi się oddać jego urok w pełni, bo na każdym dostępnym komputerze zdjęcia prezentują się inaczej :D Tak czy inaczej, musicie mi uwierzyć, że SF to najpiękniejszy koral, jaki do tej pory miałam w rękach i jeśli tylko jesteście fankami tego typu kolorów, to po prostu musicie mieć go w swojej kolekcji!

Mimo, że Sunday Funday należy do letniej kolekcji, to myślę, że równie dobrze sprawdzi się też jesienią i zimą, rozweselając coraz grubsze i ciemniejsze ubrania. Póki co, to właśnie SF i The Girls Are Out są moimi faworytami na najbliższe miesiące.

A jak Wam spodobał się ten reprezentant kolekcji Naughty Nautical?
K.
Czytaj dalej

poniedziałek, 16 września 2013

Essie - The Girls Are Out - kolekcja Naughty Nautical - Summer 2013 [swatche]

Cześć Dziewczyny!

A ja znowu przychodzę do Was z lakierem! Mam taki wstręt do pisania posta denkowego, że nie jestem w stanie go skończyć. Tak to jest jak się zużywa ponad 20 produktów, a później próbuje napisać do każdego z nich mini recenzję... ;)

Ale do rzeczy! Na dzisiaj przygotowałam prezentację lakieru, który w ostatnich dniach szczególnie mnie urzekł (i taki będzie też następny lakierowy post...), czyli The Girls Are Out z letniej kolekcji Naughty Nautical z Essie.

W tym miejscu pozdrawiam moją Stefi, która sprezentowała mi ten cudowny odcień i dedykuję jej ten post! :)


KOLOR:
The Girls Are Out, to przepiękny fuksjowy odcień. Dla mnie to niemal idealna mieszanka różu i fioletu! TGAO, jak niemal wszystkie lakiery z kolekcji Naughty Nautical ma w sobie niezliczoną ilość drobinek, które są widoczne na paznokciach, pięknie odbijając światło i połyskując dyskretnie na złoto i srebrno.

PĘDZELEK:
Tym razem zapomniałam o zdjęciu pędzelka, ale jest to typowy, bardzo wygodny szeroki pędzelek, typowy dla wersji europejskiej. Ostatnio miałam okazje malować paznokcie Essie z wąskimi pędzelkami i cóż... Grubasek, to jednak zdecydowany faworyt! :)

KONSYSTENCJA:
Lakier jest odrobinkę rzadszy, niż inne które mam, ale mimo to nie rozlewa się na skórki i łatwo o jego równomierne rozprowadzenie.
KRYCIE:
Lakier z powodzeniem kryje po dwóch warstwach, nie robiąc żadnych prześwitów. Kolor jest intensywny i wyraźny.


TRWAŁOŚĆ:
Tutaj niestety nieco się zawiodłam, ponieważ TGAO dość szybko zaczął się wycierać na końcówkach paznokci, a po trzech dniach pojawiły się niestety spore odpryski. Trzy dni, to dość słabo jak na Essie i choć ewidentnie upatruję tu winy w lakierze, to jednak zastanawiam się, czy to, że noszę dłuższe paznokcie nie ułatwiło mu wycierania i odpryskiwania... No nic! Powienien trzymać się lepiej bez względu na to! Dodam, że lakier był zabezpieczony top coatem i choć nie zauważyłam, żeby stosowanie topów wpływało na cokolwiek więcej, niż dłuższy połysk (bynajmniej nie na trwałość), to jednak jestem Wam winna tę informację :)

ZMYWANIE:
Lakier schodzi dość szybko, ale z racji zawartości drobinek wymaga odrobiny cierpliwości i kilku sekund dłużej w towarzystwie wacika i zmywacza. Wszystko odpuszcza bez większych problemów, ale jednak nie jest to tempo ekspresowe. No i ponownie mały zawód - lakier zafarbował mi płytkę paznokcie, pomimo położenia go na odżywkę (wiem, wiem... odżywka to nie baza...). Kiepściutko!

CENA/DOSTĘPNOŚĆ:
Ta kolekcja nie weszła niestety do polskich drogerii, dlatego szukajcie jej przede wszystkim w internecie lub, jeśli jesteście zainteresowane wersją profesjonalną, w salonach manicure. Ceny wahają się w zależności od sprzedawców, ale TGAO widziałam na Allegro w granicach 25 zł.







Pomimo dość znaczących wad The Girls Are Out jestem oczarowana kolorem i wykończeniem, dlatego czuję, że będzie to mój jesienny ulubieniec! Mam nadzieję, że uda mi się coś zaradzić na trwałość i farbowanie. Może inna konfiguracja bazy i top coatu sprawdzi się jednak lepiej, kto wie...

A jak Wam przypadł do gustu ten odcień?
K.


Czytaj dalej

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Essie - Cascade Cool - kolekcja Bikini So Teeny - Summer 2012 [swatche]

Cześć Dziewczyny!

Już w ulubieńcach miesiąca zapowiadałam rychłą prezentację mojego najnowszego ulubieńca wśród licznej lakierowej gromadki. Cascade Cool od Essie, pochodzący z ubiegłorocznej kolekcji Bikini So Teeny, szturmem wdarł się do grona moich pewniaków i mimo krótkiego stażu w moich zasobach, stanął na równi z ukochaną trójką, czyli Mint Candy Apple, Splash of Grenadine oraz Virgin Orchid.


KOLOR:
Cascade Cool, to piękny różowy odcień, z fioletowymi tonami. Nie sposób określić go jednoznacznie, ale kojrzy mi się odrobinę z jakimś truskawkowo-jagodowym koktajlem. Lakier nie zawiera żadnych drobinek, ani shimmerów, a na paznokciach uzyskamy nim czysty, kremowy kolor.

W zależności od światła, kolor i natężenie koloru ulega zmianom, więc w słońcu wydaje się być pastelowym różem, za to w cieniu lubi udawać bliskiego krewniaka neonków. Podobnie ma się kwestia widoczności fioletowych tonów, co widać na poniższych zdjęciach (niektóre celowo podrasowałam, żeby lepiej oddać kolor).

Moim zdaniem Cascade Cool należy do tej samej rodziny kolorystycznej co Splash of Grenadine, Madison Ave-Hue oraz French Affair, co wiele mówi o moich upodobaniach, bo mam je wszystkie ;)

PĘDZELEK:
Na szczęście szeroki, czyli mój faworyt! Jest szalenie wygodny i umożliwia pomalowanie całej płytki paznokcia dosłownie w dwóch ruchach.

KONSYSTENCJA:
Lakier jest ma optymalną konsystencję, ani zbyt rzadką, ani zbyt gęstą. Nie smuży i nie rozlewa się po skórkach.

KRYCIE:
Cascade Cool, nałożony hojną ręką mógłby kryć już po pierwszej warstwie, ale wtedy szybciej widać wytarte końcówki. Ponadto głębia koloru również zyskuje po nałożeniu drugiej warstwy.


TRWAŁOŚĆ:
Generalnie w 98% przypadków nie mam żadnych problemów z lakierami Essie, ale mimo wszystko byłam miło zaskoczona, kiedy okazało się, że za każdym razem lakier nosiłam 5 lub 6 dni, zanim pojawił się odprysk! Oczywiście stosuję również bazę i top coat, ale nigdy nie zaobserowałam, żeby moim paznokciom robiło to różnicę (ostatnio lakier OPI odprysnął mi w ciągu doby pomalowania, mimo dochowania wszelkiej staranności...).

ZMYWANIE:
Bardzo łatwe. Lakier nie stawia oporu i po kilku przetarciach wacikiem, nasączonym zmywaczem, całkowicie znika z paznokci, nie barwiąc płytki, ani skórek.

CENA/DOSTĘPNOŚĆ:
Lakier nie jest dostępny w regularnej szafie w Super-Pharm, ani Hebe, za to kupicie go w szalenie korzystnej cenie - 15zł w drogerii eKobieca. Poza tym z pewnością upolujecie go również na ebay, czy Victoria's Beauty.







Poniżej świetnie oddane nasycenie koloru w cieniu


I jak przypadł Wam do gustu mój nowy faworyt? Ja jestem w nim absolutnie zakochana! Piękny kolor, świetna trwałość i łatwa aplikacja! Czego chcieć więcej?! :)
K.
Czytaj dalej
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast