Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Signature Collection. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Signature Collection. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 kwietnia 2013

Bath & Body Works - Carried Away - woda toaletowa

Cześć Dziewczyny!

Wielokrotnie już wspominałam, że jestem ogromną fanką marki Bath & Body Works, która pojawiła się na naszym rynku we wrześniu ubiegłego roku. O otwarciu pierwszego sklepu tej marki oraz o oferowanych produktach pisałam TUTAJ. Oczywiście, wobec takiej mnogości linii i kosmetyków do wyboru, nie potrafię się zdecydować na jednoznaczne wskazanie ulubieńców wszechczasów, ale nie da się ukryć, że jednym z zapachów, po które sięgam najczęściej, jest ten z linii Carried Away. Posiadam zarówno dwie wersje, jak i wodę toaletową z tej linii zapachowej. Dziś postaram się nieco przybliżyć Wam ten drugi produkt.


Zapach według producenta:
dojrzałe maliny
biały jaśmin
wanilia


ZAPACH:
Nigdy nie opisywałam zapachów i szczerze powiedziawszy trudno mi się tego podjąć w taki sposób, żeby brzmiało to profesjonalnie ;) Mam jednak swoje subiektywne skojarzenia i odczucia, które w przypadku tego konkretnego zapachu są całkiem wyraźne. Przede wszystkim zapach tej wody toaletowej, jak i pozostałych kosmetyków z tej linii, kojarzy mi się z... cukierkami ICE. Pamiętacie je? Były kiedyś takie niebieskie, okrągłe cukierki, które smakowały i pachniały dokładnie tak, jak mi kojarzą się kosmetyki z linii Carried Away.

Dla mnie ten zapach jest jednocześnie słodki i rześki, ciepły i chłodny. Prawdopodobnie brzmi to dość głupio, ale dla mnie ten zapach jest pełen sprzeczności. Jest bardzo słodki, mógłby być nawet odrobinę ulepkowaty, ale ma w sobie coś takiego, co powoduje, że jednocześnie pachnie świeżo i daje podobnie słodkie orzeźwienie, jak wyżej wspomniane cukierki. Po ten zapach sięgam najchętniej w ciepłe dni, używałam go wczesną jesienią i coraz częściej sięgam po niego teraz.


BUTELECZKA:
Buteleczka wody toaletowej jest standardowa dla wszystkich linii Bath & Body Works (choć są i takiej, które doczekały się swoich odrębnych, fantazyjnych kształtów). Kanciaste, szklane buteleczki mieszczą w sobie 75ml zapachu, a ich design jest spójny z designem czy kolorystyką opakowań pozostałych produktuów z serii. W przypadku Carried Away mamy do czynienia z różowymi i błękitnymi wstążeczkami, które kolorystycznie sugerują powiązanie kwiatami zdobiącymi chociażby balsamy z tej linii.


TRWAŁOŚĆ:
To, co najbardziej mnie zaskoczyło, to trwałość tego zapachu. Nie wiem, jak odczuwają to inne osoby z mojego otoczenia, ale ja - nawet na początku - nie czułam go przez cały czas, a tylko momentami, kiedy na przykład machnęłam nadgarstkiem w okolicach twarzy. Zawsze wtedy zastanawiałam się co tak przyjemnie pachnie i cóż... zawsze to jednak miło dojść do wniosku, że to moje własne perfumy, a nie perfumy osoba, która przeszła obok ;)

Moim zdaniem ten zapach nie ewoluuje jakoś szczególnie na skórze, więc przez cały czas odczuwam go w ten sam sposób. Nawet pod koniec dnia, przykładając nos do nadgarstka czuję, że Carried Away jeszcze jest ze mną. Nie jest to zapach tak trwały i intensywny jak Twilight Woods, który kupiłam nieco później, ale z pewnością na mojej skórze jest wyczuwalny przez cały dzień. Nie spotkałam się jeszcze z sytuacją, żeby całkowicie zaniknął.


WYDAJNOŚĆ:
Trudno mi oceniać wydajność tego zapachu, ponieważ lubię wymieniać to, czym się perfumuję. Używam go od września ubiegłego roku, wymiennie z Twilight Woods i Euphorią (Calvin Klein). Mimo wszystko nadal nie zauważyłam znacznego ubytku, ale to również wszystko zależy od tego, jak dużo i jak często wylewamy na siebie... Ja co do zasady korzystam ze wszystkich wód toaletowych długo i spryskuję się nimi zazwyczaj tylko rano lub tuż przed wyjściem z domu.


CENA/DOSTĘPNOŚĆ:
Produkt kosztuje 99 zł, ale często warto obserwować fanpage Bath & Body Works i sprawdzać kupony rabatowe w różnych czasopismach, ponieważ często można trafić na różne upusty. Moją buteleczkę kupiłam z 20% rabatem niedługo po otwarciu sklepu. W tej chwili kosmetyki Bath & Body Works są dostępne wyłącznie stacjonarnie w Złotych Tarasach i Galerii Mokotów w Warszawie. Choć od czego są dobre duszyczki? :)


No cóż, moim zdaniem to wszystko, co powinnam Wam przekazać odnośnie tego konkretnego zapachu. Ja sięgam po niego bardzo chętnie i uwielbiam go zarówno w wodzie toaletowej, jak i w balsamach! A im cieplej, tym częściej z niego korzystam! :)

Czy podoba Wam się taka forma recenzji? Czy jest coś, co jeszcze chciałybyście wiedzieć o tym zapachu? :)
K.



Czytaj dalej

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Bath & Body Works - delikatne mydło w piance - Sweet Pea

Witajcie Dziewczyny!

Dawno już nie było u mnie recenzji pielęgnacji, więc najwyższa pora co nieco nadrobić. Kolorówka, kolorówką, ale w końcu to o kosmetykach do pielęgnacji lubię pisać najbardziej! Dzisiaj zaczniemy lekko, ale baaardzo pachnąco. Z pewnością dobrze już wiecie, że jestem absolutną fanką kosmetyków marki Bath & Body Works, ale wiecie tylko tyle, że je lubię. Nie wiecie natomiast za co! Powoli zamierzam zacząć serię recenzji produktów, które w ciągu tych 2-3 miesięcy od otwarcia sklepu w Polsce, wpadły w moje ręce. Dzisiaj kilka słów na temat pianki do mycia rąk z linii zapachowej Sweet Pea.


DZIAŁANIE: Pianka, to tak naprawdę mydło do rąk w niezwykle fikuśnej i nadal rzadko spotykanej u nas formie. No a mydło, jak to mydło, ma oczyszczać dłonie z nagromadzonych zanieczyszczeń i bakterii. To oczywiście świetnie wywiązuje się z tego zadania, a ponadto nie naraża naszych dłoni na przesuszenia (pomimo SLES wysoko w składzie) i nieprzyjemne uczucie ściągnięcia. Niejednokrotnie, po umyciu rąk pianką, nie odczuwam nawet potrzeby nakremowania rąk, co zdarza się znacznie częściej, kiedy korzystam ze zwykłych mydełek w kostce.

Producent nie był zbyt wylewny w opisach, informując nas jedynie z jakim rodzajem produkty mamy do czynienia (mydło drogie Panie, mydło! ;)), a szkoda, bo tym razem naprawdę mógłby sobie pozwolić na mnóstwo obietnic sugerujących dobre właściwości pielęgnacyjne i przemiłe wrażenia zapachowe.

KONSYSTENCJA: Mydło jest nie tylko bardzo delikatne w działaniu, ale również i w dotyku, ponieważ po naciśnięciu pompki, dozownik "wypluwa" nam na dłoń lekką piankową chmurkę wielkości małego orzecha włoskiego. Mydło łatwo rozprowadza się na dłoniach i nie spływa z nich zanim nie wejdzie w kontakt z wodą.


KOLOR/ZAPACH: Mydełko w butelce ma delikatnie różowawy kolor, ale sama pianka jest już zwyczajnie biała. Pianka pachnie dokładnie tak, jak sugeruje producent owocowo-kwiatowo, a jej zapach długo otrzymuje się na dłoniach. Wydaje mi się,  że rzeczywiście wyczuwam w nim zapach zielonego groszku.

Sam producent twierdzi, że na zapach Sweet Pea składają się następujące nuty zapachowe: płatki kwiatu groszku, soczysta gruszka, frezja, świeża malina, łagodne piżmo. Na razie zadowolę się tym zapachem w mydełku, ale myślę, że bliżej wiosny czy lata zdecyduję się na balsam o takim zapachu.

OPAKOWANIE: Produkt umieszczony został w przezroczystej, plastikowej buteleczce z dyfuzorem, tworzącym pianę. Butelka zawiera 259ml mydła. Cieszy mnie to, że opakowanie produktu jest przezroczyste, ze względu na to, że łatwiej dzięki temu kontrolować zużycie, co jest dość istotne w przypadku kosmetyku, którego używamy kilkanaście, o ile nie kilkadziesiąt razy dziennie.

WYDAJNOŚĆ: Moim zdaniem mydełko jest bardzo wydajne. Obecnie posiadam dwie buteleczki, po jednej na łazienkę. W jednej z buteleczek mam ok.1/3 pojemności po ok.2 miesiącach użytkowania, a w drugiej mam około połowy po miesiącu użytkowania. Moim zdaniem, to dobry wynik, ponieważ po piance spodziewałam się raczej ekspresowego tempa zużywania.


CENA/DOSTĘPNOŚĆ: Tylko salony Bath & Body Works w Warszawie - w Galerii Mokotów oraz Złotych Tarasach. Moją pierwszą buteleczkę mydełka dostałam na wrześniowym otwarciu, natomiast kolejną kupiłam w promocyjnej cenie 19zł. Regularna cena produktu, to 29zł.

CZY KUPIĘ PONOWNIE: Tak. Nawet już to zrobiłam i z pewnością będę ponawiać ten zakup regualrnie. Uważam, że pianka, to świetna alternatywa dla zwykłego mydła, która bądź co bądź zawsze umila rutynową czynność mycia rąk. Nawet nasi goście za każdym razem zwracali uwagę na tą nowość ;)

SKŁAD:

Podsumowując:
+ dobrze oczyszcza dłonie;
+ nie wysusza ich;
+ pięknie pachnie;
+ dobra wydajność;
- na razie bardzo ograniczona dostępność;

Mówiłam, że będzie lekko? Lekko jak piórko... tfu! To znaczy lekko jak pianka! ;)

Miałyście już do czynienia z kosmetykami Bath & Body Works? Jakie macie o nich zdanie? A może zupełnie Was one nie kręcą? :)
K.


***
P.S. Zestaw kosmetyków BBW, w tym płyn pod prysznic o zapach Sweet Pea, możecie wygrać w moim urodzinowym konkursie KLIK. 


Czytaj dalej

wtorek, 2 października 2012

Bath & Body Works w Warszawie - relacja z otwarcia!

Cześć Dziewczyny!

W ubiegły czwartek, wraz z kilkunastoma innymi koleżankami-blogerkami, uczestniczyłam w otwarciu pierwszego warszawskiego salonu Bath & Body Works w Złotych Tarasach. Dziewczyny w większości już napisały swoje relacje, ale ja też dorzucę swoje trzy grosze :)


Bath & Body Works to amerykańska marka, która proponuje nam zarówno produkty pielęgnacyjne, kosmetyki antybakteryjne, domowe spa a także zapachy dla domu. W ich ofercie znajdziecie prawie 30 różnych linii zapachowych, wchodzących w skład podstawowej oferty (kolekcja Signature). Gwarantuję Wam, że nawet najbardziej wymagający nos znajdzie wśród tych zapachów coś dla siebie!

Gray & Karotka
Jeśli nawet nie urzekną Was wonne mgiełki, wody toaletowe czy balsamy, to z pewnością oszalejecie dla produktów z serii spa, produktów z serii do aromaterapii, albo za szczególnie urokliwymi i pięknie pachnącymi malutkimi żelami antybakteryjnymi. A jeśli lubicie otaczać się pięknymi zapachami, to z pewnością ucieszy Was informacja, że w BBW znajdziecie zarówno zapachy do domu (Wallflower), masywne świece w różnych rozmiarach i wariantach zapachowych jaki i miniaturowe zapachy np. do samochodu. Warto zapoznać się bliżej! Albo nie... Jeśli nie chcecie zrujnować swojego portfela... Bynajmniej nie mam na myśli cen, bo te są jak najbardziej przystępne, tym bardziej, jeśli trafimy na jedną z licznie zapowiadanych promocji, czy zniżek. Po prostu sama wiem, jak ciężko było mi się zdecydować na ten najpiękniejszy zapach wśród tylu świetnych wariantów! ;)

Gray wcina :)
Na otwarciu miałyśmy chwilę czasu na "sesję zdjęciową" sklepu i oferty, a później zostałyśmy przywitane przez przedstawiciela marki. Pan przyleciał do nas prosto z Ameryki specjalnie po to, żeby wysmarować masłem Oleśkę i tym samym przekonać ją do jakości kosmetyków BBW ;) A tak na serio... Pan pokrótce opowiedział nam o filozofii marki, o zapachach oferowanych przez BBW oraz innych ciekawostkach, związanych z marką. 

Oleśka i pan z Ameryki ;)
Później zostałyśmy oprowadzone po sklepie oraz dokładniej poinformowano nas o sklasyfikowaniu zapachów (rześkie, ciepłe, romantyczne, seksowne... to moja interpretacja, ale "fachowa" nomenklatura brzmi podobnie ;)), a także zostałyśmy miło zaskoczone możliwością wyboru mydła antybakteryjnego w piance, mgiełki zapachowej oraz balsamu. Poniżej znajdziecie moje wybory, czyli mydło Sweet Pea oraz balsam i mgiełkę Dark Kiss.


To, co najbardziej spodobało mi się w sklepie, to fakt, że niemal każdy produkt ma swój tester, nawet jeśli seria zapachowa zawiera kilka kosmetyków, to każdy z nich posiada tester, dzięki czemu możemy dokładnie sprawdzić zarówno zapach, jak i konsystencję każdego z produktów. Ponadto, jak już zabraknie nam miejsca na ciele na maziajki, to zawsze możemy skorzystać z umywalki, która jest usytuowana w centralnym miejscu sklepu (jednocześnie testując mydła w piance;)), a potem dalej testować i testować... :) Jest to rzecz nadal niespotykana w polskich drogeriach i perfumeriach, dlatego tym bardziej zasługuje na wyróżnienie. Ponadto, na niewielkim stanowisku z kolorówką, znajdziecie również jednorazowe szpatułki, którymi możecie zaaplikować produkt na swoją skórę nie mając kontaktu z testerem :)

Gray myje łapki ;)
Produkty w sklepie są bardzo jasno pogrupowane i poukładane seriami, więc nie powinnyście mieć problemu z odnalezieniem interesujących Was produktów. A nawet, gdyby to zawsze możecie poprosić o pomoc dziewczyny z obsługi, które są naprawdę świetnie poinformowane o tym, co mają w asortymencie i co, kiedy powinno dotrzeć. Dziewczyny mają naprawdę ogromną wiedzę i chętnie się nią dzielą oraz pomagają w wyborze interesujących Was zapachów, a wszystko to w miłej i niezobowiązującej atmosferze. Wielkie brawa! :)

Beata z Ale Babki wybrała swoje mydełko ;)
Wspominałam wyżej, że nie mogłam się zdecydować na "ulubione" zapachy, dlatego skusiłam się również na promocję, która obejmowała produkty z serii Signature - i wybrałam balsam Pink Chiffon (być może znany Wam z wrześniowego GlossyBox), a w gratisie wybrałam balsam Carried Away o tej samej pojemności. Ta promocja trwała tylko do niedzieli, ale już teraz są nowe, a ponadto na fanpage'u Bath & Body Works wkrótce powinna pojawić się aplikacja, dzięki której będziecie mogły pobrać kupon z 20% zniżką na cały asortyment marki, który będziecie mogły zrealizować w sklepach BBW w Złotych Tarach oraz w Galerii Mokotów.


I jak? Zaciekawiłam Was? Poniżej fotorelacja i prezentacja wnętrza sklepu oraz jego oferty ;)
K.

P.S. Ciągle jeszcze kusi mnie seria Paris Amour! :)







Czytaj dalej
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast