niedziela, 25 grudnia 2011

Wesołych Świąt!

Dziewczyny,

życzę Wam cudownych, ciepłych i rodzinnych świąt Bożego Narodzenia, przepełnionych miłością i radością! Mam nadzieję, że Wasz Mikołaj był w tym roku bogaty! :) Wszystkim tym, które czytują tego bloga, zaglądają do mnie i dzielą się spostrzeżeniami w komentarzach bardzo dziękuję i liczę na częstsze spotkania! A sobie życzę mnóstwa pomysłów na ciekawe recenzje i żeby za rok było nas o wiele, wiele więcej! :)

Wesołych Świąt!
K.

Nasza choinka.

Moja Kota też Was pozdrawia i nie odstępuje choinki na krok, odkąd tylko drzewko pojawiło się w domu ;))
Czytaj dalej

środa, 21 grudnia 2011

Otagowana przez Mallene :)

Zostałam otagowana przez Mallene aż trzema tagami! Zrobiłam kilka zdjęć i stwierdziłam, że zrobię wszystkie tagi za jednym zamachem, więc przygotujcie się na długi post... :)


TAG Nr.1 - Motyle 2011



Zasady:
1. Wstaw obrazek.
2. Napisz, od kogo otrzymałaś/łeś zaproszenie do zabawy.
3. Wyznacz po jednym produkcie (poza punktem 10.) w każdej kategorii.
4. Nominuj maksymalnie 5 osób.

Ten tag spodobał mi się chyba najbardziej i miałam najwięcej zabawy z wybieraniem produktów do poszczególnych kategorii. W tym roku wypróbowałam wiele nowych kosmetyków, na które trafiłam za sprawą blogów i YouTube, dlatego zarówno w mojej kolorówce, jak i pielęgnacji zaszło sporo zmian. Duża część nowych ulubieńców pojawiła się w drugiej połowie roku, dlatego przypuszczam, że jeszcze w czerwcu ten tag wyglądałby zupełnie inaczej. Ostatecznie zdecydowałam się na następujące...

1. Primus inter pares, czyli odkrycie roku:


Dla mnie zdecydowanie paletki Sleek'a. Fantastyczne zestawy kolorystyczne, genialnie napigmentowane cienie i więcej niż przystępna cena! Śmiało mogę ogłosić się Sleekomaniaczką :]

2. Zatrzepocz piórkami, czyli tusz do rzęs.


Od lat używałam różnych wersji tuszu Wonder z Oriflame i to on by się tu znalazł, gdybym nieco ponad miesiąc temu nie kupiła z ciekawości Maybelline One by One. Wonder nadal uwielbiam, ale po latach znudził mi się ten sam efekt, dlatego na tą chwilę to Maybelline jest moim numerem 1. w tej kategorii.


Tak czy inaczej niedługo możecie spodziewać się recenzji zarówno One by One, jak i Wonder.

3. Zabawa z kolorami, czyli kosmetyk do powiek.

Sleek Au Naturel
Sleek Oh So Special
Ponownie paletki cieni Sleek. Odsyłam do punktu numer 1., a tutaj przedstawiam dwie ulubione palety, które najczęściej lądują na moim oku ;)

4. Na tapecie, czyli podkłady, korektory, rozświetlacze, róże, bronzery.


Być może wyda Wam się to dziwne, ale dopiero w tym roku zaczęłam używać różu. Wcześniej używałam tylko kuleczek brązujących, bo byłam przekonana, że jestem ciepłym typem urody i róż zupełnie nie będzie do mnie pasować. Okazało się, że jednak jestem zimnym typem urody, a poza tym nawet gdyby nie, to róż i tak pasuje niemal każdemu :P Przez większość czasu używałam koloru Candid Coral firmy E.L.F. (eyes lips face), ale odkąd na dobre wypróbowałam róż Pixie Pink ze Sleek'a, od razu zakochałam się w nim za pigmentację i trwałość! Mam ochotę na kolejne kolory Rose Gold lub Pomergranate, ale najpierw uporam się z E.L.F.em, który pokazuje już dno.

5. Patrz mi na usta, czyli mazidełka do ust.


W tej kategorii nie mogło zabraknąć kultowej szminki Rimmel w kolorze 070 Airy Fairy. Zna ją lub słyszała o niej każda kosmetoholiczka, a jeżeli jeszcze o niej nie słyszałyście, to pora to nadrobić! :)

6. Pokaż swoją twarz, czyli kosmetyk do pielęgnacji twarzy.


W tej kategorii wybrałam olejek myjący w wersji pomarańczowej, oczywiście z Biochemii Urody - za dokładne oczyszczanie i przecudowny zapach świeżej skórki pomarańczy.

7. Chodź, pomaluj mój świat, czyli lakier do paznokci.


Lakier, o którym niedawno pisałam. Ulubieniec pod względem jakości, trwałości i koloru - Golden Rose 264.

8. Kwiaty we włosach, czyli kosmetyk do włosów.

źródło: http://ecx.images-amazon.com/images/I/41BHwVLgElL._SL500_AA300_.jpg

Z tą kategorią miałam najwięcej problemów, bo moje włosy nie sprawiały mi dotąd większych problemów (poza standardowym rozdwajaniem się, na które nic znanego mi nie działa!), więc z nimi działałam najmniej. Niedawno zaczęły się paskudnie plątać i wypadać, dlatego pomyślałam, że może spróbuję olejowania. Niemniej jednak kosmetykiem, który wybrałam jest odżywka w spray'u Gliss Kur. Wróciłam do niej po latach przerwy i na nowo polubiłam, bo mimo wszystko mocno ułatwia rozczesywanie włosów.

9. Coś dla ciała, czyli kosmetyk pielęgnacyjny do ciała.


Bezapelacyjnie masło do ciała z serii Be Beauty z Biedronki w wersji Afryka. Żałuję, że nie są w stałej ofercie i że trzeba na nie polować. Niemniej jednak warto za tą cenę i cudowny zapach!


10. Coś dla ducha, czyli wybrana przez nas kategoria niekosmetyczna.


Wakacje z ukochanym. Minione i przyszłe ;)

***

TAG Nr.2 - Kosmetyczne zachwyty 2011.
Zachwyt. Całkowity. Miłość od pierwszego razu. Dreszcz przenikający całe ciało. Kosmetyk tak fantastyczny, że nie możesz przestać się nim cieszyć. Używanie go to czysta przyjemność. Ma same zalety. Po prostu go uwielbiasz.

Zasady:
1. Napisz skąd tag trafił do Ciebie.
2. Podaj 5 produktów, które zachwyciły Cię w 2011 roku.
3. Napisz dlaczego właśnie one.
4. Nominuj 5 blogerek, których zachwyty chcesz poznać.

Moje zachwyty 2011 :)

1. A to dopiero niespodzianka - ponownie palety Sleek :)


2. Pędzelki do makijażu oczu Maestro.
Jeden z moich największych zachwytów tego roku. Uwielbiam te pędzelki, dzięki nim jestem w stanie wykonać precyzyjny makijaż oka, zwłaszcza z użyciem wspomnianych paletek ;) Posiadam jeszcze kilka pędzelków z innych firm, ale te są zdecydowanymi faworytami. Myślę, że niedługo pokuszę się o recenzje. Marzy mi się również rozbudowanie kolekcji pędzli do twarzy o kolejne pędzle Maestro.






3. Essence - Fix & Matte.
Recenzja tutaj.



4. Róż Sleek - Pixie Pink.
Jak wyżej - przede wszystkim za trwałość i pigmentację.




5. Lakiery Golden Rose z serii proteinowej.
Za jakość, trwałość, łatwość aplikacji i przeogromny wybór kolorów.




***

TAG Nr.3 - Ready for Christmas i wishlist prezentów.

Ulubiony świąteczny film: 
Love Actually, 
odkąd zobaczyłam ten film po raz pierwszy, oglądam go co roku

Ulubiony świąteczny kolor: 
Czerwony.

Ubierasz się odświętnie czy spędzasz święta w piżamie? 
Zawsze ubieramy się odświętnie.

Jeśli w tym roku mógłbyś/mogłabyś dać prezent jednej osobie to kto by to był?
Chyba mój M.

Otwierasz prezenty w Wigilię czy świąteczny poranek? 
Od zawsze w Wigilię po kolacji.

Czy kiedykolwiek zbudowałeś/zbudowałaś dom z piernika? 
Nigdy.

Co lubisz robić podczas przerwy świątecznej? 
Leniuchować i objadać się czerwonym barszczykiem.

Jakieś świąteczne życzenia? 
Prezentowe będę poniżej, a co do tych materialnych, 
to mam nadzieję, że za kilka lat się spełnią.

Ulubiony bożonarodzeniowy zapach? 
Barszcz czerwony z jabłkiem :D

Ulubione świąteczne jedzenie: 
Barszcz czerwony z uszkami - potrafię zjeść kilka porcji tylko w Wigilię :D

WISHLIST:

bransoletka Lilou, ale ten wzór może być tylko od jednej osoby :)

źródło: http://i2.pinger.pl/pgr452/ea5b9d3f001cf2fc4e31e522/nieskonczonosc.jpg

i książki...

Eryka Sokólska - Sekrety Makijażu
źródło: sekretymakijazu.pl
oraz Bobbi Brown - Perfekcyjny Makijaż
źródło: galaktyka.pl
Ufff... to by było na tyle ;)

Wiem, że te tagi pojawiły się już na wielu, wielu blogach, więc taguję wszystkie dziewczyny, które mają ochotę zaprezentować któryś z tych tagów na swoich blogach oraz:


K.
Czytaj dalej

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Nowa porcja rozdań/konkursów + quick news

Moje drogie,

dzisiaj szybka informacja o kilku rozdaniach i konkursach - ostatnia szansa na wygraną w tym roku! Do tego na końcu posta znajdziecie informację, o tym, jak możecie zrobić zakupy w Drogerii Hebe płacąc 10zł mniej!

Zaczynamy! ;)

***

Pierwsze rozdanie, to rozdanie u Only Sweet Pink, którego sponsorem jest sklep internetowy cocololita.pl , zasady są dziecinnie proste, a do zdobycia jest wybrana paletka Sleek! :)

Rozdanie trwa do 1 stycznia 2012 roku.

Więcej na: http://onlysweetpink.blogspot.com/2011/12/rozdanie-cocolitapl-sleek.html

***


Zachęcam Was również do wzięcia udziału w konkursie urodzinowym na blogu One Little Smile. Do zdobycia jest jeden z czterech fantastycznych zestawów kosmetycznych! M.in. lakiery Orly lub kosmetyki do makijażu marki Virtual.

Konkurs trwa do 3 stycznia 2012 roku.

Więcej na: http://za-wysoko.blogspot.com/2011/12/urodzinowy-konkurs.html

***

I jeszcze jedno interesujące rozdanie na blogu From woman to woman, w którym do zdobycia są kosmetyki Yves Rocher, które są ulubionymi kosmetyki autorki bloga.

Rozdanie trwa do 28 grudnia 2011 roku.

Więcej na: http://kittiesreviews.blogspot.com/2011/12/giveaway-swiateczny.html

***
Ponadto mam dla Was dobrą wiadomość, jeżeli planujecie zrobić zakupy w Drogerii Hebe. Jeżeli polubicie facebookowy profil Hebe, to za pomocą specjalnej aplikacji, umieszczonej na fanpage'u tej drogerii, możecie ściągnąć bon rabatowy, który upoważnia Was do zniżki w wysokości 10zł. Wszystko, co musicie zrobić, to polubić fanpage Hebe, ściągnąć i wydrukować bon, iść do Hebe, wybrać kosmetyki, akcesoria lub cokolwiek Wam się spodoba na kwotę min. 20zł i oddać w kasie bon - nic prostszego! :)

Promocja ważna tylko w grudniu. Ponadto bon ważny jest przez pięć dni od daty jego wygenerowania.


Ponadto na fanpage'u Hebe macie możliwość wygrania świątecznych zestawów, więc polecam zajrzeć! :)


K.
Czytaj dalej

piątek, 16 grudnia 2011

Crystal Essence Pomergranate - dezodorant w kulce o zapachu granatu

Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję kulkowego dezodorantu Crystal. Jest to dezodorant mineralny, którego skład opiera się na roztwórze soli wulkanicznej (ałun). W dodatku nie zawiera on parabenów ani soli aluminium, co do których częściej lub rzadziej pojawiają się podejrzenia o działanie rakotwórcze. Crystal z założenia jest więc naturalnym, przyjaznym dla naszej skóry, dezodorantem. 

Ciekawa jestem również wersji w krysztale, więc jeśli któraś z Was go używała, to dajcie znać w komentarzu, co o nim myślicie...

Crystal Essence Pomergranate
Producent zapowiada, że produkt:
"Neutralizuje bakterie powodujące przykry zapach. W 100% naturalny, hipoalergiczny, działa kojąco, nie zawiera parabenów i soli aluminium. Nie klei się, nie brudzi ubrań, natychmiast schnie. Zawiera roztwór soli wulkanicznej - AŁUN."

DZIAŁANIE: Bardzo go polubiłam i myślę, że będę do niego wracać, ponieważ, ze względu na jego naturalny skład, mam poczucie, że robię coś dobrego dla swojej skóry i organizmu. Jednak uważam, że nie jest to dezodorant dla wszystkich. Na pewno nie sprawdzi się u osób, które mają problemu z nieco ponad przeciętną potliwością - celowo nie używam słowa "nadpotliwość", ponieważ to jest już inna bajka.

U mnie sprawdza się bardzo dobrze na co dzień, kiedy nie mam szczególnie aktywnego dnia. Problemy zaczynają się, jeśli nastąpi zmiana temperatury, np. ubierzemy się zbyt ciepło w stosunku do pogody za oknem lub próbujemy go użyć w trakcie upałów... Jest to bardzo przyzwoity dezodorant, ale raczej na chłodniejsze dni, czy pory roku, jak jesień, czy zima. Na 100% natomiast nie sprawdzi się w trakcie upałów w mieście!

Niestety działanie, jak widać, jest bardzo wybiórcze, dlatego warto zastanowić się przed zakupem, czy potrzebujemy silniejszej ochrony, czy wystarczy nam średnia. Bo tak chyba można określić stopień, w jakim Crystal chroni przed potem i przykrym zapachem - średni, z tendencją do słabego.

Jeśli chodzi o obietnice producenta, to na plus na pewno należałoby zaliczyć, że owszem, Crystal nie klei się i dosyć szybko schnie. Z brudzeniem ubrań bywa różnie, nie brudzi ich w ciągu noszenia, natomiast zdarza mu się lekko "ubielić" czarne bluzki w trakcie ich zakładania.

KONSYSTENCJA: Crystal ma konsystencję taką, jak każdy inny płynny dezodorant, czy antyperspirant. Lekko żelowy, półprzezroczysty płyn.

ZAPACH: Dezodorant ma baaardzo przyjemny zapach granatu. Jest on bardzo delikatny i w mojej opinii nie utrzymuje się na skórze zbyt długo.

WYDAJNOŚĆ: Ja generalnie dosyć wolno zużywam wszelkie dezodoranty/antyperspiranty w kulkach, więc dla mnie jest on wydajny. Mam go od września i nadal zostało mi jeszcze około 1/4 pojemności.

OPAKOWANIE: Crystal ma bardzo estetyczne opakowanie, mlecznobiała półprzezroczysta buteleczka z czerwoną zakrętką. Dzięki temu, że jest on półprzezroczysty widać, ile produktu jeszcze zostało. Buteleczka mieści 66ml dezodorantu. Kulka nie zacina się, ani nie przykleja do opakowania, więc użytkowanie nie sprawia żadnych problemów.

CENA: Koszt tego produktu to około 15zł, natomiast w Rossmanie zdarzają się na niego promocje. Myślę, że cena jest dosyć przyzwoita jak na produkt naturalny.

DOSTĘPNOŚĆ: stacjonarnie na pewno Rossman, zdarza się również w sklepach internetowych oferujących naturalne kosmetyki

Podsumowując:
+ przyjazny, naturalny skład
+ wygodne, ładne opakowanie
+ cena
+ zapach

- wybiórcze działanie

Polecam, jeżeli jesteście zwolenniczkami naturalnych składów i/lub jeśli nie macie problemów z poceniem się. Nie polecam osobom, które potrzebują silniejszej ochrony.

SKŁAD:
PURIFIED WATER (AQUA), NATURAL MINERAL SALTS (ALUM), CELLULOSE, NATURAL FRAGRANCE MADE WITH POMERGRANATE ESSENTIAL OILS AND EXTRACTS.

Używałyście go już? Jakie macie zdanie na jego temat? A może używałyście wersji w krysztale?


K.
Czytaj dalej

czwartek, 15 grudnia 2011

Essence - Fix & Matte - transparentny puder sypki

Witajcie,

dzisiaj przychodzę do Was z recenzją pudru sypkiego Fix & Matte z Essence, który kupiłam nieco przez przypadek, ale okazał się bardzo dobrym wyborem!

Essence Fix & Matte.

Oto co o produkcie mówi nam producent:
"Ujednolica i matuje cerę! Transparentny, sypki puder nałożony na podkład matuje skórę i ujednolica makijaż. Poręczne opakowanie zawiera malutkie otwory dozujące odpowiednią ilość pudru. Bez efektu świecenia przez cały dzień. Dopasowuje się do każdego odcienia skóry."


A oto moje spostrzeżenia na ten temat... :)

DZIAŁANIE: Puder ten naprawdę matowi skórę na długi czas, o czym przekonałam się od razu przy pierwszym zastosowaniu. Przetestowałam go w dosyć hardcorowych warunkach, ponieważ zastosowałam go w makijażu imprezowym - czyli a) miałam go na twarzy przez pół nocy i b) było tam masakrycznie gorąco! Przez całą imprezę moja buzia nie zaświeciła się ani na moment, za każdą wizytą w toalecie sprawdzałam stan mojego makijażu i za każdym razem okazywało się, że nic poza szminką nie wymaga poprawek, co dla mnie jest dosyć niespotykane, ponieważ dotąd zawsze musiałam dokonywać chociaż drobnych poprawek, zwłaszcza na czole... Zatem w warunkach imprezowych sprawdził się znakomicie. Co najdziwniejsze, bywa, że przy zastosowaniu go w makijażu dziennym bywa kapryśny i czasem wymaga poprawek, tak jak każdy inny puder sypki jaki dotąd stosowałam, na szczęście są to sporadyczne sytuacje, przypuszczalnie w jakiś sposób zależne od stanu cery czy warunków zewnętrznych... Dla mnie i tak najważniejszym jest, że dotąd sprawdził się w 95% sytuacji! Mało tego - dla mnie jak na razie sprawdza się dużo lepiej niż puder bambusowy z Biochemii Urody, który mam w domu i od jakiegoś tygodnia próbuję się z nim jakoś zakolegować i nie idzie mi to tak sprawnie, jak z Essence (BU mam w domu, Essence u mojego M.).

Puder ma biały kolor, który dostosowuje się do każdego koloru skóry, jednak jeżeli któraś z Was ma ciemniejszą karnację powinna mocno uważać przy aplikacji ponieważ ma on tendencję do bielenia skóry. Jednak nakładany w niewielkiej ilości bardzo ładnie się wchłania już w chwilę po nałożeniu. Ponadto przy aplikacji puder odrobinę pyli i osadza się na ubraniach, na szczęście nie jest trudno się z niego oczyścić.

Jedyne co mi w nim czasem przeszkadza, to fakt, że jest wyczuwalny na twarzy, tzn. dotykając umalowaną buzię wyczuwam, poza wygładzeniem, swego rodzaju pudrową warstewkę, która zostaje na palcach po dotknięciu, jednak nie jest to tak istotna "wada", która wpływałaby na jego jakość i działanie.

Moja cera bardzo dobrze na niego reaguje, nie wystąpiły na niej żadne podrażnienia, ani wysyp nieprzyjaciół. :)

KONSYSTENCJA: Puder jest bardzo, bardzo drobno zmielony.

ZAPACH: Dla mnie ma on bardzo neutralny zapach i tyle.

WYDAJNOŚĆ: Moim zdaniem Essence Fix & Matte jest po prostu nie do zdarcia! Używam go kilka razy w tygodniu od dwóch miesięcy i ledwo widać jakiekolwiek zużycie - myślę, że jeszcze długo będzie gościć w mojej kosmetyczce!

OPAKOWANIE: Puder zamknięty jest w estetycznym plastikowym opakowaniu ze srebrną nakrętką. Moim zdaniem wygląda bardzo ładnie. Wadą tego opakowania są niestety zbyt duże dziurki, przez które wysypuje się za dużo pudru, co wpływa poniekąd na jego wydajność.

CENA: Nie pamiętam dokładnej ceny, ale kosztował ok. 15zł - moim zdaniem, bardzo przyzwoita cena, za bardzo dobry produkt.

DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie Natura, Drogerie Jasmin, Douglas, Super-Pharm, które mają szafy Essence.

Podsumowując:
+ działanie
+ cena
+ wydajność

+/- opakowanie - ładne, ale wysypuje się z niego za dużo pudru

- bieli skórę, jeśli nałoży się go nieuważnie

Uważam, że warto przetestować ten puder. U mnie sprawdza się bardzo dobrze i na pewno sprawię sobie kolejny, kiedy ten mi się skończy, a trochę to potrwa... ;)

K.


P.S. Niestety nie znalazłam informacji o składzie, a na opakowaniu nie ma takiej informacji.
Czytaj dalej
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast